Rozegrał się nowy "kryzys naftowy", którego nie było.
Szanowana agencja informacyjna Reuters podała w niedzielę w południe, że: "dostawy rosyjskiej ropy dla białoruskich rafinerii zostały wstrzymane, gdy w przeddzień Nowego Roku załamały się rozmowy". Informacja oparta o anonimowe źródła ("dwóch trader'ów firm rosyjskich") o takiej porze dnia (niedzielne południe - Guardian podał informację dopiero o 18.36 GMT), tygodnia (niedziela), roku (koniec długiego weekendu noworocznego) - że... musiała stać się sensacją. Na przykład w Rzeczpospplitej:

Posypała się lawina informacji:
- Białoruś i Rosja na progu wojny naftowej
- To próby "rozbójniczego przejęcia kontroli" nad sektorem paliwowym Białorusi
- Na Białoruś nie popłynie ropa
- Rosyjskie propozycje oburzyły Białorusinów
- Białoruś opuści Unię Celną?
- Nowy rok? To wstrzymujemy ropę (dla Białorusi)
Natychmiast w poważnych gazetach idą nagłówki, zapowiadające nieprzyjemne konsekwencje: New York Times ostrzega Europę: "Russia-Belarus Oil Dispute Threatens Europe’s Supply". "Zdaniem niezależnych ekspertów białorusko-rosyjska „wojna naftowa" może zagrozić dostawom ropy do krajów Europy Zachodniej i doprowadzić do poważnych strat w białoruskiej gospodarce." - donosi IAR.
Ciekawe, czemu nie wstrzymano się z tą sensacyjną wiadomością, gdyż już w poniedziałek rano rzecznik BielNieftChim podał, że "informacje Reutersa nie odpowiadały rzeczywistości. Ropa dochodzi na Białoruś i dla tranzytu i do przerobu"
«Белнефтехим»: поставки нефти из России не прекращались
Концерн «Белнефтехим» опроверг информацию о прекращении поставок нефти из России на нефтеперерабатывающие заводы Белоруссии. «Информация (о прекращении поставок) не соответствует действительности, нефть поступает в Белоруссию и для транзита, и для переработки», – заявила пресс-секретарь концерна Марина Костюченко.
Костюченко отметила, что сложности в переговорах по соглашению между Россией и Белоруссией о торговле нефтью в 2010 году не повлияли на работу белорусских нефтеперерабатывающих предприятий. «Все нефтеперерабатывающие заводы работают в прежнем режиме», – сказала она.
Kiedy już jasne jest, że nie ma żadnego konfliktu, pojawiają się w serwisach agencyjnych krótkie informacje. Część z nich pozostawia niepewność, co się naprawdę stało:
- Rosja mówi, że nie wstrzymała dostaw ropy, Mińsk oskarża - Rosja mówi? A jak jest naprawdę...?
- Russian oil flowing to Europe - Belarus state firm - Ropa płynie do Europy? A na Białoruś?
I tak przebiegło kolejne "zakręcenie kurka", którego nie było. To już trochę nudne. Nie dość, że mamy czasami poważne konflikty i kryzysy zaopatrzenia w ropę (2007 r.) czy w gaz ze wschodu (2004 r., 2006 r., 2009 r.), to regularnie wybuchają "wirtualne kryzysy". Można się nimi nie przejmować i brać je za nieuniknione błędy mediów w pogoni za "news'em", gdyby nie fakt, że i na tym blogu i w realnych dyskusjach ludzie operują takimi "faktami" jako argumentami w dyskusji. To generalnie uniemożliwia porozumienie. Najpierw należałoby "wyresetować" pamięć zachwaszczoną takimi medialnymi faktami, żeby rozmawiać o faktach, a nie o mitach. Więc odpowiedzialność za społeczną świadomość, za rzetelność informacji (ta od początku nie wyglądała najlepiej) media powinny bardziej brać sobie do serca.
Warto przypomnieć dwa poprzednie całkowicie wirtualne kryzysy:
1. września 2008 r.: "Rosja ma zakręcić kurek - 1 września" i "Zakręcania rosyjskiego kurka - dzień drugi"
1. września 2009 roku "... i znowu zakręcą nam rurę!"
- skomentujesz?
- czytano: 1756
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
6 komentarzyFragmenty:
Całość w linku: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7413...
Czyli chodzi o 5 mld dol.
gj
Dziwne rzeczy:
Nie wiem, skąd autor wziął te liczby, bo 555 $ podatki eksportowe to nawet w 2008 roku nie były tak wysokie.
Dzisiaj (od 1. stycznia) wynoszą dla ropy 267 U.S.$ , w grudniu były takie: 271 $ . Dlaczego więc Białoruś ma płacić 555 $/tonę?
Wystarczy zresztą te 555 $ podzielić przez 7,3 (przelicznik z tony na baryłki) i mamy 76 $/baryłkę, czyli tyle, ile ropa kosztuje dzisiaj... To oprócz podatku nic w cenie nie ma?
Także można napisać wszystko, każdą liczbę... i nic nie musi się zgadzać.
Białoruś czerpała do 2006 roku ogromne korzyści z tego procederu. Obecnie też całkiem dobre. Teraz na rynek krajowy będą mieli bez ceł eksportowych. Chcieliby też mieć na eksport produktów. Mhm... zobaczymy, co ugrają. Z pewnością jakiś kolejny okres przejściowy.
Ja zacytowałem ich na Pana blogu, Panie Andrzeju, bo konflikt Rosji z Białorusią opisali wypowiedziami
1. wicepremier Rosji Igor Sieczyn
2. wicepremier Białorusi Władimir Siemaszko
3. Podali konkretne cyfry (które jak Pan zauważył były błędne)
Jeśli chodzi o przekaz informacyjny, to forma była konkretna ( w porównaniu z mnóstwem informacji typu"znowu zakręcą nam rurę)" niestety treść trochę kiepska. Inaczej: "operacja się udała, tylko pacjent zmarł"
gj
Blogi maję tę przewagę nad mediowym mainstreamem, że nie wstydzą się swoich źródeł. Podają linki, przytaczają cytaty, porównują wypowiedzi, dane. W mediach tak nie jest - tam dziennikarz jest posiadaczem prawdy ostatecznej. I im dalej od centrum Imperium - tym gorzej.
Gdyby mnie spotkało tyle merytorycznych zarzutów, co redaktora Kublika na forum Wyborczej - chyba bym tego nie przeżył jako bloger. Przecież podstawą (tak dziennikarza jak i bloggera) powinno być zaufanie do niego jako źródła sprawdzonych informacji. Jeśli się ktoś pomylił (a któż się nie myli!) - trzeba sprostować, dodać nową, uzupełniająca informację...
Niestety w mediach tego nie ma. W mediach nawet linki skomercjalizowali - zamiast linku jest reklama.
Blogi to wyzwanie dla mediów. Myślę, że media się poprawią... albo przejmą konkurencję, co już czynią. Uratują monopol.
... Blogi nie przejmują roli - "medialnych misjonarzy" ? ... Co stwarza bardzo ciekawy i pozytywny efekt - który zobowiazuje - "comme la noblesse" - do ciągłego podnoszenia ich poziomu i uczenia ich uczestników zastanawiania się nad znaczeniem treści ich wpisów ...
I tak - "idzie nowe" ...
Czy to nie jest przypadkiem odradzanie się, tym razem na skale światową, tej Prawdziwej Polskiej Solidarności z pod jej Rezurekcyjnego Symbolu - Gdańskich Trzech Krzyży ? ...
Ta wypowiedź premiera Sieczina wskazuje, że po 31 grudnia, gdy strony nie porozumiały się co do warunków dostaw, "coś było" z dostawy na potrzeby rafinerii białoruskich (czyli jakieś wahnięcie dostaw):
Czyli podstawa dotychczasowych kryzysów - brak umów na dostawy na przełomie roku - już nie działa tak radykalnie, jak wcześniej.
Uspokaja się na wschodzie, Rosja porządkuje swoje stosunki z dawnymi krajami Związku Radzieckiego. Pytanie, co z Ukrainą?