Premier Waldemar Pawlak odwiedził Kazachstan w misji naftowej, mając ze sobą szefa PGNiG Michała Szubskiego. Spotkał się z premierem Karimem Masimowem. Cel? Kontakty gospodarcze, ale szczególnie - dostęp do złóż ropy i gazu.
Rzeczywiście, Kazachstan jest potęgą w ropie naftowej, jej wydobycie rośnie tam bardzo szybko (wykres EIA)

a będzie rosło jeszcze szybciej, gdy wielkie inwestycje w największe tamtejsze złoża (Tengiz, Kashagan, Karachaganak) zostaną ukończone.
Tej wizycie towarzyszy raczej sceptycyzm mediów (Rzeczpospolita: "nie ma szans na poruszenie kwestii dostępu do złóż dla polskich firm"). To dobrze, ponieważ na zbytnio rozbuchanych nastrojach nic zbudować nie można.
Przypomniałbym nieskuteczną wizytę w 2007 roku Prezydenta Kaczyńskiego w Kazachstanie, z którą wiązano chyba zbyt duże emocje i nadzieje: Porażka prezydenckiej wizyty nad M Kaspijskim. Pomimo tego, Prezydent oświadczał wtedy: "tranzyt kazachskiej ropy rurociągiem Odessa- Brody-Płock-Gdańsk jest realny, nie jest "mrzonką."
Niestety jest mrzonką. Jeśli bowiem przeanalizować nasze starania od strony strategicznej, to 2 i pół roku temu wychodziło mi tak:
Na przegranych pozycjach
2. Czy przeprowadzenie połączeń przesyłowych omijających Rosję jest realne (czy jest uzasadnienie ekonomiczne)?Połączenie Azji Centralnej z Europą to sprawa diametralnie odmienna od połączenia Azerbejdżanu. Tej różnicy zdają się nie dostrzegać polscy politycy i to jest podstawą klęski naszych starań. Azerbejdżan leży na zachód od Morza Kaspijskiego i doprowadzenie rurociągu do miejsca, gdzie jest swobodny dostęp do rynków światowych - zostało dokonane. Rurociąg BTC istnieje i przesyła coraz większe ilości ropy. Przeszkody w postaci gór i niepewnych terenów kurdyjskich zostały pokonane.
Od zasobów Azji Centralnej oddziela nas zbiornik wodny o niewyklarowanym statusie prawnym i o dużych ryzykach ekologicznych (zamknięty zbiornik) i utrudnieniach prawnych (Rosja i Iran). Przeszkoda naturalna w postaci Morza Kaspijskiego jest bardzo trudna do pokonania. Stąd naturalna (geograficznie i historycznie - sieć rurociągów z czasów komunistycznych) przewaga Rosji na tym terenie. Objawia się ona choćby w potędze, jaką tam stanowi Gazprom,mając na przykład umowę z Turkmenistanem na eksport większości turkmeńskiego gazu do 2028 roku. Tę przewagę skonsumowano właśnie w czasie szczytu w Astanie.
Zachód, głównie USA są znacznie słabsze w tej grze i poniosły porażkę w "Wielkiej Grze" - czyli walce o wyprowadzenie zasobów energetycznych z tego rejonu - już w latach 90-tych. Europa jest bardzo słaba w tym rejonie, natomiast Polska nie istnieje w polityczno-biznesowym horyzoncie Azji Centralnej. W związku z tym rozpoczęcie naszej aktywności w tym rejonie od tak trudnego przedsięwzięcia - można uznać za strategiczny błąd.
Nasza propozycja dla Kazachstanu jest nieatrakcyjna ekonomicznie. Jeśli opłata za wysłanie tony ropy rurociągiem CPC wynosi 58 $ za tonę, to polska propozycja Odessa - Gdańsk jest o 24 $ droższa. Prezydent Nazarbajew jest człowiekiem myślącym ekonomicznie i nie zgodzi się na płacenie niepotrzebnie wyższych stawek. Dzisiaj budowane są dwie alternatywy dla polskiej propozycji: rurociąg Burgas - Aleksandopoulis (Bułgaria Grecja) i Samsun - Ceyhan (budowany przez Turków z ENI). Są one znacznie tańsze, a poza tym KazMunaiGaz planuje wybudować w Ceyhan rafinerię. Są to atuty, których nie oferuje strona polska.
3. Na jakie przeszkody natrafić może realizacja polskich zamierzeń?
Powyżej pokazałem nieatrakcyjność ekonomiczną propozycji polskiej. To jest sprawa najbardziej istotna, gdyż projekt okazuje się znacznie gorszy od propozycji konkurencji (rosyjsko-grecko-bułgarskiej czy turecko-włoskiej). To jest fundamentalna wada, na którą wielokrotnie wskazywałem: ten projekt nie ma zdrowych korzeni biznesowych. Nie ma podstaw, by uczestniczyły w nim duże międzynarodowe firmy, bo te muszą odnosić zyski, a nie budować wielkie rurociągi bez nadziei na zwrot z inwestycji. Niestety, polscy politycy otwarcie mówią, że jest to projekt polityczny, a państwowe firmy go wykonają. Mam ogromne wątpliwości wobec takiego scenariusza.
Podstawową przeszkodą są złe stosunki z Rosją. Dysponuje ona w rejonie Azji Centralnej ogromnymi atutami, które nawet Stany Zjednoczone nie potrafią skutecznie zniwelować. Prezydent Putin wybrał grę na wroga zewnętrznego, który cementuje Rosjan. Niestety jest nim Polska. Stąd symboliczne działania, wymierzone w Polskę (jak choćby ta sama data szczytu w Krakowie i Astanie). Uważam tę sytuację za krytyczną dla polskiej racji stanu, i za podstawową przeszkodę w staraniach o zmiany w sektorze naftowo - gazowym. Wobec bardzo symbolicznych i nie opartych na gospodarczych realiach działaniach Polski - Rosja podejmuje również symboliczne działania, ale posiadające solidne podstawy choćby w zasobach surowców i wykorzystuje przewagi, które posiada w sektorze energetycznym. Ktoś wywołujący konflikt z Rosją na polu, na którym nie mamy żadnych atutów i wobec tego szans - z góry skazał się na przegraną, która powoli staje się coraz bardziej konkretna.
Od tego czasu nic się na naszą korzyść nie zmieniło: Ameryka słabsza, Rosja silniejsza, nasze firmy osłabione. Starałem się też wtedy (2 i pół roku temu) zwrócić na to uwagę, że nie ma nadziei na sukcesy w tamtym rejonie:
Wyciągnąć wnioski z kazachskiej porażki
Wystarczy popatrzeć poniżej na mapę Kazachstanu i przyjrzeć się jego politycznym i gospodarczym związkom z Rosją, żeby było jasne, że szukanie tam sojusznika w polskich potyczkach z Rosją jest daremne. Centrala Azja jest daleko od Europy, nie przystąpi do Unii Europejskiej, nie aspiruje do NATO. Kazachstan przywykł, że Związek Radzicki, a teraz Rosja jest dominującym partnerem w „wieczystej przyjaźni”, która często jest przywoływana przez kazachskich polityków.Szukanie sobie przyjaciół daleko, a robienie wrogów z sąsiadów jest nie najlepszą tradycją polskiej polityki. Jednak w tak kluczowej dla Kazachstanu i Rosji gałęzi gospodarki, jaką są surowce energetyczne – nie ma miejsca na romantyczne złudzenia i flirty. Nikt nie porzuci partnera, którym jest związany siecią rurociągów (a one wiążą mocno - jak małżeństwo), wspólnych przedsięwzięć gospodarczych. Przyjeżdżającego z ofertą takiego flirtu – oblewa się kubłem zimnej wody. Tak też uczyniono z polską delegacją.
Kulminacją mojego "wpływu" na działania ówczesnego rządu była rozmowa z wiceministrem Kowalem w (nie istniejącym już) programie "Studio Wschód":
Sromotna klęska (moich prób przyczynienia się do opamiętania polskich polityków). Jednak i dzisiaj uważam, że moje końcowe "dajmy sobie spokój" (w Azji Centralnej) było sensowną propozycją. Nic tam nie ugramy. Ważniejsze interesy są bliżej nas. Mamy do naprawienia tlący się konflikt gazowy z Rosją.
Zobacz wywiad w TV Biznes.
- skomentujesz?
- czytano: 2329
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 komentarzyCzy przewiduje Pan i w jakim czasie "podebranie" rosyjskiego gazu dla Europy w zwiazku z rozbudowa rurociagow w Kazachstanie oraz mozliwosci latwego przylaczenia ich do sieci rosyjskiej a co za tym idzie odwrocenia przesylu na wschod...
Czy jest mozliwe ze dajacej sie przewidziec przyszlosci nowo zagospodarowywane zloza na polwyspie Jamal oraz Syberii zachodniej, przeznaczone pierwotnie na rynki swiatowe i europejskie(rowniez LNG) "pojda" na wschod??
A jesli tak to co na to europejscy decydenci??
Andrzej
Odwrócenie kazachskiego gazu to rzecz dzisiaj mało prawdopodobna. Kazachstan nie ma go zbyt wiele na razie na eksport. ma go na zachodzie, więc raczej będzie tu grał z Rosją. Co innego ropa naftowa.
Jamał to przede wszystkim Europa (kiedyś planowano go do Polski - stąd nazwa rurociągu Jamalski, choć gaz Jamburga). Pytanie o rurociąg Ałtaj, który by połączył Zachodnią Syberią z Chinami. Na razie spadł z kalendarza. Chińczykom bliżej do Azji Centralnej, co łączy się dla nich z budowaniem wpływów politycznych - w Rosji mało możliwych. Myślę, że "zabiorą" "nasz" ;-) europejski gaz z Turkmenistanu, gdzie walka Rosji i USA zablokowała kierunek zachodni.
Europa jest szarpana sprzecznościami, podobnie jak Polska (my trochę mocniej). Nie może się zdecydować - Rosja czy nie-Rosja. Rosjanie budują swoje alternatywy, np. LNG. Uniezależniają się od Europy krok po kroku. Tak jak to zrobili z eksportem ropy. Najpierw kraje bałtyckie (przez Primorsk), obecnie Ukraina i Polska (BTS-2). Stabilna strategia.
... można gorąco i wirtualnie, pragnąć, ale Rosja jest za dużą - żeby ją móc "obejść"...
Teoretycznie można wydobywać-kupować u Kazachów "własną" ropę czy gaz, przekazywać je Rosji i odbierać z innych źródeł - rosyjskie - z jej rurociągów bliżej Polski ... to by było szybsze ... Ale, żeby do tego "dojrzeć" to trzeba poczekać na to Nabucco i inne podobne (bo nie wiem jak to ma wyglądać z ropą) - żeby się dowiedzieć o wysokości kosztów ich przesyłki tą "południowo-aliancką" drogą bez alianckich zniżek i dopiero to pozwoli polskim decydentom zacząć praktycznie myśleć i przyjaźnej z sąsiadami rozmawiać ... ;-)
A tak przy okazji, za co Kazachowie nalożyli kary na "bogu-ducha-winnych" inwestorów ? Czyżby wzięli przykład od Rosjan - dawania im lekcji poprawnego zachowywania się ?
A tak, nawiasem mówiąc, dlaczego szukać daleko - jak się ma wszystko u siebie pod nosem, tylko trzeba się do tego rozsądnie, na swój własny sposób i zgodnie z własnymi potrzebami - nie mówiąc o tym nikomu - szybciutko i sprytnie - zabrać ... ;-)
Zniszczyli wam przemysł stoczniowy ? ... może się okazać, że nie ma tego złego, żeby - w polskich warunkach - na lepsze Polsce nie wyszło ... Należałoby go zastąpić sprytniejszym - energetycznym - celującym w lepsze wykorzystanie energii jako takiej. To umożliwi stworzenie więcej miejsc pracy niż zostało wam "unijnie" odebranych ... ;-)
Pozdrawiam ...