Bezpieczeństwo energetyczne jest bardzo wysoko na liście priorytetów polskiej polityki i ono przyświecało podpisaniu wieloletniego kontraktu na dostawy LNG z Kataru. Kontrakt ten jest z jednej strony ogłaszany jako „realny sukces strategiczny”, a z drugiej - poważnie krytykowany.
W moim przekonaniu tak od strony rachunku ekonomicznego, jak i bezpieczeństwa energetycznego – jest to decyzja niekorzystna.
Po pierwsze cena. Gaz ten jest realnie droższy od obecnie kupowanego przez nas z Rosji gazu o 20 – 30%. Patrząc na nasze otoczenie konkurencyjne – już dzisiaj jesteśmy w dużo gorszej sytuacji od naszych sąsiadów, czy to w Unii czy na wschodzie. Polska kupując obecnie gaz po ok. 260 $/1000m3 już jest dużo drożej płacącym klientem Gazpromu niż jego europejscy klienci. By nie wspomnieć o Ukrainie, która kupuje po 198 $ czy Białorusi, płacącej poniżej 150$. Jeżeli przyjdzie nam ten kontrakt realizować – będzie on polską gospodarkę kosztował przez 20 lat jego trwania ok. 2 miliardów dolarów więcej od alternatywnych dostaw, choć jest to zaledwie 10% polskiej konsumpcji.
Pogarszamy też swoją pozycję na przyszłość, obciążając naszą gospodarkę, szczególnie w perspektywie rosnącej roli gazu ziemnego w europejskiej polityce klimatycznej. Już dzisiaj odczuwa to wielka chemia, której skargi na drożyznę jej podstawowego surowca – są zbywane milczeniem, a w przyszłości – energetyka oparta na gazie, która jest niezbędna w europejskim modelu zrównoważonego rozwoju.
Drożyzna tego kontraktu jest bardzo intensywnie negowana w publikacjach, próbujących udowodnić, że choć dzisiaj gaz jest drogi, to może później będzie tańszy. Przytacza się różne argumenty (możliwy spadek cen LNG, osłabienie dolara, podrożenie ropy naftowej). Niestety, jest to tylko żonglerka liczbami. Jeśli dzisiaj gaz LNG jest o 20 – 30% droższy, jeśli jest oparty o cenę ropy i jej produktów, to za 5 czy za 20 lat będzie także droższy od porównywalnych dzisiaj kontraktów. Publikacjami nie da się pokonać praw ekonomii, a już mówienie o dywersyfikacji jako o „lukratywnym interesie” jest całkowicie oderwane od faktów.
Publicyści patrzą też na zakupy spotowe jako remedium dla naszego gazowych zagrożeń. Warto jednak pamiętać, że kontrakty długoterminowe (przyrównywane do gospodarki centralnie sterowanej) są dzisiaj i pozostaną jeszcze długo fundamentem europejskiego bezpieczeństwa dostaw gazu. Dodatkowo, kontrakty takie to ponad 90% dzisiejszego obrotu LNG, a ze 130 pływających gazowców – 120 jest przypisane do konkretnych kontraktów. To właśnie dostawy z globalnego rynku LNG wprowadzają zagrożenia, które dobrze poznaliśmy na światowym rynku ropy naftowej, łącznie ze wahaniami i wysokością cen czy zmowami kartelowymi.
Kontrakt katarski ma też inny niebezpieczny aspekt. Zobowiązuje nas do zakupu lub zapłacenia za gaz, podczas gdy gazoport to inwestycja, której powodzenia nie możemy być pewni. Już dwukrotnie upadały nasze próby dywersyfikacji dostaw. Gazu z Norwegii nie udało nam się sprowadzić, a podstawą były te same wątpliwości, które towarzyszą dzisiejszemu kontraktowi, czyli zbyt wysokie koszty. Wtedy dochodziło do tego skłócenie polskich sił politycznych, co w sumie doprowadziło do porażki. Druga próba dywersyfikacji poprzez ograniczenie dostaw od Gazpromu i wprowadzenie pośredników ze wschodu – to spektakularna klęska. Do dzisiaj skutkuje coraz droższymi dostawami i kolejnymi negocjacjami z Rosją, w których nasza pozycja jest bardzo słaba. Upadły też wszystkie głośne projekty dywersyfikacyjne ostatnich lat. Pytanie, czy trzecia próba się uda?
