Prognozy... mhm... raczej przepowiednie, że "ropa skończy się za... 30 lat" mają swoją długą tradycję.
Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) zestawiła te bardziej znane z ostatnich 40 lat (wykres na dole). Jak widać, wg wszystkich przepowiedni z lat 70-tych wydobycie powinno osiągnąć swój PEAK już kilka lat temu - około roku 2000. co się stało? Z ówczesnych 53,7 mln bbl/d (1972r) wzrosło do 81,8 (2008r). Od roku 2000, gdy ten szczyt miał nastąpić - wzrosło z 74,8 do 81,8 mln bbl/d, czyli o 9%. Mhm...
Popatrzmy, któż w tych zawodach nie występował: ESSO, ONZ, Hubbert (mistrz ruchu Peak Oil), Shell, Bank Światowy... Najbardziej konserwatywni prognozowali 30 lat, bardziej radykalni - 10 lat. Jest też przypadek dzisiejszego mistrza Peak Oil, Colina Campbella, który w 1989 roku przepowiedział, że Peak Oil już nastąpił! Zresztą nie jeden raz się mylił: dziewięć lat później skromnie przesunął szczyt wydobycia ropy na 2004 rok. Mhm... Ten człowiek dalej funkcjonuje w tym ruchu, cieszy się estymą, nie przeszkadzają mu nawet takie wpadki, jak prognozowanie ropy po 300 dolarów.
A wracając do fundamentów, czyli udokumentowanych zasobów ropy (proved reserves). W 1980 r. było 667 mld baryłek zweryfikowanych rezerw ropy. Dawało to 30 lat ówczesnego wydobycia. Dzisiaj jest 1258 mld. Prawie dwa razy więcej fizycznych zasobów. To jest 40 lat wydobycia. Tak rosły zapasy ropy.
Gdzież ten Peak Oil przez te prawie 40 lat?
- - -
- dane za "BP Statistical Review 2009"
- tytułowe 30 lat - to z wypowiedzi prezydenta Cartera z lat 70-tych, który powiedział wtedy: "za 30 lat skończy się ropa". mhm...
- skomentujesz?
- czytano: 9685
- duży rozmiar
- miniaturka
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
133 komentarzyProszę powiedzieć skąd się wziął ten wzrost
Lata 80 - polityczny wzrost w krajach Opec... papierowe baryłki
lata w tej dekadzie - przeksiegowanie zapasów z piasków roponośnych i zakwalifikowanie ich jako normalnych rezerw.
Adam Duda
Tylko jeden śmieszny fakt: ta ropa jest wydobywana i jest jej w tej chwili 6 mln b/d więcej niż trzeba. Pana opinia ma znaczenie, ale nie dla realnego wydobycia ropy.
I tyle. Jeśli chce Pan dyskutować dalej, to proszę na temat tego, co napisałem. Tematy poboczne - wiem, że to macie opanowane, ale ... nie ze mną.
Przecież odniosłem się do wpisu... pisze Pan o rezerwach to napisałem co to za rezerwy.
Adam Duda
Poza tym było ostrzeżenie :-) przed sztuczkami Pana kolegów, zwłaszcza takimi ... (brzydkie słowo):
http://szczesniak.pl/1380#comment-5799
Cóż.. nie wiem co to "WY" bo podpisuje się swoim imieniem i nazwiskiem.
nie wiem jacy to są moi koledzy, bo nie znam tego Pana co z Panem wtedy z nim rozmawiał..
Proszę mnie z nim nie łączyć bo komentuje tutaj jako ja a nie jako reprezentant jakiejś grupy.
Pozdrawiam
Adam Duda
To co Pan powie na temat tych wieloletnich "sukcesów" prognostycznych? Bo o tym jest mój post...
A co można powiedzieć??
że się nie sprawdziły.
Ale czy to oznacza że ropa nie osiągnie kiedyś szczytu wydobycia?
Chyba nie?
Pozdrawiam
Adam Duda
Zna Pan to?
