Globalne ocieplenie, zmiana klimatu (climate change) - to zjawiska, które są zależne od polityki. A w demokracjach - od opinii publicznej. O czym są przeświadczeni wyborcy, do czego można ich przekonać, chcąc wydawać pieniądze z podatków - to kluczowe decyzje zależą od przekonań wyborców. Dlatego walka o świadomość społeczną to podstawowy front walki. Ostatnio zwolennicy globalnego ocieplenia ponoszą w tych starciach porażki. Przynajmniej w USA.
Ostatnie badania Gallupa wskazują, że Amerykanie od dwóch lat odwracają się od globalnego ocieplenia.
Przełom nastąpił dwa lata temu, gdy przekonanie o zagrożeniu globalnym ociepleniem osiągnęło swój szczyt. Od tego czasu przeciętni Amerykanie są coraz mniej podatni na zalewające media informacje (mhm... trudno to nazwać informacjami, raczej jakiś codzienny zalew horroru, nawał czekających nas katastrof).
Kilka konkretnych wyników z badań Gallupa.
Czy globalne ocieplenie to poważne zagrożenie? 32% - tak, 67% - nie.
.

.
Jakie są przyczyny globalnego ocieplenia: naturalne - 46%, działalność człowieka - 50%.
.

.
Najbardziej widoczny jest trend coraz mniejszego zaufania do mediów. 48% twierdzi, że zagrożenia te są w mediach wyolbrzymione. Zmniejszające się zaufanie to trend najdłuższy - wiarygodność przekazu spada od czterech lat.
.

.
Vox populi, vox Dei. W demokracji idee, w które nie wierzy społeczeństwo nie nadają się do niczego. Moim zdanie politycy są coraz bardziej tego świadomi. Przekonania przeciętnych Amerykanów są jeszcze zrównoważone wobec opinii czytelników "The Wall Street Journal", czyli elit politycznych i ekonomicznych Zachodu.
Oto wynik sondażu : 6.800 uczestników, 88% nie wierzy, że działalność człowieka jest przyczyną globalnego ocieplenia.

- skomentujesz?
- czytano: 1674
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzy... wpadają jedna po drugiej ... ;-)
http://szczesniak.pl/forum/1606#comment-...
... przyglądam się tym wykresom - jak nawet kolorami chce się zmienić ich "nie wygodne" znaczenie ... ;-)