Czy kontrakt katarski będzie argumentem w toczących się negocjacjach z Rosją? Wręcz przeciwnie - gra na naszą niekorzyść. Sukces polityczny, medialny, ale realnie.... dalej nie mamy alternatywy dla rosyjskiego gazu. Kontrakt to także sygnał dla Rosji, że Polska nie liczy się z kosztami, więc cenę rosyjskiego gazu można podnosić. A jesteśmy w sytuacji przymusowej, musimy zakontraktować więcej niż obecnie kupujemy. Czy nie rozsądniej byłoby najpierw zapewnić sobie dostawy, a później dopiero wbijać szpilę w bok rosyjskiego niedźwiedzia? Z pewnością byłoby taniej.
Mówi się, że kontrakt wyznaczy górną granicę ceny gazu, poza którą Rosja nie wyjdzie, by „nie narazić się na uzasadnione zarzuty wykorzystywania swojej pozycji”. Niestety na to się zanosi i może to być niepożądany efekt właśnie katarskiego kontraktu. Jednak czy fakt, że kontrakt ten może podwyższyć nam ceny dostaw ze wschodu, powinien być powodem do radości?
Charakterystyczny jest też ton, że kontrakt ten jest „zmorą Gazpromu”, który miał zyskać „potężnego konkurenta”. Przypomnijmy, że w 2006 r. dokonaliśmy wielkiej inwestycji - zakupu Możejek, posługując się argumentami zablokowania rosyjskich koncernów. Do dzisiaj konsekwencje poważnie ciążą na bilansie największej polskiej firmy naftowej. To powinno już polityków nauczyć, że interesów nie robi się „przeciwko”, że interesy muszą mieć mocny grunt biznesowy. A jeśli tak nie jest, a konkurenci są potężni - wynik tego starcia łatwo przewidzieć.
Zwolennicy dywersyfikowania za wszelką cenę („bezpieczeństwo musi kosztować”) mylą narzędzie – jakim jest dywersyfikacja – ze strategicznym celem, którym powinno być osiągnięcie mocniejszej pozycji Polski wobec dostawcy gazu. Przez wykorzystanie naszych strategicznych atutów (tranzytowego położenia), co w efekcie może dać tani surowiec dla przemysłu i ludności. Dywersyfikacja powinna być jednym z narzędzi takiego strategicznego planu. Niestety jest odwrotnie, co prowadzi od porażki do porażki.
Dowodem na błądzenie po ślepych zaułkach bezpieczeństwa energetycznego jest krajowe wydobycie gazu, które zaczęło w ubiegłym roku spadać. A własne wydobycie to najpewniejszy fundament bezpieczeństwa, przecież jego koszty są nieporównywalnie niższe niż gazu importowanego. Gdybyśmy setki milionów dolarów rocznie, które niepotrzebnie będziemy tracić na katarski gaz, zwiększyli nakłady na poszukiwania... Gdyby - co ważniejsze - naprawić ekonomiczne zasady krajowego wydobycia (a to prosty zabieg w gestii URE).... Gdyby otworzyć wydobycie dla nowych inwestorów, dysponujących technikami wydobywania „trudnego gazu”, który przyniósł Ameryce wielkie sukcesy...
Naprawdę nie byłoby potrzeby takiego drogiego kontraktu – mielibyśmy tańszy polski gaz. Nasze bezpieczeństwo – także ekonomiczne – byłoby nieporównywalnie większe. Niestety, nie są to tak spektakularne działania, jak podpisywanie kontraktu w Katarze.
Jeszcze jeden aspekt tego kontraktu źle wróży polskiemu odbiorcy gazu. Jest nim realne utrwalenie monopolu, największego polskiego monopolu, jakim jest rynek gazu ziemnego, z PGNiG posiadającym pozycję 100-procentowego monopolisty. W przygotowywanych przez poprzedni rząd planach gazoportu brano pod uwagę ten aspekt i próbowano temu zaradzić. Dzisiaj, gdy rządzi partia, której zarzucano „liberalizm”, w ogóle nie myśli się o wykorzystaniu takich działań do wprowadzenia konkurencji.
Idziemy złą ścieżką bezpieczeństwa energetycznego. Zbyt dużo w niej politycznych uprzedzeń, zbyt mało rachunku ekonomicznego i myślenia o konsumencie. Warto zdać sobie z tego sprawę, a pomocne byłoby wyjaśnienie wszelkich wątpliwości związanych z katarskim gazem przez ministra skarbu Aleksandra Grada. To nam się jako konsumentom należy.
Dziennik, dział Opinie 21 sierpnia 2009r.
- skomentujesz?
- czytano: 2364
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
40 komentarzySzkoda, że czytelnicy bloga nie mogą zapoznać się z ciekawą polemiką Janusza Kowalskiego (Kancelaria Prezydenta) na pański tekst w "Dzienniku". Na stronie internetowej "Dziennika" jeszcze go nie ma, ale jak się pojawi to liczę, że Pan podepnie ten link.
qwerty
z przyjemnością ;-)
Pisze Pan .....by nie wspomnieć o Ukrainie, która kupuje po 198 $ czy Białorusi, płacącej poniżej 150$...
W 2009 roku Białoruś płaci "nie poniżej" tylko średnio 150 USD za 1000 m3 gazu.
qwerty
Myli się Pan.
Białoruś chwilowo rozlicza się po 150 $/1000m3 średnio za rok. Nie wiemy, po ile Białoruś będzie płacić za 2009 r., ponieważ nie ma jeszcze wiedzy, ile będzie kosztował gaz dla B. w IV kwartale. W III płaci ok. 115 $/1000m3. W II płaciła 157.
Białoruś chwilowo rozlicza się po 150 $/1000m3 średnio za rok.
No więc zgadzamy się, że chwilowo (czyli 21 sierpnia 2009) Białoruś rozlicza się (płaci) średnio 150 USD z 1000 m3 gazu.
qwerty
Żeby być precyzyjnym (a czasami w publicystyce się to nie udaje), gaz kosztuje Białoruś 115 $/1000m3. 150 $ to kwota rozliczeniowa i nie daje dobrego porównania do cen polskich czy ukraińskich. Przy tej cenie polskie ceny wypadają jeszcze gorzej.
http://www.dziennik.pl/opinie/article435...
qwerty
"Warto zauważyć, że obowiązujące umowy z Rosjanami powodują, że dzisiaj Polska, pomimo niedoboru gazu ziemnego, nie może skorzystać z faktu, że przez jej terytorium przesyłane jest blisko 30 mld m sześc. gazu do Niemiec. To jest najlepszy argument przeciwko nierozsądnym pomysłom budowy tzw. II nitki Systemu Gazociągów Tranzytowych „Jamał”, która byłaby źródłem nowych kłopotów, a nie lukratywnym biznesem, jak się niektórym wydaje."
hehe
no comment
Andrzej
Fakt jest taki, że negocjując z Rosjanami kupujemy drogi gaz w Katarze. Jak można bronić takiej głupoty? Jak można było nie zgadzać się na tranzyt przez Polskę ("bo omija Ukrainę"), a teraz bezczelnie żalić się na omijanie Polski przez Bałtyk? Takiej idiotycznej polityki można bronić jedynie za pomocą zwrotów celujących w sferę emocji: "imperializm rosyjski", "wojna w Gruzji pokazała", "sprawa Ukrainy pokazała", "Czeczenia"...Czy pan Janusz Kowalski użył tych zwrotów? Nie zapominajmy, że pan prezydent to człowiek, który z kaukazkim watażką nasłuchiwał co się nocą dzieje w nadgranicznych krzakach, a po pijanemu powtarzał pod nosem "NATO jest silniejsze od Rosji". To są mierni intelektualnie ksenokraci. Podam przykład: Pan Szczygło z kancelerii prezydenta powiedział, że w dobie kryzysu w pierwszej kolejności MON ma dbać o misje wojskowe w Iraku i Afganistanie. I tak zrobiono. Tnie się zamówienia w przemyśle, a dopieszcza cudze wojny kolonialne, które nie napędzają gospodarki w żaden sposób. Kryzys minie i nasz przemysł zbrojeniowy razem z nim. Oczywiście nie w normalnych krajach, takich jak Niemcy - za co być może przyjdzie kiedyś srogo zapłacić. To jest myślenie strategów z Pałacu Prezydenckiego.