Najbliżej mi do tego stwierdzenia. Żaden z poprzednich surowców energetycznych "nie skończył się". Nawet drewno.
Znam to stwierdzenie i mam nadziej że uda się nam przeskoczyć na napęd z prądu (to taka moja predykcja, że to będzie rozwiązaniem ).
potem już z górki, bo prąd można produkować wieloma sposobami.
cały myk w wynalezieniu pojemnego akumulatora.
Jednak nijak ma się to do peakoil. peakoil jedynie przyspieszy tempo przechodzenia na inny model zaopatrywania świata w energię.
i cały problem jest w tempie spadku światowego wydobycia oraz w tempie dostosowania się gospodarki. A nie muszę Panu chyba mówić ile gałęzi gospodarki jest na dzień dzisiejszy uzależnionych od ropy
pozdrawiam
Adam Duda
Przecież to podważa całą tę "filozofię". Pan nie rozumie tego? Czy ktoś dzisiaj mówi o Peak Wood? Drzewa skolko ugodno. Nawet w elektrowniach każą nim palić, obniżając sprawność energetyczną...
Nie widzi Pan ciągu logicznego?
Jeśli uznaje Pan to stwierdzenie, to jak Pan może myśleć w kategoriach Peak Oil? Czegoś nie łapię...
peak wood ??
przecież drewno to zasób odnawialny
pozdrawiam
Adam Duda
Tylko w proporcji zasobów i potrzeb
Proszę tym "odnawialnym" zasobem zaspokoić potrzeby dzisiejszego świata. Zobaczy Pan, jak on "odnawialny". Śmieszne pojęcie w ogóle,
Żebym dobrze zrozumiał.
Pana zdaniem peakoil będzie, jednak to i tak bez znaczenia bo prędzej popyt się wycofa i wyemigruje w inne źródła energii? Cena przy tym nie będzie miała znaczenia bo bedzie more or less taka sama, oraz gospodarka na tym nie ucierpi. Czy o to Panu chodzi?
Adam Duda
Proszę się przyjrzeć energy mix w przeciągu 3-4 stuleci. Jaki proces Pan widzi?
Przeskakiwanie z jednych źródeł na inne.
prosze odpowiedzieć na pytanie
Adam Duda
To jest odpowiedź
Dobranocka ;-)
Może Pana zainteresuje:
http://www.adamduda.pl/2009/07/27/cia-a-...
specjalnie dla Pana ;) za tych zapaleńcow
pozdrawiam
Adam Duda
no i ok ale jakie to źródła.. rośnie zużycie praktycznie we wszystkich źródłach.. całość energii zużywanej rośnie prawie że wykładniczo zatem trzeba szukać nowych źródeł.
W postępie technicznym jest klucz, ale raczej od strony oszczędzania energii.. dziś dużo jej jest marnowane, ale oszczędność wymusi odpowiednio wysoka cena.
dziś nikt prawie nie wie ile kosztuje kilowatogodzina i jakie urządzenie jest najbardziej energochłonne w domu. nie wiem bo po prostu energia jest za tania. Tak samo jak ja nie wiem ile kosztuje kilo soli.
- powoli w czasopismach kobiecych i innych gospodyń domowych zaczynają pisać jak oszczędzać -ale piszą to tak samo zagubieni redaktorzy jak czytelniczki i efekt jest taki, że potem dziewczyna wyłącza radio ze "stand by" (bo widzi diodę) w czasie gdy odgrzewa 1/8 pizzy w piekarniku elektrycznym. To jest analfabetyzm i(lub) oderwanie od realiów.
Ludzie tak dalece nie mają pojęcia o energii, i cieple, że nie wiedzą nawet czy dla większego schłodzenia lepiej jest najpierw dodać śmietanki do kawy i poczekać kilka minut żeby wystygła czy może odwrotnie - najpierw poczekać a potem dodać śmietanki. Niby trywialna sprawa - ale od niezrozumienia prostych pojedynczych zjawisk się zaczyna- czy lepiej zakręcać kaloryfer na noc czy nie, itd...
