Wokół rafinerii Możejki rozegrał się kolejny spektakl pogłosek o wejściu Rosjan, dyplomatycznych oświadczeń (litewskich i polskich)i dementi (rosyjskich). Gdy dobiegły informacje, że Orlen chce wnosić sprawę na forum Unii Europejskiej (to jeden z aspektów tego całego zamieszania), red. Michał Duszczyk zapytał mnie o komentarz.
Orlen chce, by KE skłoniła Rosjan do otwarcia rurociągu do rafinerii w Możejkach
Orlen szuka sposobu na wznowienie dostaw rosyjskiej ropy do Możejek rurociągiem Przyjaźń. Chce, by polski rząd – wspólnie z władzami Litwy – poprosił Brukselę o interwencję.
Krystian Pater, dyrektor generalny Orlen Lietuva, litewskiej spółki Orlenu, na łamach tamtejszej prasy tłumaczy, że chodzi o to, by KE w swoich relacjach z Rosją poruszyła sprawę ropociągu Przyjaźń.
Według analityków nie ma jednak co liczyć na interwencję KE.
– Logistyczny problem Orlenu to sprawa komercyjna, która powinna zostać załatwiona między spółkami, czyli polskim koncernem a Transnieftem, rosyjskim operatorem tego odcinka Przyjaźni – mówi Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert rynku.
Według niego KE nie podejmie się interwencji także z innego powodu.
– Wstrzymanie dostaw do Możejek to sprawa techniczna, bowiem Rosjanie po zamknięciu ropociągu przeprowadzili badania, które wykazały ponad 1 tys. usterek na odcinku magistrali zaopatrującej Możejki. Rosjanie mają więc uzasadnienie – nitka ta była już stara i uszkodzona – twierdzi Andrzej Szczęśniak.
Jego zdaniem odwoływanie się Orlenu w tej sprawie do KE świadczy tylko o tym, że strona polska jest bezradna i nie ma nadziei na porozumienie z Rosjanami.
– To sygnał, że możliwości porozumienia skończyły się; rozwiązanie tej sprawy na poziomie negocjacji nie jest już możliwe – uważa Andrzej Szczęśniak.
Do KE zamierza zwrócić się również litewska spółka Orlenu. Chce ona jednak złożyć skargę na Koleje Litewskie. – Orlen Lietuva jest poszkodowana przez decyzje Kolei Litewskich, ponieważ te w 2008 roku rozebrały część torów na trasie umożliwiającej krótszy i tańszy transport paliw z Możejek na Łotwę – mówi Joanna Puskar z biura prasowego Orlenu. Twierdzi, że tego typu praktyki powodują ograniczenie konkurencji i faworyzowanie państwowych spółek litewskich. – Już od ponad półtora roku rozmawiamy o tym problemie z różnymi przedstawicielami litewskich władz i samych kolei. Bez skutku – dodaje.
Dziennik Gazeta Prawna
2010-02-19
Odrobinę wyjaśnienia: nie uważam, że sprawa rurociągu do Możejek jest sprawą czysto komercjalną. Ale tak ona jest przedstawiana przez Rosjan i tak właśnie dla Unii wygląda. Wobec tego nasze wnioski zostaną zbyte uprzejmym "rozpatrzymy" i niczym więcej.
Wyobraźmy sobie bowiem, że chcemy zawrzeć kontrakt na dostawy ropy z Exxonem. Exxon mówi: ale przecież dostarczamy wam przez Butyngę, bo rurociąg jest stary, cieknący, na terenie obcego państwa i nie chcemy już w niego inwestować. Taniej nam przesyłać to statkiem, więcej na tym zarabiamy, a wy możecie kupować albo sprowadzić sobie od innego dostawcy. Tak mówi Exxon. A my na to, że złożymy skargę na nich do Unii, żeby wpłynęła na prezydenta Obamę, by amerykańskie firmy sprzedawały nam ropę na lepszych warunkach. No przecież w standardach biznesowych taki płaczliwy i skarżący się partner jest skończony. Nie mówiąc już o tym, że wywoła tylko wzruszenie ramion.
Nam wydaje się być może, że jak to Rosjanie - to wszystko można, ale tak nie jest - przypatrzmy się normalnym standardom i praktykom handlowym. Rosja się ich trzyma wbrew powtarzanym przez nas zaklęciom i jej argumentem wobec Unii jest powiedzenie: "nie upolityczniajcie spraw handlowych". I ten argument znajduje zrozumienie ze strony unijnej. Rozumiejąc to - unikniemy wielu błędów, na przykład takich jak zwracanie się ze skargami do Unii, że ktoś dostarcza nam ropę przez morze, a nie rurociągiem.
Dodałbym jeszcze: Takie interwencje to sygnał, że nasze starania okazały się bezskuteczne i stosunki polsko-litewskie są w bardzo złym stanie. Dziwić może, że z jednej strony skarżymy się na Litwę (koleje), a z drugiej chcemy z Litwą skarżyć Rosję (rurociąg).

P.S. Powoli gromadzę materiał do książki, załączam więc jeden slajd z prezentacji prezesa Chalupca w Wilnie 11 listopada 2005 r. Pokazuje on, jakie wyobrażenia o sile negocjacyjnej Orlenu wobec rosyjskich dostawców. Co z tych wyobrażeń zostało - okazało się już w lipcu 2006 roku - dwa miesiące po podpisaniu umowy.
- skomentujesz?
- czytano: 1950
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
47 komentarzy... za rozwojem wypadków z tymi Możejkami ...
Żeby uniknąć zabrania się do tego co powinienem był zrobić - myszkowałem po Rzepisze i trafiłem na miło przeprowadzony wywiad z Panem Igorem Chalupcem: http://www.rp.pl/artykul/431048.html
To nie jest moja domena, ale nie bardzo rozumiem po co ta cała histeria ze sprzedawaniem tych Możejek ... Że nie są dochodowe ? No to co z tego ? ... Przycisnąć pasa i przeczekać chudy okres ...
Jeżeli by się miało do wszystkiego podchodzić tylko z punktu widzenia dochodowości finansowej - to trzeba by zacząć od sprzedaży krakowskiego Wawelu - bo się - nie opłłaaca ... a dopiero zachodni dewloperzy wybudowaliby na jego miejscu zajobiste apartamentowce na których administracja miejska dooopiero by mogła zgarniać pieniąąąchy ... !!! ... ;-)
PS. - Mam nadzieję że tego "pomysłu" z Wawelem nikt nie weźmie na poważnie - bo teraz już nie bardzo wiadomo co komu może przyjść do głowy - albo do czego da się namówić ... ;-(
Drogi Guciu,
Możejki to firma produkcyjna mająca z zasady przynosić zyski, a Wawel to zabytek kultury polskiej i światowej o wartości pozamaterialnej. Jeśli Możejki zostaną wpisane na listę zabytków UNESCO, to można się faktycznie zastanowić nad ich utrzymywaniem z pieniędzy podatnika i insytucji międzynarodowych chroniących cenne dzieła ludzkości.