Nie liczy się interes narodowy, nawet zwykły rachunek ekonomiczny. Wielkiemu Bratu skopano mafijne interesy w Rosji i jedyna dyspozycja jaka teraz leci od Wielkiego Brata, to wojna z Rosją. Ci ludzie nie mają wstydu po prostu i za grosz honoru.
Fakt jest taki, że negocjując z Rosjanami kupujemy drogi gaz w Katarze. Jak można bronić takiej głupoty?
Do Pana Andrzeja Szcześniaka
Proszę o zwrócenie uwagi anonimowemu Gościowi (13:51) na brak kultury polemicznej ("Jak można bronić takiej głupoty"?) oraz przypomnienie, że posty niepodpisane będą usuwane.
qwerty
Proszę o podpisywanie się!
Z drugiej strony - nie mam nic przeciw "głupocie". To nie jest obrażanie. Gdyby było "Głupku!" - o to co innego. To brak kultury - do wycięcia.
Czyli: nie atakujemy osób, a problemy. Taka tu zasada.
ale Katar nie zbroi sie, po zeby za twoje pieniadze , tylko poto aby potem ciebie powalić (np:katyn" ) . Rosjanie zbroja sie po zeby , i to bardzo szybko !,dostaja od europy pieniadze na zbrojenia!,no coż odpowiedz jest prosta ,ich imperium za nasze pieniadze!.Za stalina bylo tak dla Niemiec , ale walczcie dostaniecie surowce !
Rozumiem twój sentyment (wpis 13:51), ale przecież nie mamy wyjścia, Układ Warszawski już nie istnieje. Co mamy robić? Na kim się oprzeć?
qwerty
... zdawać sobie sprawę - jak jest - ale zacząć myśleć - jak powinno być ...
I czekać z gotowym dobrze wyważonym planem aż się mocniejsi pokłócą i w ten sposób nadejdzie moment pozwalający na skuteczne wsadzenie swojego przygotowanego buta w szybko przymykające się jak zwykle - historyczne drzwi ...
Była już polska wersja nowego "Układu Warszawskiego" - stworzenia Neutralnej Wspólnoty Niepodległych Kraji Środkowej Europy ...
W życiu tak się już często zdarza - że po wielu złych doświadczeniach wraca się do pierwszej, najbliższej sercu - miłości ... ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=QqA2BAWiYk8
Pozdrawiam ...
Była już polska wersja nowego "Układu Warszawskiego" - stworzenia Neutralnej Wspólnoty Niepodległych Krajów Środkowej Europy ...
Jak dobrze, że nie jesteś nowym Piłsudskim i nie wcielasz tego pomysłu w życie tylko pomieszkujesz sobie w Kanadzie, która bądź co bądź należy do NATO. :)
qwerty
... a co - zły pomysł? ... przypuszczam - że Piłsudzki podpiasałby się pod nim obydwoma rękoma ... ;-)
Pozdrawiam ...
No cóż, trudny temat, ale proszę o wsparcie.
Ostatnio przeczytałem, że na dozbrojenie w Afganistanie Polska zwiększy budźet MON o 1 mld zł.
Między innymi na zakup "rosomaków" i samolotów bezzałogowych średniego zasięgu.
Mam nadzieję że lobby nieformalne "zbrojeniówki" w rosji jest silne.
Z tego co na blogu przeczytałem, to "ofset" zbrojeniówki źle mi się kojarzy. (słynne F16).
Jednaj gdyby Polska miała w planach dozbroić w Rosji w pryszłym roku na 1 mld zł i próbowała ten fakt wykorzystać w negocjacjach gazowych, to czy o by pomogło?
asd
Poprawne stosunki polityczne poprawiają pozycję negocjacyjną, a nie pogarszają. Zakupy broni są z pewnością przejawem nie najgorszych stosunków.
Inne problemy można wtedy traktować jako przeciwwagę czy narzędzie nacisku (leverage) na drugą stronę.
Pogarszając stosunki polityczne pozbawiamy sie ważnego elementu negocjacji, gdyż jeśli strona druga uzna, że "nie może być gorzej", nic jej nie powstrzymuje.
Rozważany i planowany jest zakup śmigłowców Mi-171 oraz używanych śmigłowców szturmowych Mi-24 P w Rosji ewentualnie na Ukrainie.PKW Afganistan coraz głosniej nagli o wsparcie lotnicze zaś park śmigłowcowy WP w kraju się wyczerpuje więc transakcja(bezprecedensowa w polskich realiach po 1989 roku) jest w pełni realna i prawdopodobna.
Mi-171 na potrzeby afgańskiej "misji" i rozbudowywanej armii afgańskiej ANA Federacja Rosyjska sprzedaje już krajom NATO.
Pzdr
Wolf
Zakup przez Polskę "Rosomaków" w Rosji jest na pewno głupim pomysłem, jednak Wolf podał Mi-171 - na pewno konkretny przykład współpracy.
Sądzę, że jeśli udałoby się chłopakom z działu handlowego dojść do finalizacji umowy na dostawę śmigłowców, to wówczas - przy okazji - zbrojeniówka w Rosji pomogłaby chłopakom na pokonanie drobnych przeszkód - np. dostawy gazu dla Polski.
Bo jak rozmowy zaczną politycy od tematu gazu - to jak zwykle zepsują.
asd
Poprawne stosunki polityczne poprawiają pozycję negocjacyjną, a nie pogarszają. Zakupy broni są z pewnością przejawem nie najgorszych stosunków.
Który kraj NATO kupuje broń w Rosji, bo nie pamiętam? Jakość, kompatybilność z systemami NATO, części zamienne w razie kryzysu. To są realne problemy, reszta to mrzonki.
qwerty
Grecja na przykład:
Gazeta Wyborcza: "Dla scementowania strategicznego sojuszu energetycznego z Moskwą, Grecja wyda ponad 1,2 mld euro na 400 rosyjskich bojowych wozów piechoty."
więc nie manipuluj.
"kompatybilność z systemami NATO" - to argument zupełnych laików. Nie znasz się na broni, modernizacji, integracji itd. Można np. w innym miejscu kupić kadłubek, a w innym wektronikę, a jeszcze w innym uzbrojenie. Można kupić rakietę jako licencję i zmodyfikować. itd. itp. "kompatybilność z systemami NATO" to jest nadużywany chwyt marketingowy. Co np. do standardów NATO ma działanie ładunku kumulacyjnego w RPG? No co? WIesz, że nasze Gromy to wynik szpiegostwa w rosjskich zakładach? Czy one nie są interoperacyjne? ha ha.
Te "w razie krysysu" - 5% uzbrojenia możemy mieć z Rosji. A co jak kryzys (rewolucja) trafi NATO, a np. w USA wprowadzą komunizm? Z dnia na dzień będziemy mieć armię bez broni? Oczywiście "wieczny sojusz" będzie istniał zawsze. No cóż. Mieliśmy już wieczny układ warszawski.
Poza tym NADAL kupujemy części zamienne w Rosji i piski Kaczyńskiego w Gruzji tego nie zmieniły. Mamy MI24, których można ich dokupić.
"jakość" - jakość, jakością, a liczy się np. ile taki śmigłowiec może latać w Afganistanie a ile stoi w warsztacie. Panie znawco, znasz pan dane dla MI24 i Apacha? Większość krajów NATO nie kupuje w Rosji. Czemu. Panie znawco? To są przeważnie rozwinięte kraje, w dodatku kooperujące ze sobą.
____
groch z kapustą
Sorry, no Grecja jest chlubnym wyjątkiem - prorosyjska w przeciwieństwie do proamerykańskiej Turcji. Ale przypominam, że NATO tej transakcji się sprzeciwiało, widocznie z powodu podejrzeń, że te transportery przystosowane są raczej do wschodnioeuropejskich równin. Grecja dobrowolnie chciała po 2 wojnie zostać krajem komunistycznym, Zachód nie pozwolił stąd uraz. Ale na Grecję nikt w NATO specjalnie nie liczy, w razie czego miejscowa lewacka partyzantka podbiłaby ten kraj w 24 godziny.
.
Te "w razie kryzysu" - 5% uzbrojenia możemy mieć z Rosji. A co jak kryzys (rewolucja) trafi NATO, a np. w USA wprowadzą komunizm?
A to wtedy uciekniemy do Korei Północnej trzymając się ogona komety.
:)
O jeszcze taki cudny argument:
"jakość" - jakość, jakością, a liczy się np. ile taki śmigłowiec może latać w Afganistanie a ile stoi w warsztacie. Panie znawco, znasz pan dane dla MI24 i Apacha?
Zwykła dzida nie wymaga serwisu ni warsztatu, w przeciwieństwie do bardziej skomplikowanej broni. Czy to jest argument aby wyposażyć armię we włócznie? Co prawda MI24 jest nienowoczesny, ale duży i od biedy można można nim straszyć. :)
qwerty
Panie qwerty jesli czegos sie nie wie to sie nie wypowiada, przekladow na bzdury ktore pan wypisuje wiele mozna znalezc w czasopismie "altair", chcby pierwszy z brzegu to modernizacja MIG-ow dla slowackiej armii
Panie qwerty jesli czegos sie nie wie to sie nie wypowiada, przekladow na bzdury ktore pan wypisuje wiele mozna znalezc w czasopismie "altair", chcby pierwszy z brzegu to modernizacja MIG-ow dla slowackiej armii
Powolutku, te Migi to zakup z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy Słowacja (jeszcze nie będąc w NATO) zgodziła się na zamienię radzieckiego długu wobec Czechosłowacji (w części przypadającej na Słowację) na MIGi-29. Bratysława oceniała, że ten dług w inny sposób jest nieściągalny.
qwerty
qwerty
Przepraszam pana Andrzeja za off-top, ale dla podsumowania tego wątku podaję dane z 2007 r. bo je akurat bardzo szybko znalazłem, jakbym się postarał to pewnie bym znalazł i za 2008:
http://www.cast.ru/files/subscribe/VTS-2...
w tym raporcie na str. 29 są kontrakty wojskowe z Europą. Co ciekawe, nie ma tam jeszcze kontraktu z Grecją ponieważ wg daty ratyfikacji odnosi się on juz do roku 2008.
Ale znajdziemy tam takie kraje jak Włochy (wspólny projekt nowej łodzi podwodnej S1000), Wielka Brytania (zakup śmigłowców, sic!), Niemcy (wystrzeliwanie satelitów), Portugalia (zakup śmigłowców) oraz serwisowanie MiG-29 (Bułgaria, Węgry, Słowacja). Wcześniej natomiast Grecja kupowała w Rosji łodzie patrolowe.
Poza tym Turcja prowadzi negocjacje ws. zakupu śmigłowców Ka-52 i Mi-28 (tu ciekawostka - Turcy chcieli kupić od Amerykanów AH-1, ale tamci zaoferowali jedyne Apache, Turcy odmówili i teraz negocją z Rosjanami).
Ot takie mrzonki...
Pozdrawiam, Siergiej
Ja się nie odzywałem, bo słabieńko na tym się znam. Ale rzeczywistość nie wygląda tak czarno-biało, jak niektórzy chcieliby, żeby wyglądała.
Z moich kontaktów (pobieżnych) z wojskowymi wynika, że nie są szczęśliwi z dzisiejszej polityki uzbrojenia. Ale cóż to tam przy wielkich wyzwaniach globalnych.
... raczej do unikania ... ;-(
Z medialnych migawek przypomina mi się wzmianka, że co najmniej 80% światowej ręcznej broni maszynowej to niezdarty Kalasznikow (nazywany "raczej" chyba AK-47) ... Jak to się mawiało na studium wojskowym Politechniki Gdańskiej o karabinie Mosina - "prosty w obsłudze i niezawodny w działaniu" ...
Przedwczoraj oglądałem migawki z reportarzu z budowy, przez Rosjan, ulepszonej kopii wyrzutni bajkonurskiej we francuskiej Gwinei, niedługo będzie gotowa ...
http://maps.google.ca/maps?f=q&source=s_...
Pare lat temu oglądałem b.ciekawy reportarz francuski na temat projektu "Odyseja":
wspólnego amerykańsko-rosyjskiego prywatnego projektu zbudowania kopji bajkonurskiej wyrzutni na starej szwedzkiej pływającej platformie wiertniczej przecholowanej po przerobieniu jej w Rosji - przez Suez na Ocean Spokojny w rejon równika ... pokazane bylo pierwsze lansowanie rosyjskiej rakiety z amerykańskimi satelitami ... poszło "jak w zegarku" i od tej pory nie udało mi się znaleźć nic więcej - co się z tym projektem stało ...
Moim ulubionym przykładem osiągnięcia "technicznej harmonii z naturą" jest już wspominany tutaj Bjerkut ... jego "ptasia niestabilność" wspomagana informatyką pozwala przesunać osiąganą dotychczas barierę woltyżerki ...
Popatrzcie na wspomnianym już klipie (http://www.youtube.com/watch?v=H1wXsygQTVA) jak pilot się czuje jeszcze niepewnie w tym genialnym "jastrzębiu" ...
Siła by gadać ...
Tak, to może byc prawdą o kałachach. Problem w tym jednak, że Rosja z tego nic nie ma, pomijając kontrakty które sama zawiera. Chodzi o to, że te kałachy dziś są robione w kilkunastu (chyba?) krajach byłego bloku socjalistycznego - w Polsce, Rumunii, Chinach i jeszcze cholera wie gdzie.
Natomiast sam temat powiązania kontraktów gazowych i okołogazowych (tudzież naftowych i okołonaftowych) z handlem bronią jest naprawdę ciekawy. Otóż faktem jest że stosunki "naftogazowe" Rosji z innymi krajami często, choć nie zawsze, idą w parze z dość lukratywnymi kontraktami zbrojeniowymi - przykładem moga być Algeria, Wenezuela, Chiny, Bałkany. Nie twierdzę oczywiście, że są to transakcje pakietowe, ale kto wie czy jedno nie jest w jakiś sposób powiązane z drugim? W końcu Rosja sprzedaje ostatnio broni na ponad 7 mld dolarów rocznie, stając się już drugim co do wielkości eksporterem zbrojeń na świecie. W Polsce sytuacja jest taka, że bez natychmiastowego przezbrojenia całej armii poczynając od broni palnej i kończąc na lotnictwie, nie ma co myśleć o odcięciu się od współpracy z Rosją. Więc ta współpraca musi być i ona jest. Podobnie sprawa wygląda z gazem i ropą. W tej sytuacj ciągłe wsadzanie szpilek w tyłek Rosjanom przez polityków i media wygląda idiotycznie - to tak jak ja bym płacąc w sklepie cały czas rzucał "ale pani jest brzydka i głupia".
Tak przy okazji - polska zbrojeniówka cały czas narzeka, a przecież to jeden z najbardziej zyskownych segmentów przemysłu! No kto broni polskiej zbrojeniówce zacząć kooperować z rosyjską, skoro to są niemal te same technologie?! Ale nie, przecież łatwiej jest siedzieć i narzekać, a Ruski i tak jest be.
Siergiej
Panie Andrzeju, miał się Pan odnieść do polemiki J. Kowalskiego w "Dzienniku". Jednak parę razy Pana przycisnął, myślałem, że się Pan odgryzie?
qwerty
Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żebym "miał się odnieść"...
Gdzie to napisałem?
....jak Włochy (wspólny projekt nowej łodzi podwodnej S1000), Wielka Brytania (zakup śmigłowców, sic!), Niemcy (wystrzeliwanie satelitów), Portugalia (zakup śmigłowców) oraz serwisowanie MiG-29 (Bułgaria, Węgry, Słowacja).
Ech, zbrojeniówka jak to zbrojeniówka, ma swoje marzenia. Potem zostaje z tego głównie serwisowanie starych Migów. :)
qwerty
Szanowny/a qwerty chyba nie doczytał albo nie zrozumiał co przeczytał. Otóż przytoczone przeze mnie dane dotyczą już podpisanych w 2007 roku kontraktów. A więc nie są to żadne marzenia, tylko fakty już dokonane. Nawet specjalnie zaznaczyłem, że kontrakt z Grecją na dostawy BMP-3 został zakwalifikowany do roku 2008 gdyż w 2007 r. był jedynie podpisany a nie ratyfikowany i dlatego nie znalazł się w raporcie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę jednak uważniejszego czytania ;-)))
Siergiej
PS. Tak na marginesie, gadanie o tym że bojowe wozy piechoty typu BMP są przeznaczone do równin jest bardzo zabawne. Widziałem je rok temu w Osetii gdzie radziły sobie całkiem dobrze, podobnie jak inne "stare" sprzęty. Cokolwiek o Osetii nie mówić, ale nie jest to równina ;-)))
W samolotach bezzałogowych specjalizuje się Izrael. Nowe wieże do Rosomaków będzie robić Izrael. Wysokiej jakości pancerze do Rosomaków może robić polska huta, ale dziwnym trafem zamówiono je w Izraelu. Ministrem obrony Gruzji w czasie ostatniej wojny był Izraelczyk, a biedna Gruzja przed wojną spłukała się na zakupy uzbrojenia w Izraelu. Putin poważnie podpadł stopując delegaturę Rotschildów na Rosję. Proszę mi powiedzieć jaka siła może wypchnąć interesy izraelskiej zbrojeniówki z Polski i na ich miejsce wprowadzić rosysjkie? To przecież kompletna SF.
___
groch z kapustą
Jeśli chodzi o Rosomaki to prosiłem o wsparcie i uzyskałem je od Wolfa (łatwo jest krytykować ale o wiele trudniej zaproponować inne rozwiązanie)
Napisałem w następnym swoim poście , że to głupi pomysł bo Wolf podał konkretny - Mi 171 i Mi-24 p.
Proszę mieć na uwadze temat: jak zwiększyć pozycję przetargową Polski z Rosją w negocjacjach na temat gazu.
Pozdrawiam, asd
http://www.dziennik.pl/opinie/article435...
Czy może Pan rozwinąć myśl działań naprawczych będących w gesti URE?
PenetratorPi
URE podejmuje decyzje o kosztach krajowego gazu, zwykle ustalając je na poziomie poniżej 100$. Moim zdaniem jest to ekonomiczny absurd z dwóch powodów:
- dopłacanie z własnych zasobów do rosyjskiego gazu, czyniąc go tańszym dla odbiorców (30 / 60 procent krajowego zużycia)
- zniechęcenie do poszukiwań i wydobycia z braku ekonomicznych efektów. Po co się narobić, skoro się nie da zarobić?
Tak pokrótce.
dla przeciwnków dywersyfikacji polecam wypowiedz tego męża stanu na temat MONOPOLU korporacji angielsko-holenderskiej SHELL w Wielkiej Brytanii na początku XX wieku...Gazpromowi do Shella jednak na pewno daleko...
"(...)Nigdy nie kłóciliśmy się z firmą Shell. Zawsze uważaliśmy ich za solidnych, wiarygodnych, rozważnych, gotowych do podejmowania zobowiązań, chętnych do sprzedawania Admiralicji oraz promujących interesy brytyjskiej marynarki wojennej a tym samym Imperium Brytyjskiego.(...) Jedynym problemem była i jest cena. Wydaje mnie się, że nasze stosunki mogą być nawet lepsze, kiedy zamiast być stosunkowo łatwo zmuszonym do narzucenia nam ceny, którą oni (Shell) będą nam mogli według swojego widzi mi się ustalić, będziemy w tym względzie NIEZALEŻNI.
pozdr,
Mark Hayman