Niedawno w bankierze był artykuł związany z podejściem unijnych teoretyków:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Unia-rus...
jest tam też mój komentarz:
http://www.bankier.pl/forum/temat_unia-r...
Podobnych biurokratycznych debilizmów jest sporo- np odgórne promowanie jakiś tam pseudo źródeł energii bez policzenia EROEI - czyli zwrotu energetycznego z energii zainwestowanej, albo ciągłe mylenie źródła energii z nośnikiem energii. Tymczasem nikt nie chce studiować fizyki. Na tych kierunkach jest najmniejszy nabór i największy odsiew mimo zachęt w postaci specjalnych stypendiów.
henieck
... obydwóch wpisach: Dywersyfikacji źródeł i Analfabetyźmie energetycznym ... macie rację ... tylko z jednym "ale" - na temat tego - "za niskiego kosztu energii"... Też tak kiedyś myślałem ale teraz dochodzę do wniosku, że - za jego podwyższanie zapłacą głównie najbiedniejsi (a do rozpętania rewolucji już pozostało - nie wiele) ... Dlatego też, moim zdaniem, należy do tego podejść inaczej ... Należy wprowadzić racjonalizację ... ;-( ... tak, tak - racjonalizację, ale inaczej niż się to do tej pory robiło ... Należy ustalić jakie jest +/- witalne zapotrzebowanie energii na osobę i to powinno być fakturowane po cenie kosztu produkcji tejże energii, a to co kto zużyje więcej - to za to powinien płacić cenę rynkową albo nawet trochę więcej ... Czyli oszczędność energii kryje się w sposobie jej taryfikacji ... Wprowadzając tak pojętą racjonalizację można umożliwić odsprzedawanie zaoszczędzonej przydziałowej energii trochę drożej bogatszym potrzebującym jej troche więcej i mogący sobie na to pozwolić albo - muszących również zająć się jej oszczędzaniem ... to tak, narazie, z grubsza ...
Nie napisałem że cena jest za niska.. napisałem że jest na tyla nisko ze nikt się tym nie przejmuje. to że będzie cena kiedyś wyższa to wymusi geologia.
To natomiast co pan proponuje to prawie toczka w toczke pomysł appgopo, któremu się zdecydowanie sprzeciwiam :)
proszę poczytać
http://www.adamduda.pl/2009/08/20/appgopo/
... o co mi chodzi ... To co mi Pan polecił - to jest dalszy ciąg tego Co-Dwawego szwindlu którym powinna się zająć raczej jakaś prokuratura niż spokojni użytkownicy, mnie nie warto tracić czasu na ten temat ... Dla mnie ciekawszym jest temat racjonalizacji energii używanej przez ludność i przemysł ... Ale o tem innym razem ...
Dzisiaj mam dla Pana lepszą ciekawostkę:
Niech Pan rzuci okiem pod adres: http://www.cire.pl/item,42348,1.html to już nie są żarty ... Zostawiam Pana z temi "gorącemi kartoflami na ręku" i - Pozdrawiam ...
skończy się tym czym się to zawsze kończy... będziemy walczyć sami ze sobą.
oto link do dobrego i szczegółowego opracowania na temat jak obecne potrzeby energetyczne się mają do możliwości zaspokojenia ich ze źródeł odnawialnych (w odniesieniu do UK).
Są konkretne liczby i obliczenia, napisane widać przez kogoś, kto chociaż odróżnia wielkości fizyczne i poprawnie pisze jednostki. To już coś bo jak widzę czasami opracowania w których jest kwh albo KWH, albo KWha - to od razu wiadomo, że napisane przez ignoranta, którzy nie przeszedł pomyślnie etapu pierwszych lekcji fizyki, na których jest mowa o jednostkach.
Oczywiście to opracowanie rozpiża w pył wszystkie czcze gadania odnośnie możliwości zastąpienia obecnego zużycia paliw kopalnych źródłami odnawialnymi.
