Amerykański gazowy cud a Peak Oil

Komentarze

32 komentarzy
teorii Peak Oil Peakoil to

teorii Peak Oil

Peakoil to nie teoria a empirycznie stwierdzony fakt. wynika on wprost z załozenia że ropa jest surowcem nieodnawialnym w ludzkiej skali czasowej.

odnośnie gazu
Co Panu mówi ten wykres?

Pytanie pomocnicze.. dlaczego mamy coraz mniejszy pola i coraz bardziej na półnoć usadowione?

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 07:40
Nieprawdoodobnie hurra-optymistyczny wykres

Aż mi się wierzyć nie chce! Dopiero w 2018 roku będzie spadek? Boże ty mój, a co przez ten czas będzie robił Peak Oil? Czekał, żeby za 10 lat opublikować kolejny wykres, kiedy Peak Oil będzie w Rosji w 2028 roku?

Musi Pan uważać Panie Adamie, bo może zostać Pan wyrzucony z tego ruchu za "nacjonalistyczne odchylenie". Mówię Panu, Peak Oil nie przewiduje takich optymistów w swoich szeregach.

Tak tak, mówi Pan - Peak Oil to fakt. Ciekawe... I nastąpi on za 10 lat.... mhmmm... A jak a będzie wtedy pogoda?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 30 wrzesień, 2009 - 08:43
Panie Andrzeju Dlaczego Pan

Panie Andrzeju

Dlaczego Pan mówi o Peakoil? przeiceż mówimy o gazie?

Ja nie wiem kto jest w Pańskim "ruchu peakoil". Mam wrażenie, że wybraził Pan sobie jakąś kukłe i się z nia boksuje.

Sam również nie jestem w żadnym ruchu, ale jak próbuje z Panem porozmawiać, to mi Pan zarzuca prawie że sekciarstwo - tak to odbieram.

peakoil to fakt, ale oczywiście jeszcze nie swiatowy.
czy przeczy Pan wystąpienia peakoil'a na polu Cantarell? a na morzu pólnocnym?

Nie wiem co nastapi za dziesięć lat.. odnosiłem się raczej do historii niż prognozy, bo z prognozami to wiadomo.

BTW czy miałby Pab gdzies zestawienie produkcji gazu z poszczególnych pól w Rosji, ale aktualne?

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 08:54
A slyszal Pan...

ze weglowodory wystepuja w poblizu ogromnych ryftow oceanicznych gdzie praktycznie nie ma osadow, o gigantycznych zlozach hydratow metanowych, niezaleznych od warunkow geologicznych, o czestych przypadkach odnawiania sie zloz w ktorych prowadzi sie przemyslowa ekspolatacje(jak np w regionie basenu morza kaspijskiego) albo ze rozmieszczenie duzych formacji skal weglanowych w gornej czesci skorupy ziemskiej oraz sklad izotopowy wystepujacych w nich atomach wegla swiadczy przeciwko biologicznemu pochodzeniu wiekszosci koplanych weglowodorow, czy pochodzenie helu w weglowodorach ktorego nijak nie moze wyjasnic teoria biogeniczna.
Tak to wszystko teoria abiogeniczna mocno uderzajaca w teorie "peak oil" takze logicznie wyjasniajaca powstawanie zloz metali

Andrzej

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 10:13
a słyszał Pan

a słyszał Pan, że według teori abiogenicznej ropa w polach Ghawar i Burgan nie powinna istnieć?

Zresztą toria biogeniczna też tego nie wyjasnia, bo ponoć Ghawar jest za duży na taką akumulacje osadów, ale kto wie. Ja nie wiem, ale wiem że ropa się wyczerpuje. Nie wiem w jakim tempie się odnawia ropa w azerbejdzanie. Poda Pan jakies źródła?

Tak czy inaczej to co Pan chciał powiedzieć?

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 10:22
Niby czemu?

Mozna uzasadnic czemu przeczy teorii abiogenicznej?

Andrzej

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 10:27
Bo nie ma tam tam struktury

Bo nie ma tam tam struktury geologicznej ( na przykłąd łączenia płyt tektonicznych)

Szczegółów nie znam. czytałem tylko kiedyś kilka artykułów że Rosjanie mają niby większa spardzalność swojej teorii abiogenicznej, lecz nie tłumaczy ona wszystkich miejsc gdzie występuje ropa własnie ze wzgledu na układ geologiczny min w zatoce perskiej.

Źródła nie podam, bo nie pamietam (na energy builetin, albo na oil and gas - tak mie się coś kojarzy), także można to potraktowac jako pszyczynek do własnych poszukiwań. Może Pan Andrzej coś o tym napisze jak juz skończy polowac na czarownice z "ruchu peakoil"

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 10:37
Wrecz przeciwnie

Przeszlosc geologiczna a takze wspolczesne warunki czyli nagromadzenie sie warstw osadowych, polaczone z dryfem plyty afrykanskiej wskazuja na wybitne mozliwosci gromadzenia sie i naplywu weglowodorow z glebi ziemi

andrzej

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 11:06
chętnie bym poczytał o tym..

chętnie bym poczytał o tym.. ma Pan jakies materiały?

