"Nowy impet" dla gazu i ropy z Kaukazu

Komentarze

39 komentarzy
Przeczytałem i ....

Przeczytałem komentarz i szczęka mi opadła. Kiedy będę miał chwilę czasu napiszę dlaczego O ile wcześniej nie zostanę zbanowany za poglądy zbytnio różniące się od przewodniej linii blogu.
qwerty

Gość, 18 marzec, 2010 - 12:31
Wołanie na puszczy

Nawet nie ma za bardzo tego jak komentować. Ma Pan po prostu rację, ale to niczego nie zmienia, bo do głów decydentów realna ocena sytuacji nie dotrze. Polska polityka niezależnie od obozu nastawiona jest na walkę konkurencyjną z Rosją, tak jakby grała z nią w tej samej lidze. Nawet USA mają kłopoty ze swą geopolityką w obszarze postradzieckim, ale polskim elitom w niczym to nie przeszkadza snuć (werbalnie) ambitnych planów.
I tak od lat, mimo wielu poważnych zmian w ostatnim okresie. I tak np. Gruzja Saakaszwilego to dziś dziecko specjalnej troski a nie poważny partner. Natomiast Ukraina faktycznie, jeśli chce przeżyć jako kraj tranzytowy mimo Nord Stream (NS), nie może wykonywać żadnych ruchów przeciw Rosji. Zresztą zadowolenie Warszawy mogłoby i bez NS nie być wystarczającą motywacją dla antyrosyjskich krucjat Janukowicza. Ukraina stoi dziś przed tak druzgocącymi problemami, że temat Polski nie gra tam praktycznie żadnej roli, bo Warszawa nie ma żadnych instrumentów, które mogłyby być przydatne Kijowowi w walce z zapaścią gospodarczą i zadłużeniem. Instrumenty te ma natomiast Rosja.

Nabucco staje się m.in. ze wzgl. na zawirowania polityczne w regionie projektem mglistym o pewnych cechach polskich projektów - dużo narad, posiedzeń studiów wykonalności, obietnic i żadnych konkretnych efektów. Rosjanie mniej konferując i halasując medialnie są z Suth Stream już nieco dalej.

W Polsce tymczasem wszystko po staremu, prasa nadal załamuje ręce nad Nord Stream i ma pretensje do Unii, że nie wzięła polskich ostrzeżeń odnośnie Rosji serio, mimo, że po gazowym konflikcie Rosja-Ukraina sukces Polski był już tuż, tuż :

http://blog.rp.pl/magierowski/2010/03/16...

No i co z tym zrobić? Ten Pański artykuł i artykuł w Rzepie to jakby artykuły z dwóch innych światów. Ale niestety ten drugi w Polsce dominuje.

Eva, 18 marzec, 2010 - 14:25
chyba za wysoko ;-)

"Wołanie na puszczy" - to fantastyczny cykl felietonów Kisiela w Tygodniku Powszechnym, na których się wychowywałem. Dzisiaj też leżą na stole do podczytywania. Także jeśli miałoby to być "Wołanie na puszczy" to jak jak Polska i Rosja - co najmniej o ligę niżej ;-)

Ad Rem: tłuczenie w bębny jest bezkarne. Czy publicyści, którzy tak ostro naciskali na rząd w sprawie kupna Możejek - ponoszą jakąś odpowiedzialność za swoje słowa i czyny? Nie - my ponosimy, płacąc ekstra podatek w cenie paliw. Publicysta może wszystko, a że polscy politycy to raczej marni publicyści i ponurzy komicy - więc odpowiedzialność podobna.

Polska poprzez takie myślenie i działania podporządkowane emocjom skazuje się na trzecią bądź czwartą ligę. Raczej idziemy w dół niż awansujemy.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 18 marzec, 2010 - 14:54
O wołaniu na puszczy

