Wczoraj (21. września) pojawiły się dwa raporty, mogące zaniepokoić inwestorów giełdowych.
Obydwa autorstwa analityka ING - Tamasa Pletsera. Oba mówią "sprzedawać!" Zarówno Orlen jak i Lotos. Ich tezy brzmią niepokojącą.
O Lotosie:
Polski rząd planuje sprzedać na rynku 13% udziałów w spółce [...] Jest mało prawdopodobne aby ta transakcja poprawiła bilans Lotosu gdyż nie są sprzedawane akcje nowej emisji.
Nie widzimy żadnych krótkoterminowych pozytywnych czynników dla spółki. Oczekujemy że marże rafineryjne pozostaną na niskim poziomie, a ceny ropy w następnym roku mogą się obniżać. Utrzymujemy naszą rekomendacje Sprzedaj.
O Orlenie brzmi dramatyczniej:
Perspektywy dla części rafineryjnej (przerób ropy) nadal są niekorzystne. Nie spodziewamy się większej poprawy w marżach rafineryjnych w okresie przed końcem 2011 roku.
Stabilizacja sytuacji w polskiej gospodarce stanowi jedyny zewnętrzny czynnik wspierający detaliczną działalność spółki. Akcje PKN Orlen nadal stanowią naszą najważniejszą rekomendację Sprzedaj.
Chociaż nie spodziewamy się tego, ale nadal istnieje ryzyko, że spółka na koniec roku może przekroczyć umowny limit wysokości zadłużenia bankowego, jeśli doszłoby do gwałtownego pogorszenia otoczenia gospodarczego. Naszym zdaniem ten scenariusz, nie jest uwzględniony w obecnej rynkowej cenie akcji PKN Orlen.
O przewidywaniu przyszłości to już Czytelnicy z pewnością wiedzą, jakie mam zdanie, ale powyższe ryzyka są coraz bardziej realne. Powód jest fundamentalny i ten wykres wyjaśnia podstawy problemów polskich rafinerii.
- - -
źródło: Total
- skomentujesz?
- czytano: 3458
- miniaturka
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 komentarzyTeraz sprzeda LTS po kodzie 2X.XX , a później odkupi po 8.XX po następnej rekomendacji w stylu "Lotos wart zero złotych".
M.L.
Ciężko jest inwestorom giełdowym. Jedna rekomendacja (ING): sprzedaj. Druga (BRE): kupuj. Dotyczy tej samej spółki. Czas ten sam. Co ciekawsze, opiera się na bardzo podobnym opisie sytuacji wyjściowej:
Rzeczpospolita
Warto zauważyć, że przed stwierdzeniem faktu ("otoczenie makroekonomiczne dla działalności rafineryjnej pod presją") pojawia się słówko "choć", które nakazuje realności ustąpić przed oczekiwaniami analityków. Bowiem ich opinie co do przyszłości (bardziej odległej) tej spółki kształtują się całkowicie odwrotnie:
Specjaliści z DI BRE Banku spodziewają się także pozytywnych rozstrzygnięć dotyczących przejęcia obowiązku gromadzenia zapasów ropy przez państwową agencję. Mają też nadzieję, że Orlen - być może nawet jeszcze w tym roku - sprzeda akcje Anwilu.
Jak widać wnioskowanie oparte jest na konstrukcji "jest szansa na... ", "mają nadzieję, że..." Pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo tej szansy. Tego nie wiemy. Ale rekomendację znamy:
No i skutki:
Mhm... To jednak kasyno, nie rynek. Wycena spółki oparta na analizie jej walorów, czynników finansowych ustępuje przed "sentymentem", czyli nastrojami inwestorów. Giełda jako narzędzie wyceny spółki? Mhm...
Nie będę się wypowiadał w sprawach energetyki w kontekście biznesowym bo to nie mój konik. Interesuje mnie jednk kwestia tzw"prognoz" krótko i długo terminowych, a mianowicie ich trafność na przestrzeni, dajmy na to, ostaniej dekady. Bo znam historię prognoz np. Klubu Rzymskiego który cyklicznie wypuszcza jakieś scenariusze dla swiata i od 60 lat 95% ich założeń delikatnie mówiąc się nie sprawdziła a te pozostałe 5% to po prostu z rachunku prawdopodobieństwa wynika że coś się tam trafi.
Panie Andrzeju, wie pan coś tym? Czy w ramach wolnego czasu przejrzał pan prognozy analityków np. ING z ostaniej dekady i jak one wypadały. Czy może ma pan jakieś dane statystyczne na temat prognoz analityków.
Kamil Skalny