Oto przykładowa mapka (w skali!) jak musiałby wyglądać teren zagospodarowany różnymi "farmami" żeby pokryły obecne zapotrzebowanie na energię w UK:
http://www.inference.phy.cam.ac.uk/witho...
Koszt tego wyniósłby 870 bilionów funtów i można to sobie porównać z innymi wydatkami tutaj:
http://www.inference.phy.cam.ac.uk/witho...
i tutaj:
http://www.inference.phy.cam.ac.uk/witho...
Cały materiał do pobrania tu: http://www.withouthotair.com/
Tak więc w momencie gdy wystąpi szczyt wydobycia i strumień płynącej ropy zacznie się powoli lecz nieodwracalnie kurczyć - cywilizacyjnie i ekonomicznie będziemy postawieni raczej pod ścianą.
Nie wiem tylko czy te obliczenia były robione w odniesieniu do dzisiejszych warunków, kiedy mamy w pełni dostępną i relatywnie tanią ropę. Jeśli tak to w warunkach drożejącej i coraz mniej dostępnej ropy realizacja nawet tego scenariusza pokazanego przykładowo na mapce byłaby znacznie droższa.
Pomijamy, czy w ogóle wystarczyłoby zasobów do wykonania samego przejścia - to znaczy czy mamy tyle rud metali i paliw kopalnych żeby czegoś takiego dokonać na taka skalę.
Niestety konkretne liczby wskazują na bardzo pesymistyczny scenariusz - obecnego poziomu cywilizacyjnego nie da się długoterminowo utrzymać - ale to też nic nowego, to tylko jeszcze do głów nie dotarło...
henieck
... coś mi się wydaje że to wogóle nie chodzi o rozwiązanie istniejącego problemu marnotrastwa energii ale przesunięcie go gdzie indziej - gdzie tworzy się cały szereg "nowych programów" w celu "wydarcia kasy" - zanim się ta cała afera z "CoDwa" nie rypnie ...
Wybacz - Twoich linków nie czytałem - ale je zachowałem ... ;-) ... Natomiast "podrzucam" Ci inny - o VW-L1 http://www.wnp.pl/wiadomosci/89716.html bo to jest również - "wodą na mój młyn" - "Motoryzacji życia codziennego" ...
- są tam dwa linki do grafiki - wystarczy tylko rzucić okiem bez czytania, żeby zrozumieć skalę problemu przy próbie całkowitego zastąpienia paliw kopalnych.
- ciekawe - ale kosmicznie odległe. Póki co ludzie kupują SUVy i domy na odległych peryferiach miast :)
przecież drewno to zasób odnawialny
Podobnie jak trawa, która jako biomasa ma wspomóc bilans energetyczny - słyszy się o takich pomysłach. Trawa wszędzie rośnie i się po prostu marnuje. Pech tylko, że do jej ścięcia trzeba paliwa z ropy, co cały ten pomysł czyni kabaretowym. Ale nie raz jeszcze o nim usłyszymy, na pewno.
qwerty
Panie Duda. Gdyby OP miał faktycznie rychło nadejść, to w obliczu braku podaży energii elekrycznej równoważacej uszczerbek ropy, brak sensownego akumulatora nie byłby najwazniejszą bolączką.
____
frasobliwy
Cóż nie sadze...
Akumulatory można ładować w nocy, wtedy kiedy zapotrzebowanie na energie jest bardzo małe a elektornie i tak iść muszą
pozdrawiam
Adam Duda
"Ruch Peak Oil"? To ma dziwnie pejoratywny wydźwięk. Jakby chodziło o sektę albo coś w ten deseń. To się już robi nudne.
Zdegustowany Goldman.
Szcześniak się myli. Gościu jest ignorantem i nic na to nie poradzicie. Moje posty niepodpisane, grzeczne, skasował, jak mu zadałem pytanie: dlaczego cena ropy rośnie mimo tego, że na świecie przez 30 lat "znaleziono" bardzo dużo nowych zasobów.
Dlaczego największy konsument ropy naftowej na świecie USA produkuje jej coraz mniej od 40 lat, praktycznie z każdym rokiem coraz mniej? Dlaczego? Bo ma ale nie chce wydobywać? Pokaż mi gościu głodnego, który by sobie zostawiał jedzenie na później.
Szcześniak to tchórz, manipulant i ignorant.
Proszę żebyście ignorowali jego wpisy i już nic nigdy nie komentowali.
"Proszę żebyście ignorowali jego wpisy i już nic nigdy nie komentowali".
Zacznij pod siebie, zamiast prosić o to innych.
Ktoś musi zgasić światło.
Goldi Goldman.
... Razi ? Czy przeszkadza ? Dlaczego zawsze "ktoś" ? Czy nie prościej jest się samemu przemieścić tam gdzie go niema, albo gdzie jest inne, które - lepiej odpowiada ?
nie każdy kawałek internetu może tolerować głupotę...
Tak się trzęsę ze strachu ;-) Cały drżę jak osika.
Ten post, podobnie ja wiele innych tego niepodpisanego dyskutanta, któremu udaje, że chce pozostać anonimowy (podać IP?) - jest przykładem kultury, raczej jej braku, jaką prezentują takie ruchy.
Niech na chwilę zostanie - niech sobie inni popatrzą, jak to wygląda. Chuligan internetowy - tylko tyle mogę powiedzieć.
Ale to Pan Panie Andrzeju skutecznie "podgrzewal" ta pyskowke.
http://szczesniak.pl/1380#comment-5799
czym jestem szczerze zniesmaczona
Czytam Pana od dawna i bardzo sobie cenie. Pana blog jest fantastyczny, ale prosze nie probowac szukac tego samego poziomu jak u dyskutanta tylko rzeczowo odnosic sie do wypowiedzi, wrzucic linka, prezentacje, zachecic do lektury. Te materialy sa bezcenne dla czytelnikow forum.
Powinien byc Pan zadowolny ze ludzi chca poznac Pana opinie na tematy paliwowe, w tym "peak oil", w tym szczegolnie jesli nie dysponyja chocby polowa panskiej wiedzy na ten temat. Stad prosze trzymac poziom eksperta a z bloga nie czynic onetowego forum.
Pozdrawiam z nadzieja na powrot na wlasciwe tory.
MJ
Dokładnie taki miałem plan - spokojnie i rzeczowo dyskutować. Jednak od razu:
Pierwszy wpis: "Pan wszystko wie najlepiej" - moja odpowiedź: "Personalnych przytyków nie będę komentował". Potem już na zaczepki starałem się nie reagować, ale jakby tak ktoś Pani wypowiedź zmanipulował, to chyba też by Pani zareagowała?
Bo link podany http://szczesniak.pl/1380#comment-5799 to nie moja wypowiedź. Dlatego nie rozumiem, dlaczego to "ja" podgrzewałem. To nie "ja". Ja się wkurzyłem na to.
Proszę zauważyć, że wymiana zdań z Panem Adamem Dudą ułożyła się całkiem przyzwoicie. To nie ja jestem ten zły ;-) Ale nie jestem też człowiekiem "bez nerwów". Szczególnie jak ktoś tak manipuluje.
Link odnosił się do całej dyskusji, zdecydowanie poniżej poziomu reszty bloga. Chyba po prostu nie będę tego więcej otwierać :)
Prosze sie trzymac mocno
Pozdrawiam
MJ
W głównej mierze. Autor może odpowiadać elegancko i merytorycznie, ale jeśli zarzucą go... to nie ma siły, która by utrzymała czy to nerwy czy poziom merytoryczny.
Niestety wspólnota Peak Oil tak ma... Nie pierwsze z nimi moje doświadczenie.
Posty niepodpisane są usuwane
(podać IP?)
Ale co nam po ciągu cyfr? I co my z tym numerem zrobimy? Chyba niepotrzebnie Pan tak nerwowo reaguje. Jeśli istotnie Pan skasował ten post to należy to przyznać i poinformować dlaczego został skasowany. Jeśli nie skasował pan tego posta należy to oświadczyć i zarzucić adwersarzowi kłamstwo. Uwagi:" "niepodpisany dyskutant" nie rozumiem. Skoro na blogu jest opcja pisania jako "gość" bez podania nicku to o co chodzi? Czy zresztą nick, forma przyjęta w internecie, to naprawdę dużo więcej niż "gość"? A zresztą, skoro ma Pan numer IP?
qwerty
Takie są tutaj zwyczaje.
Jeśli Pan chce z kimś rozmawiać, to stosuje Pan zwyczaje przyjęte przez swego rozmówcę, szczególnie gdy jest gospodarzem. A nawet jak nie - to nie stoi Pan do niego np. tyłem. Prawda? A ja nie rozmawiam z fantomami.
Poza ty: reguła podpisywania się został zistytucjonalizowana w wielkim napisie
nad każdym formularzem do komentowania.
Jeżeli ktoś z premedytacją łamie te zwyczaje, to nie mogę podejrzewać u niego złą wolę. A jeśli ktoś tłumaczy się chęcią zachowania anonimowości w Internecie... no wybaczy Pan, ale przepuklina wypada ze śmiechu...
Dlatego, że między "znaleziony" a "dobyty i dostarczony do przerobu" jest różnica przydurku! Poniał?
Sam sobie pokazałeś. Ten "głodny" to USA. Nie każdy głodny musi być jednak taki głupi jak wy - Gościu!
Lista bogata, ale ja zgodzić się mogę tylko z pierwszym. Nigdy bym nie pomyślał, że Pan Andrzej stchórzy i nie udali Pańskiego postu. Mam nadzieję, że po moim komentarzu zreflektuje się i usunie jak Pański post, tak i mój komentarz.
I niech te prorocze słowa "ciałem się staną". W szyję go, Panie Andrzeju! W szyję go!
P.S.: Dlaczego pojawiają się posty podpisane "Gość". Proszę je likwidować bez względu na ich jakość merytoryczną. Trzeba uważać siebie i szanować tych, którzy potrafią przysłuchać się do Pańskiej woli.
- chce Pan awansować na przyd..., na przypupasa Pana Andrzeja, że Pan tak "przed powóz wyskakuje"?
Naprawdę lepiej Panu czytać płytkie posty podpisane niż merytoryczne ale anonimowe? Nie to, że tamten post był jakoś szczególnie merytoryczny, ale czy ważniejsze dla Pana jest KTO mówi niż to CO mówi(pisze)?
spare capacity
Już wielu spotykałem takich, którzy chcieli zdobyć popularność na "awansowaniu" mnie na różne "stołki". Ja czuję się dobrze, oni odchodzą w niepamięć. Ja jestem przydupasem logicznego myślenia i wiedzy. Wychodząc z tego punktu widzenia - mogę być równie dobrze przydupasem p. Andrzeja, byleby Bóg nie pokarał mnie naznaczeniem na Pańskiego ordynansa.
Gdy ludzie podpisują swoje posty, to już po kilku postach można się zorientować kto i oczym pisze, a tym samym nie tracić czasu, nawet na jego "merytoryczne" posty.
Gdy ludzie podpisują swoje posty przestają być agresorami (chyba że są skończonymi odmorazkami - jak Pan) i wtedy mają czas na merytoryczne myślenie.
Jest jednak pewna kategoria idiotów, którzy bez chamstwa nie mogą żyć i takim typom, trzeba przymykać drzwi do swoich "posiadłości" (najlepiej przymykać tak, żeby przytrzasnąć paluszki).
Nie wiem jak Pan Andrzej, właściciel bloga, zareaguje na naszą wymianę lubieżności, ale uprzedzam Pana: tak długo, jak ja będę komentował na tym blogu,dla Pana nie ma tu miejsca, chyba, że przeprosi Pan gospodarza.
Miło było! :)
- a za co miałbym go przepraszać? Czy chodzi Panu o to że Pana zapytałem czy bardzo chce Pan kimś "budzącym ogólny respekt wśród innych i bardzo ważnym względem gospodarza" zostać? ;)
To już nawet pytać nie można???
Pan się panoszy od kilku wpisów ustawiając ludzi po kontach - i pokazując które posty i których użytkowników należy natychmiast usunąć, bo w jednym miejscu brakuje kilku literek a w innym o kilka jest za dużo i już Pan nie daje rady. Niech Pan dorośnie emocjonalnie do elementarnej wymiany zdań.
Szczęśniak chociaż ma na tyle wysoki poziom własnej wartości, że nie musi z powodów emocjonalnych usuwać każdego postu, który jest mu nie na rękę (ale nie wiem do końca, może w domowym zaciszu walczy ze sobą :) - a czy Pan ma taki deficyt wartości, albo jakaś chorobliwą identyfikację z naszym ekspertem, że już się Pan nawet bardziej niż Pan Szczęśniak przejmuje niektórymi postami pod jego adresem?
Zaznaczam, że jest to merytoryczne pytanie i tak jak Pan sam postulował wystarczy się do niego merytorycznie ustosunkować - a nie zmieniać swojego stanu równowagi emocjonalnej do momentu, w którym trzeba już wziąć tabletkę.
Jeśli Pan napisze, że ma Pan jakieś kłopoty z krytyką czy jakieś inne, może żona Pana bije czy coś - to obiecuję, że tak samo jak pacjenta szpitala psychiatrycznego - potraktuję Pana ze szczególną wyrozumiałością i myślę, że inni uczestnicy też wykażą daleko idącą tolerancję, zrozumienie i współczucie.
spare capacity
Można, ale po co chamić? Tylko dlatego, że gospodarz jest cierpliwym i kulturalnym człowiekiem?
W odróżnieniu od Pana Andrzeja, ja w zarodku likwiduję takie dzikie wyskoki i dlatego na swoim forum mam ewidentny spokój.
Dopóki gospodarz wytrzyma moją aktywność, to ja zrobię i tutaj trochę porządku. W pierwszym rzędzie z Panem.
Ma Pan coż do powiedzenia na tematy, które są przedmiotem tego forum - proszę bardzo. O moje emocje niech się Pan nie martwi.
Sam jestem ekspertem, więc oczywiście sympatyzuję gospodarzowi. Niech to sympatyzowanie będzie nawet chorobowe, ale na takie chamstwo jak Pańskie nie pozwolę.
Czy ma Pan coś do powiedzenia w sprawie gazu lub ropy naftowej?
- o co konkretnie Panu chodzi? - przecież to Pan sam sobie znalazł jakiś stary post sprzed wielu miesięcy, o którym wszyscy zapomnieli, jakiegoś nieznanego nadawcy i zaczął Pan marudzić, żeby to koniecznie usunąć, bo na pewno Jego Wysoka Szanowna Mość Ekspert Sz. Pan Andrzej Szczęśniak musiał się poczuć tym urażony i dotknięty.
- wczuł się Pan na maxa, gratuluję takiej daleko idącej empatii. (Nazywam się Milijon, bo za milijoiny kocham i cierpę katusze").
ale wracając do tematu zastąpienia energii pochodzącej z ropy:
Czy ma Pan jakieś działające urządzenie - czy Pana patenty są raczej teoretyczne?
spare capacity
Czy ma Pan jakieś działające urządzenie - czy Pana patenty są raczej teoretyczne?
spare capacity
Nie wiem czy jest możliwość uzyskiwania teoretycznych patentów, ale wiem, że wszystkie patenty o których ja piszę, były poprzedzone konkretnymi badaniami na konkretnych istniejących urządzeniach.