"Wołanie na puszczy" - to fantastyczny cykl felietonów Kisiela w Tygodniku Powszechnym, na których się wychowywałem".
To lata 70. Znajomy i polityczny przyjaciel tegoż Kisiela, Jerzy Gedroyc, już wówczas pisał, że warunkiem bezpieczeństwa Polski jest wspieranie niepodległości Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dziś dodalibyśmy - także Gruzji. Wtedy to była polityczna futurologia o wielkiej intuicji, dziś realna polityka.
Czy publicyści, którzy tak ostro naciskali na rząd w sprawie kupna Możejek - ponoszą jakąś odpowiedzialność za swoje słowa i czyny?
Na szczęście nie. I dlatego Pan też za nic nie ponosi.
Publicysta może wszystko.
Publicysta to tylko publicysta. Nie wiem czy nawet Bóg może wszystko.
.
Jest jeszcze inny aspekt tej polityki. Polska deklaruje przywiązanie do praw człowieka, które mają być sztandarowym tematem naszej polityki zagranicznej... Byliśmy tu bardzo pryncypialni .... Jednak nie w Azerbejdżan, który ma bardzo złą opinię w tej materii.
Oczekiwałbym podobnej pryncypialności w przypadku bliższych kontaktów dyplomatycznych i gospodarczych Polski z Rosją (czego jest Pan zdaje się wielkim zwolennikiem) w związku z rosyjską polityką na Kaukazie, ze szczególnym uwzględnieniem Czeczenii i Inguszetii w ostatnich 18 latach.
qwerty

Gość, 24 marzec, 2010 - 09:23
G.z M. - Czy przypadkiem ...

"Wołanie na puszczy" - to fantastyczny cykl felietonów Kisiela w Tygodniku Powszechnym, na których się wychowywałem".
To lata 70. Znajomy i polityczny przyjaciel tegoż Kisiela, Jerzy Gedroyc, już wówczas pisał, że warunkiem bezpieczeństwa Polski jest wspieranie niepodległości Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dziś dodalibyśmy - także Gruzji. Wtedy to była polityczna futurologia o wielkiej intuicji, dziś realna polityka.

... Śp. Jerzemu Giedroyciowi nie chodziło o coś innego ?

Coś takiego - co się później rozwinęło w pomysł stworzenia Neutralnej Unii Niepodległych Państw Środkowej Europy ... który został unicztożony przez naszego największego Alianta - "no mor finladyzejszyn of Jurop" ... ;-(

Co do Gruzji ... to mi się to kojarzy z historyjką:

"... tygrys napadł na moja teściową ! ... jak sam napadł - to niech się teraz - sam broni ..."

Gucio z Montrealu, 24 marzec, 2010 - 13:52
Tygrys, czy niedźwiedź napadł?

:) Ale dowcip udany.

Gość, 24 marzec, 2010 - 13:56
G.z M. - To nie mój ...

... to z któregoś z klipów na temat - "naszych kochanych - Teściówek" ...

Ja słyszałem o - Tygrysie ... Miś by się nie dał na to namówić ... ;-)

Gucio z Montrealu, 24 marzec, 2010 - 14:20
Miś

Ja słyszałem o - Tygrysie ... Miś by się nie dał na to namówić ... ;-)
E tam, misia z trudnością daje się namówić do nie napadania.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 11:23
Odpuścić sobie własne państwo i jego granice

Oczekiwałbym podobnej pryncypialności w przypadku bliższych kontaktów dyplomatycznych i gospodarczych Polski z Rosją (czego jest Pan zdaje się wielkim zwolennikiem) w związku z rosyjską polityką na Kaukazie, ze szczególnym uwzględnieniem Czeczenii i Inguszetii w ostatnich 18 latach.

Rozumiem, że jeśli zadarzyłoby się, że taki np. Sląsk zacznie fikać i uzna, że nie po drodze mu z Polską, a zachodnie tzw. demokracje zaczną to popierać dając cichymi kanałami kasę na uzbrojenie, dając azyl u siebie (zwyczajowo w Londynie) działaczom śląskiego ruchu niepodległościowe, tworząc temu ruchowi fora polityczne, radiostacje oraz popierając go w mediach, to wg ciebie rząd Polski powinien sobie w imię demokracji i pokoju Sląsk odpuścić?

Eva, 24 marzec, 2010 - 15:09
Lepiej

Chyba o tym nie pisałem...

Na konferencję zaproszono p. Michałowskiego. I zaczął po swojemu: że trzeba oderwać Syberię od Rosji, bo ludy itd. itp.

