Transkrypt wypowiedzi:
9 kwietnia 2010 rozmawialiśmy w programie ."Info Dziennik" TVP Info o rozpoczęciu budowy rurociągu Nord Stream. Gaz jest narzędziem w polityce Rosji, które ma ją łączyć z Europą i jest efektywnie w tym celu wykorzystywany. W naszej perspektywie kryzysów gazowych to Rosja jest niewiarygodnym dostawcą, w perspektywie niemieckiej i europejskiej niewiarygodne są kraje tranzytowe, np. Ukraina. i niestety, Polska również.
Jednak Niemcy, Rosjanie doskonale pamiętają rok 2001, który jest przełomowy dla projektu Nord Stream, kiedy rząd premiera Buzka odmówił budowy przez Polskę drugiej nitki rurociągu jamalskiego, tzw. "pieremyczki" bardzo podobnemu konsorcjum włosko- francusko- niemiecko- rosyjskiemu... Już wtedy możliwość rurociągu podmorskiego była rozważana, jednak oceniano ja jako drogą. Od tego czasu rozwój techniki, kryzysy dostaw spowodowały, że możliwość bezpośredniego połączenia dostawcy i odbiorcy, czyli Niemiec i Europy stała się realna. Wobec kuszących perspektyw takiego rozwiązania nasze siły były za słabe i dlatego ponieśliśmy ogromną stratę.
Siła połączenia niemiecko rosyjskiego polega na tym, że Rosja mając gaz może go wymienić za przysłowiowe Mercedesy i produkty wysoko przetworzone, co jest nazywane "europeizacją przez modernicację" (oczywiście niemiecką technologią).
Koszty rurociągu można podzelić na dwa etapy. Jeden to budowa, o której mówi się w Polsce. I ta jest rzeczywiście dwa razy droższa. Jednak w koszty eksploatacji są znacznie niższe, co przez 25 czy nawet 50 lat powoduje, że koszt rurociągu jest niższy od lądowego.
Rurociąg połączy Europę z Rosją jako dostawcą gazu, natomiast już podzielił "starą' i "nową" Europę, głównie nas, gdyż Polska znalazła się w tej konfrontacji po przeciwnej stronie wobec dwóch potęg, wobec których nie od samego początku nie mieliśmy żadnych szans. Nasze siły bowiem wobec energetycznego imperium i współdziałającej "starej" Europy są niewielkie.
- skomentujesz?
- czytano: 1474
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
17 komentarzy... trudno mi jest pozbierać myśli ...
Co do Bałtyckiego Gazociągu - to niewątpliwie jest to wielki sukces współpracy Rosyjsko-Niemieckiej ...
Mam nadzieję, że sytuacja polityczna międzynarodowa ułoży się przyjaźnie dla jego długotrwałego funkcjonowania ...
Co mnie niepokoi to Pan, Panie Andrzeju, już miał okazję przeczytać ... I to dalej jest aktualne ...
Jakoś nie udało mi się znaleźć czyjegoś nim zainteresowania a tymbardziej konkretnej odpowiedzi ... Co się będzie działo jak, z jakichś przyczyn, rurociag może zostać - "przedziurawiony" ?
Co do tego czy Polska wyszła na tym źle czy dobrze - to nie jest, dla mnie, jeszcze takie jasne ...
Muszę to sobie przemyśleć ... Moja inżynierska intuicja mi podpowiada - "że niema takiego (pozornie) złego - co by Polsce - na dobre nie wyszło" ... ;-)
Tylko trzeba się nad tym spokojnie zastanowić, bo wiele rozwiązań już kiełkuje i tylko trzeba je odpowiednio uporządkować ...
Pan jest inżynierem - fach, który wysoko cenię i szanuję. Proszę podać przykłady awarii rurociągów morskich (ropa, gaz) i sposoby radzenia sobie z nimi. Jakieś linki, źródła. Chętnie uzupełnię swoją wiedzę o Pana doświadczenie inżynierskie.
Ot, żeby nie gadać po próżnicy o "dziurach".
... potrzeba przykładu dla wyjaśnienia jakiegoś zjawiska świadczy o braku zaufania do swojej własnej wiedzy i szczególnie - wyobraźni ...
Przypomina Pan sobie skutki "przypadkowego lekkiego staranowania" Kurska ? - I to pod osłoną swojej własnej - niechudej - armady ???
A tu się beztrosko kładzie prawie że "gołą" rurę o taaakiej średnicy - bezbronną na takiej płyciźnie wód "niczyich" z pierwszym odcinającym zaworem o jakieś 1000 km dalej - i nikt sobie nie może wyobrazić co się może stać ???
Czy pamięta Pan "zakręcenie ukraińskiego kurka" na jej zachodniej granicy ? Czegoś czego możliwości nikt normalny, przez tyle lat, nie mógł sobie wyobrazić (włącznie ze mną) ... a ten co tego dokonał - nie potrzebował podawania mu - ani przykładu ani linków ... Poproslu posłużył się wyobraźnią jakie to może dać skutki ... ;-(
Czy to tak trudno się spostrzec wiedząc jakiej wagi interesy wchodzą w grę ? ...
... ja nikogo nie chce przekonywać - ja sobie tak tylko - pod nosem - mruczę ...
Ja nie twierdzę - ja się tylko "pitam" ... Chociaż w obecnych czasach to i za nieodpowiednie "pitanie" - tyż można - "oberwać" ... dlatego mówiąc nawet o pogodzie - można się nieostrożnie - "wychylić" ...
Pozdrawiam ... ;-)
Jeżeli nie ma żadnych konkretów to mam prośbę, żeby już nie puszczać tak wodzów fantazji.
... dzięki za słuszną uwagę ... "tjonkuju aluzju paniał" ... ;-)
Widzę że moje refleksje na temat Bałtyckiego Gazociągu w jakiś sposób Pana irytują - więc postaram się tego tematu unikać ... ;-(
Ale zaprzestanie puszczania wodzów mojej fantazji ???
Tażta - to jest racja mojego bycia !!!
Może będzie można coś tu - "wynegocjować" ??? ... ;-)
Jest jeszcze tyle innych ciekawych tematów do poruszenia ... ;-)
Tylko (sądząc po reakcjach rodziny i znajomych) - moje komentarze zabarwione zmysłem przekory - cholernie denerwują - szczególnie jak trafiają w sedno - co - wedlug nich - nie powinno odemnie, jako takiego, wychodzić ... ;-)
Jak zwykle - Pozdrawiam ...
Irytują? Od początku powiedziałem Panu, że proszę o konkrety - ze dwa lata temu. Poprosiłem, żeby Pan przestał o tych wybuchach i nieustannej promocji gazostrady, bo to nie witryna reklamowa.
Dzisiaj Pana proszę o konkrety i znowu nic. Więc prośba, żeby nie szerzył Pan strachu - wzorem naszych mediów - bez podstaw do tego.
Pana uwagi ogólne, filozoficzne, z największą przyjemnością czytam, ale ta ciągła fobia przed rurociągami u inżyniera to mnie irytuje rzeczywiście. Oczekuję konkretów, a nie strachów.
Panie Andrzeju,
potrafi Pan być surowy, często zresztą b. słusznie, ale to chyba nie ten przypadek. Ja odnoszę wrażenie, że P. Gucio nie robi żadnej reklamy tylko ma swojego konika, taką ideę fix i trudno oczekiwać, by się z nią rozstał, bo to pewnie trochę taka "druga skóra". Faktem jest, że tym razem przy okazji posiał trochę strachu, ale mówiąc z anglosaska - "take it easy", to element tej idei fix i w końcu on sam patrzy na siebie chyba z lekkim przymrużeniem oka podpisując się "namolny Gucio".
Może jako inżynier faktycznie dostał jakiejś rurofobii?
Ja np. w swoim zawodzie obserwując rzeczywistość dostałam niejakiej fobii odnośnie ekonomii nauczanej na uniwersytetach. Wiele z tego, co wykłada się studentom nijak się ma do realiów.
... oprócz - kasy ... ;-)
... dokładnie - według niego - jako nie ostrożnie zaprojektowanej ... ;-)
Podobnie - jak poniżej :
Czy przypadkiem - nie "uczy się ich" właśnie poto - żeby większość z ich nie potrafiła więcej używać własnych mózgów i pełniła świadomie lub nie - funkcje "medialnie użytecznych autorytetów" - bo resztę, z taką pomocą, jest łatwiej potraktować jako sympatycznych nie nadażających i nie wiedzących o co chodzi - "oszołomów" ... dorzucił niesforny Gucio - chowając się - za Pania Evę ... ;-)
Dziekując za "Husarską Odsiecz" - Pozdrawiam - tym razem nie namolnie a - serdecznie ...
"Czy przypadkiem - nie "uczy się ich" właśnie poto - żeby większość z ich nie potrafiła więcej używać własnych mózgów i pełniła świadomie lub nie - funkcje "medialnie użytecznych autorytetów" - bo resztę, z taką pomocą, jest łatwiej potraktować jako sympatycznych nie nadażających i nie wiedzących o co chodzi - "oszołomów" .."
Dokładnie tak. Dziś wykształcenie ekonomistów przypomina bardziej szkolenie kaprali, sierżantów do prowadzenia (ekonomicznych) wojen, niż kształcenie ludzi myślących, umiejących zmieniać, poprawiać zastany świat.
Pozdrawiam
- nadam troszkę inny spin tej kwestii - ludzie oceniają ekonomistów, w tym Bernanke Stiglitza i innych, że są głupi - bo z naszej perspektywy ewidentnie głupio robią, lub gadają głupio. Gołym okiem widać, że ich polityka przynosi same szkody. Jednak jest to spojrzenie z perspektywy jakiegoś szaraka. W praktyce bankierzy, ekonomiści i inny ludzie związani z systemem są jednymi z najpotężniejszych mózgów i na pewno nie są głupi. Rzecz w tym, że oni nie pracują dla nas - szaraków - tylko dla zupełnie innych grup wpływu. Z ich perspektywy wszystko jest OK. USA powoli bankrutuje - ale ilość wypłaconych bonusów dla kadry Wall Streeet, która w normalnych warunkach rok temu powinna ogłosić upadłość jest większa niż pkb niejednego kraju. W zasadzie ludzie już wszystko stracili – tylko to nie jest jeszcze rozliczone. Ci co mieli oszczędności już ich tak naprawdę nie mają (w sensie wartości stającej za jakimś papierem)– ale dowiedzą się o tym dopiero wtedy, gdy będą chcieli coś za nie kupić.
Wszystko jest cacy. Ci ,którzy decydują mają jety po kilkaset mln$ z całymi łazienkami i salami ćwiczeń w środku, łodzie jak krążowniki i liczne nieruchomości w najlepszych lokalizacjach na całym świecie. Układ jest idealny, oni nie myślą o zmianie niczego tylko jak to najdłużej utrzymać - w czasie gdy zwykły człowiek traci powoli lecz sukcesywnie wszystkie oszczędności i przyszłe emerytury. Wszystko było możliwe dzięki papierowemu pieniądzowi i współczesnemu systemowi bankowemu opartemu na długu, dodruku kasy i częściowej rezerwie. To wszystko się właśnie rozlatuje i w ciągu kilku, najdalej kilkunastu lat coś się ostatecznie rozleci – albo cały system albo tylko jego pewne składowe. Wiadomo to już dziś i nikt z tym nic nie zrobi - tak samo jak wiadomo już dziś o przyszłym kryzysie energetycznym, demograficznym i było wiadomo już przy starcie z Warszawy, że są złe warunki do lądowania pod Smoleńskiem. Piloci nie kierowali się wartością bezpieczeństwa tylko jakąś inną, nadrzędną wartością. Piloci wcześniejszego samolotu, którzy kierowali się wartością bezpieczeństwa polecieli lądować na inne lotnisko. Tak samo obecni światowi decydenci, szczególnie ekonomiczni nie kombinują po nocach jak zrobić, żeby szarakowi żyło się dobrze i żeby każdy mógł przejść na dostatnią przedwczesną emeryturkę i żyć długo i szczęśliwie, żeby na świecie nie było głodu ani wojen tylko kierują się zupełnie innymi wartościami. „Oddani słudzy narodów” umieją myśleć jak nikt inny i mają już dawno zmieniony świat na duuuuużo lepsze – tylko, że tak się składa, że nie grają w jednym teamie z szarakami.
- btw, w przedostatnim wyrazie tam ci się literka „r” z literką „t” pomyliła.
... Ale miejscami - z całą pewnoscią !!! ... ;-)
Komentowanie reszty - zbyteczne ...
Mogłoby tylko, niezręcznie, zniekształcić jej trafność ... ;-)
Takie dni nieszczęśliwe.
To ładne, dziękuję i ze szczerym szacunkiem doceniam, bo słowo "przepraszam" to bodaj najtrudniejsze i najbardziej obce w polski słowniku. No ale Pan jest w pozytywnym sensie "niepolski", co już swego czasu zauważyłam.
Muszę jednak gwoli sprawiedliwości napomknąć, że przeprosiny należą się P. Guciowi, nie mnie. On to bardziej "brat łata" niż podżegacz - tak go odbieram i stąd moja "huzarska osiecz".
To prawda - te dni są nieszczęśliwe. Bardziej i prawdziwiej niż próbują nad nimi płakać - dokonując konjunkturalnej volty - main streamowe media i świeżo nawróceni politycy.
Pani Evo
Pani jeszcze za ostro nie skrytykowałem... :-)
A wynika to z tego, że Pański wpis był pod moim.
pozdrawiam
... jakie nieograniczone możliwości edukacyjne otwierają się przd BLOGAMI - przyjrzyjcie sie temu sami ...
Możliwość tworzenia małych Szkółek (jak za czasow greckich i wcześniej) bez potrzeby budynków, ministerstw "szkolnictwa", wielkich "budżetów" - z dostępem ograniczonym tylko okrągłością globu ziemskiego (jak narazie) ...
Niewątpliwie - najlepszego środka rozwijania pojęcia prawdziwej Demokracji ...
Wszyscy startują w nich równi - "bezdyplomowi" - a różnice pomiędzy uczestnikami zaczynają się kształtować dopiero w zależności od tego co potrafią wnieść swoimi wpisami "prowokującymi" do wzajemnego stymulowania się w rozszerzaniu swoich horyzontów myślowych i sposobów ich wyrażania / precyzowania ...
I co do tego potrzeba ?
Potrzeba jak drzewiej - Jednego KIEROWNIKA - który określa:
Celem mojej szkółki jest to i to - a jeżeli macie tematy które mogą mój wzbogacić - proszę bardzo !
Ale reguły zachowywania się w mojej szkole są takie a takie ... A teraz pokażcie co potraficie ... ;-)
Z czego wszyscy "brykający" w Szkółce powinni sobie zdawać sprawę to jest to, że one "promieniują" na zewnatrz i czuwanie nad tym jest właśnie rolą ich Kierowników ...
Komentujacy w blogach powinni - przedewszystkim - sami wyrabiać w sobie dyscyplinę osądu jak wyrażać swoje refleksje, ale - czasami - pomimo najlepszych chęci, mogą nie dostrzegać nieprzewidzialnych dla nich samych - ich konsekwencji ...
I to jest właśnie rola Kierownika - żeby umiejętnie "moderować" ...
Pomyślcie - co za wspaniała bezpłatna szkoła Dyplomacji i tak zwanego savoir vivre ... ;-)
Zastanowiwszy się - napewno potraficie to - umiejętniej ująć i wyrazić ... ;-)
Pozdrawiam Wszystkich Najserdeczniej ...
... jest różnica przed ostrzeganiem opartym na inżynierskim doświadczeniu a medialnym straszeniem ... Ale w Tym Czasie - to nie jest stosowny moment na takie sprzeczki ...
Ucieszyło mnie natomiast, że w przeciwieństwie do mojej żony - nie wszystko co staram się "w pocie czoła" po swojemu skomentować - Pana irytuje ... ;-)
Bo mnie na przykład irytuje, jak ona - jako świetny mikrobiolog - ale nie potrafiąca zauważyć różnicy pomiędzy silnikiem samochodowym a rowerem - twierdzi - ze mówie i piszę na ten temat - "pierdoły" ... ;-)
A ja ją doprowadzam do "białej gorączki" wprowadzając moje "plombierskie" pojęcia do tłumaczenia zachowywania się tych jej bakterii czy komórek, ale Szelma jest cholernie inteligentna i bawi mnie jak przy następnej "zadymie przy kuchennym stole" zaczyna formułować niektóre pojęcia jakoś tak, dla mechanika - "przystępniej" ... i - się robi bardziej "łaskawa" - jak zauważy że coś z jej wywodów po swojemu zrozumiałem ... ;-)
... "życie - to nie je bajka, to je - bitwa" ... Pozdrawiam ... ;-)