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 11:10
Pan Andrzej jak zwykle w dobrym Humorze

I sarkastycznie odpowiada na każdy przejaw naiwności w takich sprawach jak Peak Oil czy Globale Ocieplenie. Co prawdę mówiąc mi się podoba :)

Moim zdaniem to kolejne potwierdzenie że próby przewidywań tego Peak Oil i daty kiedy to nastąpi, są wzięte z sufitu. Pewnie kiedyś będzie Peak Oil, choć są poglądy że złoża ropy się odnawiają. Ja w tej kwestii jestem sceptykiem, ale kto wie. Może to i prawda, nie wiemy tego, ale na nie wiemy kiedy złoża ropy/gazu się skończą/zaczną kończyć. Takie przewidywania są dla mnie są na podobnym poziomie analizy co wróżenia z fusów. Nie można traktować teorii która od kilkudziesięciu lat się nie sprawdza.

Dam taki przykład. Powiedzmy że wymyśliłem teorie która przewiduje kiedy nastąpi trzęsienie ziemi na terenie Po. Kiedy zbliża się ta data, zmieniam teorie, bo mam nowe dane etc. i wyznaczam nowy termin. Robię tak raz za razem przez kilka lat. Gdyby nawet
W moim przekonaniu należy powoli przechodzić na inne źródła energii, ale bez paniki i straszenia. Ropa/gaz jeszcze długo będą ważnymi surowcami energetycznymi:)

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 10:01
Odp

Decydujace dla Peak Oil bedzie wykazanie w najblizszym czasie prawdziwosci teorii biogenicznej w stosynku do abiogenicznej, gdyz druga zaklada powszechnosc weglowodorow oraz mozliwosc odnawiania sie zloz.

Andrzej

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 10:22
Gdzie się peakoil nie

Gdzie się peakoil nie sprawdza? narazie się wszędzie sprawdza.
Proszę konkretniej

Nie można traktować teorii która od kilkudziesięciu lat się nie sprawdza.

Jeżeli Pan pije do hubberta to przeprasza. estymował że peak w USA bedzie w roku 1970 i peak był.

dalej estymował że dla świata bedzie w roku 2000 (przy ówczesnym tempie wzrostu!) i peaku nie było bo nie było tego tempa, gdyż mieliśmy dwa kryzysy naftowe. w związku z tym krzywa dzwonowa powinna się przesunąć o jakieś 10 15 lat, zatem co tu się nie sprawna.
Raczej Pan jest naiwny, bo wierzy Pan w obiegowe opinie "nie sprawdza się od kilkudziesięciu lat", albo po prostu niedoinformowany. tak czy inaczej szkoda czasu.

BTW hubbert hubbertem, ale nie chodzi przeciez o dokładne wskazanie daty (hubbert tylko pokazywał poglądowo o czym on w ogóle rozmawia), a o sam fakt, że coś takiego nastapi. możemy się domyslac tylko czy bedzie to wkrótce czy trochę dalej.

I tak.. jest to trochę jak wrózenie z fusów, ale takie samo, jak mówienie, że nic nam nie grozi

Adam Duda's picture
Adam Duda, 30 wrzesień, 2009 - 10:30
liczenie momentu peak oil

cytat:
Takie przewidywania są dla mnie są na podobnym poziomie analizy co wróżenia z fusów.

- liczenie momentu peak oil to jest ścisła matematyka, inżynieria i fizyka – natomiast istitną przeszkodą w jednoznacznym oznaczeniu jest brak precyzyjnych danych, ponieważ wiele krajów wydobywających ropę żongluje danymi dla różnych celów politycznych i gospodarczych, w innych to w ogóle jest najgłębsza tajemnica i w wielu przypadkach można się jedynie posiłkować pośrednimi, nieoficjalnymi oszacowaniami. Tu jest główna trudność - a druga to przewidzenie parametrów rozwoju świata w przyszłości a także na przewidzeniu przyszłych odkryć, które cały czas jednak dochodzą do równania (z tym, że od kilku dekad wolniej niż stare odchodzą). Powstają, tak jak w prognozie pogody różne modele - mniej i bardziej optymistyczne, mniej lub bardziej prawdopodobne - ale tego nie można policzyć tak jak zadania z matematyki na klasówce -kiedy wszystkie dane są wprost podane przez wszystkowiedzącego nauczyciela i istnieje tylko jedna dobra odpowiedź.

cytat:
Nie można traktować teorii która od kilkudziesięciu lat się nie sprawdza.

- Panu ze swojej perspektywy może się wydawać, że teoria się nie sprawdza i że nie ma co się nią zajmować, ale na przykład taki Departament Energii w USA, dla którego niedawno był robiony specjalny raport przez R. Hirscha na ten temat - się tym tematem "trochę" interesuje... Widać nie ma to jak "se" powróżyć trochę z fusów na najwyższym szczeblu biurokracji za pieniądze podatnika ;)

Teoria peak oil pojawiła się po raz pierwszy w latach 50 czy 60 - i nie mówiła przecież, że za 5 lat będzie peak. Wskazywała natomiast ten moment za kilka dekad. Od tego czasu doszło wiele zmiennych, inny przebieg wielu spraw, nowe odkrycia, starzenie się niektórych złóż szybciej niż zakładano, innych wolniej itd. Prognoza pogody na jutro też jest dokładniejsza niż ta "na za 5 dni".

cytat:
W moim przekonaniu należy powoli przechodzić na inne źródła energii, ale bez paniki i straszenia.