A że prowadziłem tę konferencję, wstałem natychmiast i powiedziałem: "Proszę przestać dzielić Rosję i ingerować w wewnętrzne sprawy suwerennych państw, bo co byśmy powiedzieli, gdyby Rosjanie zaczęli mówić o zwrocie Ziem Zachodnich Niemcom? A i potencjał mają ku temu większy i wydarzenia całkiem świeże..."

Nie poruszał już Witold Michałowski więcej tego tematu (warto o nim przypomnieć TO).

Generalnie nasza polityka jest bezrozumna. Ostatnim politykiem, który rozumiał nasze geopolityczne położenie, był Krzysztof Skubiszewski. Starał się zyskać poparcie Rosji wobec Niemiec. Teraz już tylko patrzymy w niebo, a młodzi to już chyba nie pamiętają, do kogo należały jeszcze 65 lat temu Ziemie Zachodnie i Północne. Niemcy pamiętają.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 marzec, 2010 - 15:22
Brak linii i przenikliwości

Nie znam zupełnie p. Michałowskiego, ale widzę, że musi być nieźle pokręcony. Bardzo przytomnie Pan mu odpowiedział, Niemcy mają na taki brak rozeznania we własnym położeniu przysłowie/powiedzonko: "Wer im Glashaus sitzt, sollte nicht mit Steinen werfen", czyli: "kto siedzi w szklanym domu, nie powinien rzucać kamieniami".
Niestety "Michałowskich" w Polsce dostatek, tacy ludzie z jednej strony mają wciąż prometeuszowskie marzenia o polskim wschodzie, ale jednocześnie z drugiej strony uważają granice zachodnie za oczywistość. Z jednej strony uważają, że Polska była po wojnie pod radziecką okupacją i wyzwoliła się dopiero w 1989 r. ale z drugiej strony zachodnie granice wyznaczone przez okupanta uważają za własne, wschodnie natomiast za (zd)radzieckie. Zupełnie bezrozumne było uznanie przez Polskę wyrwania Serbii Kosowa. To wszystko to rzeczywiście polityka bez żadnej klarownej linii i bez dalekowzrocznej przenikliwości.

Eva, 24 marzec, 2010 - 21:24
No jak można nie znać Michalowskiego?

Nie znam zupełnie p. Michałowskiego,
No jak to można nie znać Witolda Michałowskiego i odwiedzać ten blog? To guru rurociągów. :)
Postać o tyle niezwykła, że nie sposób traktować go poważnie, ale z drugiej strony błędem byłoby sadzić, że jest całkowitym szaleńcem.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 11:29
jak by to było

Proponuję zastanowić się jeszcze jak by to było gdyby i Mazowsze zechciało się oderwać w celu samostanowienia, powołując się na historyczne precedensy sięgające średniowiecza. A co do Czeczenii, co ich rożni od Rosji: język (czeczeński) i wyznanie (islam). To mało?
qwerty

PS
a zachodnie tzw. demokracje
Urocze, co nie jest tak zwaną demokracją, może konkretny przykład jakiegoś kraju?

Gość, 25 marzec, 2010 - 11:21
interes narodowy a prawa człowieka

"Oczekiwałbym podobnej pryncypialności w przypadku bliższych kontaktów dyplomatycznych i gospodarczych Polski z Rosją (czego jest Pan zdaje się wielkim zwolennikiem) w związku z rosyjską polityką na Kaukazie, ze szczególnym uwzględnieniem Czeczenii i Inguszetii w ostatnich 18 latach."

To oczywiste, że wg. pana qwerty misją Polski jest walka o prawa człowieka w Rosji i jeśli nawet czołowe dzienniki oraz polskie władze wykazują w tym polu nadaktywność, to do pracy trzeba zagonić takich publicystów jak Szcześniak. Bolszewizm nie lubi pluralizmu.

A ja bym chciał by Polska przede wszystkim przestrzegała praw człowieka u siebie, np. pilnowała by aresztanci zatrzymani w sprawach o zabójstwo nie popełniali "samobójstw", przedsiębiorcy nie byli niszczeni przez urzędników, a pracownicy okradani przez przedsiębiorców. W drugiej kolejności chciałbym aby Polska aktywnie nie przykładała ręki do łamania praw człowieka np. w Iraku albo przez pozwalanie by na jej terytorium działały tajne katownie CIA. Po spełnieniu wymienionych warunków, polski rząd może się brać do humanitarnych "misji" za granicą.

Jako umiarkowany cynik mogę przymknąć oko na pewne ustępstwa tam gdzie idzie o dobry interes naszej ojczyzny, ale też bez przesady.

Rozumiem, że pan qwerty zapatruje się na to inaczej, bo jak może się na to zapatrywać człowiek dla którego Ziemia stanowi "szachownicę", "prawa człowieka" pojmuje po waszyngtońsku, tzn. retoryka pełna pieknych frazesów, ale koniec końców su..ni dzielą się na naszych albo ich, natomiast coś takiego jak polski interes narodowy nie istnieje - istnieje tylko polski pionek na szachownicy. Zatem należy wybaczać krajom, które na Polsce korzystają jako na rynku zbytu, dostarczycielu wojsk posiłkowych itd, a maksymalnie przycisnąć kraje mogące dla nas być rynkiem zbytu oraz dostawcą surowców, jeśli tylko wymaga tego interes globalistów. Jest to albo niezmierna głupota godna pożytecznego idioty albo świadoma zdrada. Ja bym temu osobnikowi dało bana już dawno temu. Oczy pękają jak się czyta teksty tego obłudnika.
_______________
Groch z Kapustą

Gość, 24 marzec, 2010 - 15:34
G.z M. - Tak się kiedyś ...

... młóciło cepem !!! ... ;-)

Jak to miło jest to przeczytać - nie musząc się samemu męczyć pisaniem tego co jest oczywiste a - boli ... ;-(

Gucio z Montrealu, 24 marzec, 2010 - 16:02
O wołaniu na puszczy cd.

Polska polityka niezależnie od obozu nastawiona jest na walkę konkurencyjną z Rosją, tak jakby grała z nią w tej samej lidze.
Trzeba tylko jeszcze uwzględnić dwa aspekty:
1. Rosja już nie wszystko może, choćby ze względu na powiązania gospodarcze.
2. Polska jest już fragmentem większej całości.

Poza tym zawsze lepiej sobie stawiać cele bardziej niż mniej ambitne.
qwerty

Gość, 24 marzec, 2010 - 09:32
O wołaniu na puszczy cd.

Poza tym zawsze lepiej sobie stawiać cele bardziej niż mniej ambitne.
qwerty

Najbardziej ambitnym celem jest porywanie się z motyką na słońce.
Można tak działać, ale nie należy się dziwić opłakanym skutkom.

Eva, 24 marzec, 2010 - 15:00
Bez rozliczania rezultatów

W Polsce jest przyjęte, że rozgłasza się zapowiedzi, im bardziej ambitne tym lepiej. Jak z nich nic nie wychodzi, to nikt tego nie rozlicza. Ani media, ani analitycy, ani przeciwnicy polityczni. Taki się wytworzył układ bezkarności. W związku z tym robią co chcą, a analitycy im potakują: "lepiej ambitne niż mało ambitne" i inne takie dyrdymały. Tacy analitycy ;-)

Politycy sami też nie podsumowują swych działań. Z miesiąc temu pytałem ministra Sikorskiego, czy podsumowano w rządzie efekty ostatnich 4 lat polityki energetycznej. Zaczął mówić: "to nasz rząd zaczął naprawdę dywersyfikację, budując gazoport..."

Przerywam mu uprzejmie i mówię: "proszę popatrzeć na Orlen - Możejki, ceny gazu, niskie taryfy przesyłowe.... i Nord Stream, który mógł biec przez Polskę, ale broniliśmy Ukrainy..."

Odpowiedział: "To jest w takim razie koszt sojuszu strategicznego".

Jakiego sojuszu? Kiedy podpisaliśmy z Ukrainą sojusz strategiczny? I czy dzisiaj, za Janukowycza, też jesteśmy w sojuszu strategicznym z Ukrainą?

Całkowita bezkarność polityków bardzo nas kosztuje, ale mnie zadziwiają przede wszystkim ci potakiwacze, zwłaszcza analityczni ;-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 marzec, 2010 - 15:11
udział PKB w polskich bdaniach i rozwoju...

...wynosi 0,5% PKB. Tyle co w Grecji. Kraje rozwinięte mają zwykle powyżej 1-2%, a liderzy ponad 3%. Nie ma co patrzeć na "polską" produkcję AGD, telewizorów etc. bo to są tylko zagraniczne montownie wykorzystujące tanią siłę roboczą. W Polsce praktycznie nie składa się wniosków patentowych. Polska to kraj bez własnego kapitału i własnej wiedzy. Musi być biedny bo nie zarabia na dywidendzie, a emisja pieniądza przez sektor bankowy z racji oddania zachodowi banków nie nakręca poważnych przedsięwzięć.

Jeśli w takiej sytuacji ktoś wyznacza Polsce ambitne politykowanie na arenie międzynarodowej, to albo jest niepełnosprawny umysłowo albo stanowi obcą agenturę, która cierpliwie buduje sztuczną "społeczność międzynarodową".

____
groch z kapustą

Gość, 24 marzec, 2010 - 15:44
I marna infrastruktura

Polska - poniżej 1% budynków podłączonych światłowodem

W Polsce na koniec 2009 r. z łącz światłowodowych korzystało 21 tys. gospodarstw domowych (mniej niż 1%).

więcej...

Rusofobom polecam także tę grafikę:

FTTH-Council-Europe-nowe.jpg

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 24 marzec, 2010 - 16:06
Ambitne plany Tuska

To jeszcze nic. Tusk wysmażył właśnie list do EU, w którym przekonuje, że ważniejsze od inwestycji w naukę i wiedzę jest inwestowanie w infrastrukturę (drogi, koleje, internet). W domyśle - w polską, bo EU, zwłaszcza stara, ma już dobrą infrastrukturę.
Zamiast cieszyć się, że EU chce podnieść wydatki na naukę, Tusk chce ją nakłonić, by zajęła się sprzątaniem po zaniedbaniach kolejnych polskich rządów. Nauka może poczekać. Pewnie dlatego, że politykom trudniej sobie przypisać osiągnięcia naukowe, ale nowe drogi czy mosty i owszem.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7694...

Eva, 24 marzec, 2010 - 22:25
Tusk ma rację, Eva jej nie ma

Tusk wysmażył właśnie list do EU, w którym przekonuje, że ważniejsze od inwestycji w naukę i wiedzę jest inwestowanie w infrastrukturę (drogi, koleje, internet). W domyśle - w polską,
I całkiem słusznie, programy naukowego zrywu UE (i dogonienia USA) to socjalistyczna fantasmagoria sprzed lat, co ona jest dziś warta to już widać. Była "Strategia lizbońska" sprzed 10 lat, co z niej zastało? Teraz mamy kolejny humbug: "Europa 2020", efekt będzie pewnie podobny, choć założone cele są skromniejsze niż poprzednio. A infrastruktura to przynajmniej konkret.

bo EU, zwłaszcza stara, ma już dobrą infrastrukturę.
Ale np. dawne NRD w niektórych dziedzinach ma nowocześniejszą infrastrukturę niż zachodnie Niemcy. To proste dlaczego - bo nowszą. Ten syndrom można dostrzec w całej starej Unii, która zawsze miała niezła infrastrukturę, ale dziś bywa że jest już ona niezbyt nowoczesna. Porównaj infrastrukturę informatyczna w Korei Południowej lub Singapurze z dowolnym krajem UE.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 11:50
marszałek rokowsowki mówił po polsku

"To jest w takim razie koszt sojuszu strategicznego"

Polska to pionek należący do większej partii. Ta partia chce przejąć ukraiński pionek. Ostatecznym celem jest zajęcie całej planszy. Wiele osób pojęcie "sojusznik" rozumie pozytywnie, ale w tym przypadku proponuję skorzystać z definicji sojusznika z czasów wojen punickich. Sojusznicy Rzymu to byli tak naprawdę wasale, a wraz z umacnianiem cesarstwa ich tożsamość zanikała. Nie dziwię się, że Sikorski wyedukowany w Anglii i ożeniony z amerykańską żydówką o poglądach neokonserwatywnych, woli "Rzym". On przecież ma już rzymskie obywatelstwo. Oczywiście to nie jest minusem samo w sobie - popieram otwartość, ale przecież chodzi o elitę polityczną. Minister finansów dla przykładu nie miał nawet własnego PESEL. Jak w takim układzie można mówić o jakiejkolwiek strategii? Pełna Ksenokracja.

Gość, 24 marzec, 2010 - 15:58
podpisano

groch z kapustą

Gość, 24 marzec, 2010 - 15:59
Koszty znamy, są wielkie, a jakie są zyski?

Odpowiedział: "To jest w takim razie koszt sojuszu strategicznego".

Koszty znamy, są wielkie i na dziesięciolecia, a jakie są zyski?
Polska wymanewrowała się z niezwykle ważnej geopolitycznie i ekonomicznie pozycji kraju tranzytu gazu z Rosji do EU. Co zyskała od Ukrainy w zamian? Pomnik Bandery?

Dla mnie postać Sikorskiego to jakiś fenomen. Człowiek, który czego się nie dotknął w polityce zagranicznej, to schrzanił - od sławetnego rurociągu Ribbentrop-Molłotow, poprzez szturchanie Merkel w Bukareszcie i wygrażanie się Niemcom i Francji, poprzez wygłaszanie antyrosyjskiej doktryny z wyżyn Waszyngtonu itd., aż po kompletną klęskę polskiej polityki wschodniej - serio sugeruje, że byłby wielkim zyskiem dla polskiej polityki zagranicznej, jeśliby został prezydentem. Znają go wszak na Zachodzie (fakt, tylko od jakiej strony?), włada jednym językiem obcym i ma odpowiednią żonę. To wystarcza i nikt go w trakcie prawyborczej kampanii nie pyta o realne osiągnięcia.
I znów - koszty tak niewyparzonej i niewyważonej polityki znamy (w każdym razie można je sobie wyobrazić) a jakie byłyby zyski?

Eva, 24 marzec, 2010 - 21:59
G.z M. - Pani Evo ...

... właśnie tylko dzięki temu jest wyznaczony na to stanowisko ... ;-(

A Leppera w krótkich abcugach zlikwidowano ... "nie rozumiał co powinien był rozumieć" - miał własne zdanie i interesy kraju na oku ... impardonables ... Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 24 marzec, 2010 - 22:23
Głupota to czy sabotaż?

Dobrze podsumowuje taką sytuację "groch z kapustą". Czasem już nie wiadomo - głupota to, czy sabotaż? Teraz dla odmiany Tusk wyskoczył z listem do EU, piszę o tym powyżej, i znów można się za głowę złapać.
Też pozdrawiam.

Ma Pan pod ręką jakiś dawny, dobry kabaret?

Eva, 24 marzec, 2010 - 22:31
G.z M. - Pani Evo ...

... dzisiaj jest jakaś taka podminowana atmosfera ... Tak, że nawet jeśli Pani to już zna - nieszkodzi ... Pana Kobuszewskiego można słuchać i ogladać wiele razy bez znudzenia ... ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=9Np0O0AW-...
Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 25 marzec, 2010 - 00:13
Dziękuję, Guciu

Obejrzałam z poślizgiem (time lag), fajne, dzięki.

Eva, 26 marzec, 2010 - 14:52
Żart czy rzart?

A Leppera w krótkich abcugach zlikwidowano ... "nie rozumiał co powinien był rozumieć" - miał własne zdanie i interesy kraju na oku ... impardonables ... Pozdrawiam ...
Już lepszy był twój radosny żart z tygrysem i teściową. Ten "rzart" jest ponury.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 12:01
G.z M. - Być może ...

... że wiesz dużo więcej ode mnie, ale widzę - ze jeszcze nie bardzo wiesz - o co właściwie chodzi ... ;-)

Pozwolisz - że wrócę do moich zabawek (jak używać optymalnie energię) - pozostawiając Cię z Twoją ilościową wiedzą - aż się zamieni - w jakościową ... ;-)

Mnie to zajęło kilkadziesiąt lat ... ;-(

Pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu, 25 marzec, 2010 - 12:56
Czy ilośc przechodzii w jakość? :)

pozostawiając Cię z Twoją ilościową wiedzą - aż się zamieni - w jakościową ... ;-)

Mnie to zajęło kilkadziesiąt lat ... ;-(
"Ilość przechodzi w jakość", ale tylko w marksistowskiej dialektyce, czyli teorii. Nie trzeba kilkudziesięciu lat by zrozumieć, że to koszmarny nonsens. O jakie interesy dbał Lepper to też nie jest tajemnicą. Dbał o swoje, za co omalże nie wylądował w więzieniu. W związku z seksafera nadal ma na to szansę. Nic mu tak dobrze nie zrobi jak ekspiacja w więziennej celi.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 15:54
G.z M. - Nie zupełnie ...

... piszesz:

"Ilość przechodzi w jakość", ale tylko w marksistowskiej dialektyce, czyli teorii.

Też tak ongiś myślałem ... ale z latami - doświadczyłem, jak zwykle - na sobie - że to jest jednak - prawda ... ;-)

Nie trzeba kilkudziesięciu lat by zrozumieć, że to koszmarny nonsens.

Oj! W moim wypadku trzeba było ... trzeba (u mnie - "nafta powoli dochodzi do knota") żeby zrozumieć - że to nie był nonsens ...

O jakie interesy dbał Lepper to też nie jest tajemnicą. Dbał o swoje, za co omalże nie wylądował w więzieniu.

Nie o to chodziło, a jak by tak bylo naprawdę jak przypuszczasz - to możesz być pewny - że by tam już dawno siedział ...

W związku z seksafera nadal ma na to szansę.

Dalej nic nie rozumiesz ... czy przypominasz sobie jaki miał % głosów w ostatnich wyborach na Prezydenta?...

Nic mu tak dobrze nie zrobi jak ekspiacja w więziennej celi.

Jemu? - Czy tym którzy by go tam chętnie widzieli? ... ;-)

No?, i jak u Ciebie u tą naftą? ... Czy jeszcze potrzeba jej - dolać?...

Pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu, 25 marzec, 2010 - 17:28
Kilka tygodni temu Pan mi zwrócił uwagę na Leppera...

... . Przypomniała mi się książka którą czytałem kilka lat temu pod tytułem: "Ciudad Trujillo", w której główny bohater pomimo spełnienia podstawowych procedur ordynacji wyborczej został w prosty i "demokratyczny" sposób zmuszony do ucieczki z kraju, bo gdyby został, to za tzw. "seksaferę" zostałby mu odebrany immunitet i trafiłby do więzienia.

Pytanie do qwerty: Czy dzisiaj w Polsce za przekroczenie dozwolonej prędkości samochodu przez posła marszałek sejmu może zarządzić głosowanie w sejmie za odebraniem posłu immunitetu?

pozdrawiam,

glopi jasio, 25 marzec, 2010 - 18:12
Panie Guciu!

Pytam z ciekawości, bo nie wiem: czy w Kanadzie, za przekroczenie prędkości samochodu prowadzonego przez posła, prokuratura może złożyć wniosek do marszałka tamtejszego sejmu o zniesienie posłowi-kierowcy immunitetu poselskiego? A marszałek na taki wniosek może zarządzić głosowanie w sejmie za odebraniem posłowi-kierowcy immunitetu?

Jeśli Pan wie (bo ja nie znam konstytucji ani prawa Kanady ani nawet struktury organizacyjnej Państwa Kanady) to proszę odpisać>

Pozdrawiam, glopi jasio

Gość, 26 marzec, 2010 - 16:01
G.z M. - Niestety ...

... to nie leży w domenie moich zainteresowań, więc mogę podać tylko to - co przypuszczam ...

Otóż wygląda mi na to, że przekroczenie szybkości nie podlega pod kod kryminalny tak jak przekroczony poziom alkoholu we krwi ...

Natomiast, jeżeli się przy okazji przekroczenia szybkości coś komuś zrobi, to to może też trafić pod kod kryminalny ...

Tak czy owak, jeżeli ktoś komuś się narazi, czy staje się niewygodny, to nawet jego pierdnięcie podchwycone przez media i odpowiednio rozdmuchane kończy się dobrowolną rezygnacją mimo immunitetu ...

Możliwa jest też sytuacja odwrotna ... przy odpowiednich względach - przejechanie kogoś przy przekroczonej szybkości i na dobrym cyku może być uznane jako niefortunny regretable przypadek ...

Jak widać - wszystko jest możliwe tak długo - jak długo jest się żywym ... ;-)

Gucio z Montrealu, 26 marzec, 2010 - 22:38
Dziękuję za odpowiedź!

Gwoli wyjaśnienia dodam, że chodziło mi tylko o przekroczenie prędkości wykryte przez np. fotoradar. Jako przykład podam fragmenty z linku: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100127/REG30/194841932

Ełk:
Prokurator krajowy przekazał marszałkowi Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Wojciechowi Kossakowskiemu, ełckiemu posłowi PiS. Wnioskował o to komendant główny policji. Sprawa dotyczy zbyt szybkiej jazdy samochodem przez parlamentarzystę...

Będzie to pierwsza w historii Sejmu sprawa uchylenia immunitetu za przekroczenie prędkości...
Jak ustaliliśmy, w końcu lutego 2009 r. policyjny fotoradar zrobił zdjęcie auta, którym we wsi Golubka k. Ełku pędził właśnie Kossakowski. Jechał 113 km na godzinę w miejscu, gdzie było ograniczenie do 50-tki...
– Kierowca przekroczył dozwoloną prędkość o 63 km. Wysłaliśmy wezwanie właścicielowi auta. Do komendy stawił się mężczyzna i oświadczył, że to on jechał tym samochodem. Okazał też legitymację poselską. Niezwłocznie przekazaliśmy sprawę do komendy wojewódzkiej w Olsztynie – podała fakty Monika Bekulard, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ełku...

Dlaczego prokurator wystąpił do marszałka Sejmu o uchylenie posłowi immunitetu? – To ustawowa procedura – tłumaczy Katarzyna Szeska, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej. – Nam nie wolno wezwać i przesłuchać żadnej osoby chronionej immunitetem – wyjaśnia zasadę Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

W tym przypadku nadmierna prędkość nie spowodowała wypadku i nie ma w nim mowy o alkoholu.

Czyli fotoradar zrobił zdjęcie - OK, do posła zostało wysłane wezwanie - OK, poseł stawił się na komendę i okazał legitymację - OK. Komenda powiatowa przekazała sprawę do komendy wojewódzkiej - OK, Prokurator krajowy przekazał marszałkowi Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu No to chyba ten immunitet nie za bardzo chroni!

glopi jasio, 27 marzec, 2010 - 00:38
Bardziej czuły był ....

Dla mnie postać Sikorskiego to jakiś fenomen. Człowiek, który czego się nie dotknął w polityce zagranicznej, to schrzanił - od sławetnego rurociągu Ribbentrop-Molłotow, poprzez szturchanie Merkel w Bukareszcie
Według mnie bardziej czuły był A. Kwaśniewski, który poklepywał po plecach Elżbietę II, ale i tak obu daleko do czułości posła Iwińskiego klepiącego po pupie znaną tłumaczkę, co zarejestrowała "chłodnym okiem" kamera.
qwerty

Gość, 25 marzec, 2010 - 11:57
Konkurencja lepsza od wspolpracy?

Panie qwerty, czyz nie sadzi Pan, ze wspolpraca przynosi wieksze korzysci niz jakiekolwiek metody chorej konkurencji bo zdrowa, przynoszaca obopolne korzysci jest OK. A biorac pod uwage wspolprace z Rosja, Polska moglaby osiagac znaczne korzysci na wielu plaszczyznach. Jesli by tylko odrzucic idiotyzm polskich elit politycznych, to ten kraj mogl sie stac istotnym miejscem strategicznym w Europie - gdyby tylko potrafiono zadbac o Polska racje stanu np. i tak zdywersifikowac rurociagi by one glownie szly przez Polske, nie jakas tam Ukraine, a wrecz nalezalo omijac ten kraj. I w tak prosty sposob znaczenie Polski nie tylko na mapie energetycznej Europy by wzroslo. A tak mamy tylko NS i stracona szanse.
Patrzac z zachodu na Polske, to ona jest w trzeciej lidze chociaz krzyczy, ze nalezy jej sie pierwsza.
Rusofobia pewnie nie boli ale kosztuje, prosze mi wierzyc.

Gość, 24 marzec, 2010 - 20:02
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS