Rosja, Turcja... a gdzie Polska?

Komentarze

70 komentarzy
Ciekawe jak Rosjanie

Ciekawe jak Rosjanie wyobrażają sobie realizację jednocześnie dwóch projektów: South Streamu i Blue Streamu-2. Przecież to czysty absurd, nie ma tyle gazu. Co do Samsun-Ceyhan - ten projekt jest nierealny przynajmniej w ciągu najbliższych lat. Ruch tankowcow przez cieśniny tureckie spada a nie rosnie. Nie ma wiec potrzeby nowej trasy, omijajacej Bosfor. Podobnie jak spada wydobycie rosyjskiej ropy, powstaje BTS-2 i WSTO. Czy ktis sie zastanowil nad racjonalnoscia ekonomiczna tych wzystkich projektów?

Wielkopolanin

Gość, 7 sierpień, 2009 - 11:08
To nie Rosjanie są gwarancją

Myślę, że gwarantować dostawy gazu (jeśli ktoś nie wierzy rosyjskim planom i statystykom) może przede wszystkim udział firm zachodnich, które mają swoje wydobycie (BASF, EON, ENI). Wiedzą co robią - samobójcami chyba nie są. Racjonalność ekonomiczną także mają we krwi.

Ruch może chwilowo spada (kryzys światowy), bo spadł generalnie fracht, ale nie wierzę, żeby była to trwała tendencja. Poza tym, koszty przestojów już dzisiaj, gdy ropy jest niedużo - są ogromne - uzasadniają ekonomicznie operacje przeładunków i transportu rurą. A przecież Kazachstan rozwija wydobycie, Rosjanie na M. Kaspijskim odnoszą sukcesy (Łukoil)...

Wydobycie rosyjskiej ropy jest stabilne - największy producent ropy na świecie (9,5 mln b/d - Arabia Saudyjska 8,2), drugi eksporter świata. I w tym roku wydobycie rośnie!.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 sierpień, 2009 - 12:18
Drogi Wielkopolaninie ...

/.. Czy ktos sie zastanowil nad racjonalnoscia ekonomiczna tych wzystkich projektów?.. /

Coś mi się wydaje, że właśnie dzięki rosyjskiej "racjonalności ekonomicznej" a nie zachodniej "racjonalności finansowej" - tak Europa jak i Stany będą miały zapewnioną ciągłość dostaw petropochodnych ...

Rurociągi mają to do siebie, że mogą zapewnić ciągłość dostaw petropochodnych o zmiennym wydatku czego inne środki transportu nie są w stanie zapewnić ...

Co do wyników "racjonalności finansowej" made in USA i z tamtąd też importowanej z zachwytem - to można przeczytać opis jej "czubka ajsbergu" w - Rzepisze: http://www.rp.pl/artykul/2,345562_Wielki...

A tu jest ciekawy komentarz "Szachisty" w CIRE na tenże temat: http://www.cire.pl/item.html?d_id=41488&...

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 7 sierpień, 2009 - 14:02
Panie Guciu - tak trzymać

Masz rację Guciu, ale każdy ma swój gust, na swoją nędzną miarę. Ja w Rosji najbardziej cenię trojki i bałałajki. A jeśli chodzi o kawior to azerbejdżański. A jeśli o szachy - to brydż.
:)
qwerty

Gość, 7 sierpień, 2009 - 14:37
O kawiorze, to ja tylko - słyszałem ...

... i wolę żeby tak pozostało ... taniej i można sobie wyobrazić - że jest dużo lepszy niż w rzeczywistości ... ;-)

Do matury - w Krakowie - po wytłuczeniu resztek z serwisu porcelanowego na chyba 24 osób i pogubieniu resztek srebrnych sztućców - jechałem na chlebie z jakąś nieokreśloną marmoladą, Ulungu - osłodzonym - jak się udało "wystać" 1kg cukru za 11zł, kaszy, kluskach i koninie ...

Na studiach było już lepiej - stołówka w Bratniaku, a po studiach "ruskie" w barach mlecznych ... a teraz - hotdogi o genialnym smaku - pochodzącym z amerykańskiej "inżynierii smakowej"...

Co do szachów ... pozostała tylko - szachownica ... a co do brydża, to lepiej jest oddać głos Januszowi: http://www.youtube.com/watch?v=WNDmkVtJo...
Pozdrawiam, jak od kilkuset lat bywało i co pozostało - Serdecznie ...

Gucio z Montrealu, 8 sierpień, 2009 - 18:08
gazowa inflacja

Zauważyłem ostatnio sporą inflację rożnych projektów energetycznych. Nie ma dnia bez nowego gazociągu, ropociągu czy chociaż terminalu LNG. Na mapkach aż gęsto od śmiało wyrysowanych czerwonych kresek, przez które tłoczyć się będzie w rożnych kierunkach te wirtualne miliardy ton ropy i biliony m3 gazu. Tak jak byśmy brali pod uwagę rezerwy, które za 300 lat odkryjemy na Marsie. Ale i tam nastąpi kiedyś top peak. :)
qwerty

Gość, 7 sierpień, 2009 - 14:47
Gazu jest dużo

Jeszcze się nie zabrali za niego Peak Oil-owcy :-)

Oczywiście, że słyszymy, bo to nie piekarnie. Jak rura gazowa, to wiadomo - polityka, Rosja, USA... więc słychać.

Ale to już przerabiamy od dawna:

Rurociągi gazowe Europy - 40 lat później

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 sierpień, 2009 - 15:21
Samsung czy Toshiba?

Jednocześnie uczestniczy w projektach europejskich - rurociąg naftowy Samsung - Ceyhan budowany przez Turków z włoskim ENI.
Hmm, a może jednak Toshiba - Ceyhan? :)
qwerty

Gość, 7 sierpień, 2009 - 14:30
poprawiłem ;-)

dzięki za baczne oko ;-)
Raz było dobrze, raz źle - to tylko na usprawiedliwienie

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 sierpień, 2009 - 14:41
Pawlak: potrzebne są alternatywne scenariusze dostaw gazu

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Pawlak-p...

Na ten blef Pawlaka, że niby mamy jakąś alternatywę, Rosjanie się nie nabiorą...

Jedyna skuteczna strategia negocjacyjna jest taka.

Rosjan uprzedzamy, że jak nie dojdziemy do porozumienia to rząd polski będzie musiał ustawić dużą akcyzę na gaz aby zużycie spadło do poziomu aktualnych dostaw i powiedzieć Rosjanom: im taniej nam sprzedacie dodatkowy gaz tym więcej obniżymy akcyzę, weźmiemy więcej gazu i więcej zarobicie. Jak dla nas ustawicie takie ceny jak na swój rynek wewnętrzny to znosimy akcyzę całkowicie. Możecie zarobić dużo sprzedając nam dużo taniego gazu albo nie zarobicie na dodatkowych dostawach nic.

Bacz

Bacz's picture
Bacz, 7 sierpień, 2009 - 21:53
Wot, polska logika

"im taniej nam sprzedacie dodatkowy gaz tym więcej obniżymy akcyzę, weźmiemy więcej gazu i więcej zarobicie. Jak dla nas ustawicie takie ceny jak na swój rynek wewnętrzny to znosimy akcyzę całkowicie."

A to ci logika, że też Ruskie na to nie wpadły, a proste to i genialne: Ruskie zamiast zaopatrywać swój chłonny rynek w gaz po cenach wewnętrznych sprzedadzą go po tych cenach do Polski. Dopiero zrobią interes, to będzie wielki zysk dla nich!

I w dodatku - zamiast dawać fory w postaci taniej energii swemu przemysłowi wesprą cenami dumpingowymi polski przemysł. Widać pilnie potrzebują drugiej Białorusi do subsydiowania.

Ma Pan dla nich jeszcze jakieś pomysły w zanadrzu?

