20 kwietnia wydarzyła się tragedia na wodach Zatoki Meksykańskiej. Na platformie BP - „Deepwater Horizon”, zarządzanej przez operatora Transocean, wybuchł pożar, zginęło 11 osób... Rozmowa z red. Anną Laszuk i Radkiem Gawlikiem, ekologiem, byłym wiceministrem środowiska, a moim dawnym kolegą z Wrocławia.
Bezpośredni dostęp do pliku mp3: Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej (rozmowa w TOK FM)
Przy tak wielkiej katastrofie warto zwrócić uwagę na kilka technicznych spraw.
Po pierwsze, jak wygląda wybuch?
Sam moment wybuchu rzeczywiście jest imponujący w swej potędze. Siły natury są trudne do opanowania i żywioł jest znacznie mocniejszy w swoich porywach niż siły techniki.
Istotą sprawy jest ciśnienie. Dlatego podstawą bezpieczeństwa jest urządzenie zapobiegające wybuchom. Wygląda ono następująco:

Blow-out preventer (Schlumberger)
Urządzenie to powinno odciąć dopływ ropy i gazu ze złoża, gdy ciśnienie staje się zbyt duże (lub je ograniczyć, gdy jest niewiele większe).
Nie zadziałało lub tylko częściowo ograniczyło wypływ, bo wypływa 5 tys. baryłek dziennie (czyli ok 800 m3). BP podjęło wtedy próbę odcięcia przy pomocy sterowanego zdalnie podwodnego robota (Remotely Operated Vehicle, który próbował odciąć zawory. Oto zdjęcie:

Nie udało się.
Tutaj wyjaśnienie całego zjawiska - jak doszło do wycieku i jakie metody można stosować dla jego zablokowania.
.
- skomentujesz?
- czytano: 2451
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
4 komentarzy... i dalsze wytłumaczenia ... I jak zwykle mam swoje "Guciowe komentarze" ... ;-)
W hydraulice - największym niebezpieczeństwem do opanowywania jest zjawisko "uderzenia hydraulicznego" czyli tak zwany u nas - coup de belier ...
Polega on na nagłym zatrzymaniu przepływu cieczy w rurze ... I im dłuższa rura i krótszy czas zatrzymania przepływu cieczy - tym wyższe chwilowe ciśnienie ...
Można porównać to do uderzenia samochodu w drzewo ... Tylko w przypadku samochodu - to zjawisko trwa dłużej (zgniatanie się zderzaka i owijanie się karoserii naokoło drzewa) a w rurze może być dużo gorzej - bo to zatrzymanie może trwać krócej ...
Unikanie/łagodzenie tego zjawiska jest dużym wyzwaniem tak technicznym/projektowym jak i ciągłym utrzymaniem w gotowości działania ... I tu się zaczyna konflikt interesów ... ;-( ... sprawdzanie działania wymaga zredukowania wydajności produkcji albo nawet jej krótkiego zatrzymania ... I tu się trafia na administracyjne - "no łej" ... ;-(
Zatrzymanie produkcji jest inaczej księgowane niż jej zatrzymanie spowodowane awarią ... ;-(
Pierwsze jest wiadome ... a drugie - "może się jednak uda" ... ;-)
Gdyby komuś zależało na zatrzymaniu wycieku - to wystarczyłoby zaciśnięcie / zgniecenie rury u jej podstawy i robienia nowego odwiertu ... Ale nowy odwiert to jest kilku-miesieczne zatrzymanie produkcji - i znowu - "no łej" ...
Więc pozostaje: - "przykrycie kloszem" - żeby nie przerywać produkcji ... Czyli jak mawiał mój Śp. Ojciec: to jest - "podcieranie się papierem ściernym" ... "nie dość że się nie podetrze - ale się jeszcze - podrapie" ...
"A urządzenia zabezpieczające macie ?" ... "szuuurr ! - Mamy !" ... A działaja ? ... "Aaa ... zobaczymy ..." ... ;-)
Ciekawe jak się skończą te ich "łupkowe wiercenia" za gazem w Polsce ?
"Ojcze wybacz im - bo nie zdają sobie sprawy z tego - co czynia" ... Ale - "dril bebi - dril" ...
... czyżby, niestety - "wychodziło na moje" - że nie chodzi wcale o zatrzymanie wycieku a raczej - o uratowanie wydobycia ?
To samo dotyczy tłumaczenia potrzeby tego drugiego odwiertu - żeby "zmniejszyć ciśnienie w pierwszym" - to nie zmniejszy ciśnienia ale pozwoli na - "przerzucenie wydobycia" na drugi ...
http://www.canadianconsultingengineer.co...
Warto by było żeby Obama zatelefonował do Wołodji z zapytaniem - "co robić" - bo Wołodja ma już w tej domenie doświadczenie - prędzej się spostrzegł o co chodzi i jak temu przeciwdziałać ... ;-)
P.S. - to samo czeka Kanadę ... ;-(
To chyba w tym wypadku zależy przede wszystkim od dwóch czynników:
Objętości i ciśnieniu gazu w tym złożu ropy.
(Przecież owa ropa nie wypływa pod wpływem grawitacji. Ściśliwość cieczy jest mała i w ciągu chyba kilku dni lub paru tygodni nie powodowałaby istotnego wydostawania się przez dziurę.) - czyli to gaz uwiązany w złożu wypycha z dziury chyba średnicy ok. 20 cali (trochę chyba przesadziłem)ropę w ilości 5 tyś bar. (5 lub 7,5 ale to inna sprawa)
Wg. mnie najpewniejszym postępowaniem przy tej tragedii to wykonanie jak najszybciej drugiego otworu, o jak największej średnicy celem jak największego upuszczenia owego ciśnienia.
Oczywiście taki odwiert nie zatrzyma wypływu ropy z dziury, ale w dłuższej perspektywie czasu (myślę o miesiącach) na pewno zmniejszy ilość ropy wypływającej z dziury o np. 80%.
Oczywiście to co wyżej napisałem to wersja pesymistyczna.
W międzyczasie powinno się wykorzystać maksymalnie środki na załatanie dziury.
Jest to tym bardziej realne, że z jednej strony Obama został przyciśnięty przez media, że ten wyciek to jak "Katrina" Obamy, a z drugiej strony faktem ogromnych strat gospodarki USA z powodu utrudnień w komunikacji przez zatokę, strat z rybołówstwa, z turystyki, które niektóre media szacują na 1 dol. USA razy 10 do potęgi 12, chociaż sam koszt usunięcia szkody szacują zaledwie na 1 razy 10 do potęgi 10. To daje do myślenia Panie Guciu. Różnica dwóch zer.
Czyli wg. mnie jeśli chodzi o temat finansowy - to już ten temat został chyba zamknięty. Bo to koncern BP będzie za to płacił a nie, niemający pieniędzy Transocean.
A jeśli kongres USA się wkurzy, tzn. dostrzeże jakiekolwiek działanie BP, Transocean w "oszczędzaniu" na załataniu dziury i/lub w czerpaniu korzyści z tych tragedii, to chłopaki po prostu pójdą do więzienia.
Takie jest moje zdanie, internauty.
Pozdrawiam
... "klin bebi - klin" ... I w ten sposób stwarza się nową domenę działalności ludzkiej, w której jedni zarobią a drudzy będą musieli płacić tak długo - jak im na to starczy ... ;-(