--------
Rzeczywiście bardzo delikatnie Rzepa potraktowała p. Chałupca. Mógł sobie więc bez przeszkód pleść, że zła sytuacja Możejek jest wynikiem ogólnego kryzysu na rynkach paliw i rafinerii (ciekawe, że inne rafinerie nie są w takiej sytuacji jak Możejki) i przemilczeć fakt, że dostawy ropy morzem odbijają się mocno na stopie rentowności Możejek. Mimo, że wcześniej już jeden US-koncern (Williams, bodaj) przejechał się w ten sam sposób na Możejkach (Rosja zamknęła rury) p. Chałupiec parę lat temu żadnych wniosków z tego nie wyciągną i wszedł w tą inwestycję. Ciekawe, że nawet taki laik paliwowy jak ja, już wtedy pisał (mam te posty), że ta inwestycja skazana jest na klęskę. I nie wynika to z tego, że jestem jakimś geniuszem, czasem wystarcza trochę rozsądku i analiza warunków brzegowych.
Dalej plecie p. Chałupiec, że koncerny światowe nie przystąpią do przetargu, bo oddały Litwę Rosji, słowem jego zdaniem wielkie zachodnie koncerny nie kierują się rachunkiem ekonomicznym tylko polityką i w jej ramach są wobec Rosji uległe. Kreml podobnie jak zachodnie koncerny też ma w nosie ekonomię i wyznaczy (sic!) jeden ze swych koncernów do złożenia oferty.
Z wywiadu wynika, że p. Chałupiec niczemu nie winien, winna tylko konjunktura światowa i upolitycznienie zachodnich i rosyjskich koncernów.
Tymczasem prawda jest taka, że zakup Możejk to książkowy wręcz przykład zwycięstwa polityki(a raczej politykierstwa), rewanżyzmu wobec Rosji, megalomanii itd. nad zdrowym rozsądkiem i rachunkiem ekonomicznym.
Pani EWO,
Jeszcze jedno moje uzupelnienie do Pani pytania w sprawie szczególnej delikatności ocennej Rzepy wobec " watpliwych " merytorycznie wyjaśnień b.prezesa I. Chalupca dot. obecnej sytuacji Mozejek.
Otóż, o czym wszyscy wiedzą, gazeta Rzeczpospolita jest kierowana przez ekipę redaktorów o prawicowym nastawieniu, także mających wyraźną sympatię polityczną kierowaną do obecnego obozu prezydenckiego w Polsce.
Decyzja zakupu przez PKN Orlen SA pakietów akcji przedsiębiorstwa rafinerii w Mozejkach na Litwie , jak przypuszczam prawdopodobnie zostala podjęta w I pol. 2006 roku na wyraźne życzenie pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy Prezydencie L.Kaczyńskim.
( oraz za sugestią red.Nowakowskiego, powiązanego, jak pisala prasa, z dawnymi sluzbami WSI ).
Pikanterii calej tej sytuacji dodaje fakt, że jednocześnie w tym samym czasie b Wce Min Gospodarki p.Piotr Naimski
skierowal na rece b Premiera K. Marcinkiewicza negatywną rekomendację w sprawie celowości zakupu Mozejek przez PKN Orlen.
W rekomendacji jednoznacznie p.min P.Naimski i jego ówczesni wspólpracownicy stwierdzili, że zakup Mozejek zwiększy uzależnienie gospodarki krajów UE, w tym i Polski, od dalszych kolejnych zakupywanych 10 mln ton ropy rosyjskiej.
Jak pamietamy, w 2006 -2007 roku celem naszej gospodarki,wytyczonej przez polityków ówczesnego PiS i rządu RP,
byla konieczna pilna dysertyfikacja dostaw ropy i zmniejszenie naszej zalezności surowcowej od Rosji.
Slusznie Pani Ewo pisze Pani, że decyzja o zakupie Mozejek miala wobec tych faktów charakter jedynie polityczny i byla elementen wojny gospodarczej Polski i Litwy(czlonków UE ), z rządem Rosji.
Polityka konfrontacji z Rosją, jaką lansowaly przypuszczalnie nie tylko medialnie ale i operacyjnie kręgi pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego, co obecnie widac z cala ostrościa przy rozpatrywaniu od 3 lat gwaltownie pogarszającej sie sytuacji ekonomiczno-finansowej Grupy PKN Orlen, przyniosla Polsce straty gospodarcze wielkiej wartosci.
Czy to nie jest oburzające, że najwiekszy koncern gospdarczy
w Polsce tj PKN Orlen SA ma ujemny wynik finansowy ( czyli stratę ) za 2008 rok , z jednoczesnym obniżeniem kapitalów wlasnych PKN na kwote ca 2 mld zl. !!
Pytanie : Kto jest temu winien ?
W pierwszej kolejności winne faktowi niegospodarności przy zakupie Mozejek i dzialaniu na niekorzyśc PKN Orlen i jego akcjonariuszy
są ówczesnie wladze PKN Orlen, które świadomie zlekceważyly od samego poczatku istniejące ryzyka prawne, operacyjne, logistyczne, majątkowe i handlowe, zawierając w czerwcu 2006 roku niekorzystne umowy z amerykańskim Yukos International i rządem Litwy w sprawie nabycia dwóch kluczowych większościowych pakietów akcji rafinerii Mazeiku Nafta na Litwie.
Nawet dokonane w lipcu 2006 przerwanie przez Rosjan pracy ropociagu lądowego dostarczającego ropę do Możejek, ani zaistnialy w październiku 2006 wskutek wyeksplatowania instalacji pożar częsi hydrocrakingowej tej rafinerii, nie zdolaly przekonać czlonków b.Zarzadu PKN Orlen do zawieszenia decyzji podpisania finalnych dokumentow transakcyjnych, ew. do zerwania calej transakcji lub do wprowadzenia uzupelnień do tekstu umowy, celem ograniczenia oczywistych juz wówczas w pelni ponadstandartowych ryzyk transakcyjnych. Zadnych zmian do parafowanych w czerwcu 2006 roku dokumentów transakcyjnych nie wprowadzono.
Gdzie byli wówczas doradcy inwestycyjni i prawni zarzadu PKN Orlen ?
Może uznać za prawdopodobne, że Doradcy po tych istotnych perturbacjach logistyczno-eksploatacyjnych rafinerii czynili rózne rekomendacyjne memoranda, ale zarząd i rada nadzorcza PKN Orlen, wypelniając dla wlasnej korzysci materialnej wolę polityczną pracowników Kancelarii Prezydenta RP. te sluszne postulaty doradców dot. wprowadzenia zmian do umow świadomie odrzucili.
Umowę nabycia pakietów akcji Mozejek, przy obecności szerokiej reprezentacji polskich i litewskich polityków oraz mediów podpisal Pan b prezes I. Chalupec w Wilnie w dniu 31 grudnia 2006.
Zakupiono cale Mozejki, przeplacając o ca 1mld USD realną rynkową wartość ekonomiczną tego litewskiego paliwowego koncernu,
a jednoczesnie placąc o ponad 400 mln więcej ponad ksiegową wartość aktywów netto tej możejkowskiej rafinerii.( finansowa strata nadzwyczajna, zgodnie z zapisami MSR odnotowana w bilansie PKN za 2006 rok )
Czy może sobie Pani Ewo wyobrazić, jaka bylaby reakcja mediów
i prasy, gdyby taka sytuacja miliardowej straty finansowej w PKN Orlen mialaby miejsce za czasów rządów SLD ??
I jakie wówczas mocne glosy protestu podnosiliby poslowie ówczesnych prti opozycuyjnych czyli PiS i PO ?
A co dzialoby się w trakcie posiedzeń ówczesnej Nadzwyczajnej Komisji Śledczej Sejmu RP ds tzw afery orlenowskiej ??
Więc prosze sie nie dziwić Pani Ewo delikatności redaktorom
gazety Rzeczpospolita, że nie mają oni w sobie ani moralności ani rzetelnej etyki, by zgodnie z faktami zakwestionować, jak sama Pani pisze , " bzdury " pana Prezesa I. Chalupca !!
Trudno byloby Nam wymagać, by redaktorzy Rzepy, opisując obecny stan Mozejek, strzelali samobójczego gola do bramki pracowników Kancelarii Pana Prezydenta RP.
( jak wszystkim wiadomo obecnie pan P. Naimski jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego )
Pozdrawiam
Jacek Strzelecki
b Wiceprezes ds ekonomiczno-finansowych PKN Orlen SA
Panie Jacku,
inicjatorem zakupu Możejek był pan Chalupiec. On do tego namówił także prezydenta Kwaśniewskiego, który podczas swej pożegnalnej wizyty na Litwie - lobbował ten projekt. Nie najlepiej się z tym teraz czuje.
Prezentacja w Wilnie (z której jest slajd) była 11 listopada 2005 roku.
Panie Andrzeju,
Dziekuje za uzupelnienie tej personalnej informacji o inwestycyjnych pomyslach b prezesa PKN Pana I.Chalupca i jego osobistym znaczącym wplywie na lobbystyczne decyzje b Prezydenta RP A.Kwasniewskiego na rzecz koncepcji zakupu przez PKN rafinerii w Mozejkach na Litwie.
Ale musze uzupelnic Pana komentarz o kilka informacji. Opierajac sie bowiem na mojej znajomości mechanizmu zarzadzania dzialalnością strategiczną i operacyjną spólki PKN Orlen SA twierdzę, że można wręcz z calkowita pewnością przyjąć, iż za rekomendacyjnymi sugestiami z XI 2005 roku b prezesa zarzadu PKN Orlen Pana I. Chalupca w sprawie zakupu Mozejek staly niewidoczne kregi politykow i oficerów prowadzących osobę Pana I. Chalupca.
Proszę zauwazyc, że dopiero w II pol 2005 roku PKN Orlen SA rozpoczal bardzo wymagający proces operacyjnego integrowania i zarzadzania zakupionym w 2004 roku holdingiem paliwowo-petrochemicznym UNIPETROL w Czechach.
Nikt na zdrowych zmyslach, jako zarzadzający koncernami paliwowymi nie porywa sie w tym samym czasie na realizację kolejnej, duzej operacji M&A, jakim byl proces startu PKN Orlen w XI 2005 do przetargu na zakup Mozejek na Litwie.
Ponadto w 2005 roku Pan I. Chalupec i jego ekipa w zarzadzie PKN miala za sobą dopiero rok czasu pracy w zupelnie nowym zawodowym srodowisku, czyli ta ekipa dysponowala w sumie niewielkim doświadczeniem w skomplikowanym zarzadzaniu sektorem paliwowym.
Także PKN Orlen nie posiadal w tym czasie wystarczającej liczby osób dyspozycyjnych z tzw. top managementu, by racjonalnie i odpowiedzialnie zintegrowac i równolegle prowadzic trzy duże procesy inwestycyjno-zarządcze w skali juz europejskiej. (Unipetrol-Czechy i Mozejki -Litwa, oraz Orlen Deutschland- Niemcy)
Analiza i dane o intergracji MOL ze Slovnaftem z okrsu 2002-2005 pokazują wyraźnie, że takie procesy trwaja kilka dobrych lat, wymagając od kadry wręcz mistrzowskiej techniki procesowo-planistycznej i zmudnej oraz wytęzonej pracy zarządczej calej organizacji Koncernu.
Więc juz tylko z tego powodu taka koncepcja zakupu przez PKN Mozejek w 2006 roku miala charakter przekraczający kryteria prawnie akceptowalnego biznesowego ryzyka.
Poza tym, jak wiemy, w I pol 2005 roku PKN Orlen skladal oferte na zakup tureckiej rafinerii.Zarzad PKN prowadzil wraz z doradcami w tym okresie 2005 roku proces "due dilligence " tej tureckiej rafinerii.
Ta turecka koncepcja od początku byla nierealna i "księżycowa". Widac w swoich zalożeniach miala ona raczej charakter sektorowego wywiadu gospodarczego w tym kraju aplikującym do UE, niz racjonalnej chęci PKN do zakupu tej rafinerii.
KTO więc niewidoczny stal jako podpowiadacz za zakupowymi pomyslami M&A dla Mozejek u b prezesa Pana I. Chalupca??
W odpowiedzi przytocze Panu, Panie Andrzeju pewna anegdotę z okresu mej pracy w zarzadzie PKN.
Otóż spotykając sie w kwietniu 2003 roku z b zdymisjonowanym ministerem MSP Panem W. Kaczmarkiem zadalem Mu m.in. pytanie: Dlaczego Wieslaw nie powolaleś jako minister w ramach MSP spolecznego zespolu ekspertów, branżystów z sektora paliwowo-petrochemicznego, zespolu mogącego byź swoistą formą niezależnego "think tanku", slużacego Ministerstwu Skarbu Panstwa pomocą w wypracowywaniu najlepszej, alternatywnej strategii rozwoju tej istotnej części polskiej gospodarki narodowej?
Przeciez kadra Nafty Polskiej i kadra MSP, o czym Wieslaw doskonale wiesz, nie ma samodzielnego obiektywnego zdania, gdyz wlączona jest w sprzeczne interesy Orlenu i Lotosu oraz zakladów wielkiej syntezy chemicznej?
Na moje pytanie ze strony Pana b min.W.Kaczmarka zapadlo dlugie, wielce mówiące milczenie. Przeciez b Minister nie mógl mnie ujawnic poufnej informacji, że o kierunkach realizacji strategi niby prywatnych korporacji paliwowych decydują w ostateczności kregi kilku polskich polityków i osób reprezentujacych sfery decydentów z obszaru krajowej i sojuszniczej strategii planistyczno-wojskowej. (np osoby z Biura Bezpieczeństwa Narodowego i z b. WSI)
Przypuszczam, że to te ukryte struktury poprzez swoich oficerów prowadzących oraz agentów inspirowaly Pana I. Chalupca i innych, niektórych czlonków zarzadu PKN Orlen do publicznego gloszenia koncepcji zakupu Mozejek, jako dowodu wielkości mocy ekonomicznej Polski, i elementu walki gospodarczej o niezależnośc z Rosją.
Bez wzgledu na ujawnione już wówczas silne ryzyka wplywające na realizację potencjalnego negatywnego wyniku ekonomicznego w kolejnych latach prognozy dzialalności Możejek, stalo sie ostatecznie wlasnie tak, jak z dużą pewnością domniemywalem.
Dowodem na moja tezę jest fakt , iz dopiero po zakupie Mozejek,
b prezes zarzadu p P.Kownacki zaprezentowal w VII 2007 kolejny strategiczny plan zarzadu PKN zainwestowania w Mozejki dodatkowej kwoty 1,6 mld USD.
Czyli krzyczący medialny glos w 2006 roku pana red.Kublika z "Gazety Wyborczej" o zakupywaniu przez PKN Orlen w Mozejkach "najdroższej kupy zlomu w Europie" okazal sie smutną prawdą.