Eva, 8 sierpień, 2009 - 09:42
Pytanie do Evy

To poważna sprawa?

FAZ

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 sierpień, 2009 - 10:28
Ojczyzną Orwella była Europa (GB), czyli dzisiejsza EU

To jest bardzo poważna sprawa. USA chcą przejąć pełną kontrolę nad naszymi kontami, wydatkami, przelewami - powiązaniami finasowymi. Każdy ruch na koncie, w tym nawet wewnątrzkrajowy np. przelew z W-wy do Pcimia Dolnego, odbywać się ma pod kuratelą USA.
To przekazanie USA funkcji suwerena nad obywatelami EU ma wejść w życie po dyktatorsku czyli z pominięciem parlamentów krajowych i PE. Okrojony w swych prawach unijny obywatel będzie się w tym czasie pochylał z troską nad informacjami medialnymi o braku demokracji w Iranie czy innej Rosji.

Politycy, by nie zadrzeć całkiem ze swoim pogardzanym chyba w gruncie rzeczy "bydełkiem wyborczym" robią szpagat. I tak np. podczas gdy w czasie godzin pracy należąca do rządu koalicyjnego CDU/CSU przyklaskuje temu porozumieniu z USA, po fajrancie poszczególni politycy niemieccy wyrażają się o projekcie z oburzeniem.

Zastanawiają tylko dwie rzeczy:

1) Po co nam jeszcze niezwykle kosztowne rządy krajowe plus tysiące brukselskich jeszcze kosztowniejszych urzędników, skoro nad najważniejszymi sprawami egzystencjalnymi, czyli naszą kasą, czuwać będzie Wielkii Brat zza oceanu.

2) Wygląda na to, że rządy mają nas, obywateli, aż w takiej pogardzie, że liczą na to, że przyjmiemy ich opowieść o ściganiu terrorystów za dobrą monetę. To oznaczałoby, że terroryści są jeszcze głupsi niż wyborcy nie czytają gazet, nie widzą żadnych niebezpieczeństw i nic tylko otwierają sobie konta w zachodnich bankach. Buha, ha.

Nie, ten przepis zwraca się przeciw normalnym obywatelom, kryminalizuje wszystkich mieszkańców EU i stawia ich a priori pod podejrzeniem popełniania przestępstw. Wygląda na to, że nasi politycy rządzą bandą łotrów i muszą o ich pilnowanie poprosić USA.

Eva, 8 sierpień, 2009 - 11:55
doskonaly pretekst

Amerykanska polityka jest coraz bardziej agresywna i imperialna wiec kazdego kto bedzie coraz smielej ich krytykowal mozna bedzie przypisac do terrorystow

Andrzej

Gość, 8 sierpień, 2009 - 12:53
To już nie jest tylko pretekst ...

... to już jest działający system ... ;-( ...

System, który już od dawna wprowadził swoje stopniowanie i odpowiednie przyklejki ("stikery") ...

Gdy się mówi czy pisze - "błagonadjożnie" czyli "politykli" poprawnie ... to się uzyskuje przyklejkę: najwyższą - "liberalny demokrata" ... co staje się "demokratą" gdy się zaczyna wprowadzać pewne niuance ...

Naturalnie jest jeszcze cała "graduacja" po drodze ale, jak się zaczyna mieć zastrzeżenia i niedajBoże zaczyna się o tym mówić i jeszcze gorzej - pisać ... to następuje stopniowanie - "lewactwa" aż do "komuchowstwa" włącznie ...

Natomiast, jeżeli swoją aktywnością zaczyna się przeszkadzać w normalnym biegu anglosaskich interesów, to się awansuje do przedziału "tero-ro-ryzmu" ... ;-( ...

I tu już nie ma chichów ... jeżeli się jeszcze nie doszło do zaszczytu stałego pobytu w którymś z ośrodków na koszt dobroczynnego systemu, to wszelkie przemieszczenia należy zacząć robić: na piechotę, rowerem, na ośle, wielbłądzie lub kajakiem itp. czyli środkami nie wymagającymi zaszczytu owocnego poszukiwania stałej pracy ...

Dlatego też trzeba uważać co się pisze i szczególnie jak się używa artykulacji słów ... bo wcześniej czy później to się znajduje na internecie ... ;-) & ;-( ...

Po przeskoczeniu siedemdziesiątki zaczyna się mieć lekką ulgę w powyższej klasyfikacji jako "już mniej szkodliwego" ale - tyż nie można o tym zapominać ... ;-)

Wiele lat temu, po tygodniowym pobycie u mnie pewnego młodego Walijczyka i dłuugich dyskusjach, dostałem potem kartkę pocztową z przyjaznym dopiskiem: ".... bi najs, end if ju kanot bi najs - bi kerful ! ..." i od tego czasu - przy każdej okazji - podaję to dalej ...

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 8 sierpień, 2009 - 15:03
I'm always nice

And I'm always careful.

Przynajmniej staram się. Niech mnie Pan nie straszy :-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 sierpień, 2009 - 16:00
Polityka cen dumpingowych

Polityka wyniszczania jednej gałęzi gospodarki (gazownictwa) cenami dumpingowymi aby wzmocnić resztę gospodarki jest polityką kretyńską i wydaje mi się że Rosjanie tego nie robią. Polityka zawyżania cen na eksport w sumie też jest niekorzystna - przez to wolumen tego eksportu i dochody z niego są mniejsze. Jeśli Rosjanie prowadzą taką politykę to powinni od niej odejść dla własnych i ich kontrahentów korzyści.

Bacz's picture
Bacz, 8 sierpień, 2009 - 10:41
Różnicowanie cen jest typowe dla kapitalizmu

"Polityka wyniszczania jednej gałęzi gospodarki (gazownictwa) cenami dumpingowymi aby wzmocnić resztę gospodarki jest polityką kretyńską i wydaje mi się że Rosjanie tego nie robią."

Tak? No a post wyżej sam Pan pisze, że robią:

"powiedzieć Rosjanom: im taniej nam sprzedacie dodatkowy gaz tym więcej obniżymy akcyzę, weźmiemy więcej gazu i więcej zarobicie. Jak dla nas ustawicie takie ceny jak na swój rynek wewnętrzny to znosimy akcyzę całkowicie."

No to jak? Robią, nie robią, ustawiają te ceny dumpingowo czy nie ustawiają?

Co do samego "wyniszczania"- cena jest zawsze pochodną wielu wiadomych i niewiadomych w równaniu i dlatego w kapitaliźmie cena najczęściej jest zróżnicowana, - za ten sam towar płaci się na różnych rynkach różne ceny. Np. auta niemiecke są tańsze w USA niż w Niemczech i nikt nie mówi o jakimś "wyniszczaniu".

Ponieważ różnicowanie cen jest typowe dla kapitałizmu, obłudnie brzmią zachodnie nawoływania, by Moskwa podniosła u siebie ceny na gaz.

Eva, 8 sierpień, 2009 - 11:24
Eva, kup se merca

Co do samego "wyniszczania"- cena jest zawsze pochodną wielu wiadomych i niewiadomych w równaniu i dlatego w kapitaliźmie cena najczęściej jest zróżnicowana, - za ten sam towar płaci się na różnych rynkach różne ceny. Np. auta niemieckie są tańsze w USA niż w Niemczech i nikt nie mówi o jakimś "wyniszczaniu".

Ponieważ różnicowanie cen jest typowe dla kapitałizmu, obłudnie brzmią zachodnie nawoływania, by Moskwa podniosła u siebie ceny na gaz.

Ale zapewne słyszałaś coś o nieuczciwej konkurencji, dumpingu, protekcjonizmie, praktykach monopolistycznych etc. To jest typowe dla kapitalizmu, ale ... wynaturzenie z którym w tymże kapitalizmie na serio walczy się stosując kary i sankcje. Skoro auto niemieckie jest tańsze w USA (bo to baaardzo duży rynek, więc duuużo zamawia) to je sobie sprowadź i ciesz się nowym autem. Ale żeby mieć za co sprowadzić wypasionego merca musisz najpierw zamówić trochę taniego w Rosji gazu i go sprzedać w Niemczech, gdzie jest droższy. A daję ci słowo, że w Rosji każdy może sobie kupić gaz, byle miał trochę cashu. Na różnicy cen nieźle zarobisz, starczy na niejednego merca. Pomysł ten daję ci w pacht zupełnie gratis, z góry cieszę się z twojego nowego samochodu z podgrzewanymi siedzeniami.

qwerty
:)

Gość, 10 sierpień, 2009 - 14:51
Dobry tekst Panie Andrzeju.

Dobry tekst Panie Andrzeju. Nie czytałem wszystkich komentarzy, ale w pierwszym nie było zarzutu jakoby prowadził Pan antypolską grę i był rusofilem postulującym stawianie pomników Putinowi, a najlepiej przyłączenie do Rosji. A jakby to był Onet..

(przepraszam za off topic)

pozdrawiam
KrzychJ

Gość, 7 sierpień, 2009 - 23:10
E tam dobry...

I tak tego nikt nie słucha...

Ale ciekawa reakcja jest tutaj: Pardon.pl. Może nie wszyscy są tak porażeni romantyzmem? I polityką historyczną?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 sierpień, 2009 - 10:20
/... I tak tego nikt nie słucha... /

... nie zupełnie ... ;-)

Czerpiąc z mojego własnego doświadczenia - szybciej albo wolniej ale zawsze - "nafta, jeśli jej się naleje, to - dochodzi do knota" ...

Zdarzało mi się, że nawet po następnych dwudziestu pięciu latach - uświadamiałem sobie dopiero - o co mojej Babci chodziło jak to "coś" powtarzała - "z uporem godnym lepszej sprawy" ...

Jak się jest do czegoś rozsądnie przekonanym, to trzeba o tym mówic, a jak się potrafi, to i próbować to opisywać.

Rzeczy rozsądnie przekazane - wpadają w podświadomość innych i tam kiełkują ... ;-)

Dlatego jak się ma ziarno, to nie należy jego samemu całkowicie przejadać ale również - siać - ku pożytkowi otoczenia ... ;-)

Lubię i powtarzam powiedzenie któregoś ze współcześnie zmarłych: "tout ce qui n'est pas offert devient perdu" czyli "czego się nie ofiarowuje to - zostaje zaprzepaszczone"...

----------

Jakoś zniknęła kolumna z kolejnymi wpisami tytułów komentarzy, jeżeli to jest tymczasowe, to bym tylko dodadał na końcu każdego z nich przynależny jego autorowi skrót np. A3 ... E1 itp. To by ułatwiło stałym czytelnikom odnajdywanie tych - które ma się ochotę przeczytać ... ;-)

A jeżeli ta kolumna została usunięta permanentnie - to spróbuje sprecyzować jej niezwykle istotne zalety ...

Pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu, 9 sierpień, 2009 - 13:42
Jaka kolumna?

Można precyzyjniej? Gdzie? jakiś link? W jakim bloku ewentualnie?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 9 sierpień, 2009 - 14:49
Ta "przewijana" po prawej stronie ...

... gdześ pomiędzy:

Forum Czytelników
..................
Kalendarz
..................
Piszę książkę

Tam pokazywały się (przynajmniej u mnie) kolejne wpisy komentujących (tak jak powyższy: Jaka kolumna? i ile czasu temu to zostalo zapisane-wpisane) a teraz już tego, przynajmniej na moim iMacku, nie znajduję .. ;-(

Gucio z Montrealu, 9 sierpień, 2009 - 15:16
Hip! hip - hurra! ...

... Komentarze - się znowu pokazały ... ;-) ... Wielkie Dzięki ! ...

Gucio z Montrealu, 9 sierpień, 2009 - 18:15
Dziękuję - poprawione

Ja po prostu inaczej widzę stronę ;-)

Dzięki serdeczne.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 9 sierpień, 2009 - 18:26
5

Jaka kolumna? Można precyzyjniej? Gdzie? jakiś link? W jakim bloku ewentualnie?
--
Może V kolumna? Skoro blog wkracza w rejony polityki to i żarty muszą być stosowne do tematu.
:)
qwerty

Gość, 11 sierpień, 2009 - 11:42
nie piąta ...

... tylko ... Guciowa - jeszcze gorsza - bo zupełnie nie kontrolowana ... ;-)

Doobre - Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 11 sierpień, 2009 - 13:16
Dalszy ciąg tego ...

... / I tak tego nikt nie słucha... / ...

Co się okazuje, że - słuchają ... słuchają ... tylko to tłumaczenie wymaga czasu, rozsądku i wytrwałości i to - jak ta przysłowiowa nafta - w końcu - dochodzi ... i - "rozjaśnia" ...

Jemu to zajęło, jak dotychczas, aż - albo tylko - 10 (słownie; dziesięć) lat! http://www.rp.pl/artykul/2,346669_Nie_us...

Jest też taki drugi - który niezmordowanie tłumaczy swoim w Wenezueli ...

No i teraz ukazał się trzeci, któremu niespodziewanie większość jego narodu powierzyła chyba "najczarniejszą" z istniejących na świecie robót ... oby zdzierżył zadaniu !!!

Chociaż, jak twierdzil mój dawny wikary z kościoła Św Floriana w Krakowie - u schyłku swojego przeszło dwudziestopięcio letniego niezrównanego posłania - "jak Opatrzność komuś powierzy jakąś misję do wykonania, to mu i da siły i możliwości na wywiązanie się z tego zadania" ... i tak każdemu jest przydzielona jakaś, na jego miarę dobrana - albo go przerastająca - misja ... ;-)

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 9 sierpień, 2009 - 21:14
Ciekawe, jaka misję mi Opatrzność powierzyła...

żebym choć wiedział, że w dobrym kierunku idę. Bo może błądzę...

Ale to jest z pewnością prawda, nawet mocniej bym powiedział:

"jak Bóg komuś powierzy misję do wykonania, to mu doda łaski, siły i możliwości na wywiązanie się z tego zadania"

Z pewnością.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 9 sierpień, 2009 - 21:19
Otóż to ...

... lepiej już chyba tego ująć nie można ...

Z czasem buduje się jakieś takie wewnętrzne, podświadome, przekonanie o słuszności tego co się robi i tak - że nawet Ci którzy, pozornie, nic o Opatrzności nie chcieli słyszeć twierdzili - "zwyciężymy - bo nasza sprawa jest słuszna" - bardzo to powiedzenie sobie cenię i często powtarzam (tak jak - Ojcze Nasz) ...

No, i tym razem - to już - Dobranoc ... ;-)

Gucio z Montrealu, 9 sierpień, 2009 - 21:44
Co by było gdyby?

Może zamiast oglądać się w przeszłość powinniśmy zacząć myśleć o przyszłości. O energii, która będzie potrzebna za 20-30 i więcej lat.

Bo ja cały czas mam wrażenie, że w polskiej polityce nic się nie zmienia od ponad 20 lat! Wciąż te same niekompetentne twarze, takie jak choćby minister Pawlak, prezydent Kaczyński, czy premier Tusk, nie mające realnej wizji Polski za np. lat 50.
Dlaczego PO pomimo wielu deklaracji, że jest partią liberalną, nie realizuje swoich obietnic, ba, nie realizuje swojej ideologii.

Zachciało mi się śmiać kiedy media hucznie mówiły o planach budowy elektrowni atomowej w Polsce, która działałaby od 2020r. Przecież taką elektrownię buduje się w kilka lat, nawet zbiurokratyzowani Francuzi nie potrzebowali 10 lat.
Elektrownie atomowe w Polsce powinny być zbudowane jak najszybciej! Do 2015 Polska powinna posiadać 2-3 elektrownie atomowe, nie będę spekulował o jakiej mocy. Bo inaczej zabraknie nam prądu! A prąd z elektrowni atomowej to prąd najtańszy i najbardziej ekologiczny.

Co do dostaw gazy i ropy, to mam wrażenie, że negocjatorzy polscy to umysłowi impotenci. Najpierw mówimy o umowie na gaz z Kataru, za który jesteśmy gotowi płacić więcej niż za gaz od Rosjan. A potem chcemy od Rosjan tańszego gazu! Tak się nie robi! Bo jest to wyśmiewanie się z Rosjan. Rosjanie to twardy partner, który przede wszystkim chce zarobić! Życzyłbym sobie, żeby politycy nie wspominali tak bardzo o historii, a zaczęli myśleć o przyszłości.

I na warunkach partnerskiej współpracy można było zbudować gazociąg i jeszcze jeden ropociąg przez Polskę do Niemiec! Sądzę, że należy być bardzo zdesperowanym aby myśleć o budowie rury pod Bałtykiem, ponieważ są to ogromne koszty w porównaniu do krótszego kawałka rury położonej na terenie Polski! Chyba aż tyle Rosjanie nie chcą płacić za swoją dumę i historię? A Polaków na to stać! Stać nas aby w imię historii i urażonej dumy płacić za droższą energię i ponosić koszty niewybudowanych instalacji na terenie Polski!

Myślę, że nie dlatego ginęli Polacy, aby przyszłe pokolenia ciągle Ich opłakiwały i przez to niedbały o rozwój Polski.

shaqu

Gość, 8 sierpień, 2009 - 11:53
Oczywiście Rzepa nie przyjęła polemiki do druku

to jakość władzy, czy raczej upadek władzy.

Te medialne wygibasy zamiast podejmowania i przeprowadzania decyzji muszą się źle skończyć. Politycy jednak uśpieni są poczuciem bezpieczeństwa (EU, NATO), a media grają im na flecie, wodząc ich od awantury do awantury. Pośmiewisko, a nie państwo.

Także krytykowałem kontrakt katarski jako niepotrzebny przed zakończeniem negocjacji. Taki właśnie sygnał dawał Rosjanom. Zresztą ideowe wsparcie dywersyfikacji twierdziło tak:

cytuję: Rzepa
Cena wynegocjowana z Katarem ma jeszcze jeden bardzo istotny aspekt. Siadając do stołu negocjacyjnego z rosyjskim dostawcą, teraz i w przyszłości, wprowadza maksymalny pułap, jakiego może on żądać bez narażania się na uzasadniony zarzut wykorzystywania swojej pozycji. Ta cena jest testem rynkowym łamiącym dotychczasową pozycję monopolistyczną rosyjskiego dostawcy.

Kontrakt z Katarem jest nie tylko realnym sukcesem strategicznym dającym Polsce możliwość zakupu gazu na rynkach światowych. Jest także sukcesem ekonomicznym, który pokazuje, że na dywersyfikacji można zarobić.

Gaz z Kataru zmorą Gazpromu

Piękne myślenie... jego "logika" aż zatyka.

Oczywiście Rzepa nie przyjęła polemiki do druku.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 sierpień, 2009 - 12:14
Prosimy o polemikę

To niech Pan tutaj puści swoją polemikę. Na Rzepę rzeczywiście nie ma co liczyć, skoro drukuje takie dyrdymały jak te Pytla. Ten "specjalista" jest najwyraźniej wyhodowany w GB i przejął nie tylko angielską optykę na Rosję (ta zresztą pokrywa się w znacznym stopniu z polską) ale nawet uznał, że Greg (przypuszczalnie Gregory) brzmi dumniej niż Grzegorz. Smieszne to i pretensjonalne.
Ale co się dziwić, skoro Pytel ma pełno orginalnych pomysłów. Rzeczywiście najzabawniejszym jest pochwała wysokiej ceny za gaz katarski jako metoda na ukrócenie Ruskich. Już to widzę, jak Rosjanie cenę katarską dla Polski uznają za miernik dla swoich cen, ważny niczym wzorzec wagi z Sevre.

Eva, 8 sierpień, 2009 - 13:16
wrzuciłem wczoraj do Dziennika

więc zobaczymy, czy w ogóle ktoś opublikuje inne od publicystycznego (bo nie biznesowego) main-stream'u zdanie na ten temat. Myślę, że nie, ale dajmy jeszcze szansę.

Natomiast mam duże wątpliwości merytorycznych co do wielu argumentów Pana Pytla, na czym nie skupiałem się w artykule. Ale przygotuję (może dzisiaj) wpis polemiczny, poślę zaproszenie do Pan Pytla i podyskutujemy (mam nadzieję :-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 sierpień, 2009 - 13:58
Eva, Ewa, Greg, Grzegorz

Ten "specjalista" jest najwyraźniej wyhodowany w GB i przejął nie tylko angielską optykę na Rosję (ta zresztą pokrywa się w znacznym stopniu z polską) ale nawet uznał, że Greg (przypuszczalnie Gregory) brzmi dumniej niż Grzegorz. Śmieszne to i pretensjonalne.

Eva (po polsku Ewa), nawet jeśli to racja to przecież kulawy nie wyśmiewa się z kulawego.
qwerty
:)

Gość, 12 sierpień, 2009 - 09:31
Co ma piernik do wiatraka, drogi gwerty?

Naprawdę tak trudno dostrzec różnicę w podpisaniu się WŁASNYM nazwiskiem pod artykułem w prasie a używaniem nicka na forach?

Eva, 12 sierpień, 2009 - 16:04
Wyjasnienie i do widzenia

Dla jasnosci: nazywam sie Grzegorz Pytel, natomiast poza granicami Polski uzywam imienia "Greg" (oby innojezycznym nie utrudniac zycia z wymowa mojego imienia). Dlaczego Rzepa tym razem dala mi imie "Greg" a nie "Grzegorz" tego nie wiem. Nie bylo to konsultowane ze mna, ale tez nie mam o to pretensji, bo wagi do tego nie przywiazuje. Dla mnie liczy sie merytoryczna tresc.

Fakt, ze na tym forum sprawa imienia wywoluje dyskusje i argumenty ad personam, swiadczy o jego "glebi" merytorycznej i charakterze. Dlatego moich wpisow wiecej juz nie bedzie, a ten wpis wyjasnia dlaczego.

Grzegorz Pytel

Gość, 13 sierpień, 2009 - 07:43
Obrażony majestat

Skoro qwerty zwrócił się DO MNIE, to mu odpowiedziałam. Jeśli pana to drażni, to trudno. Ja się poza jedną jedyną marginesową zresztą uwagą (którą podtrzymuję) o pretensjonalności brzmienia pańskiego imienia więcej tym tematem nie zajmuję.
Zabawne, że Rzepa sama przydziela panu imiona. Dobrze, że nie nazwała pana Adolf albo Alfons. Mial pan szczęście.

Eva, 13 sierpień, 2009 - 14:57
Nieźle Eva pojechała;)

Adolf ;)

Gość, 13 sierpień, 2009 - 15:53
Myślę, że to raczej nieźle się bystrzak podstawił

Trudno nie skorzystać z okazji, grzechem wręcz byłoby....

Eva B. do Adolfa.

Eva, 13 sierpień, 2009 - 22:17
Brak polemiki ponieważ brak medialnej wolności słowa

liczy się tylko to co jeden pan redaktor z drugim uważają za słuszne i co im właściciel z rady nadzorczej w Hamburgu Amsterdamie Melbern ;) czy innych Aleji Ujazdowskich powie. A tzw. wolnośc słowa zagościła w Polsce po '89 roku tylko na kilka miesięcy i chyba bezpowrotnie została stracona.