- jedni nazywają to niepotrzebnym "straszeniem" - inni realizmem. Nie wiem jak Pan, ale wolę "straszyć dzieci" żeby nie bawiły się niewypałami. Nie interesuje mnie naginanie wyobrażenia o rzeczywistości w celu utrzymania czyjegoś dobrego samopoczucia psychicznego. Gdy peak oil nadejdzie - już po kilku pierwszych latach poziom dostępnej ropy może być istotnie mniejszy - i znaczy to: będzie trudna do ogarnięcia masakra w gospodarce.

proszę spojrzeć na jakiś wykres przewidywanego peak oil – w ciągu dekady od peaku poziom wydobycia może spaść bardzo mocno – a ludzi w tym czasie nadal początkowo będzie przybywać. W ilości dostępnej ropy na mieszkańca cofniemy się o pół wieku lub więcej do tyłu. W tym czasie sporo ludzi już mieszka na dalekich peryferiach miast, codziennie podróżują średnio po 30 km w jednym kierunku SUVem do pracy, jedzenie do hipermarketów przewozi się statkami i TIRami z innych kontynentów i dzięki energii złożoność społeczeństwa jest bardzo duża - rekordowa w historii.

Wielu ludzi może być wyłączonych z dziedzin produkcji i mogą zajmować się pierdołami jak aktorstwo, piosenkarstwo, pośrednictwo finansowe itd. Gdy poziom dostępnej energii kiedyś gwałtownie spadnie – społeczeństwa nie będą miały innego wyjścia jak się „uprościć” – czyli masa ludzi z piedół i ślinienia kwitków będzie musiała przejść do produkcyjnych sektorów gospodarki. Jednak to nie będzie też takie proste w obliczu braku wystarczającej ilości energii na produkcję (i konsumpcję).

Przy ostatnim szoku cenowym ropy, którego myśmy prawie w ogóle nie odczuli z powodu m.in. silnej złotówki byli tacy Amerykanie, którzy rzucili pracę z powodu wysokich cen benzyny. A to był tylko króciutki i płyciutki szok w porównaniu do perspektywy cywilizacyjnie dożywotniego zjazdu ilości dostępnej ropy...

Wspomniany jeden tylko Hirsch w oficjalnym raporcie przewiduje, że nadejście tego zjawiska będzie bardzo nagłe i będzie miało bardzo poważne skutki. Przeciwdziałanie skutkom zabierze 20 lat. Znaczy to, że jeśli za 10 lat będzie peak i od dziś, to jest 30 wrzesień 2009 na bardzo poważnie się zajmiemy tematem (ale nie tak jak autostradami) - to świat czeka potem "tylko" jedna stracona dekada na bardzo poważny kryzys. Proszę sobie wyobrazić takimi bzdurami się tam zajmują pajace w Dep. of Energy...

cytat:
Ropa/gaz jeszcze długo będą ważnymi surowcami energetycznymi:)

- to prawda, ropa będzie bardzo długo surowcem energetycznym - ale niedługo może być dostępna jakby w istotnie niższych ilościach :(((

- henieck

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 12:38
freak oil

cytat:
Rzeczywiście – wydobycie gazu w Ameryce osiągnęło swój szczyt w roku 1973 i od tej pory wydobywano już tylko mniej. Aż nagle...

- to już nie pierwszy raz kiedy w rozmowie z Panam odnoszę wrażenie, że Pana nazwijmy to roboczo "optymizm kognitywny" (w odróżnieniu od "pesymizmu poznawczego" wierzących w rychły peak oil ;) głównie bazuje na założeniu, że jeszcze odkryjemy jakieś złoża i że można polepszyć troszkę technologię - i dzięki temu peak przesunie się na tyle, że zupełnie nie ma co się tym martwić. A w ogóle to zapotrzebowanie na ropę już tak nie rośnie jak dawniej i szybciej popyt się całkiem odwróci niż przyjdzie peak oil.

Ja to widzę trochę inaczej - skoro od kilku lat ilość najwygodniejszej energii pozyskiwanej z ropy per capita nie rośnie - natomiast dość spektakularnie rośnie cena ropy w tym samym czasie - do dla mnie raczej to nie oznacza dobrowolnego przejścia zapotrzebowania na inne paliwa. Ale dla końcowych wnioisków trzeba by zobaczyć jak cena węgla wyglądała.

Dla podtrzymania swego zestawu przekonań woli Pan skonstruować następne - że cena ropy jest sztucznie, długoterminowo, mocno zawyżona, że rynek zupełnie przestał pełnić rolę wyznaczania optymalnej ceny i że tak naprawdę jedynym realnym problemem są spekulanci itd. To wszystko w czasie, gdy producenci eksploatujący trudniejsze złoża mówią, że to jest minimum cenowe, przy jakim im się opłaca działać i inwestować w następne projekty.

Woli Pan wierzyć w możliwe, że politycznie podbarwione deklaracje na papierze o wielkim spare capacity - niż w proste relacje popytu i podaży i w realia, których Pan może doświadczyć własnymi zmysłami płacąc za paliwo na stacji.

Nabieram podejrzeń, bo rozmawiałem już z takimi, którzy przekonywali mnie o istnieniu boga a tymczasem nie byli tak do końca przekonani o realnym istnieniu drzewa za oknem - "fkońcu" to wszystko jest iluzją anywayZ...