Pomimo tej prasowej obiektywnej informacji, czlonkowie zarzadu PKN oraz rady nadzorczej PKN, w I pol 2006 roku podpierając się opiniami dostarczanymi przez uprzednio ukierunkowanych amerykańskich doradców prawnych i inwestycyjnych,opracowali formalną, poprawną redakcyjnie procedurę przygotowania dokumentacji zakupowej dla Mozejek. Ówczesny zarząd PKN nie skorzystal z juz wypracowanych standartowych transakcyjnych formul prawnych, jakie w 2004 roku PKN zastosowal przy nabywaniu holdingu UNIPETROL, wlasnie w celu obnizenia potencjalnych ryzyk inwestycyjnych ( np. formula tzw. price adjustement ). Jest to dla mnie dowód wielkiej nieodpowiedzialności prawno-inwestycyjnej ekipy zarządu b prezesa PKN Pana I. Chalupca.
Jak wiemy, "papier byl cierpliwy" i zarzad PKN świadomie przyjal jako wiarygodne wszelkie fantastyczne, falszywe w zalożeniach prognozy ekonomiczno-finansowe dzialaności Mozejek w latach 2007 -2012 jak np. poziom EBIDTA czy wielkość wskaźnika ROACE.
Dzisiaj dane z bilansów skonsolidowanych Grupy PKN Orlen za okres 2007-2009 pokazują caly ogrom inwestycyjnego falszerstwa dla Mozejek.
Straty kapitalowe i finansowe PKN Orlen za 2009 rok są olbrzymiej wartosci.
Pytanie: czy do tego gospodarczego bledu i finalnej niegospodarnosci dla operacji Mozejki musialo dojśc? Odpowiadam że nie, gdyz jako przyklad podaje malo obecnie znany gospodarczy fakt z 2001 roku.
Wówczas zarzad i rada nadzorcza, oraz WZA PKN Orlen odstapily od zamiaru zakupu wiekszościowego pakietu akcji rafineri Leuna w Niemczech (d.DDR) od koncernu Total.
Przypominam że calość dokumentacji transakcyjnej byla juz w PKN Orlen przygotowania dla zawarcia w 2001 roku tej umowy zakupu i finalizacji z Francuzami owej niemieckiej transakcji M&A.
Dlaczego WZA PKN Orlen, za akceptacja MSP zmienilo treść swojej juz wczesniej pozytywnie podjetej uchwaly o zakupie Leuny? To niespotykana rzecz w praktyce gospodarczej w Polsce.
Po prostu ówczesna Sejmowa Komisja Skarbu dala dla rzadu b Premiera J. Buzka i wladz PKN Orlen negatywną inwestycyjną opinię, wskazując, że korzystniejszym dla krajowej gospodarki jest zainwestowanie środkow kapitalowych w kwocie ca 1 mld USD w Polsce niż alokowanie ich w zakupie rafinerii w Niemczech.
Wtedy w 2001 roku decydentom politycznym nie zabraklo, jak widać rzetelnej gospodarskiej odwagi i zmyslu ekonomicznej racjonalności. To jedyny znany mi przyklad gdy Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PKN Orlen potrafilo w ciagu 1 mca czasu zmienic tresc swoich juz uprzednio podjetych uchwal.
Dzisiaj ale i wtedy wiadomo bylo,że decyzja nie kupowania przez PKN rafinerii Leuna w Niemczech miala swoje wlaściwe, rzetelne gospodarcze uzasadnienie.
Zas żal jest,że w okresie 2006 roku takiej przenikliwości i ekonomicznego rozumu ówczesnym decydentom politycznym oraz strukturom widac zabraklo.
To jest, moim zdaniem, podstawowa przyczyna powstania dzisiejszych olbrzymich finansowych klopotów PKN Orlen SA, skutkujących obecnie gwaltownym obniżeniem wartosci ekonomicznej Grupy PKN Orlen, ze szkoda dla Spólki, jej akcjonariuszy i gospodarki polskiej.
Odpowiedzmy sobie teraz na jedno zasadnicze pytanie: Z jaka korzyscia dla gospodarki Polski i dla korzystnych procesów prowadzenia prywatyzacji zakladow wielkiej chemicznej syntezy byloby obecnie zainwestowanie przez PKN Orlen w gospodarce krajowej kwoty ca 10 mld zl , czyli tej kwoty, jaką do tej pory wydal zarzad PKN Orlen na prowadzenie operacji Mozejki??
Uprzejmie oczekuje od uczestniko tego blogu dyskusyjnej odpowiedzi.
Zas czytelnikom bloga byc może wątpiacym w moje intencje wyjaśniam, ze mam moralne prawo do pisania swoich opinii o nieracjonalności prawno-inwestycyjnej i ujawnionej niegospodarnosci w dzialaniu b wladz PKN Orlen SA w sprawie Mozejek, gdyż w odniesieniu do podobnej zaistnialej w PKN praktyki inwestycyjnej, nie znajdziecie Panstwo mojego odręcznego podpisu na umowie zobowiazującej z 7.IV.2004 roku, jaką PKN Orlen zawarl z firma Agrofert z Czech.
Do umowy wpisano moje nazwiska, ale brak jest mojego podpisu na niej.Rzecz dotyczyla zobowiązania sie PKN do odsprzedania czeskiemu Agrofertowi części majatku finansowego ( pakiety akcji w spólkach zaleznych Unipetrolu ) holdingu Unipetrol za kwote 103 mln Eu. Potem w 2005 roku zarzad b prezesa I.Chalupca zerwal tą umowe z Agrofertem. Pan I.Chalupec slusznie postąpil zrywając ta umowę, gdyż za pakiet akcji tylko firmy Kauczuk spólka Unipetrol otrzymala od nowego nabywcy kwotę 183 mln Eu.
Ale skutkiem wytoczonego w 2006 roku przez Agrofert procesu arbitrazowego w Pradze czeskiej o utracone korzysci transakcyjne, PKN Orlen w 2009 roku ten proces przegral i musi zaplacic Agrofertowi karę na poziomie 300 mln zl.
To bedzie zakwalifikowana strata nadzwyczajna Koncernu PKN Orlen
za 2009 rok. Kwota 300 mln zl!!!
Duza to kwota straty nawet jak dla PKN.
Ciekaw jestem, czy obecny prezes zarzadu PKN Orlen Pan J.Krawiec zdecyduje się zlożyć doniesienie do Prokuratury w Plocku o nieprawidlowym dzialaniu osób podpisujących w 2004 roku z ramienia b zarządu PKN ta niekorzystna umowę z Agrofertem, jako dzialaniu tych osob na szkodę spólki PKN Orlen SA i jej akcjonariuszy.
Przypominam ze taką odwage cywilną i gospodarczą mial b zarząd PKN Orlen, skladając w uzgodnieniu z b Rada Nadzorcza PKN I 2004 roku doniesienie do Prokuratury Okregowej w Warszawie o mozliwym zamiarze popelnienia nieprawidlowości gospodarczych przez część b.kadry zarzadczej PKN.
Pozdrawiam
Jacek Strzelecki
b CFO PKN Orlen SA
Witam i dziękuję za długą i ciekawą wypowiedź. Zadał Pan dużo pytań. Po trochu je przećwiczymy.
1. Kręgów polityków i oficerów nie znam, ale widać jasno, że Orlen nie powodował się w tej sprawie racjonalnością. Kto decydował o tym, trzeba by śledztwa, które w Polsce jest niemożliwe albo przerodziłoby się w farsę (komisja sejmowa). Nie dojdziemy tego, chociaż odpowiedź jest bardzo ważna dla przewidywania losu Orlenu. W każdym razie jest zakładnikiem interesów mętnych i nieprzewidywalnych. My za to wszyscy płacimy - 20 - 30 groszy w każdym litrze paliwa. A są tych litrów miliardy. Bogaty kraj.
2. Błędem oczywistym jest brak oszacowania sił kadrowych. "Przetrawienie" nabytku czeskiego i litewskiego to zadanie dla takiej wielkości firmy niemożliwe. Ale Panie Jacku, o czym my mówimy. Proszę spojrzeć na listę prezesów Orlenu, na zmiany w Unipetrolu i Możejkach, na wyczyszczenie kadrowe spółki i jej córek w ostatnich latach. O czym my w ogóle mówimy. Przecież ta firma nie trzyma żadnych standardów przyzwoitości, a co dopiero polityki kadrowej.
W takich warunkach nie wydaje mi się, żeby możliwe było udowodnienie przekroczenia "prawnie akceptowalnego biznesowego ryzyka". To nie jest ostra kategoria, ilość zamówionych opracowań, uzasadniających takie działania była tak wielka (o tureckich wydatkach coś przeciekło, ale nie pamiętam liczby), że zawsze mogą powiedzieć: "renomowane firmy doradzały nam, polecały tę akwizycję". I co Pan zrobi?
3. Najpierw Unipetrol, potem Możejki, jeszcze Turcja, co tam jeszcze było.... To się nazywa "buying spree". Szaleństwo zakupów za które teraz płacimy. My jako konsumenci. Bo kogo to w zmieniających się władzach rządowych, służb specjalnych, prezesów i menedżerów obchodzi? Nikogo. Polacy jako społeczeństwo dają się nabijać w butelkę? Widocznie tacy niemądrzy... Ja bym przytoczył Churchilla:
CDN...
tylko dlaczego były wiceprezes orlenu nie potrafi poprawnie napisać "standartowy"?
Panie Jacku,
"pomoc" z USA to wg mnie bardzo ważny element wydarzeń wokół zakupu Możejek. Tzw. międzynarodowi inwestorzy chcieli odzyskać możliwie najwięcej kapitału utopionego w Jukosie i szczęśliwym trafem wyszła im naprzeciw polska antyrosyjskość oraz megalomania. Na tym gruncie mógł budować swą koncepcję D. Cheney latający w tej sprawie Możejek do Wilna i namawiający obie strony (Polskę i mocno wahającą się Litwę) do teg dealu.
Pzdr.
Decyzja byla niezalezna i poparta szeregiem analiz swiatowych i lokalnych guru biznesu (czesto dopiero kilka tygodni w sektorze rafinerii/ oil.
przygotowano kilka slajdow o nazwie np strategia na 2006-2009 i dalej to juz tylko kwestia kilku spotkan ...
Jaka jest EBITDA i ROACE Mazeiek za ostatnie 3 lata ?
wg planu zakupu w 2012 powinna "juz" wynosic: USD 696 Mio aby wykonac wymagana 18,5% ROACE.
jaka instytucja (tylko nie komisja )chocby "troche niezalezna" mogla by to zbadac i zgodnie z prawem wydac wyrok/orzeczenie aby uciac nawet takie wpisy jak ten.
a dlaczego nie NIK czy Mazowiecki UKS przeciez widza ze otrzymuja coraz mniejsze wplywy z tyt podatkow.
pozdrawiam
jose
Tymczasem prawda jest taka, że zakup Możejek to książkowy wręcz przykład zwycięstwa polityki(a raczej politykierstwa), rewanżyzmu wobec Rosji ...
Uwielbiam twój styl Eva, chyba musiałaś pisywać w warunkach szalejącej cenzury, bo ja jestem uczulony na takie marksistowskie "smaczki" typu "polityka rewanżyzmu"? A może Chałupiec po prostu obstawiał opcję, że Rosja, coraz mocniej wkraczająca na europejski rynek paliw, będzie jednak zachowywać się zgodnie ze standardami jakie tu obowiązują? Kiedy kogoś zapraszamy do domu to liczymy, że nie będzie pluł na dywan, czy wycierał nos w zasłonkę. No, ale - jak napisał Pan Andrzej - jak zwykle winien A. Kwaśniewski, który lobbował za zakupem Możejek.
qwerty
Muszę cię rozczarować, Sherlocu Holmsie - na konspirę lat 70. byłam za młoda, ta lat 80. też mnie ominęła a raczej ja ją wyjechawszy z Polski. I pewnie życie poza krajem to jeden z powodów braku ideologicznego zaczadzenia i widzenia rzeczy jakimi są, a nie jakimi chciałoby polskie chciejstwo.
Pisywać w sytuacji szalejącej cenzury można na kilka sposobów: uciekając w drugi obieg, pozostając w pierwszym i niechętnie dostosowując się do tej sytuacji lub ulegając cenzurze, uprzednio ją polubiwszy jako rzecz naturalną. Nie wiem co wybrałaś i czy musiałaś wybierać?
.....ta [konspira] lat 80. też mnie ominęła a raczej ja ją wyjechawszy z Polski.
Więc zastawiam się w jakim kierunku wyjechałaś, bo raczej nie wszędzie używało się zwrotów typu "rewanżyzm" - niemiecki, antyradziecki etc.
qwerty
Węsz dalej, taka widać twoja natura. Ciekawe, co jeszcze wywęszysz. Prawdę mówiąc nie najlepiej się na tym polu zapowiadasz, ale może się udoskonalisz, nie tracę nadziei.
Węsz dalej, taka widać twoja natura.
Niepotrzebnie się irytujesz, jeśli poczułaś się obrażona to sorry, nie było moją intencją cię obrażać. Wybacz.
qwerty
Nijak nie ma w mej wypowiedzi irytacji. Chcesz węszyć, OK, ale podnieś jakość, żeby to się dało czytać.
..... ale podnieś jakość, żeby to się dało czytać.
Skoro przeczytałaś to znaczy, że dało się czytać, lub choćby przeczytać. Choć jak wnoszę - bez przyjemności. Trudno, trzynastozgłoskowcem nie potrafię. :)
qwerty
... i - czuję że się Pani baaardzo narażę ale - liczę na to, ze Pani uwzględni mój komentarz jako pochodzący od - "mechanika" ... z odpowiednim - wyrozumieniem ...
Ucieszyła mnie Pani tym wyjaśnieniem:
... że Pani tą różnicę (jeszcze albo - już ;-) ...) dostrzega ... bo u nas to - co poniektóre kościoły przerabiają na kondominia ...
Co do firmy "produkcyjnej" to wprowadziłbym jeszcze mały nuance: pojęcie - co produkuje ... bo produkty petropochodne to nie n.p. - statki ... o ważności każdego z takich produktów można się przekonać (jeżeli się nie ma dosyć wyobraźni) dopiero jak ich zabraknie (oto argumentowanie - "mechanika" ...)
Mimo wszystko, w moim odbiorze / zrozumieniu, wyjaśnienia Pana Chalupca, z tego co może powiedzieć, są bardzo ciekawe i rzucają zupełnie inne światło na ten (najprawdopodobniej przyjaźnie wymuszony) ale strategicznie - medialnie niedoceniony - zakup.
To miała być inwestycja pozwalająca rozwinąć współpracę polityczno-gospodarczą pomiędzy Polską, Litwą, Białorusią i Prawosławną Rosją ... Ten pomysł został w jakiś dziwny sposób ze wszystkich stron podkopany ale - jeszcze nie zaprzepaszczony ... ;-)
W takim przypadku mówienie o monetarnym zysku jest poprostu niepoważne ... To że te Możejki kosztowały jakieś tam 2,5 mld dolcy i że czasami trzeba do nich dołożyć jest drobnym pikusiem w porównaniu z tym - co się musi dobrowolnie zapłacić moim południowym sąsiadom za ich szybko starzejące się uzbrojenie.
Czyż to nie jest oczywiste ?... I - dodałbym - Opatrznościowe, że oni tą - "tjonkuju aluzju - szybko - paniali" ...
Trzeba tylko trzymać kciuki, żeby Chiny w to się nie wmieszały ... ;-(
Panie Guciu,
nie narazi się Pan. Już choćby tylko ze względu na wklejanki ma Pan u mnie spory rabat sympatii.
Ad rem muszę Pana jednak rozczarować:
wg mnie prawda jest taka, że koncerny zachodnie uważają Możejki za ekonomiczną wtopę niewartą ani centa ze względu na niekooperatywną postawę Rosji. Dorabianie do tego ideologi antychińskiego zachodnio-rosyjskiego bloku jest sympatyczne ale oderwane od realiów. Amis już raz, jako pierwsi, zrobili "antyrosyjski zamach" na Możejki za pomocą bodaj Williamsa i przekonali się na własnej skórze, że rafineria bez dopływu ropy, to jak akwarium ze złotymi rybkami ale bez wody. Oni uczą się na swoich błędach, Polska nie chciała się uczyć na ich, więc popełniła te same własne. Zeby było całkiem śmiesznie i ponuro przy ich (amerykańskiej) wydatnej pomocy.
Trochę przesadzone, ale ...
Ale system monetarny, banki i administracja zostały - jeszcze tym razem - uratowane ... ;-) ... A reszta ? "hu kerr - łejt end si" ... trzeba zacząć ("as jużual") od wyeliminowania zainstalowanej na miejscu obcej konkurencji ... na pierwszy ogień idzie naiwna - Toyota ... ;-(
A tu, poniżej, jak najprawdopodobniej będzie wyglądała administracyjna restrukturyzacja przemysłu ... http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-...
ORLEN kupiły tajne służby i tyle. W gazie, energii i paliwach są koncesje chroniace tajne słuzby które są powiązane z politykami a i czasem politycy sa członkami tych służb. temu jest to państwo tak beznadziejnie zarządzane. Trzeba zlikwidować koncesje i wszystkie inne wymogi żeby muc handlować w Polsce paliwami gazem i energią tylko w taki sposób można to naprawić.
Tyle ze słuzby rosyjskie sa mocniejsze i temu u nas jest takie larum bo do tej pory istnieje mafia paliwowa która czerpie ogromne korzyści na akcyzie paliwowej to tylko dlatego jest taki szum bo ten tort przejęli by ROSJANIE. A gdyby zlikwidować ukryte podatki to wtedy mafia by się sama siłą rzeczy zlikwidowała ale niestety zabezpieczyła się traktatami miedzynarodowymi z UE tak samo jak z handlem CO2 to kolejny dochodowy interes na wirtualnych emisjach.
I tak naprawdę o to tu chodzi że służby rosyjskie przejmując rafinerie będą mogły wpłynąc na media i co sie tam pokazuje poprzez rynek reklamowy (dokładnie tak samo jak firmy farmaceltyczne wpłynęły na nagłośnienie Świńskiej GRYPY)i jeszcze przejąc tajny rynek dochodów z akcyzy.
I o to tak naprawdę chodzi a nie jakieś bezpieczeństwo energetyczne to jest tylko pretekst uzywany do chronienia interesów.
A to że politycy obsadzają stanowiska w tych firmach ORLEN, PGNIG czy inne to jest z tego tytułu marginalna strata.
Pozdrawiam wszystkich zwolenników wolnego rynku i przeciwników demokracji.
Baltic States
Entering the Market with Large Growth Potential
Positive influence of European Union integration
Ambitions of joining fast the Euro-zone
Historical and expected economic growth
One of the world’s business-friendliest environments
...link http://www.psz.pl/tekst-28147/Litwa-moze...
Kampania nacisków trwała dość długo i intensywnie. Litwini ugięli się leciutko, choć dochodzą stamtąd sprzeczne sygnały.
Ale proszę mi powiedzieć - po co Rosjanie mieliby kupować udziały w tej k.... z... ? Ja nie widzę żadnego powodu. Mają taniej sprzedawać ropę, kiedy mogą drożej? Na pewno nie na takich warunkach.
Jest inne strategiczne wyjście, ale Litwini nie są do niego gotowi. Kompleksowy sojusz energetyczny z Rosją (przede wszystkim elektroenergetyka - czyli współpraca z Kaliningradem. Także gaz dla Litwy. Również ropa, czyli Możejki. Premier Putin już proponował to pani prezydent Litwy. Wtedy Rosjanie dopilnują, żeby takich niedoróbek jak przy naszym "nabytku stulecia" nie było.
Kopia z linku: http://nafta.wnp.pl/surgutnieftiegaz-moze-oddac-orlenowi-akcje-mol-za-akcje-mozejek,102762_1_0_0.html
Natomiast w linku: http://nafta.wnp.pl/litwa-chce-zatrzymac-orlen-w-mozejkach,102719_1_0_0.html
jest tak napisane:
to w linku: http://www.psz.pl/tekst-28214/Rosja-Premier-zatwierdzil-plany-budowy-elektrowni-atomowej-w-obwodzie-kaliningradzkim napisano:
Wyobraźmy sobie bowiem, że chcemy zawrzeć kontrakt na dostawy ropy z Exxonem. Exxon mówi: ale przecież dostarczamy wam przez Butyngę, bo rurociąg jest stary, cieknący, na terenie obcego państwa i nie chcemy już w niego inwestować.
A jak my dalej będziemy się głupio upierać to Exxon wytnie nam stary numer, ten cieknący rurociąg wybucha i płonie. I wtedy Exxon mówi - no widzicie? - A nie mówiliśmy? - Powinniście się nas słuchać, rurociąg jest stary i cieknie z niego przecież nie woda. My mamy ogromne doświadczenia w handlu i tak ogólnie to spore możliwości, musicie to zrozumieć. (Szatniarz w knajpie do klienta: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi" - z filmu St. Barei) :)
qwerty
Wczoraj na TVPInfo był ciekawy film dokumentalny nt. pamiętnej katastrofy tankowca Exxon Valdez i prawnej batalii przed amerykańskimi sądami mieszkańców ze skażonych - po dziś dzień - terenów. Exxon, a później Exxon-Mobile dzięki politycznym koneksjom 'wywalczył' sumę odszkodowania, którą musiał zapłacić mieszkańcom zdewastowanego regionu w wysokości ok. 500mlnUSD.
A wybuchające rurociągi to akurat specjalność turecka. Exxon specjalizuje się w tankowcach.
A wybuchające rurociągi to akurat specjalność turecka. Exxon specjalizuje się w tankowcach.
Specjalność ta jest powszechniejsza niż pan przypuszcza. W roku ubiegłym wybuchł gazociąg w Turkmenistanie. Turkmenistan niesłusznie oskarżył Gazprom, że zrobił to celowo, aby nie odbierać zakontraktowanego wcześniej gazu, którego ceny w Europie akurat bardzo spadły. Podczas niedawnej wojny o Osetię prawie że zbombardowany został ropociąg w Gruzji - bomby spadły obok. Gruzję niesłusznie oskarżyła Rosję, której lotnictwo jak wiadomo zawsze trafia celnie. Jeszcze wcześniej wybuchł pożar w Możejkach, tuż po tym jak je kupił Orlen. I na tym nie koniec nieszczęść, bo dodatkowo popsuł się rosyjski gazociąg, którym wcześniej tłoczono ropę do rafinerii. :)
qwerty
Wpadł mi właśnie na ekran komputera wywiad Saryusza -Wolskiego (S-W) nt bezpieczeństwa energetycznego EU i Polski walczącej oraz Rosji i Gazpromu.
S-W całkiem serio załamuje w nim ręce nad tym, że EU nie jest jeszcze całkowitym eurokołchozem i nie ma scentralizowanego zakupu gazu dla wszystkich swoich członków. Monopolistyczny, centralnie sterowany system zakupu i jak rozumiem rozdzielnictwa (o tym akurat S-W nie wspomina, ale jedno wiąże się z drugim) - ciekawe tylko, czy każdemu wg potrzeb, czy też wg zasług - byłby jego zdaniem najlepszym sposobem na walkę z monopolem Gazpromu. S-W kompletnie nie interesuje to, że stara Unia nie jest uzależniona od monopolu Gazpromu, a niektóre kraje unijne (np. Hiszpania) wcale nie kupują gazu w Rosji. Ponieważ uzależnienie od Gazpromu jest bolączką kilku nowych krajów Unii, powinno się to przerodzić w ogólnounijną bolączkę, którą S-W będzie wypędzał z organizmu unijnego zbiurokratyzowanym monopolem, cytuję:
Ponieważ mam jako taką wyobraźnię, to jej oczyma już zobaczyłam sytuację, gdy np. kraj X chce mniejszego/większego zakupu i przydziału gazu, bo mu akurat produkcja przemysłowa maleje/rośnie. Składa więc w tym celu dziesiątki(setki?) dobrze uzasadnionych, znormalizowanych i zgodnych z procedurami dokumentów do Wysokiej Komisji d/s Zakupu i Dystrubucji. Wysoka Komisja (składająca się, a jakże, ze wszystkich krajów członkowskich) rozpatruje to na kwartalnym posiedzeniu. Poieważ decyzje muszą zapaść większością głosów lub, by było jeszcze weselej - może nawet jednomyślnie, Komisja zbiera się dziesiątki razy, by dojść po kłótniach i politycznych przeciąganiach liny do wspólnych wniosków. I tak upływają grube miesiące a może i więcej. Zanim decyzja zapadnie, sytuacja w kraju X ulega zmianie i jest on uprawniony do ponownego złożenia wniosku.
Dalej w wywiadzie jest jeszcze lepiej. S-W ubolewa całkiem serio na tym, że:
Gazprom nie zrezygnuje z maksymalizacji zysków. To już rzeczywiście poważny skandal. Gazprom najwyraźniej wyobraża sobie, iż może się zachowywać jak Exxon jaki albo inny BP? Takiego prawa S-W mu nie przyznaje. Wygląda więc na to, że wolałby, by Gazprom dalej działał jak za komuny i dawał wg potrzeb, najlepiej pewnie za ruble transferowe.
Całość kabaretu:
http://www.rp.pl/artykul/439610.html
Z tego wywiadu nasuwa się wniosek, że choć polskie elity wyszły już co prawda z epoki komunizmu, to komunizm z nich nie wyszedł i ma się dobrze. Przynajmniej u pana S-W nie grozi mu uwiąd.
2 marca w czasie wizyty prezydenta Miedwiediewa w Paryżu GdF oficjalnie dołączy do Nord Stream obejmując 9 % udziałów w miedzynarodowym konsorcjum .Cóż to w Polsce będzie za gewałt-i jak zwykle zaskoczenie. Redaktorzy polskiej wikipedii bajający gawiedzi od 2008 o wstrzymaniu budowy z powodu jej nieopłacalności chyba się załamią.O publicystach nie wspominając.
Francuzi tyż zdradzili i dołączyli do niemiecko-holendersko-rosyjsko-unijnego spisku.
Ale naszych pożal się boże polytyków to nie złamie-a poseł Kowal będzie jak zwykle gromko gardłował-Gazociąg nie powstanie .
Wolf
Podobnie jak gardłują przeciw Łukaszence i robią unijne procesje z Borys na ołtarzyku. A tymczasem na Białorusi rozpoczyna się całkiem szeroko zakrojona prywatyzacja, w której wezmą (właściwie już biorą) udział obok Rosji, Niemcy, Francuzi, Szwedzi etc. Polska do tego nie ma nie tylko kasy, ale i głowy, bo jej klasa polityczna jest na proborysowskich wiecach wierząc głęboko, że w ten sposób zdobędzie wpływy na Białorusi. Tymczasem wpływy na politykę i gospodarką danego kraju ma ten, który w nim inwestuje - zakłada/przejmuje firmy i banki, podpływa do władz (czasem je korumpując).
Niczego nie nauczono się z casusu Ukrainy, kompletnie niczego.
Przed ca 25 min. skończył się w białoruskiej tv reportaż o Borys i o polskim wtrącaniu się w sprawy Białorusi. Dzisiejszą polską szarżę na białoruską suwerenność porównywano z polskim najazdem ziem ruskich na początku XVII w., czyli z Wielką Smutą i pokazywano fragmenty ros. filmu "1612" przeplatając je scenami aktualnymi z Borys i polskim rządem. Ostro i prowokacyjnie ujęto temat. Film nie pozostawiał wątpliwości, że Polacy znów mają apetyt na podboje, wtrącania się i grabieże.
Oj, jak elyty dowiedzą się o tym reporażu, to znów bądzie się działo. A Radek wczoraj już twierdził, że Łukaszenko będzie go słuchał.
... podobnego ruchu reprywatyzacyjnego na Ukrainie ? ...
PS. - Pomimo naszej rodzimej medialnej nagonki - O Łukaszence słyszałem wiele superlatyw ... Wygląda mi na to, że można go porównać do wenezuelskiego Szawesa ... co - w poniektórych kręgach - nie budzi zachwytu ... ;-) ... obydwaj są "przewidywalni" - mówia co myślą, a potem to robią nie pytając o zewnętrzne pozwolenie i do narracyjności się nie nadają ...
Na Białurusi to nie reprywatyzacja lecz prywatyzacja, drogi Guciu. Tam nie było jak na Ukrainie jedynie słusznej "pomarańczowo-rewolucyjnej" prywatyzacji, więc nie ma czego naprawiać i reprywatyzować (na marginesie - Janukowicz na reprywatyzację się nie poważy, brak mu poparcia w tej sprawie zachodnich beneficjentów "pomarańczowej" prywatyzacji).
Łukaszenkę można faktycznie do pewnego stopnia porównywać z Chavezem, bo próbuje innej drogi poza wytyczonymi ścieżkami. Jego położenie, choćby tylko czysto geograficzne, jest na pierwszy rzut oka nieco trudniejsze, ale czy rzeczywiście? Podczas gdy Chavez ma na karku największe militarne imperium w historii, Łukaszenko ma, jak sam powiedział w wywiadzie dla niemieckiego, renomowanego "Handelsblatt", dwa POTWORY na karku - EU i Rosję. No ale przynajmniej może je przeciw sobie rozgrywać, co mu się jak dotąd nieźle udaje.
... tak trafna, że nie można nic dołożyć ... z wjątkiem tego, że rozwój sytuacji światowej (obojętnie jak by ją nie określać/nazywać) i Czas - pracują jak narazie na korzyść Obydwóch i ich Narodów - które już za długo na to oczekiwały ...
A co do Ukrainy, to na moją intuicję (i nawiązując do jedynego znaku zapytania w Pani wpisie) pojawienie się rozsądnego przywódcy pozwoli jej na otrząśnięcie się z wielu nieporozumień ... jak kaczce z wody ...
I co uwierzyłaś reportażowi w reżimowej białoruskiej TV ?!
Przecież każda władza dyktatorska czy autorytarna ma na celu zniszczenie KAŻDEJ organizacji, która nie jest pod jej kontrolą.
Łukaszenka od lat konsekwentnie realizuje scenariusz znany już od dawna. Powoli ale skutecznie eliminuje przejawy niezależności i organizacje, które nie są pod kontrolą władz lub ludzi oddanych władzy.
Czyżbyś tym stwierdzeniem wyjaśniał, dlaczego władze polskie represjonują legalny ZBP i nie wydają wiz jego działaczom uważając ich za zagrożenie dla Polski?
Tymczasem Łukaszenka nie robi Borys żadnych ograniczeń, więc może ona jeździć swobodnie do EU i stamtąd krytykować władzę.
Czyżbyś tym stwierdzeniem wyjaśniał, dlaczego władze polskie represjonują legalny ZBP i nie wydają wiz jego działaczom uważając ich za zagrożenie dla Polski?
Tymczasem Łukaszenka nie robi Borys żadnych ograniczeń, więc może ona jeździć swobodnie do EU i stamtąd krytykować władzę.
A wiesz że w Hameryce murzynów biją ?
Czy w Polsce panuje władza autorytarna bądź też dyktatorska ?
Czy pozwalanie na wyjazdy Borys do EU to argument na panowanie demokracji na Białorusi i brak reżimowych działań Łukaszenki wobec opozycji ?
Nie jesteś na bieżąco. Ostatnio murzyni pobili białych, przynajmniej sądząc po wynikach prezydenckich wyborów.
Trudno orzec, przyglądam się temu z zaciekawieniem i wygląda na to, że ta polska władza czegoś się boi, czegoś a priori nie chce, skoro prześladuje tych, którzy myślą inaczej, niż ona sobie życzy. No bo jeśli nie, to czemu to robi? Czemu polski rząd nie skonfrontuje się, nie nawiąże dialogu z legalnym ZBP Siemaszki tak, jak tego oczekuje w przypadku nielegalnego Związku Borys od rządu białoruskiego? Czy rząd białoruski zrobił czarną listę persona non grata tak, jak to robi rząd polski?
Nie wiem, jak ty definiujesz demokrację, ale kompletna wolność poruszania się/wyjazdów i prawo do krytyki rodzimego systemu zagranicą to dla mnie objawy tego, czego np. za komuny czy w innych dyktatorskich reżimach nie było. Ludzie albo byli skazani na lata więzienia, albo musieli UCIEKAC (o ile im się udało), by móc głosić swoje poglądy. W tym świetle reżim Łukaszenki jest parodią tego, co jest definiowane jako dyktatorski reżim.
... Pani Evo - ja tego - jak dawniej ... płatków owsianych z łuskami - nie mogę przełknąć ... ;-(
Ale jak Pani chce usłyszeć mistrza od narracyjności politycznej, to niech Pani zaryzykuje 12 minut swego czasu - żeby go posłuchać pod adresem: http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
Ten wywiad pozwolił mi na - "zamknięcie ramki" ... mojej łamigłówki - tej z pod tytułu - "sensu edukacji zachodniej" - niezwykle szeroki i pasjonujacy temat ... dlaczego dzieci nie chcą chodzić do szkoły ... ;-)
Panie Guciu,
ma Pan na myśli Mistewicza? Jeśli tak, to filmik nie chce się otworzyć, to niestety częste u Rzepy.
http://www.rp.pl/artykul/307546,439317_T...
... tylko trzeba próbować który z trojkątów trzeba kliknąć - czasami widać ich - trzy (3)
Panie Guciu,
filmik się w końcu otworzył, dzięki za poradę.
Z sensem edukacji zachodniej ma Pan rację o tyle, że tylko dzięki jej poziomowi mogą rozkwitać takie socjotechniki traktujące wyborców jak infantylizowanych konsumentów reklamy.
Na szybko dwie uwagi do Mistewicza:
- twiedzi on, że PO potrzebuje PiS jako przeciwwagi, aby się od niego politycznie w wyborach odbić. Ja pytam - czemu? Jeśli PiS zostanie (z wydatną pomocą mediów, obok winy własnej) dostatecznie zbłaźniony, to jaki wybór będzie miał wyborca? Będzie miał tylko PO, przecież to komfortowa sytuacja, do której praktycznie wg wszelkich znaków na niebie i ziemi się zmierza. Tyle, że w tzw. panującej demokracji to nieco niewygodne, wstydliwe, więc lepiej mieć słabego, zdezuowanego i ośmieszanego kontrahenta jako listek figowy.
- Mistewicz straszy wiekiem Kaczyńskich i zbywa argument, że Adenauer był znacznie starszy mówiąc to były inne czasy. Tymczasem w dzisiejszych czasach w USA rządziła i z tylniego fotela nadal rządzi grupa trzymająca władzę w wieku 60-70 lat. W EU czy w Rosji to ludzie w wieku Kaczyńskich. O Chinach nie wspomnę.
... miała cierpllwość wysłuchać mistrza markietingowej narracji to niech Pani spróbuje posłuchać, dla porównania, innego wywiadu http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-... w którym się bez takiegoż obeszło ...
Obejrzała, fajne, ale to znów musztarda po obiedze. Poza tym pamiętam Millera jak zachowywał się nieco inaczej, np. w obliczu napaści na Irak.
... ta "musztarda" - lepiej przetrawiona - na kolację ... ;-)
Dla mnie - jemu (Leszkowi Millerowi) - "uczciwie patrzy z oczu" ... Słuchałem to co mówi już kilka razy i za każdym razem odkrywam coś więcej ... Uczciwie wybrnął z zastawianych mu pułapek i przy okazji naszkicował swój program który wyraża (moim zdaniem) to co wiekszość po cichu myśli ... Wyrobił w sobie, w międzyczasie, dar nienarzucającego się skłaniania słuchaczy do refleksji ... To jest to - czego ludzie łakną ... A wiek jest jego atutem - pozwala mu lepiej panować nad swojemi emocjami i nie dać się zbić z pantałyku ...
Ciągle wracam do tego fragmentu wpisu:
Tak, czytam i czytam i dumam ... Czy przypadkiem Białorusi nie będzie danym przejęcie polskiego historycznego przewodnictwa Środkowej Europy, a Lukaszence - zrealizowania tego czego nie dano / zabroniono Wojciechowi Jaruzelskiemu - stworzenia Neutralnej Wspólnoty Niepodległych Państw Środkowej Europy (od morza do morza ale inaczej niż się drzewiej myślało) ... kto wie ... ???
A czy miała Pani okazję zobaczyć brio Andrzej-Agnieszka ? Jeżeli jeszcze nie - to warto tak zobaczyć jak i posłuchać http://szczesniak.pl/1605
Komentarz został przesunięty tutaj.
... tak jest lepiej ! ...