Panie Andrzeju całe szczęscie , że istnieją takie blogi jak ten, bo gdyby nie internet byłoby w obecnej zglobalizowanej wiosce kiepsko z wolnym prezentowaniem myśli. Choć jak przyjrzeć sie z bliska 'oficjalnemu internetowi' to i tam widać , że albo z nami albo (Cię nie ma) przciwko nam.

Pozdrawiam,

Lukas, 16 sierpień, 2009 - 19:57
Panie Łukaszu

Zawsze interesy odgrywały ogromną rolę, nie ma się czemu dziwić. Ale dzisiaj ślepota na własne błędy, ewidentne straty ponoszone na skutek działań, za którymi agitują redakcje, że nie doprowadza do otrzeźwienia nawet po klęsce.

Nawet spojrzeć na to chłodno nie można. Liczy się linia polityczna i tyle.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 17 sierpień, 2009 - 06:58
Moi Drodzy Panowie ...

... Łukaszu i Andrzeju-Gospodarzu - nie "gorączkujcie" się ... Żyje się w czasach i sytuacji w jakich się żyje i trzeba się w nich potrafić - "po swojemu" - "poruszać" - zachowując swój zdrowy rozsądek i własne przekonania ...

Moja Bunia (bo tak nazywaliśmy Matke naszego Ojca) powtarzała mi "do znudzenia" - na moje szczenięce buntownicze uwagi z owych czasów - "jeżeli chcesz zmieniac świat - zaczynaj od siebie ..." i to jest i pozostanie zawsze aktualne ...

Zauważcie to sami ... czy Wy naprawdę uważacie, że to co widzicie i tutaj wspominacie to że inni tego nie widzą? Jedni to widzą i próbują to poruszać a większość intuicyjnie wyczuwa - że - "coś w tym nie gra" i intuicyjnie jest podatna na rozsądne wypowiedzi ... wiec trzeba perfekcjonować ich przekazywanie ...

Własnie przed chwilą skończyłem delektowanie się klipem http://szczesniak.pl/1405 ...

Panie Andrzeju - niech Pan spróbuje "się sam siebie posłuchać" tak jak by Pan był - o, na przykład - takim Guciem ... ;-) ... i się Pan sam siebie zapyta - czy jeszcze rok temu bylibyście Państwo (Pan z Panią Agnieszką) w stanie przedstawić tej jakości wywiad ?

Dlatego też należy skorzystać ze "staro-zakonnego" kilku-tysięczno-letniego doświadczenia stawiania pytań tak - żeby zachęcić pytanego do pomyślenia nad tym co odpowie ale tak - żeby mu nie dać okazji i racji do obrażenia się ... ;-)
Panie Lukaszu - czy - "kapicze" ? ... ;-)

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 17 sierpień, 2009 - 12:59
Ile im to zajeło?

"Zachciało mi się śmiać kiedy media hucznie mówiły o planach budowy elektrowni atomowej w Polsce, która działałaby od 2020r. Przecież taką elektrownię buduje się w kilka lat, nawet zbiurokratyzowani Francuzi nie potrzebowali 10 lat".
.
Mnie też wesoło, choć z innego powodu. Z pewnością swój 60 z kolei blok jądrowy Francuzi budowali krócej niż 10 lat, a wiesz ile im zajęło uruchomienie pierwszego bloku? 18 lat, a licząc od czasów Henri Becquerel'a i Marii Skłodowskiej Curie to jeszcze więcej.
qwerty

Gość, 11 sierpień, 2009 - 11:57
polemika

Przepraszam, może niedokładnie napisałem. Miałem na myśli samą BUDOWĘ i wykonanie niezbędnej dokumentacji technicznej, nie uwzględniłem całej papierkologii, która w UE trwa dłużej od rzeczywistych prac budowlanych! Bo oczywiście przed wybudowaniem elektrowni musimy wykonać po grzyba potrzebne dziesiątki planów i ekspertyz, które i tak zostaną jeszcze dwa razy pozmieniane. Cała ta impreza na koszt podatnika.

jeszcze raz przepraszam, ale jestem wrogiem nikomu niepotrzebnej biurokracji i czasami zapominam o tym, że w UE bardziej liczą się stempelki od pracy uczciwego człowieka

shaqu

Gość, 12 sierpień, 2009 - 12:24
polemika

jeszcze jedno

Mamy 21 wiek i technologię możemy kupić od Francuzów którzy mają wielkie doświadczenie, więc dzisiaj nie musimy czekać na drugą Skłodowską.
A Francuzi zaczynali swoją przygodę z atomem w całkiem innych warunkach dotyczących nauki i techniki. Przez ponad pół wieku nauka trochę się jeszcze rozwinęła. I dzięki temu można skrócić czas powstania elektrowni atomowej w Polsce.

Więc wystarczy zapłacić, co przy miliardach marnowanych na biurokrację w Polsce, nie powinno być problemem i w 3 do 5 lat można mieć elektrownie atomową w Polsce!

ale jeszcze raz przepraszam za mój błąd
shaqu

Gość, 12 sierpień, 2009 - 12:31
Mój Drogi ...

... widzę że jeszcze nie zrozumiałeś o co chodzi ...

Za inwestycje "jadrówki" - tak jak dotychczas - "wypompowuje się" z budżetówki, w rezultacie, 5-10 krotną wartość kosztów ich budowy ... paniał ? ... ;-)

Dlatego też tak Strupczewski jak i Mielczarski maja obydwaj, moim zdaniem, rację - jeden mówi o dotychczasowych kosztach a drugi - ile w końcu trzeba za to zapłacić ...

A do jądrówki trzeba podejść zupełnie inaczej i wtedy stanie się ona rozsądnym ekonomicznie prawdziwym dobrodziejstwem dla ludzkości ... ale o tym innym razem ...

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 12 sierpień, 2009 - 13:31
Przepraszam, może

Przepraszam, może niedokładnie napisałem. Miałem na myśli samą BUDOWĘ i wykonanie niezbędnej dokumentacji technicznej, nie uwzględniłem całej papierkologii ...
....... ____
A o wykształceniu kadry, której w Polsce praktycznie nie ma pomyślałeś?
qwerty

Gość, 12 sierpień, 2009 - 13:39
Kadry ? ...

... o jakie chodzi? Bo polskie techniczne są lepsze od zachodnich i dlatego też się pilnuje żeby ich do takich projektów nie dopuszczać bo się szybko połapią co jest grane i zaczną gadać o rzeczach których przed zakończeniem płatności nie należy upowszechniać ... ;-)

Gucio z Montrealu, 12 sierpień, 2009 - 16:08
miałem przyjemność pracować z

miałem przyjemność pracować z Polakami, którzy mają wiedzę porównywalną, o ile nie większą, od Francuzów. Dlatego myślę, że Polska nie powinna martwić się o pracowników w tego typu biznesie.

Dzisiaj żeby w Polsce powstała elektrownia atomowa w przeciągu 3-5 lat należy:
- posiadać wiele pieniędzy (myślę, że to jest do spełnienia)
- posiadać pracowników, którzy zaprojektują, zbudują i będą obsługiwać taką elektrownie (to też jest do spełnienia)
- wycofać się z wielu już podpisanych międzynarodowych dokumentów dotyczących pozornie ochrony środowiska (w dzisiejszych realiach to nie jest możliwe)
- także uprościć radykalnie nasze polskie wymagania dotyczące ekspertyz, pozwoleń związanych z budową takiego przedsięwzięcia (co dzisiaj według mnie jest nie możliwe)

Dlatego z powodu nadmiaru biurokracji, której już chyba nikt nie kontroluje, w Polsce nie jest możliwa budowa takiej elektrowni! Pomimo, że technicznie, finansowo i kadrowo nie istnieją żadne przeszkody.
To jest tak samo jak z wybudowaną już drogą, która nie dostała jakiegoś tam pozwolenia i nie została dopuszczona do ruchu. Przynajmniej rowery i piesi mają po czym się poruszać. :)
dziękuję za konstruktywną polemikę

shaqu

Gość, 13 sierpień, 2009 - 10:51
Optymalne wykorzystanie energii termicznej ...

... powinno być decydującym warunkiem przy projektowaniu przyszłych elektrociepłowni.

Dotychczas punktem wyjściowym projektowania elektrowni czy elektrociepłowni była ich "moc elektryczna" to znaczy, na przykład: 1000 MW i basta ... Potem próbuje się, ile się da - zagospodarować "ciepło odpadowe" ale - to nie jest celem, celem pozostaje produkcja kW i kWh i jak "wyśrubować" ich najwyższa cenę przy najniższych kosztach ... a co się będzie działo z "resztą" - "hu kerr" ... ;-(

Jeżeli się wprowadzi element dodatkowego kosztu wynikającego z bezużytecznego ewakuowania ciepła do otoczenia - to - to zmieni drastycznie analizy kosztorysowe projektowania ... Wykorzystanie energii cieplnej wysunie się na pierwsze miejsce a produkcja elektryczności stanie się wypadkową takiego podejścia ... ;-)

Przy takim podejściu stworzy się tendencję budowania wiekszej ilości ale mniejszych elektrociepłowni - lepiej odpowiadających "społeczno-ekonomicznym lokalnym potrzebom" ... ;-)

I tu widzę dopiero prawdziwa przyszłość dla jądrówki ... małe hermetycznie zamknięte wymienne jądrowe agregaty ... ;-)

Tak, że ten "opór" stawiany staremu podejściu do energetyki a szczególnie "molochowej jądrówce" wydaje mi się być podświadomym oczekiwaniem na nowe podejście i wynikające z niego nowe rozwiązania ... czyli - lepiej jest dłużej i bardziej wnikliwie to przemyśleć niż - pod naciskiem obcych interesów - "dać się wciukać" w ich konsekwencje ...

Czy to nie jest przypadkiem ten wspólny mianownik który pozwoli ruszyć razem w jednym kierunku Panom: Strupczewskiemu, Mielczarskiemu i Popczykowi ?...

Czego im szczerze życzę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie ... ;-)

Gucio z Montrealu, 13 sierpień, 2009 - 13:18
Optymalne wykorzystanie energii termicznej ... c.d.1

... czli - "woda na Guciowy młyn ..."

Dla tych których ten temat może zainteresować - les voila - dwa bardzo ciekawe i naprawdę warte obejrzenia / przeczytania - linki:
Pana Marka Ściążko - clip: http://www.wnp.pl/wiadomosci/86740.html

oraz Pana Andrzeja Strupczewskiego świetnie udokomentowane trzy stronne opracowanie: "Czy Polsce opłaci się budowa elektrowni jądrowych" http://www.cire.pl/item,41605,2.html

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 14 sierpień, 2009 - 14:47
panie Andrzeju-a co z Nord Stream?Ponoć Szwecja zablokuje budowę

Niedawno przeczytałem wypowiedz jednego z obserwatorów rosyjskich że Szwecja i władze przylegajacej do trasy Nord Stream Gotlandii w tym roku prawdopodobnie zablokują budowę z przyczyn ekologiczno-politycznych zaś Rosja nie bardzo ma środki nacisku na nich .
Co Pan o tym sądzi?
Odpowiedzi muszą Szwedzi udzielić chyba w ciągu kilku tygodni.

Pzdr
Wolf

Gość, 24 sierpień, 2009 - 18:32
Nord Stream? Zbieraja rury

Nord Stream będzie wybudowany. Zbyt wiele ambicji w niego włożyli tak Rosjanie jak i Niemcy. Rosjanie załatwili sprawę z Finlandią (w zamian cła na drewno). Szwecję maja na głowie Niemcy. Nie wiem, jaki na nich mają nacisk, ale na pewno za coś przehandlują.

W Szwecji wybory - chyba w październiku. Dlaczego do tego czasu nie będzie decyzji, ale późną jesienią...

Tych pogłosek jest tak bez liku, że szkoda się nimi zajmować. Lepiej patrzeć na realne działania. A takim była wypowiedź rzecznika ds BE polskiego rządu, który pogroził Rosjanom przejęciem gazu odbiorców na polskiej granicy. Rosjanie zbyli milczeniem, ale jestem pewny, że posłużyło to do zacieśnienia sojuszu gazowego Rosji i Niemiec. Polska pokazała się jako jeszcze jeden element niestabilności.

Dlatego myślę, że nei be powodu zbierają rury w Rosji, w Niemczech i w Szwecji. W kwietniu ruszają.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 sierpień, 2009 - 19:19
A co z dookoptowaniem GdF?

cytuję: Andrzej Szczęśniak
Nord Stream będzie wybudowany. Zbyt wiele ambicji w niego włożyli tak Rosjanie jak i Niemcy.

Dlatego myślę, że nei be powodu zbierają rury w Rosji, w Niemczech i w Szwecji. W kwietniu ruszają.

A wiadomo coś nowego o dookoptowaniu do konsorcjum GdF tzn Francuzów?
Ciekawe czy dotrzymają terminu ukończenia I nitki w IV kwartale 2011 czy ulegnie on pzełożeniu a koszta budowy -powiększeniu.
Wolf

Gość, 24 sierpień, 2009 - 19:29
Szwedzi, Francuzi i NS

O aktualnym stanie rzeczy ze Szwecją:


www.nord-stream.com

(sorry, coś mi komputer z uporem nie zalinkowuje, nie wiem czemu)

P. Szcześniak prawidłowo zauważa, że Szwecją zajmą się Niemcy. Ciągłe pouczania i karcące akcje wychowawcze C. Bildta doprowadziły do tego, że Kreml nie bardzo chce i wie jak z nim rozmawiać, zwłaszcza, że Bildt - szef MSZ zdaje się być ważniejszym niż premier, w każdym razie bardziej aktywnym i zdecydowanym niż jego szef, którego mało słychać. Szwedzka prezydencja w EU nie będzie się więc, jeśli chodzi o kontakty z Rosją, specjalnie różnić od czeskiej. Może wręcz nawet być gorzej, bo Putin i Miedwiediew nie są skłonni spotkać się z Bildtem w Szwecji i pewnie ograniczą kontakty do czysto urzędowo-unijnych w Brukseli.

Co do Francuzów w NS - wygląda na to, że towarzystwo nie może się porozumieć, czyli diabeł tkwi w szczegółach i jak narazie GdF nie jest w grze, a miał być. Niemcy mieli mu uszczknąć ze swych udziałów. Czemu jak dotąd nie wyszło, o tym szaaaa... Komentarzy na stronach NS brak.

Eva, 24 sierpień, 2009 - 21:10
GdF negocjuje

Sprzed 3 tygodni: GdF

- wczesne negocjacje z udziałowcami - ci pozytywnie
- GdF Suez ma największą sieć gazową w Europie, a ostatnio nie dostała się do Nabucco (polityczny "szantaż" ;-) Turcji nt. ormiańskiego ludobójstwa)
- GdF w Nord Stream = dodatkowe bezpieczeństwo dostaw + niezłe zarobki
- E.ON i BASF odstąpią po 4,5% akcji - są wstępne deklaracje

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 sierpień, 2009 - 23:14
... a u nas kolejne protesty
Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 sierpień, 2009 - 23:32
Na moją intuicję ...

... oczywiście niczym nie podpartą - Szwedzi jak najbardziej chcą, ale zgoda będzie jeśli: zostaną podłączeni do NS do pewnego miejsca czyli ich brzegu za darmo i dostaną rosyjski gaz po niemieckiej cenie - bez ponoszenia współodpowiedzialności za NS, mniej wiecej to samo - Francuzi, a Niemcy chętnie by się tą odpowiedzialnością "podzielili"... ;-)
Coś "przeczuwam" (jak Janusz Galos w Wielkim Seku) że polscy decydenci myślą podobnie - tylko narazie nikt o tym na głos nie mówi - żeby nie denerwować przedwcześnie natowskiej wierchuszki i żeby potem móc powiedzieć - że nie mieli innego wyjścia ... ;-) - a Rosjanie spokojnie "zbierają rury" i przygotowują się do zagrania z tym NS w - "ruską ruletkę" ...

Na czym ta eNeSowa ruletka polega nadmieniałem już do znudzenia i pozostawiam to wyobraźni / domysłom czytelników ...

A na ile się ten scenariusz potwierdzi to - zobaczymy jak szydło wyjdzie z - worka ...

Gucio z Montrealu, 25 sierpień, 2009 - 00:03
Panie Guciu, fantazje z tą Szewcją

... oczywiście niczym nie podpartą - Szwedzi jak najbardziej chcą, ale zgoda będzie jeśli: zostaną podłączeni do NS do pewnego miejsca czyli ich brzegu za darmo i dostaną rosyjski gaz po niemieckiej cenie - bez ponoszenia współodpowiedzialności za NS.
Proszę najpierw zerknąć na statystyki, konsumpcja gazu przez Szwecję jest najniższa w Europie (ok. 1 mld m3 rocznie) i od 10 lat nic a nic nie rośnie. Oni nie są w stanie łyknąć głupich stu tysięcy metrów sześciennych gazu, nawet gdyby chcieli. A nie chcą. Co prawda napisał Pan, że intuicja ta jest niczym nie podparta, więc może się niepotrzebnie czepiam.
qwerty

Gość, 25 sierpień, 2009 - 11:04
To nie jest "czepianie się" ...

... przez to właśnie blog jest takim wspaniałym środkiem komunikacji, że każdy może wyrazić to - co mu, w danym momencie, na myśl przyjdzie ... ;-)

Owocnej kontynuacji ...

Gucio z Montrealu, 25 sierpień, 2009 - 13:07
Szwecją zajmą się Niemcy?

P. Szcześniak prawidłowo zauważa, że Szwecją zajmą się Niemcy.
1 września się zbliża, co? Ale skoro nawet wtedy ich oszczędzili? Ładnie to tak w pełni demokratycznej Republice Federalnej, wsporniku Unii Europejskiej, imputować tak niecne zamiary?
qwerty

Gość, 25 sierpień, 2009 - 10:48
Kudłate myśli qwertego

Ładnie to tak w pełni demokratycznej Republice Federalnej, wsporniku Unii Europejskiej, imputować tak niecne zamiary?

No właśnie, co też panu po głowie chodzi...

Eva, 25 sierpień, 2009 - 12:59
Z jednej strony Szwecję naciskają Niemcy,Rosja -z drugiej USA

cytuję: Eva
P. Szcześniak prawidłowo zauważa, że Szwecją zajmą się Niemcy. Ciągłe pouczania i karcące akcje wychowawcze C. Bildta doprowadziły do tego, że Kreml nie bardzo chce i wie jak z nim rozmawiać, zwłaszcza, że Bildt - szef MSZ zdaje się być ważniejszym niż premier, w każdym razie bardziej aktywnym i zdecydowanym niż jego szef, którego mało słychać. Szwedzka prezydencja w EU nie będzie się więc, jeśli chodzi o kontakty z Rosją, specjalnie różnić od czeskiej. Może wręcz nawet być gorzej, bo Putin i Miedwiediew nie są skłonni spotkać się z Bildtem w Szwecji i pewnie ograniczą kontakty do czysto urzędowo-unijnych w Brukseli.

Z jednej strony Szwedów naciskają Niemcy i Rosjanie (a po ewentualnym dokoptowaniu GdF zacznie też Francja) a z drugiej USA czego przykładem ambasador amerykański i jego wypowiedzi .A np C.Bildt jest wdzięcznym słuchaczem rad zza oceanu.Zgodę Finlandii załatwiła już Rosja-sprawa zgody Szwecji przy naciskach USA,stanowisku C.Bildta i jemu podobnych oraz silnym w Szwecji lobby ekologicznym i raczej nieżyczliwym wobec budowy stanowisku władz lokalnych(vide -władze Gotlandii)-nie jest jeszcze przesądzona. A zgoda Szwecji jest warunkiem koniecznym zbudowania Nord Stream.

Gość, 25 sierpień, 2009 - 15:13
To pisałem ja Wolf (:

cytuję: Gość][quote=Eva

Eva napisała:
P. Szcześniak prawidłowo zauważa, że Szwecją zajmą się Niemcy. Ciągłe pouczania i karcące akcje wychowawcze C. Bildta doprowadziły do tego, że Kreml nie bardzo chce i wie jak z nim rozmawiać, zwłaszcza, że Bildt - szef MSZ zdaje się być ważniejszym niż premier, w każdym razie bardziej aktywnym i zdecydowanym niż jego szef, którego mało słychać. Szwedzka prezydencja w EU nie będzie się więc, jeśli chodzi o kontakty z Rosją, specjalnie różnić od czeskiej. Może wręcz nawet być gorzej, bo Putin i Miedwiediew nie są skłonni spotkać się z Bildtem w Szwecji i pewnie ograniczą kontakty do czysto urzędowo-unijnych w Brukseli.

Z jednej strony Szwedów naciskają Niemcy i Rosjanie (a po ewentualnym dokoptowaniu GdF zacznie też Francja) a z drugiej USA czego przykładem ambasador amerykański i jego wypowiedzi .A np C.Bildt jest wdzięcznym słuchaczem rad zza oceanu.Zgodę Finlandii załatwiła już Rosja-sprawa zgody Szwecji przy naciskach USA,stanowisku C.Bildta i jemu podobnych oraz silnym w Szwecji lobby ekologicznym i raczej nieżyczliwym wobec budowy stanowisku władz lokalnych(vide -władze Gotlandii)-nie jest jeszcze przesądzona. A zgoda Szwecji jest warunkiem koniecznym zbudowania Nord Stream.


Ciekawe czy przy nowej administracji USA -będzie nieco inne stanowisko Amerykanów.

Gość, 25 sierpień, 2009 - 15:16
Change jest raczej niewielki widać po Oplu

Ciekawe czy przy nowej administracji USA -będzie nieco inne stanowisko Amerykanów.

Patrząc na to, jak USA chcą wykołować Niemców odnośnie Opla mocno wątpię w change na odcinku NS. Na co tu liczyć skoro USA policzkują właśnie publicznie cały rząd niemiecki i to tuż przed wyborami.

Eva, 25 sierpień, 2009 - 20:08
wypowiedź rzecznika, który jakoby pogroził Rosjan

A takim była wypowiedź rzecznika ds BE polskiego rządu, który pogroził Rosjanom przejęciem gazu odbiorców na polskiej granicy.
To nie była groźba tylko propozycja, inna sprawa, że nierealna. Rosja ma zupełnie inną strategię gazową. Ale skoro UE planuje zakupy gazu na granicy rosyjsko-ukraińskiej, to w przyszłości - czemu nie?

Rosjanie zbyli milczeniem, ale jestem pewny,
Rosjanie odpowiedzieli, że ich to nie interesuje, było o tym w prasie.

. ... że posłużyło to do zacieśnienia sojuszu gazowego Rosji i Niemiec.
Tu już Pan koloryzuje, nie w taki sposób zacieśnia się sojusze i nie z takiego błahego powodu.

Polska pokazała się jako jeszcze jeden element niestabilności.
Odważne wnioski Pan wysuwa z problemu handlowo-technicznego.

Dlatego myślę, że nie be powodu zbierają rury w Rosji, w Niemczech i w Szwecji. W kwietniu ruszają.
Według pierwotnego harmonogramu w przyszłym roku to już zdaje się miała być gotowa pierwsza nitka. Ja nie wiem, czy ruszają i czy Niemcy wywrą skuteczny nacisk na Szwecję. Wojną zagrożą? :) Może nie doceniamy uporu Szwecji, a może Szwedzi się ugną. Pożyjemy, zobaczymy. Rozgrywka jest coraz ciekawsza, jak dobra partia szachów.
qwerty

Gość, 25 sierpień, 2009 - 10:41
grozić - dobrze że zwrócił Pan uwagę na to słowo

takich określeń staram się nie używać... ale cóż nobody's perfect ;-(

Ale... proszę zauważyć, ile normalnych wypowiedzi relacjonuje się jako groźby. Rosjanie mówią, że jeśli Ukraina nie zapłaci - to postąpią wg umowy. Tytuł w gazecie: Rosja grozi Ukrainie!. To słowo z języka propagandy, więc proszę też być uczulonym na jego nadużywanie. A ja się postaram lepiej trzymać swoich zasad ;-)

Co do odpowiedzi rosyjskiej. Proszę znaleźć przywoływaną wypowiedź i podać - kto co powiedział. Z nasze strony polityk w randze ministra. A z tamtej? jak pamiętam - anonimowe źródło jakiejś gazety... Może Pan przytoczyć, skoro się Pan na to powołuje?

Zobaczymy w kwietniu czy w jakims innym miesiącu, an ile Pana nadzieją są podszyte wiatrem.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 25 sierpień, 2009 - 11:39
G.z M. - A jednak możliwe - tylko się o tym nie wspominało ...

... lepsze wykorzystanie energii termicznej "jądrówki" - warte zacytowania: http://www.rp.pl/artykul/2,584162.html

Małe reaktory przyszłością energii
http://www.rp.pl/artykul/2,584162.html
matp 25-12-2010, ostatnia aktualizacja 25-12-2010 14:24

O rosnącym zapotrzebowaniu na takie źródła energii wskazał ostatnio w raporcie dla francuskiego rządu honorowy prezes Electricite de France Francois Roussely

Krytykując Francję za oferowanie jedynie drogich i skomplikowanych konstrukcji, Roussely stwierdził, że przyszłością energetyki atomowej są małe i niedrogie reaktory jądrowe.

Roussely stwierdził, że duża część potencjalnych klientów francuskiego przemysłu jądrowego oczekuje prostszego rozwiązania niż oferowany przez EdF i koncern Areva reaktor o wyśrubowanych standardach bezpieczeństwa i dużej mocy - EPR.

Jako przykład nieskuteczności takiej polityki podał przegrany przez francuskie firmy przetarg na cztery reaktory w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Konkurs w 2009 r. wygrało konsorcjum południowokoreańskich firm, oferujących prostszy i tańszy modułowy reaktor nowej generacji.
Analizując rynek Roussely stwierdził, że francuską ofertę koniecznie trzeba uzupełnić o reaktory prostsze i tańsze niż EPR, którego koszty budowy przekraczają już 5 mld euro. Francuzi, wspólnie z Mitsubishi prowadzą prace nad mniejszym reaktorem ATMEA. Zdaniem ekspertów projekt ten nie będzie jednak gotowy przed upływem tego dziesięciolecia.

Zwolennicy budowy niewielkich reaktorów wskazują, że z powodzeniem można je zastosować jako źródła energii w odległych regionach, gdzie nie ma rozwiniętej sieci przesyłowej prądu. I mimo że kalkulowany koszt energii z takich urządzeń ma być wyraźnie wyższy niż z reaktora dużej mocy, to jednak odpada koszt budowy sieci.

Pionierem w tej dziedzinie był Związek Radziecki, który w latach 70. uruchomił w Bilibinie na półwyspie czukockim na Syberii zespół czterech niewielkich reaktorów. Każdy dostarcza 12 MW energii elektrycznej oraz ciepła do ogrzewania domów oraz pobliskich kopalni i obiektów przemysłowych.

To jest to, o co mi chodzilo w powyższym komentarzu o optymalnym wykorzystaniu energii termicznej

Bilibino to najmniejsza i najbardziej wysunięta na północ elektrownia jądrowa na świecie.

W latach 90. część reaktorów zatrzymano z powodu braku pieniędzy na wymianę paliwa czy protestów załogi na tle płacowym. Jednak obecnie siłownia jest pomyślnie eksploatowana, a najstarsze reaktory mają zezwolenie na użytkowanie do ok. 2020 r.

Również w latach 90., w ramach jednego z programów Departamentu Energii USA, Amerykanie modernizowali m.in. systemy bezpieczeństwa w Bilibinie. Ocenili wtedy, że mimo iż reaktory nie spełniały ówczesnych rosyjskich norm, to jednak zaprojektowano je z dużym zapasem bezpieczeństwa i nigdy nie doszło w nich do poważniejszego wypadku.

Rosjanie rozwijają jednak już technologię, która zastąpi w przyszłości m.in. siłownię w Bilibinie. Chodzi o pływające elektrociepłownie jądrowe.

Pod koniec czerwca 2010 r. w stoczni w Sankt Petersburgu zwodowano "Akademika Łomonosowa" - barkę, na której zbudowane zostaną dwa reaktory. Unowocześnione konstrukcje, wywodzące się ze stosowanych na okrętach podwodnych i lodołamaczach, mają dostarczać 70 MW prądu oraz ciepło i energię do odsalania wody.

Barkę buduje państwowa firma Rosatom, głównie z myślą o użyciu przy eksploatacji arktycznych złóż surowców. "Łomonosow" ma być gotowy w 2012 r. i popłynie na Kamczatkę.

Obecny przy wodowaniu barki rosyjski minister energii jądrowej Siergiej Kirylienko deklarował, że są już "liczne zamówienia" na tego typu obiekty. Według Rosatomu, "atomowe barki" mogłyby w przyszłości kotwiczyć u brzegów słabo rozwiniętych państw, które nie mają własnych źródeł energii.

Inną koncepcję mają natomiast władze Alaski, które planują zbudować w mieście Galena stacjonarną mini-elektrownię jądrową modułowej konstrukcji. Leżąca nad rzeką Yukon miejscowość, jest przez 9 miesięcy w roku odcięta od świata, nie ma żadnych połączeń drogowych ani linii przesyłowych. Paliwo dostarczane jest rzeką.

Sercem tamtejszej siłowni ma być reaktor koncernu Toshiba, nazwany 4S (Super-Safe, Small and Simple), który byłby prawdopodobnie najmniejszym komercyjnym reaktorem. Dokumentacja reaktora czeka obecnie na akceptację dozoru jądrowego USA, decyzja spodziewana jest w II kwartale 2012.

Minielektrownia atomowa ma mieć 50 MW mocy i dostarczać 10 MW prądu.

Moduły konstrukcyjne zostaną przywiezione barkami, sam reaktor znajdzie się 30 m pod ziemią, na powierzchni stanie tylko hala turbin o powierzchni 350 m. kw.

Producent zapewnia, że po uruchomieniu przez 30 lat pracy reaktor nie będzie wymagał wymiany paliwa. Toshiba ma nadzieję, że budowa ruszy w 2014 r.
PAP

A teraz - rzucie Kochani okiem na komentarze:
pierw na ten http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
a potem na ten http://szczesniak.pl/1400#comment-6191
i może się okaże, że to co pisałem jakiś czas temu - stanie się teraz - łatwiejszym do zrozumienia ... ;-)

Gucio z Montrealu, 25 grudzień, 2010 - 17:48
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS