Gaz LNG z Kataru - w TV Biznes

Komentarze

11 komentarzy
My dear Gas ;)

Według portalu internetowego Platts Qatargas podpisał 19 czerwca umowę z konsorcjum ośmiu japońskich firm energetycznych na dostawy 6 mln ton skroplonego gazu rocznie do roku 2021. Cena też jest powiązana z cenami ropy naftowej. Przy obecnym ich poziomie wynosi około 450 dol. za tonę.
Zatem PGNiG będzie płacić co roku o 100 mln dol. więcej niż Japończycy. Takie to niusy obiegają neta od rana w sobote :).

Lukas, 11 lipiec, 2009 - 07:09
My dear

Gdybyśmy kupili od Kataru 6 mln ton LNG to pewnie też z rabatem. Budowa infrastruktury kosztuje, jej brak tym bardziej.
qwerty

Gość, 14 lipiec, 2009 - 12:25
Gdybyśmy...

To słowo charakterystyczne i często się pojawiające wtedy, gdy nasza polityka energetyczna przynosi już rezultaty. Najczęściej dla ans opłakane. Dlaczego?

Bo największym błędem naszej polityki jest "zbytni rozmach", mocarstwowość energetyczna. My będziemy walczyć z energetycznym mocarstwami - Rosja - i dyktować politykę energetyczną największym na świecie konsumentom energii - Europa.

A potem, gdy już widać, że dostaliśmy po głowie, to odpływamy i marzymy: "gdybyśmy" byli jak Japonia... :-)

Miłych snów.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 14 lipiec, 2009 - 13:08
Indeksacja LNG względem ropy

Zastanawiające jest powiązanie cen gazu LNG z notowaniami ropy? Przecież mówi się o stopniowym odejściu od indeksacji względem ropy?

Gość, 15 lipiec, 2009 - 09:43
Jak jest rynek

(USA, M. Północne) to są ceny rynkowe. Jak go nie ma, to jest indeksacja (ropa, Japoński koktajl itd.0 O coś trzeba kontrakty oprzeć.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 lipiec, 2009 - 15:20
nie

nie przesadzajmy...

niezależność czasami musi kosztować...

rozumiem Pana postulat, żeby myśleć TYLKO biznesowo, ale zapomina Pan o historii...

a historia już nieraz pokazała, że Rosja jest nieobliczalna i nie jest cywilizowana...

Gość, 17 lipiec, 2009 - 09:26
Dlaczego TYLKO?

Gdzie ja napisałem "TYLKO"?

Trzeba PRZEDE WSZYSTKIM myśleć biznesowo i korygować to politycznie.

Uczmy się od USA. Tam tak myślą:
- biznes musi się opłacać, bo inaczej amerykańskie firmy nie będą konkurencyjne i zginą (to czeka nasze, po części się już dzieje).
- państwo ma myśleć o stworzeniu warunków, żeby biznes się dało zrobić (patrz utworzenie AFRICOM):

Theresa Whelan:

But the United States is not interested in controlling oil anywhere in the world, let alone in Africa. Is African oil strategically important? Absolutely. Is it strategically important only to the United States? No. It's strategically important to the world. If African oil were to fall off the oil market, it wouldn't simply be the United States that would see its oil prices go through the roof, everyone would, whether you're here, in the U.K., or whether you're in France, or whether you're in China. It doesn't matter where you are; it's a global market.

Proszę spróbować namówić amerykańskie firmy (a bezpieczeństwo u nich to świętość: NATIONAL SECURITY) na kupowanie drożej od innych. Popatrzą jak na wariata. I będą mieli rację.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 17 lipiec, 2009 - 11:16
baju, baju...

nie znamy szczegółów TEGO japońskiego kontraktu...

ale pamiętajmy, że dostawy gazu do Polski mają być ex-ship w Świnoujściu...

tymczasem, Japończycy, NIE ZAWSZE, ALE CZĘSTO, importują gaz WŁASNYMI statkami (na własny koszt) lub w konsorcjach japońskich armatorów i eksportera...

czyli:

- w tej wartości kontraktu japońskiego MOŻE nie być ujęta cena transportu

- nawet jeśli gestia transportowa oddana jest jakiemuś konsorcjum japońsko(importowo)-eksporterskiemu, to pewna część wartości kontraktu gazowego "wraca" do Japończyków (we frachcie lub czarterze zarabianym przez japońskie statki)...

czyli:

- ta wytykana różnica w kosztach dostaw może wynikać nie tylko z tego, że Japończycy dostali "bonus" cenowy za "bulk supplies", ale i z tego, ze w kontrakcie Japońskim może nie być ujęty koszt transportu...

nie ma mowy o wpływie na gestę transportową przez takiego małego importera, jak Polska w przypadku naszego kontraktu katarskiego...

dlatego wielokrotnie pojawiające się (wysuwane przez polityków z RÓŻNYCH stron) pomysły / postulaty (także na ratowanie polskich stoczni), że polskie stocznie powinny budować statki dla polskiego armatora, który miałby być odpowiedzialny za transport importowanego gazu, to chciejstwo, ignorancja, mrzonki i śmiech na sali...

ale w mediach mainstream'owych, centralnych, wśród "wiodących komentatorów gospodarczych" w "czołowych gazetach i stacjcach TV" (także wsród "gwiazd" dziennikarstwa biorących ciężkie pieniądze nie wiadomo za co, bo na pewno nie za fachowość i rzetelność) te mrzonki nie wywołały nawet "drgnięcia powieki", nie mówiąc już o jakimś krytycznym komentarzu co do tych pomysłów...

na pewno w polskich mediach jest dużo błędów, niezrozumienia, chciejstwa i "słyszenia, że dzwonią, ale bez wiedzy, w którym kościele" jeśli chodzi o rynek LNG, ale najwięcej niedomówień i przekłamań oraz błędów jest w tematyce handlu morskiego / transportu morskiego LNG, budowy terminali LNG, etc...

Gość, 17 lipiec, 2009 - 09:23
odp

Czy znane sa szczegoly kontraktu katarskiego?jesli nie, oznacza to ze kontrakt jest niekozystny, a mediom pozostaiwa sie spekulacje dla zamyslenia oczu.
j.w.

Andrzej

Gość, 17 lipiec, 2009 - 09:33
sory za bledy i literowki ;))

Andrzej

Gość, 17 lipiec, 2009 - 09:34
Jak sprawa jest z

Jak sprawa jest z branży "bezpieczeństwa ene..." to drżyjcie narody. Żadnej wtedy krytyki. Porażka? Przełkniemy cichutko... (jak rurę norweską, BTS-2, dyrektywy Unii... itd itp)

I "dalej na nowo, Polska Ludowo" ;-) To powiedzenie mojej mamy, która z tą komuną musiała się przez całe zycie borykać. A tu masz - znowu to samo.

Poważnie: Wszystko tajemnica, ale minister Bury obiecał w Polsat News, że Ministerstwo ujawni informacje. Czekamy!

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 17 lipiec, 2009 - 11:20
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS