Wizyta premiera Tuska w Azerbejdżanie, Gruzji i Armenii przyniosła potwierdzenie, że prowadzona przez Polskę zagraniczna polityka bezpieczeństwa energetycznego nie zmieniła się od roku 2006, czyli rządów PiS-u.
Już przed wizytą kierunek wizyty określał minister Sikorski: "dobrze by było, gdyby Azerbejdżan znalazł wystarczające ilości gazu ziemnego, aby zapełnić proponowany rurociąg Nabucco, który uniezależniłby Europę od wyłącznych dostaw rosyjskiego gazu".
Nadzieje rozbudzały także tytuły w mediach: TVN24 "Tusk odwraca rurę", Gazeta Wyborcza "Czy premier Tusk przywiezie ropę i gaz z Azerbejdżanu?"
Co premier robił i mówił? W Azerbejdżanie:
Premier Tusk podkreślił, że Polska i Azerbejdżan zainteresowane są sfinalizowaniem projektu ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Zaznaczył jednak, że realizacja tego przedsięwzięcia zależy od większej liczby państw.
- Dzisiaj w czasie rozmów i z premierem i z Panem prezydentem i w parlamencie, wszyscy dochodziliśmy do wniosku, że teraz jest ten moment, aby nadać sprawie nowy impet - zaznaczył szef polskiego rządu.
W Gruzji premier:
Tusk rozmawiał też o budowie euroazjatyckiego korytarza dostaw ropy naftowej do Europy. Chodzi o przedłużenie ropociągu Odessa-Brody do Płocka, a następnie do Gdańska, skąd ropa mogłaby trafiać do innych krajów europejskich.
- Gruzja nie ma ropy ani gazu, ale może być jednym z alternatywnych korytarzy energetycznych. Tak naprawdę o to idzie ten wielki bój geopolityczny w tym regionie - podkreślił premier. Jak dodał, UE zależy na tym, żeby ten korytarz był stabilny i w pełni wykorzystany. PAP
Jak widzimy, realizowane są te same pomysły, które nagłaśniał trzy lata minister Naimski ("Porażka prezydenckiej wizyty nad M Kaspijskim"). Warto wciąż przypominać, że nic z nich nie wyszło. Dzisiaj także pogorszyły się warunki dla amerykańskiej strategii energetycznego odrywania tych regionów od Rosji (bo Unia odgrywa tutaj jedynie pomocniczą rolę i to dość niechętnie).
- Azerbejdżan rozpoczął współpracę z Rosją ("Azerbejdżan wyraził gotowość udziału w South Stream", "SOCAR doubles gas supplies to Russia")...
- niemiecki unijny komisarz ds. energii myśli o wspieraniu South Stream ("EU could back South Stream gas project")...
- sam projekt Nabucco przeżywa duże kłopoty ("Delays in Turkish-Azeri Gas Deal Raises Uncertainty Over Nabucco")...
- Ukraina po wyborach myśli jak ratować dochody z tranzytu rosyjskiego gazu i trudno mieć ją za sojusznika w projektach "uniezależnienia się Rosji".
Dobrze zresztą współgrała z kaukaską misją premiera wcześniejsza wizyta w Gruzji prezydenckiego ministra, szefa BBN, Aleksandra Szczygło, który podpisał dokument ze swoim gruzińskim odpowiednikiem o zagrożeniach dla bezpieczeństwa narodowego Gruzji i Polski (jednym z elementów było bezpieczeństwo energetyczne). Jakie to zagrożenie? Sekretarz gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Eka Tkeszelaszwili oświadczyła, że "próby okupacji tego kraju ze strony Rosji są nie tylko zagrożeniem dla samej Gruzji, ale dla całego demokratycznego świata". Pan mister zadeklarował, że "Polska jest zdecydowanym zwolennikiem integralności terytorialnej Gruzji i dawała temu wielokrotnie wyraz" i przypomniał, że współpraca z Tbilisi dotyczy też spraw energetycznych (budowa euroazjatyckiego korytarza dostaw ropy naftowej do Europy, w tym przedłużenie ropociągu Odessa-Brody do Płocka). Mamy więc wątek militarno-energetyczny, jakby żywcem przypomniany z upadłego bez sukcesu pomysłu "energetycznego NATO"
Dziwne, że w rządzie nie wyciąga się wniosków z tamtych porażek i zmiany sytuacji, a premier Tusk kontynuuje bezskuteczne starania prezydenta Kaczyńskiego w obszarze Morza Kaspijskiego. W Polsce w dalszym ciągu jesteśmy karmieni nadziejami na ropę i gaz z Azerbejdżanu ("prezes spółki Nowa Sarmatia Marcin Jastrzębski ocenił pod koniec ub.r., że od 2013-2014 r. przedłużony ropociąg mógłby transportować nawet do ok. 40 mln ton ropy rocznie", a minister Szczygło ma nadzieję na uruchomienie ropociągu Odessa - Brody - Płock w 2014 roku. "Jesteśmy coraz bliżej sfinalizowania tego projektu" - mówił w Gruzji). Całkowicie złudnymi, bo od 12 lat projektu jego perspektywy się pogarszają. I nie pomogą ani zaklęcia ani kolejne feasibilty studies, czy coraz odleglejsze daty powstania rurociągu.
Jest jeszcze inny aspekt tej polityki. Polska deklaruje przywiązanie do praw człowieka, które mają być sztandarowym tematem naszej polityki zagranicznej. Doświadczyliśmy tego ostatnio z Białorusią, gdy od prowadzonej od niedawna przez Polskę polityki kompromisu i porozumienia z Białorusią, cofnęliśmy się do poprzedniej linii walki o prawa człowieka i demokratyczne swobody. Byliśmy tu bardzo pryncypialni - protesty w Unii (bezskuteczne), uchwały sejmowe, mocne i twarde słowa.
Jednak nie w Azerbejdżan, który ma bardzo złą opinię w tej materii. Ostatnie raporty Amnesty International określają to jako "troubling record of human rights abuses". Donosi się w nich o problemach dziennikarzy:
Opposition and independent journalists continued to face harassment, physical assault and intimidation on account of their journalistic activity. Although defamation and libel continued to be criminal offences, several journalists were imprisoned on other criminal charges ostensibly unrelated to their journalistic activity, such as “hooliganism” or “bribery”.
O swobodach religijnych:
Representatives of religious groups or confessions outside officially endorsed structures continued to be harassed. In August the Abu Bekr mosque in Baku was bombed, resulting in three deaths. Following this incident, Muslims were banned from praying in public outside mosques. There were continued reports of the forcible shaving of beards by police.
Premier Tusk nie podnosił tych problemów w czasie wizyty. Podobnie robił prezydent Kaczyński w Kazachstanie, o co opozycja demokratyczna ma do niego do tej pory żal. A stanowisko naszego premiera podsumował Razi Nurallajew, członek opozycyjnej partii Front Ludowy, który powiedział Radiu Wolna Europa ("Warsaw's energy efforts irks opposition"):
"Polska poświęca fundamentalne wolności dla ekonomicznych interesów".
"I think Poland is sacrificing fundamental freedoms for economic interests".
Chyba nas Razi Nurallajew przecenia. My na tym nie robimy żadnych interesów. My na tym tracimy. Tacy jesteśmy wielkoduszni. A zarazem jesteśmy niewiarygodni, gdyż raz mówimy ostro o prawach człowieka, drugim razem zbywamy je milczeniem. Za każdym razem zresztą bez sukcesów. Z tych manewrów nic dobrego nie wynika ani dla Polaków na Białorusi, ani dla dostaw ropy i gazu.
- skomentujesz?
- czytano: 2414
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
39 komentarzyPrzeczytałem komentarz i szczęka mi opadła. Kiedy będę miał chwilę czasu napiszę dlaczego O ile wcześniej nie zostanę zbanowany za poglądy zbytnio różniące się od przewodniej linii blogu.
qwerty
Nawet nie ma za bardzo tego jak komentować. Ma Pan po prostu rację, ale to niczego nie zmienia, bo do głów decydentów realna ocena sytuacji nie dotrze. Polska polityka niezależnie od obozu nastawiona jest na walkę konkurencyjną z Rosją, tak jakby grała z nią w tej samej lidze. Nawet USA mają kłopoty ze swą geopolityką w obszarze postradzieckim, ale polskim elitom w niczym to nie przeszkadza snuć (werbalnie) ambitnych planów.
I tak od lat, mimo wielu poważnych zmian w ostatnim okresie. I tak np. Gruzja Saakaszwilego to dziś dziecko specjalnej troski a nie poważny partner. Natomiast Ukraina faktycznie, jeśli chce przeżyć jako kraj tranzytowy mimo Nord Stream (NS), nie może wykonywać żadnych ruchów przeciw Rosji. Zresztą zadowolenie Warszawy mogłoby i bez NS nie być wystarczającą motywacją dla antyrosyjskich krucjat Janukowicza. Ukraina stoi dziś przed tak druzgocącymi problemami, że temat Polski nie gra tam praktycznie żadnej roli, bo Warszawa nie ma żadnych instrumentów, które mogłyby być przydatne Kijowowi w walce z zapaścią gospodarczą i zadłużeniem. Instrumenty te ma natomiast Rosja.
Nabucco staje się m.in. ze wzgl. na zawirowania polityczne w regionie projektem mglistym o pewnych cechach polskich projektów - dużo narad, posiedzeń studiów wykonalności, obietnic i żadnych konkretnych efektów. Rosjanie mniej konferując i halasując medialnie są z Suth Stream już nieco dalej.
W Polsce tymczasem wszystko po staremu, prasa nadal załamuje ręce nad Nord Stream i ma pretensje do Unii, że nie wzięła polskich ostrzeżeń odnośnie Rosji serio, mimo, że po gazowym konflikcie Rosja-Ukraina sukces Polski był już tuż, tuż :
http://blog.rp.pl/magierowski/2010/03/16...
No i co z tym zrobić? Ten Pański artykuł i artykuł w Rzepie to jakby artykuły z dwóch innych światów. Ale niestety ten drugi w Polsce dominuje.
"Wołanie na puszczy" - to fantastyczny cykl felietonów Kisiela w Tygodniku Powszechnym, na których się wychowywałem. Dzisiaj też leżą na stole do podczytywania. Także jeśli miałoby to być "Wołanie na puszczy" to jak jak Polska i Rosja - co najmniej o ligę niżej ;-)
Ad Rem: tłuczenie w bębny jest bezkarne. Czy publicyści, którzy tak ostro naciskali na rząd w sprawie kupna Możejek - ponoszą jakąś odpowiedzialność za swoje słowa i czyny? Nie - my ponosimy, płacąc ekstra podatek w cenie paliw. Publicysta może wszystko, a że polscy politycy to raczej marni publicyści i ponurzy komicy - więc odpowiedzialność podobna.
Polska poprzez takie myślenie i działania podporządkowane emocjom skazuje się na trzecią bądź czwartą ligę. Raczej idziemy w dół niż awansujemy.
"Wołanie na puszczy" - to fantastyczny cykl felietonów Kisiela w Tygodniku Powszechnym, na których się wychowywałem".
To lata 70. Znajomy i polityczny przyjaciel tegoż Kisiela, Jerzy Gedroyc, już wówczas pisał, że warunkiem bezpieczeństwa Polski jest wspieranie niepodległości Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dziś dodalibyśmy - także Gruzji. Wtedy to była polityczna futurologia o wielkiej intuicji, dziś realna polityka.
Czy publicyści, którzy tak ostro naciskali na rząd w sprawie kupna Możejek - ponoszą jakąś odpowiedzialność za swoje słowa i czyny?
Na szczęście nie. I dlatego Pan też za nic nie ponosi.
Publicysta może wszystko.
Publicysta to tylko publicysta. Nie wiem czy nawet Bóg może wszystko.
.
Jest jeszcze inny aspekt tej polityki. Polska deklaruje przywiązanie do praw człowieka, które mają być sztandarowym tematem naszej polityki zagranicznej... Byliśmy tu bardzo pryncypialni .... Jednak nie w Azerbejdżan, który ma bardzo złą opinię w tej materii.
Oczekiwałbym podobnej pryncypialności w przypadku bliższych kontaktów dyplomatycznych i gospodarczych Polski z Rosją (czego jest Pan zdaje się wielkim zwolennikiem) w związku z rosyjską polityką na Kaukazie, ze szczególnym uwzględnieniem Czeczenii i Inguszetii w ostatnich 18 latach.
qwerty
... Śp. Jerzemu Giedroyciowi nie chodziło o coś innego ?
Coś takiego - co się później rozwinęło w pomysł stworzenia Neutralnej Unii Niepodległych Państw Środkowej Europy ... który został unicztożony przez naszego największego Alianta - "no mor finladyzejszyn of Jurop" ... ;-(
Co do Gruzji ... to mi się to kojarzy z historyjką:
"... tygrys napadł na moja teściową ! ... jak sam napadł - to niech się teraz - sam broni ..."
:) Ale dowcip udany.
... to z któregoś z klipów na temat - "naszych kochanych - Teściówek" ...
Ja słyszałem o - Tygrysie ... Miś by się nie dał na to namówić ... ;-)
Ja słyszałem o - Tygrysie ... Miś by się nie dał na to namówić ... ;-)
E tam, misia z trudnością daje się namówić do nie napadania.
qwerty
Rozumiem, że jeśli zadarzyłoby się, że taki np. Sląsk zacznie fikać i uzna, że nie po drodze mu z Polską, a zachodnie tzw. demokracje zaczną to popierać dając cichymi kanałami kasę na uzbrojenie, dając azyl u siebie (zwyczajowo w Londynie) działaczom śląskiego ruchu niepodległościowe, tworząc temu ruchowi fora polityczne, radiostacje oraz popierając go w mediach, to wg ciebie rząd Polski powinien sobie w imię demokracji i pokoju Sląsk odpuścić?
Chyba o tym nie pisałem...
Na konferencję zaproszono p. Michałowskiego. I zaczął po swojemu: że trzeba oderwać Syberię od Rosji, bo ludy itd. itp.
A że prowadziłem tę konferencję, wstałem natychmiast i powiedziałem: "Proszę przestać dzielić Rosję i ingerować w wewnętrzne sprawy suwerennych państw, bo co byśmy powiedzieli, gdyby Rosjanie zaczęli mówić o zwrocie Ziem Zachodnich Niemcom? A i potencjał mają ku temu większy i wydarzenia całkiem świeże..."
Nie poruszał już Witold Michałowski więcej tego tematu (warto o nim przypomnieć TO).
Generalnie nasza polityka jest bezrozumna. Ostatnim politykiem, który rozumiał nasze geopolityczne położenie, był Krzysztof Skubiszewski. Starał się zyskać poparcie Rosji wobec Niemiec. Teraz już tylko patrzymy w niebo, a młodzi to już chyba nie pamiętają, do kogo należały jeszcze 65 lat temu Ziemie Zachodnie i Północne. Niemcy pamiętają.
Nie znam zupełnie p. Michałowskiego, ale widzę, że musi być nieźle pokręcony. Bardzo przytomnie Pan mu odpowiedział, Niemcy mają na taki brak rozeznania we własnym położeniu przysłowie/powiedzonko: "Wer im Glashaus sitzt, sollte nicht mit Steinen werfen", czyli: "kto siedzi w szklanym domu, nie powinien rzucać kamieniami".
Niestety "Michałowskich" w Polsce dostatek, tacy ludzie z jednej strony mają wciąż prometeuszowskie marzenia o polskim wschodzie, ale jednocześnie z drugiej strony uważają granice zachodnie za oczywistość. Z jednej strony uważają, że Polska była po wojnie pod radziecką okupacją i wyzwoliła się dopiero w 1989 r. ale z drugiej strony zachodnie granice wyznaczone przez okupanta uważają za własne, wschodnie natomiast za (zd)radzieckie. Zupełnie bezrozumne było uznanie przez Polskę wyrwania Serbii Kosowa. To wszystko to rzeczywiście polityka bez żadnej klarownej linii i bez dalekowzrocznej przenikliwości.
Nie znam zupełnie p. Michałowskiego,
No jak to można nie znać Witolda Michałowskiego i odwiedzać ten blog? To guru rurociągów. :)
Postać o tyle niezwykła, że nie sposób traktować go poważnie, ale z drugiej strony błędem byłoby sadzić, że jest całkowitym szaleńcem.
qwerty
Proponuję zastanowić się jeszcze jak by to było gdyby i Mazowsze zechciało się oderwać w celu samostanowienia, powołując się na historyczne precedensy sięgające średniowiecza. A co do Czeczenii, co ich rożni od Rosji: język (czeczeński) i wyznanie (islam). To mało?
qwerty
PS
a zachodnie tzw. demokracje
Urocze, co nie jest tak zwaną demokracją, może konkretny przykład jakiegoś kraju?
"Oczekiwałbym podobnej pryncypialności w przypadku bliższych kontaktów dyplomatycznych i gospodarczych Polski z Rosją (czego jest Pan zdaje się wielkim zwolennikiem) w związku z rosyjską polityką na Kaukazie, ze szczególnym uwzględnieniem Czeczenii i Inguszetii w ostatnich 18 latach."
To oczywiste, że wg. pana qwerty misją Polski jest walka o prawa człowieka w Rosji i jeśli nawet czołowe dzienniki oraz polskie władze wykazują w tym polu nadaktywność, to do pracy trzeba zagonić takich publicystów jak Szcześniak. Bolszewizm nie lubi pluralizmu.
A ja bym chciał by Polska przede wszystkim przestrzegała praw człowieka u siebie, np. pilnowała by aresztanci zatrzymani w sprawach o zabójstwo nie popełniali "samobójstw", przedsiębiorcy nie byli niszczeni przez urzędników, a pracownicy okradani przez przedsiębiorców. W drugiej kolejności chciałbym aby Polska aktywnie nie przykładała ręki do łamania praw człowieka np. w Iraku albo przez pozwalanie by na jej terytorium działały tajne katownie CIA. Po spełnieniu wymienionych warunków, polski rząd może się brać do humanitarnych "misji" za granicą.
Jako umiarkowany cynik mogę przymknąć oko na pewne ustępstwa tam gdzie idzie o dobry interes naszej ojczyzny, ale też bez przesady.
Rozumiem, że pan qwerty zapatruje się na to inaczej, bo jak może się na to zapatrywać człowiek dla którego Ziemia stanowi "szachownicę", "prawa człowieka" pojmuje po waszyngtońsku, tzn. retoryka pełna pieknych frazesów, ale koniec końców su..ni dzielą się na naszych albo ich, natomiast coś takiego jak polski interes narodowy nie istnieje - istnieje tylko polski pionek na szachownicy. Zatem należy wybaczać krajom, które na Polsce korzystają jako na rynku zbytu, dostarczycielu wojsk posiłkowych itd, a maksymalnie przycisnąć kraje mogące dla nas być rynkiem zbytu oraz dostawcą surowców, jeśli tylko wymaga tego interes globalistów. Jest to albo niezmierna głupota godna pożytecznego idioty albo świadoma zdrada. Ja bym temu osobnikowi dało bana już dawno temu. Oczy pękają jak się czyta teksty tego obłudnika.
_______________
Groch z Kapustą
... młóciło cepem !!! ... ;-)
Jak to miło jest to przeczytać - nie musząc się samemu męczyć pisaniem tego co jest oczywiste a - boli ... ;-(
Polska polityka niezależnie od obozu nastawiona jest na walkę konkurencyjną z Rosją, tak jakby grała z nią w tej samej lidze.
Trzeba tylko jeszcze uwzględnić dwa aspekty:
1. Rosja już nie wszystko może, choćby ze względu na powiązania gospodarcze.
2. Polska jest już fragmentem większej całości.
Poza tym zawsze lepiej sobie stawiać cele bardziej niż mniej ambitne.
qwerty
Najbardziej ambitnym celem jest porywanie się z motyką na słońce.
Można tak działać, ale nie należy się dziwić opłakanym skutkom.
W Polsce jest przyjęte, że rozgłasza się zapowiedzi, im bardziej ambitne tym lepiej. Jak z nich nic nie wychodzi, to nikt tego nie rozlicza. Ani media, ani analitycy, ani przeciwnicy polityczni. Taki się wytworzył układ bezkarności. W związku z tym robią co chcą, a analitycy im potakują: "lepiej ambitne niż mało ambitne" i inne takie dyrdymały. Tacy analitycy ;-)
Politycy sami też nie podsumowują swych działań. Z miesiąc temu pytałem ministra Sikorskiego, czy podsumowano w rządzie efekty ostatnich 4 lat polityki energetycznej. Zaczął mówić: "to nasz rząd zaczął naprawdę dywersyfikację, budując gazoport..."
Przerywam mu uprzejmie i mówię: "proszę popatrzeć na Orlen - Możejki, ceny gazu, niskie taryfy przesyłowe.... i Nord Stream, który mógł biec przez Polskę, ale broniliśmy Ukrainy..."
Odpowiedział: "To jest w takim razie koszt sojuszu strategicznego".
Jakiego sojuszu? Kiedy podpisaliśmy z Ukrainą sojusz strategiczny? I czy dzisiaj, za Janukowycza, też jesteśmy w sojuszu strategicznym z Ukrainą?
Całkowita bezkarność polityków bardzo nas kosztuje, ale mnie zadziwiają przede wszystkim ci potakiwacze, zwłaszcza analityczni ;-)
...wynosi 0,5% PKB. Tyle co w Grecji. Kraje rozwinięte mają zwykle powyżej 1-2%, a liderzy ponad 3%. Nie ma co patrzeć na "polską" produkcję AGD, telewizorów etc. bo to są tylko zagraniczne montownie wykorzystujące tanią siłę roboczą. W Polsce praktycznie nie składa się wniosków patentowych. Polska to kraj bez własnego kapitału i własnej wiedzy. Musi być biedny bo nie zarabia na dywidendzie, a emisja pieniądza przez sektor bankowy z racji oddania zachodowi banków nie nakręca poważnych przedsięwzięć.
Jeśli w takiej sytuacji ktoś wyznacza Polsce ambitne politykowanie na arenie międzynarodowej, to albo jest niepełnosprawny umysłowo albo stanowi obcą agenturę, która cierpliwie buduje sztuczną "społeczność międzynarodową".
____
groch z kapustą
Polska - poniżej 1% budynków podłączonych światłowodem
W Polsce na koniec 2009 r. z łącz światłowodowych korzystało 21 tys. gospodarstw domowych (mniej niż 1%).
więcej...
Rusofobom polecam także tę grafikę:
To jeszcze nic. Tusk wysmażył właśnie list do EU, w którym przekonuje, że ważniejsze od inwestycji w naukę i wiedzę jest inwestowanie w infrastrukturę (drogi, koleje, internet). W domyśle - w polską, bo EU, zwłaszcza stara, ma już dobrą infrastrukturę.
Zamiast cieszyć się, że EU chce podnieść wydatki na naukę, Tusk chce ją nakłonić, by zajęła się sprzątaniem po zaniedbaniach kolejnych polskich rządów. Nauka może poczekać. Pewnie dlatego, że politykom trudniej sobie przypisać osiągnięcia naukowe, ale nowe drogi czy mosty i owszem.
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7694...
Tusk wysmażył właśnie list do EU, w którym przekonuje, że ważniejsze od inwestycji w naukę i wiedzę jest inwestowanie w infrastrukturę (drogi, koleje, internet). W domyśle - w polską,
I całkiem słusznie, programy naukowego zrywu UE (i dogonienia USA) to socjalistyczna fantasmagoria sprzed lat, co ona jest dziś warta to już widać. Była "Strategia lizbońska" sprzed 10 lat, co z niej zastało? Teraz mamy kolejny humbug: "Europa 2020", efekt będzie pewnie podobny, choć założone cele są skromniejsze niż poprzednio. A infrastruktura to przynajmniej konkret.
bo EU, zwłaszcza stara, ma już dobrą infrastrukturę.
Ale np. dawne NRD w niektórych dziedzinach ma nowocześniejszą infrastrukturę niż zachodnie Niemcy. To proste dlaczego - bo nowszą. Ten syndrom można dostrzec w całej starej Unii, która zawsze miała niezła infrastrukturę, ale dziś bywa że jest już ona niezbyt nowoczesna. Porównaj infrastrukturę informatyczna w Korei Południowej lub Singapurze z dowolnym krajem UE.
qwerty
"To jest w takim razie koszt sojuszu strategicznego"
Polska to pionek należący do większej partii. Ta partia chce przejąć ukraiński pionek. Ostatecznym celem jest zajęcie całej planszy. Wiele osób pojęcie "sojusznik" rozumie pozytywnie, ale w tym przypadku proponuję skorzystać z definicji sojusznika z czasów wojen punickich. Sojusznicy Rzymu to byli tak naprawdę wasale, a wraz z umacnianiem cesarstwa ich tożsamość zanikała. Nie dziwię się, że Sikorski wyedukowany w Anglii i ożeniony z amerykańską żydówką o poglądach neokonserwatywnych, woli "Rzym". On przecież ma już rzymskie obywatelstwo. Oczywiście to nie jest minusem samo w sobie - popieram otwartość, ale przecież chodzi o elitę polityczną. Minister finansów dla przykładu nie miał nawet własnego PESEL. Jak w takim układzie można mówić o jakiejkolwiek strategii? Pełna Ksenokracja.
groch z kapustą
Koszty znamy, są wielkie i na dziesięciolecia, a jakie są zyski?
Polska wymanewrowała się z niezwykle ważnej geopolitycznie i ekonomicznie pozycji kraju tranzytu gazu z Rosji do EU. Co zyskała od Ukrainy w zamian? Pomnik Bandery?
Dla mnie postać Sikorskiego to jakiś fenomen. Człowiek, który czego się nie dotknął w polityce zagranicznej, to schrzanił - od sławetnego rurociągu Ribbentrop-Molłotow, poprzez szturchanie Merkel w Bukareszcie i wygrażanie się Niemcom i Francji, poprzez wygłaszanie antyrosyjskiej doktryny z wyżyn Waszyngtonu itd., aż po kompletną klęskę polskiej polityki wschodniej - serio sugeruje, że byłby wielkim zyskiem dla polskiej polityki zagranicznej, jeśliby został prezydentem. Znają go wszak na Zachodzie (fakt, tylko od jakiej strony?), włada jednym językiem obcym i ma odpowiednią żonę. To wystarcza i nikt go w trakcie prawyborczej kampanii nie pyta o realne osiągnięcia.
I znów - koszty tak niewyparzonej i niewyważonej polityki znamy (w każdym razie można je sobie wyobrazić) a jakie byłyby zyski?
... właśnie tylko dzięki temu jest wyznaczony na to stanowisko ... ;-(
A Leppera w krótkich abcugach zlikwidowano ... "nie rozumiał co powinien był rozumieć" - miał własne zdanie i interesy kraju na oku ... impardonables ... Pozdrawiam ...
Dobrze podsumowuje taką sytuację "groch z kapustą". Czasem już nie wiadomo - głupota to, czy sabotaż? Teraz dla odmiany Tusk wyskoczył z listem do EU, piszę o tym powyżej, i znów można się za głowę złapać.
Też pozdrawiam.
Ma Pan pod ręką jakiś dawny, dobry kabaret?
... dzisiaj jest jakaś taka podminowana atmosfera ... Tak, że nawet jeśli Pani to już zna - nieszkodzi ... Pana Kobuszewskiego można słuchać i ogladać wiele razy bez znudzenia ... ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=9Np0O0AW-...
Pozdrawiam ...
Obejrzałam z poślizgiem (time lag), fajne, dzięki.
A Leppera w krótkich abcugach zlikwidowano ... "nie rozumiał co powinien był rozumieć" - miał własne zdanie i interesy kraju na oku ... impardonables ... Pozdrawiam ...
Już lepszy był twój radosny żart z tygrysem i teściową. Ten "rzart" jest ponury.
qwerty
... że wiesz dużo więcej ode mnie, ale widzę - ze jeszcze nie bardzo wiesz - o co właściwie chodzi ... ;-)
Pozwolisz - że wrócę do moich zabawek (jak używać optymalnie energię) - pozostawiając Cię z Twoją ilościową wiedzą - aż się zamieni - w jakościową ... ;-)
Mnie to zajęło kilkadziesiąt lat ... ;-(
Pozdrawiam ... ;-)
pozostawiając Cię z Twoją ilościową wiedzą - aż się zamieni - w jakościową ... ;-)
Mnie to zajęło kilkadziesiąt lat ... ;-(
"Ilość przechodzi w jakość", ale tylko w marksistowskiej dialektyce, czyli teorii. Nie trzeba kilkudziesięciu lat by zrozumieć, że to koszmarny nonsens. O jakie interesy dbał Lepper to też nie jest tajemnicą. Dbał o swoje, za co omalże nie wylądował w więzieniu. W związku z seksafera nadal ma na to szansę. Nic mu tak dobrze nie zrobi jak ekspiacja w więziennej celi.
qwerty
... piszesz:
Też tak ongiś myślałem ... ale z latami - doświadczyłem, jak zwykle - na sobie - że to jest jednak - prawda ... ;-)
Oj! W moim wypadku trzeba było ... trzeba (u mnie - "nafta powoli dochodzi do knota") żeby zrozumieć - że to nie był nonsens ...
Nie o to chodziło, a jak by tak bylo naprawdę jak przypuszczasz - to możesz być pewny - że by tam już dawno siedział ...
Dalej nic nie rozumiesz ... czy przypominasz sobie jaki miał % głosów w ostatnich wyborach na Prezydenta?...
Jemu? - Czy tym którzy by go tam chętnie widzieli? ... ;-)
No?, i jak u Ciebie u tą naftą? ... Czy jeszcze potrzeba jej - dolać?...
Pozdrawiam ... ;-)
... . Przypomniała mi się książka którą czytałem kilka lat temu pod tytułem: "Ciudad Trujillo", w której główny bohater pomimo spełnienia podstawowych procedur ordynacji wyborczej został w prosty i "demokratyczny" sposób zmuszony do ucieczki z kraju, bo gdyby został, to za tzw. "seksaferę" zostałby mu odebrany immunitet i trafiłby do więzienia.
Pytanie do qwerty: Czy dzisiaj w Polsce za przekroczenie dozwolonej prędkości samochodu przez posła marszałek sejmu może zarządzić głosowanie w sejmie za odebraniem posłu immunitetu?
pozdrawiam,
Pytam z ciekawości, bo nie wiem: czy w Kanadzie, za przekroczenie prędkości samochodu prowadzonego przez posła, prokuratura może złożyć wniosek do marszałka tamtejszego sejmu o zniesienie posłowi-kierowcy immunitetu poselskiego? A marszałek na taki wniosek może zarządzić głosowanie w sejmie za odebraniem posłowi-kierowcy immunitetu?
Jeśli Pan wie (bo ja nie znam konstytucji ani prawa Kanady ani nawet struktury organizacyjnej Państwa Kanady) to proszę odpisać>
Pozdrawiam, glopi jasio
... to nie leży w domenie moich zainteresowań, więc mogę podać tylko to - co przypuszczam ...
Otóż wygląda mi na to, że przekroczenie szybkości nie podlega pod kod kryminalny tak jak przekroczony poziom alkoholu we krwi ...
Natomiast, jeżeli się przy okazji przekroczenia szybkości coś komuś zrobi, to to może też trafić pod kod kryminalny ...
Tak czy owak, jeżeli ktoś komuś się narazi, czy staje się niewygodny, to nawet jego pierdnięcie podchwycone przez media i odpowiednio rozdmuchane kończy się dobrowolną rezygnacją mimo immunitetu ...
Możliwa jest też sytuacja odwrotna ... przy odpowiednich względach - przejechanie kogoś przy przekroczonej szybkości i na dobrym cyku może być uznane jako niefortunny regretable przypadek ...
Jak widać - wszystko jest możliwe tak długo - jak długo jest się żywym ... ;-)
Gwoli wyjaśnienia dodam, że chodziło mi tylko o przekroczenie prędkości wykryte przez np. fotoradar. Jako przykład podam fragmenty z linku: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100127/REG30/194841932
W tym przypadku nadmierna prędkość nie spowodowała wypadku i nie ma w nim mowy o alkoholu.
Czyli fotoradar zrobił zdjęcie - OK, do posła zostało wysłane wezwanie - OK, poseł stawił się na komendę i okazał legitymację - OK. Komenda powiatowa przekazała sprawę do komendy wojewódzkiej - OK, Prokurator krajowy przekazał marszałkowi Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu No to chyba ten immunitet nie za bardzo chroni!
Dla mnie postać Sikorskiego to jakiś fenomen. Człowiek, który czego się nie dotknął w polityce zagranicznej, to schrzanił - od sławetnego rurociągu Ribbentrop-Molłotow, poprzez szturchanie Merkel w Bukareszcie
Według mnie bardziej czuły był A. Kwaśniewski, który poklepywał po plecach Elżbietę II, ale i tak obu daleko do czułości posła Iwińskiego klepiącego po pupie znaną tłumaczkę, co zarejestrowała "chłodnym okiem" kamera.
qwerty
Panie qwerty, czyz nie sadzi Pan, ze wspolpraca przynosi wieksze korzysci niz jakiekolwiek metody chorej konkurencji bo zdrowa, przynoszaca obopolne korzysci jest OK. A biorac pod uwage wspolprace z Rosja, Polska moglaby osiagac znaczne korzysci na wielu plaszczyznach. Jesli by tylko odrzucic idiotyzm polskich elit politycznych, to ten kraj mogl sie stac istotnym miejscem strategicznym w Europie - gdyby tylko potrafiono zadbac o Polska racje stanu np. i tak zdywersifikowac rurociagi by one glownie szly przez Polske, nie jakas tam Ukraine, a wrecz nalezalo omijac ten kraj. I w tak prosty sposob znaczenie Polski nie tylko na mapie energetycznej Europy by wzroslo. A tak mamy tylko NS i stracona szanse.
Patrzac z zachodu na Polske, to ona jest w trzeciej lidze chociaz krzyczy, ze nalezy jej sie pierwsza.
Rusofobia pewnie nie boli ale kosztuje, prosze mi wierzyc.