Nie wiem już kto jest bardziej dotknięty mistycyzmem - czy "wyznawcy i inkwizytorzy peak oil ze swoimi prorokami na czele sekty" czy ci, którzy żarliwie wierzą że "nadejdzie zbawienie" w postaci odkrytych w nieokreślonej przyszłości rezerw, których to złóż jednak do tej pory nikt na oczy nie widział. "Zaprawdę, błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli” ;)

henieck

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 10:52
Proszę nie mylić wiary i wiedzy

Wiarę pozostawiam dla Boga i niech tak pozostanie.

W sprawach doczesnych skłaniam się ku wiedzy, doświadczeniu i faktom. One moim zdaniem przeczą tej teorii, która opiera swoje teorie właśnie na przekonaniach, nie dopuszczając faktów.

Proszę nie wpychać mnie na poziom wiary w sprawach, które na to nie zasługują, bo przeświadczenia (wnioski) można zmienić, gdy zmieniają się warunki, fakty, dowody.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 30 wrzesień, 2009 - 11:07
Lol, jak to mówi dzisiejsza

Lol, jak to mówi dzisiejsza młodzież. Ta dyskusja może trwać do tzw. usranej śmierci, a i tak nic dobrego z niej nie wyniknie. A tymczasem, w trakcie pisanie tej wiadomości, zużyto tysiące baryłek ropy.

niebogobojny Goldman.

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 12:02
Zużyto na świecie, nie - ja

Zużyto na świecie, nie - ja osobiście.

Poprawiający Goldman.

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 12:04
Proszę bez wulgaryzmów

Uprzejmie proszę ;-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 30 wrzesień, 2009 - 12:42
bez wulgaryzmów Panowie!

cytat:
Ta dyskusja może trwać do tzw. usranej śmierci

Panie Goldman, a jak by to było poprawnie z użyciem medycznego teminu: "defekacja" lub "wypróżnianie"?

Moze by się Pan tak uprzejmie dokształcił choćby z wikipedii i nie wypisywał na forum takich wulgarnych słów:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Defekacja_(medycyna)

"Defekacja jest medycznym określeniem usuwania kału. Czynność określa się również wypróżnieniem. U człowieka defekacja jest skomplikowanym procesem fizjologicznym, w którym współuczestniczą łuki odruchowe. U niemowląt defekacja jest procesem bezwiednym, nad którym z czasem przejmują kontrolę wyższe ośrodki mózgowe, co umożliwia świadome oddawanie stolca.
Bańka odbytnicy działa jako tymczasowy zbiornik gromadzący masy kałowe..."

- a propos, że tak troszkę off topic i z medycznego punktu widzenia zapytam - czy wszyscy forumowicze dziś już uformowali kał (z mas kałowych)?

Szkoda, że rozmowa o peak oil zawsze się tak dziwnie kończy ;)))

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 13:48
"Panie Goldman, a jak by to

"Panie Goldman, a jak by to było poprawnie z użyciem medycznego teminu: "defekacja" lub "wypróżnianie"?

Moze by się Pan tak uprzejmie dokształcił choćby z wikipedii i nie wypisywał na forum takich wulgarnych słów:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Defekacja_(medycyna)".
-------
Cudowna replika. Na wikipedii nie piszą o terminach slangowych i związkach frazeologicznych?

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 15:25
cytat: Cudowna replika. -

cytat:
Cudowna replika.

- cieszę się, że się podobało.

cytat:
Na wikipedii nie piszą o terminach slangowych i związkach frazeologicznych?

- nie ma tam nic na ten temat - ale pod hasłem defekacja, nie wiem czy Pan zajrzał, jest fota wypróżniającej się krowy - a w angielskiej wersji (defecation) są liczne ryciny postaci ludzkich oddających stolec (naturalnie uprzednio uformowany z masy kałowej)- mam nadzieję, że to Panu jakoś pośrednio pomoże w ustaleniu dalszych związków frazeologicznych...

henieck

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 18:50
"Niebogobojny" ale - rozsądnie myślący ...

... Pan Goldman ... naszym rodzimym precyzyjnym określeniem wywołał niespodziewaną blogową burzę.

Ciekawym jest - czy efekt byłby taki sam gdyby użył określenia "Ad mortem defecatem" ? ...

Prawdopodobnie, w wiekszości "Piko-lejowcy", poczuli się dotknięci precyzyjnością określenia jak długo może trwać interesująca ich dyskusja, ale jakoś nikt nie zauważył złowieszczego zakończenia tego zdania

a i tak nic dobrego z niej nie wyniknie.

"Piko-lejewy" temat może być ciekawym do rozwijania i wałkowania w salonach, kafejkach i blogach - żeby móc zabłysnać erudycją i możliwościami własnej fantazji ... Ale może być również sztucznie podniecany do siania niepokoju / paniki pozwalających na manipulowanie giełdami itp. - w umiejętnie zawoalowanym celu ...
Tak, że szczere intencje komentarzy i wpisów Pana Goldmana należy, moim zdaniem, czytać ze szczególną uwagą bo są - zaskakująco logiczne ...

Gucio z Montrealu, 1 październik, 2009 - 13:46
Co do logowania ...

... to zauważylem, że nawet jak się zaloguję, to - po jakimś czasie to logowanie zamienia się w "gościa" powiazane z końcowym "liczeniem na palcach" i jak się chce od nowa zalogować, to się traci to - co się już (z trudem) napisało ... ;-(
Jak mi się to zdarza, co zauważam pokazaniem się tego końcowego liczenia, to przed powtórzeniem logowania kopiuję tekst napisanego już w pocie czoła wpisu i wtedy powtórnie się loguję i wklejam to co poprzednio skopiowałem i dopisuję od nowa temat ...

Gucio z Montrealu, 1 październik, 2009 - 15:03
mylenia faktów i hipotez ciąg dalszy ;)

cytat:
W sprawach doczesnych skłaniam się ku wiedzy, doświadczeniu i faktom. One moim zdaniem przeczą tej teorii, która opiera swoje teorie właśnie na przekonaniach, nie dopuszczając faktów.

wprawdzie w równoległym wątku - ale pamiętam Pana słowa, gdy wypowiadał się Pan w tonie, że dawniej było tylko X rezerw ropy, dziś jest ich dużo więcej -> i wniosek, że jutro może być jeszcze więcej rezerw . Czy ostatnie twierdzenie jest faktem czy jest tylko hipotezą? Żeby to stwierdzić musielibyśmy zajrzeć aż do podstawowej dziedziny nauki - filozofii :)

Oczywiście z naukowego punktu widzenia może się tak zdarzyć, że istnieje niezerowe prawdopodobieństwo odkrycia dużego złoża w niedalekiej przyszłości (bo też bardzo ważne kiedy). Pana scenariusz mógłby, jak sobie wyobrażam, mieścić się w ważnych naukowo ramach – tyle, że jego prawdopodobieństwo zaistnienia oceniałbym na niższe niż modelu zakładającego kontynuację dotychczasowych tendencji (jak szybko zanikają złoża i jak szybko pojawiają się w eksploatacji nowe, których średnio odkrywa się coraz mniej).

Dla jednych twierdzenie, że możemy w przyszłości jeszcze sporo odkryć (i w domyśle równie szybko i dużo wydobywać) to jest doświadczenie i wiedza - a dla innych wiedzą jest to, ile na dziś mamy realnych rezerw i jaka nimi rządzi dotychczasowa dynamika.

Tym drugim doświadczenie podpowiada, żeby nie brać pod uwagę ogromnie odbiegających od ostatnich doświadczeń potencjalnych odkryć nowych złóż, których jeszcze nie odkryliśmy.

Jeśli nagle odkryjemy 7 Arabii Saudyjskich i odpalimy produkcję w ciągu kilku lat wszyscy peakoilowcy pierwsi odszczekają co do tej pory przewidywali na podstawie wcześniej dostępnych danych.

Jakkolwiek ilość rezerw, tak jak już pisałem jest tutaj ważna jedynie na wtórnym poziomie. Głównie chodzi o to jak szybko zanika wydobycie z istniejących złóż i jak szybko można wprowadzać do wydobycia nowe zasoby. Implikacją tego faktu jest to, że nawet jeśli dziś doszłoby do wielkiego odkrycia nowych złóż ropy – to może zaistnieć taka sytuacja, że i tak zanim zasoby zostaną uruchomione - przez kilka lat procesu inwestycyjnego mógłby wystąpić lokalny peak oil (a globalny dopiero odpowiednio później).

henieck

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 13:30
Bezkonkurencyjna apokalipsa

Abstrahując od meritum, chciałbym zauważyć, że wieksozść (nie wszyscy ale jednak) zwolenników szybkiego i bolesnego oil peak, ma tendencje do stawiania swojej prognozy jako najważniejszego zagrożenia przed jakim stoi ludzkość. Przyznam, że mnie to troszkę irytuje.

Nie podzielam optymizmu pana Andrzeja, ale wizja OP jakoś mnie ani ziębi, ani parzy. W bliższej perspektywie mamy credit peak, niedawno szwajcarscy naukowcy ze Swiss Federal Institute of Technology doszlli do wniosku, że 80% światowej gospodarki należy do garstki osób. Społeczeństwa za kilka lat staną się bankrutami, a większość środków produkcji, kruszców i ziemi będzie kontrolować jakaś sitwa. W zasadzie już kontoluje, zostawiając nam do zabawy fistaszki i mamiąc pozorną różnorodnością. A bo to sztuka jest by jedna osoba prawna miała 10 kanałów TV, 3 wielkie gazety i portal internetowy? Albo by firma miała akcje firmy, a ta akcje firmy, a ta akcje...Wchodzisz do sklepu gdzie jest 20 róznych past do zębów, a one w rzeczywistości należa do 3 producentów, a ci producenci do 2 ludzi, w dodatku skoligaconych małżeństwem dzieci. Proszę sobie poczytać życiorysy czołowych bankierów z XIX wieku. Jak dynastie królewskie.

Do tego dochodzą psychopatyczne pomysły patentów na zboża, ziarna z genem terminatora i GMO ogólnie, które jak się okazuje zaśmieca świat białkami jakich powstania nie przewidzieli mutujący po omacku inżynierowie z bożej łaski. Czarnobyl to pikuś w porównaniu z tm, bo nie jest zdolny do samoreplikacji.

Nie rozumiem jak można w takiej sytuacji jojczyć na temat OP. Tzn. jojczyć tak :) ale niektórzy jojczą tak jakby innych problemów nie było. To jakaś skrjana naiwność, oczadzenie kilkoma apokaliptycnzymi tekstami albo wrecz agenturalność. Tak, niech się ludzie zajmą sztucznymi problemami. OP, UFO i co tam jeszcze. A my robimy swoje!

Już wiele lat temu, zapoznawszy się z teroią OP uznałem, że to mydlenie oczu, że kryzysy przyjdą od strony ludzkiej a nie geologicznej. Miałem rację. Kryzys finansowy nie wiadomo jak się potoczy, Wojna Światowa nie jest takim SF jak była 10 lat temu, a wyśmiewane dotąd teorie spiskowe znajdują oficjalne potwierdzenie, np. o Rządzie Światowym mówi się w mainstreamie. Rządy większości państw zakupiły partie szczepionek na N1H1 w liczbie pozwalającej zaszczepić wszystkich obywateli. Czyli nie biorą pod uwagę możliwości, że ktoś nie będzie się chciał szczepić, np. w obawie przed skutkami ubcznymi. Wiecie co? Będzie taki kryzys finansowy, że hej, a buntowników pozamyka się pod pozorem kwarantanny medycznej. Będziecie się przejmować OP tak jak sie przejmują pensjonariusze obozów Kim Dzong Ila.

____
groch z kapustą

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 15:30
wolne skojarzenia (i szybkie)

cytat:
wieksozść (nie wszyscy ale jednak) zwolenników szybkiego i bolesnego oil peak, ma tendencje do stawiania swojej prognozy jako najważniejszego zagrożenia przed jakim stoi ludzkość.

o innych zagrożeniach niż energetyczne rozmawiamy na innych forach. Tutaj posty off topic są usuwane z tego co zauważyłem.

cytat:
O Rządzie Światowym mówi się w mainstreamie.

Tak samo o New World Order mówi się w mainstramie przy każdym większym zamieszaniu - koniec WWII - nowy porządek świata, zimna wojna - to samo, koniec zimnej wojny i upadek muru berlińskiego - każdy mówi o NWO, kryzys - znów to samo określenie + tym razem rząd światowy. Mówi się o tych rzeczach w mainstreamie - ale czy naprawdę w tym samym kontekście co podaje Alex Jones?

Co złego jest w określeniu "nowy ład świata" czy rząd światowy?
- NIC - póki nie zaczniesz z tym kojarzyć takich rzeczy, przy których peak oil to rzeczywiście pikuś. Pan Pikuś ;)

cytat:
a buntowników pozamyka się pod pozorem kwarantanny medycznej.

- skąd wiesz? Jak ma być tak strasznie jak niektórzy piszą to po co oprawca, który rządzi całym światem miałby coś robić pod jakimś pozorem?

cytat:
Już wiele lat temu, zapoznawszy się z teroią OP uznałem, że to mydlenie oczu, że kryzysy przyjdą od strony ludzkiej a nie geologicznej. Miałem rację.

- są tacy, którzy widzą związek wysokiej ceny ropy z momentem eksplozji kryzysu na cały świat. Kilku znanych ekonomistów wyznaje teorię, że po każdym szybkim podwojeniu cen ropy następuje kryzys gospodarczy.

Teraz gdy bańka pękła, popyt padł i są nadwyżki to już rzeczywiście chwilowo odeszło to na drugi plan ale niektórzy cały czas mówią, że jakby cena ropy miała znów podskoczyć trochę to zdusi to próby wyjścia z kryzysu.

Poza tym ja sam pisałem niedawno, że sytuacja demograficzna zachodniego świata i pękająca bańka kredytowa przez najbliższe lata narobi szybciej bałaganu niż peak oil. W tym zakresie łatwiej jest o jednoznaczne wnioski - bo chociaż dostępne są dokładne dane i nikt nie ma większego powodu, żeby je fałszować lub ukrywać.

Z peak oilem lub bez - najbliższa dekada to i tak zapowiada się bardzo słabo, ale gdyby jakoś tak to miało się zbiec ewentualnie jeszcze z peakiem na ropie – to pewnie byłoby jeszcze gorzej.

Przede wszytkim dlatego, że obecny system finansowy oparty na ciągłym wzroście gopsodarki musiałby przejśc transformację - a to jest naprawdę gruba sprawa. Pieniądze można dodrukować - i ludzie nawet w kryzysie w końcu "ruszą tyłki" - ale jakby miało zabraknąć ropy- to już będzie zupełnie inna rozgrywka z wieloma poważnymi implikacjami w układzie sił - dlatego to jest tak ważne. Bez ciągłego wzrostu nie może sprawnie funkcjonwać obecny system finansowy.

cytat:
Społeczeństwa za kilka lat staną się bankrutami

- już teraz większość państw jest bankrutami – więc jest tylko kwestia przeprowadzenia technicznego rozliczenia.

cytat:
a większość środków produkcji, kruszców i ziemi będzie kontrolować jakaś sitwa. W zasadzie już kontoluje,

- dokładnie od wielu, wielu dekad tak jest i dużo gorzej niż jest już chba nie będzie. Od czasów kolonizacji Afryki przez Imperium Brytyjskie i inne kraje, od czasów pożyczania kasy przez Rodschilda Napoleonowi. Dlaczego Taki niby wielki zwycięzca i imperator jak Napoleon, który niby miał władać prawie całym światem - musiał komuś oddawać kasę, którą wcześniej pożyczył na wojnę?

Gdy w więziennej celi (ograniczone środowisko) kasa czy tam fajki się znajdą w rękach najsilniejszego – to dupa blada. To znaczy pupa blada – inni mogą zapomnieć. Tak samo Napoleon i inni mógł zapomnieć o nie oddawaniu (Komuś przez bardzo duże K) pieniążków – to znaczy był ktoś potężniejszy, kto miał tyle kasy, że gdyby jakiś tam Napoleon fiknął – to Rodschild mógł kupić dowolne wojsko świata - i tak jest po dziś dzień – a nawet gorzej , bo wtedy było jeszcze wiele krajów, które nie miały poinstalowanych pożyczek od IMF albo WB :)

Od 1913 roku te same siły przejęły wówczas jeden z ostatnich prawdziwie niezależnych banków centralnych FED i tym samym światowy system finansowy – i tak jest do dziś i nic nie zapowiada zmiany tego. System już wydrenował całe złoto, gdy w 1971r zrobił w trąbę cały świat i powiedział, że papier który inni trzymają (dolary) od tego momentu nie jest już wymienialny na złoto :) I co - nikt „z celi” nie podskoczył a to było już dawno pozamiatane piętnaście razy, kiedy pewnie Ciebie jeszcze na świecie dobrze nie było a Ty się teraz ocknąłeś, że cały świat należy do garstki ludzi rządzących z cienia...

Ostatnia szansa zmiany historii była w jakimś tam XVIIw czy coś – kiedy zaczął się rodzić system bankowy oparty na częściowej rezerwie i na oprocentowanym pożyczaniu dodrukowanej dosłownie z niczego kasy. Kto pierwszy to wprowadził – szybko zgarnął całe bogactwo. Dajesz zadrukowany papier na procent – a zbierasz prawdziwe złoto. Po kilku latach do tych kilku żydków sami królowie zaczęli przychodzić po pożyczki na wojny.

I tak magicy żonglują i wspomagają w danym momencie kogo chcą - żeby przypadkiem inna strona nie zaczęła przeważać i zagrażać ich dominacji „w celi”. Na tej samej zasadzie usa nie jest niezależnym mocarstwem – jest tylko narzędziem w czyjś rękach.

Dziś każdy bank centralny to samo robi – dostajesz kwitek, który go NIC nie kosztuje (bo od setek lat nie jest wymienialny na złoto, stąd ciągła inflacja) a żeby mieć na odsetki musisz przynieść w zębach konkretną wartość, którą dopiero samemu musisz jakoś wytworzyć. Dalej poszczególne kraje muszą na tej samej zasadzie oddawać haracz wyżej – do WB i podobnych finansowych ramion systemu, o którym mówisz. Gdyby rozliczyć wszystek dług – to niewiele z tych ostatnio pobudowanych domów i pokupowanych wózków by należało do ludzi – a do kogo w takim razie?

A czemu żydkowie zawsze mieli taki „dar” do interesów – nie żaden lepszy dar niż mieli inni ludzie – tylko mieli lewe wspomaganie z góry. Przed wojną w najbardziej gospodarczo rozwiniętym ówcześnie kraju na świecie – w Niemczech w rękach żydów jakimś dziwnym sposobem było już prawie wszystko. Ktoś się w końcu fqrrr i zaczął mówić, że Niemcy dla Niemców i inne takie. Teraz nasze domy też do nas nie należą, spłacamy kredyty nie wiadomo komu– ale to już w innej otoczce się dzieje...

spare capacity ;)

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 18:42
Byli wspomagani przez kosmitów?

cytuję: Gość
A czemu żydkowie zawsze mieli taki „dar” do interesów – nie żaden lepszy dar niż mieli inni ludzie – tylko mieli lewe wspomaganie z góry.

Tak z ciekawości: czy pisząc, że "mieli lewe wspomaganie z góry" masz na myśli fakt, że byli wspomagani przez Boga, czy też fakt, że byli wspomagani przez kosmitów (podejrzewam, że chodzi o kosmitów, bo wspomagnie Boga nie może być chyba "lewe").

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 19:36
wszystkim żądzą kosmici...

a różni władcy przez długie wieki od kogo pożyczali złoto na prowadzenie wojen - od Boga czy od kosmitów?

Dla kogo najlepszym interesem jest wojna, gdzie dawniej za każdego zabitego żołnierza było rozliczenie w złocie - przecież nie dla Boga - więc wychodzi na to, że dla kosmitów...

Tak samo ufoludki zadbały, żeby dla reszty ziomali utworzyć Izrael – przecież Bóg tego nagle z niczego nie stworzył.

Ale ładnie rozwikłałeś co tak naprawdę chciałem powiedzieć. Napisałem tylko tyle a Ty od razu się połapałeś, że wszystkim żądzą kosmici... A ti, ti mały spryciarzu! Chyba musiałeś mieć już jakieś wcześniejsze przemyślenia na ten temat albo może nawet i jakiś już kontakt z przybyszami...

***
Nie słyszałeś nigdy od babci albo z książek o tym jak żydkowie sobie nawzajem pomagali – np. dawali (nie pożyczali) ziomkom kasę na rozkręcenie biznesu – to cała społeczność dbała o interes całej grupy – ale finansowanie musiało pochodzić w dużych ilościach z tajemniczego źródła i gdziekolwiek się znaleźli szybko przejmowali wszystkie najważniejsze interesy. Po dziś dzień w wielu kręgach słyszy się o ludziach pochodzenia żydowskiego, którzy nigdzie nie pracują i dostają kasę niby z zagranicy od kogoś.

Jaki ma to związek z tym, że np. FED od 1913r jest ostatecznie w prywatnych rękach? (i też od tego czasu jest tam podatek dochodowy, żeby było z czego płacić haracz) Wcześniej kilkukrotnie przechodził z prywatnych rąk pod kontrolę federalną i odwrotnie. Cały czas trwał o to zażarty bój. Był nawet jeden prezydent USA (Andrew Jackson), który dokonał wydarcia banku centralnego z rąk oligarchów i mimo wielu innych wspaniałych dokonań na nagrobku kazał sobie właśnie napisać „I killed the bank”.

Jak wyglądała by sprawa gdyby NBP za fasadą nazwy „Narodowy” należał tak naprawdę do jakiegoś odpowiednika Karkosika, który przypadkowo byłby dajmy na to Romem? Jak zmieniłoby to życie innych Romów? Dawniej żydostwo było elitą na każdym poziomie ale nie dla tego, że mieli dar od boga albo układ z kosmitami. Jakkolwiek te same siły kontrolowały wówczas bank Anglii i USA – ród Rothschildów.

Wówczas „szefo” ustawiałby kogo chce w polityce – a zmieniający się politycy dbaliby o interesy szefostwa – a ludzie myśleli by, że jest pełna demokracja a nie układ mafijny. Jeśli raz na jakiś czas dostawałby się autentycznie patriotyczny, niezależny i spoza układu prezydent i chciałby z tym skończyć - to ginął by w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach jak Kennedy i kilku wcześniejszych.

henieck

Gość, 30 wrzesień, 2009 - 22:52
...a ten "ktoś" nie należy do gatunku homo sapiens

cytuję: Gość
a różni władcy przez długie wieki od kogo pożyczali złoto na prowadzenie wojen - od Boga czy od kosmitów?

Wśród zwolenników teorii spiskowych nie spotkałem takich którzy twierdziliby że wojny były finansowane przez Boga, natomiast takich, którzy twierdzą, że przez kosmitów jest w tym środowisku sporo (dość popularna jest np. teoria, że III Rzesza otrzymywała technologię od kosmitów).

cytat:
Dla kogo najlepszym interesem jest wojna, gdzie dawniej za każdego zabitego żołnierza było rozliczenie w złocie - przecież nie dla Boga - więc wychodzi na to, że dla kosmitów...

Wiem, zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, ze to metoda za pomocą której kosmici utrzymują pogłowie trzody ludzkiej na zaplanowanym poziomie.

cytat:
Ale ładnie rozwikłałeś co tak naprawdę chciałem powiedzieć. Napisałem tylko tyle a Ty od razu się połapałeś, że wszystkim żądzą kosmici (...) Chyba musiałeś mieć już jakieś wcześniejsze przemyślenia na ten temat albo może nawet i jakiś już kontakt z przybyszami...

Niestety kontakt miałem jedynie, ze zwolennikami teorii spiskowych, a wśród nich wielu twierdzi, że Ziemią rządzą kosmici (i to przemyślenia tych zwolenników tu prezentuję a nie swoje).
To właśnie dzięki temu, tak szybko się połapałem, że należysz do tego środowiska.

cytat:
Po dziś dzień w wielu kręgach słyszy się o ludziach pochodzenia żydowskiego, którzy nigdzie nie pracują i dostają kasę niby z zagranicy od kogoś.

To też wiem, zwolennicy teorii spiskowych o tym mówią. Z tego co mówią zdanie "dostają kasę z zagranicy od kogoś" jest wbrew pozorom prawdą (z takim tylko zastrzeżegniem, że ta "zagranica" nie znajduje się na naszej planecie, a ten "ktoś" nie należy do gatunku homo sapiens).

Gość, 1 październik, 2009 - 14:10
nowa światowa waluta coraz bliżej

cytat:
Jaki ma to związek z tym, że np. FED od 1913r jest ostatecznie w prywatnych rękach? (i też od tego czasu jest tam podatek dochodowy, żeby było z czego płacić haracz) Wcześniej kilkukrotnie przechodził z prywatnych rąk pod kontrolę federalną i odwrotnie. Cały czas trwał o to zażarty bój. Był nawet jeden prezydent USA (Andrew Jackson), który dokonał wydarcia banku centralnego z rąk oligarchów i mimo wielu innych wspaniałych dokonań na nagrobku kazał sobie właśnie napisać „I killed the bank”.

teraz ONZ wyskakuje z pomysłem stworzenia nowej waluty światowej, żeby zastąpić dolara:

http://www.telegraph.co.uk/finance/curre...

IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) będzie "bankiem centralnym banków centralnych". Skrzypek i każdy inny szef banku centralnego będzie teraz musiał robić to co chce globalna CENTRALA.

pytanie: KTO KONTROLUJE GLOBALNĄ CENTRALĘ?
Czy ci sami, którzy kontrolują (prywatny) FED?

henieck

Gość, 4 październik, 2009 - 14:53
Zmiany Klimatu

Komentarz został przesunięty tutaj.

Gość, 2 październik, 2009 - 10:42
Zmiany Klimatu

Komentarz został przesunięty tutaj.

Gość, 4 październik, 2009 - 10:06
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS