Białoruski kryzys i premier Buzek w Moskwie

Kryzys białoruski rozwija się na razie tylko w gazetach ("Na Polskę sunie gazowa wojna Rosji z Białorusią"), zaś gromkie zapowiedzi prezydenta Łukaszenki, nawet potwierdzone przez jego ministra, nie doczekały się realizacji. Białoruski lider trochę tylko postraszył, co jednak źle wpłynęło na wizytę przewodniczącego europejskiego Parlamentu w Moskwie.

Buzek_Jerzy_EU_.jpg

"Wojna gazowa" tak się bowiem gwałtownie rozwinęła na wszystkich medialnych frontach, że aż się premier Buzek przestraszył postępujących braków gazu w Europie:

Buzek: Gas dispute already impacting Germany

The escalating gas dispute between Russia and Belarus is already impacting Germany and Lithuania, the president of the European Parliament, Jerzy Buzek, said Tuesday.

At a meeting in Moscow with Russian Energy Minister Sergei Schmatko, Buzek said that Russian gas was not being pumped to Europe according to earlier-agreed quantities, and Lithuania and eastern Germany were already being affected. However, Schmatko said he could not confirm this.

Minister Szmatko powiedział więcej i bardziej złośliwie: "Polish companies have not confirmed that the pressure in the pipeline fell."

Rzeczywiście, rosyjski minister był lepiej poinformowany, bo PGNiG I Gaz-System informowały we wtorek i w środę:

Komunikat GAZ-SYSTEM S.A. i PGNiG SA w sprawie dostaw gazu

Operator Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A. oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA informują, że w chwili obecnej dostawy gazu ziemnego na punktach na granicy polsko-białoruskiej odbywają się bez zakłóceń w ilościach zgodnych z zakontraktowanymi nominacjami.

GAZ-SYSTEM S.A. i PGNiG SA pozostają w ciągłym kontakcie ze służbami dyspozytorskimi białoruskiego operatora systemu przesyłowego Biełtransgaz oraz z dostawcą gazu Gazprom Export.

W przypadku, gdy dostawy gazu do Polski przez terytorium Białorusi ulegną zmianie, poinformujemy o tym w kolejnym komunikacie.

23.06.2010

Jerzy Buzek nie był także kontent, że mechanizm ostrzegania przed kryzysami nie działa ("- Mamy także system wczesnego ostrzegania, który tym razem jednak nie zadziałał prawidłowo, więc oczekujemy tutaj poprawy sytuacji"). Minister Szmatko poinformował go, że zadziałał: "Russia alerted the EU commission to possible gas supply problems on Saturday".

Trochę też martwił sie o reputację Rosji:

W poniedziałek, przed spotkaniem z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem i ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, Buzek oświadczył, że spór między Rosją i Białorusią nie może wpłynąć na dostawy gazu ziemnego do Unii Europejskiej. - I zakładamy, że nie wpłynie - dodał.

Szef PE zauważył, że "w przeciwnym wypadku Rosja stałaby się w jakiś sposób niewiarygodnym partnerem dla UE". "A my wierzymy w to, że rozmawiamy z bardzo wiarygodnym partnerem" - wskazał.

Wdaje się, że w świetle ostatnich intensywnych negocjacji (szczególnie niemieckich i francuskich) niepotrzebnie się o to martwi. Pani kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy skupiają się jednak na interesach, a premier Buzek na... propmocji demokracji:

"Nie chcemy ograniczać naszej współpracy - jeśli to ma być strategiczne partnerstwo - tylko do współpracy gospodarczej. Rosja jest krajem europejskim. Oczekiwania Europejczyków wobec Rosji są wyższe niż wobec krajów leżących daleko. W tym duchu rozmawiam także z Rosjanami. Skoro jesteśmy sąsiadami, to chcielibyśmy mieć przystające systemy polityczne, społeczne i gospodarcze. Z tego punktu widzenia demokratyzacja Rosji jest naszym wspólnym interesem - Rosjan i Europejczyków" - oznajmił Buzek.

Moim zdaniem lepiej się starać o coś, na co są szanse. I nie wiem, czy demokracja w Rosji nie oznacza chaosu i anarchii. Takie doświadczenia (ostatnio z lat 90-tych) powinny ostrzegać przed zbyt namolną promocją, której Rosja sobie nie życzy i mówi o tym wprost. Podobnie jak Chiny, które nie uczestniczą w spotkaniach międzynarodowych, gdzie planuje się dawać im lekcje z praw człowieka. Ten pomysł Zbigniewa Brzezińskiego z "trzecim koszykiem helsińskim" już się zużył.

Może lepiej mieć silnego sąsiada, ale wbudowanego w światowy system polityczny i gospodarczy, powiązany wieloma więzami wzajemnej współpracy, niż słabą demokrację z atomowymi głowicami w tle?

Może lepiej wziąć udział w modernizacji Rosji i na tym zarobić, niż beznadziejnie walczyć o idee? I mniej się martwić o reputację Rosji, a bardziej o wiarygodność własnych informacji i polskie interesy.

Komentarze: 33

Nie tak znów różowo

PAP: "Gazprom ogłosił 22 czerwca, że tegoroczny eksport gazu do Europy ( z wyłączeniem państw postradzieckich) wyniesie ok. 145 mld m3 wobec prognozowanych na początku roku 160 mld. Wiceprezes Aleksandr Miedwiediew wyjaśnił, że przyczyną jest utrzymujący się spadek popytu. Miedwiediew ujawnił, że średnia cena gazu dla Europy w ramach kontraktów długoterminowych wyniesie w 2010 r. 308 USD za 1 tys. m3, a wpływy koncernu - 45 mld USD".
qwerty

Andrzej's picture

propagandzista?

śmiechu warte: a u was Murzynów biją ;-)

tyle pytań

śmiechu warte: a u was Murzynów biją.
Pisze Pan coraz bardziej zagadkowo. Co jest śmiechu warte? Kto bije Murzynów? Czym ich obija i dlaczego? Gdzie to się dzieje, poza tym, że "u was"? Jak na komentatora jest Pan bardzo mało konkretny. :)
qwerty

Spadek popytu którym się

Spadek popytu którym się martwi Gazprom, co ma wspólnego z rzekomym kryzysem gazowym? Z informacji którą podałeś wynika jasno że mniej gazu jest eksportowane nie dlatego że Gazprom przykręcił kurki, ale dlatego że odbiorcy tego gazu mniej chcą niż Gazprom chciałby tłoczyć.

Tomasz Dąbski "CzarnyZajaczek"
http://www.itlublin.pl

Wielki Reformator Buzek poucza Rosjan?

Jerzy Buzek - najgorszy polski premier poucza Rosjan, jak mają się rządzić? Jak Rosjanie mają mieć szacunek dla demokracji, jeżeli ta zapewnia karierę ludziom pokroju Jerzego Buzka?
Kryzys białoruski pokazuje jedynie, jak sensowną inwestycją jest zbudowanie Gazociągu Północnego oraz Gazociągu Południowego. Jedynie wiara w "polski łupek" każe sądzić coś innego.

Łupki

Kryzys białoruski pokazuje jedynie, jak sensowną inwestycją jest zbudowanie Gazociągu Północnego oraz Gazociągu Południowego. Jedynie wiara w "polski łupek" każe sądzić coś innego.
--
Łupki głupku. :)
qwerty

porównanie kosztów

koszt rury północnej 7,4 mld euro (ciekawe jaki miałby być "polski udział" - 10%?)
koszt terminalu LNG w Świnoujściu - 3 mld zł (ok 750 mln euro) czyli 10 razy mniej

pewne wnioski można już wysnuć

ronald

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Pierwszym z nich jest ...

... ten, że te "ok 750 mln €" to jest - "żeby móc zacząć" ... A potem? - potem - "się zobaczy" ... ;-)

Gucio z Montrealu

No to się zobaczy...

[quote=Gucio z Montrealu]... ten, że te "ok 750 mln €" to jest - "żeby móc zacząć" ... A potem? - potem - "się zobaczy" ... ;-)[/quote]

to samo można powiedzieć (o ile nie bardziej) o szacunkowych kosztach rury bałtyckiej (im większy i droższy projekt tym trudniej się mieści w kosztorysach)

ronald

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Otóż - nie zupełnie ...

... "bałtycka rura" - jest projektem prototypowym - więc można się spodziewać mniej lub bardziej kosztownych niespodzianek ... Natomiast ten szczeciński wydaje mi się być raczej projektem "powielanym" i wykonywany, o ile się nie mylę, przez stronę poza atlantycką ... A na tej stronie poza atlantyckiej kultura "lołest bidera" przerodziła się z latami w sztuke "wpuszczania klienta troszeczkę w ciążę" przez wabienie niskimi wstępnymi szacunkami - którym - administratorom z ograniczonym technicznym rozeznaniem trudno jest się oprzeć - co się kończy czesto zaskakujacym ostatecznym rachunkiem ... I przestaje się o tym mówić, bo - głupio jest się do tego przyznać ... ;-(

Gucio z Montrealu

Tak, to krętacze :)

chodzi Ci o firmę Snamprogetti Canada Inc. (Kanada)?
To oni są tacy krętacze-naciągacze?

No muszą być krętacze, i to wyjątkowi, skoro w czerwcu 2008 Snamprogetti podpisała kontrakt na zaprojektowanie podwodnych elementów Gazociągu Bałtyckiego. :)

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Strona "pozaatlantycka" ...

... w moim specyficznym sposobie określania znaczy to - co się dzieje i znajduje się na zachodnim wybrzeżu "Atlantyckiej Sadzawki" ... ;-)
Interesuje mnie to co mnie otacza i "jak to funkcjonuje" a nie poszczególne firmy ... Ale korzystając z tego co Pan podał doszedłem do galerii ciekawych zdjęć: http://www.canaportlng.com/gallery/main....
Niech Pan popatrzy ile powinno być na to miejsca, na uboczu i dlatego intuicyjnie ten szczeciński projekt mnie niepokoi ... Będzie to kosztowało tyle ile sobie każą zapłacić, a jak się kiedyś to zbuduje to się dopiero będzie można spostrzec czego się nie wzięło w odpowiednim momencie pod uwagę i pozostanie - dopłacenie do tego - żeby to "ktoś chciał przejąć" albo poprostu - rozebranie ... C'est la vie - le voilà ... ;-)

Gucio z Montrealu

Pożyjemy zobaczymy

> Będzie to kosztowało tyle ile sobie każą zapłacić, a jak się kiedyś to zbuduje to się dopiero będzie można spostrzec czego się nie wzięło w odpowiednim momencie pod uwagę i pozostanie - dopłacenie do tego - żeby to "ktoś chciał przejąć" albo poprostu - rozebranie ... C'est la vie - le voilà ... ;-)

Jak już wcześniej Pan zauważył, terminal LNG nie jest instalacją prototypową, na świecie i w Europie istnieje ich sporo i w zasadzie są do siebie podobne.
I nic nie stało na przeszkodzie, żeby pracownicy Gaz-Systemu pozwiedzali parę z nich przed napisaniem specyfikacji przetargowej.
Przypuszczam że były spore naciski, żeby jak najszybciej rozpisać ten przetarg i go rozstrzygnąć, więc niewykluczone, że potraktowano sprawę po łebkach, ale nie sądzę, żeby terminal trzeba było rozbierać (zdarzyło się to już gdzieś kiedyś wcześniej?), może będą chcieli podpisać jakiś aneks ale koszty raczej będą porównywalne z tymi istniejącymi (poza tym mamy kryzys ekonomiczny, firmy nie mają tak dużo zamówień), no ale zobaczymy.

ronald

PS. Dzięki za link

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Pożyjemy zobaczymy - c.d.

Zaskoczył mnie Pan mile podaną rzeczowością pańskiego wpisu : http://szczesniak.pl/comment/reply/1689/... - "cela - comme noblesse - oblige" - kręciłem się jak przysłowiowy pies za własnym ogonem - jak przedstawić zastrzeżenia wynikające z mojego sposobu myślenia - starego już inżyniera ("z przeproszeniem - mechanika" - jak to określal mój młodszy brat - Architekt, obydwaj - P.G. 61 i chyba 64) ... czyli już z - "zeszłego tysiąclecia" ... ;-)

Należy zacząć od tego, że to nie jest moją specjalnością ale raczej - przypadkowym objektem zainteresowania ...

Wyjatkowo ciekawie zrobiona witryna internetowa którą uprzednio podałem (ta http://www.canaportlng.com/gallery/main.... ) podsunęła mi pomysł posłużenia się Guglem do zobrazowania podejścia do projektowania ...

Niech Pan kliknie na adres: http://maps.google.com/maps?f=q&source=s...
i naciskając myszką na "+" albo "-" na pionowym patyczku od skali - zauważy Pan jak zmienia się "wysokość patrzenia" i równocześnie postrzegania ... ;-)

Patrząc z "blizka" widzi się budynki/instalacje wykonane naogół według wypróbowanych technologii i - to jest to o czym Pan słusznie wspomina ...

A teraz, niech Pan spróbuje zrobić to co ja robię - albo raczej - od czego zaczynam, czyli - "wspinać się coraz - wyżej" i patrzeć się na dany zakład/inwestycję w coraz szerszym aspekcie (którego z "blizka" nie - "widać") spostrzega się pierw niebezpieczeństwo "blizkości" tak skoncentrowanej masy energii w stosunku do zabudowy mieszkaniowej i przemysłowej ... Wrażenie które - wznosząc się coraz wyżej - przeradza się w pytanie na temat trafności wyboru lokalizacji ... A jeszcze wyżej - założeń projektu - czyli pytania - czy tak naprawdę nie ma innego bardziej odpowiedniego rozwiązania ? ...

Biorąc jednak pod uwage, że przewidywanie kierunków rozwoju sytuacji polityczno-gospodarczych podlega bardziej emocjonalnym skrótom niż logicznemu rozumowaniu, a - uzasadnienia "ekonomiczne" inwestycji opiera się na - raczej dopasowywanych do tych emocji analizach - buduje się więc- jak leci i potem się dopiero patrzy - co z tego wyszło ...

http://mc2.vicnet.net.au/home/dampier/we...
http://www.energy.ca.gov/lng/safety.html
http://www.netl.doe.gov/publications/pro...
http://www.hydrocarbons-technology.com/p...

Co jest charakterystyczne dla obecnych czasów to podejście do sprzedarzy własnych produktów ...

Dawniej, na zapytanie o dane techniczne i cenę danego urządzenia, otrzymywało się pytanie - a do jakiego projektu? - I zdarzało się, że się otrzymywało odpowiedź: do waszego projektu lepiej nadaje się urządzenie naszego kompetytora z podaniem jego nazwy i danych - jak można się z nim skontaktować ...

A obecnie, wytwórca - nie wiedząc jak długo będzie jeszcze istniał - zainteresowany jest raczej warunkami zapłaty i terminem/miejscem dostawy ...

Przypomina mi to studencką (ale jak się teraz okazuje - wieszczą) zagadkę: "czy wiesz jaka jest różnica pomiędzy nocnikiem i fortepianem"?

????

To się lepiej dowiedz, aby - prosząc o nocnik - nie sprzedali ci - fortepianu ... ;-(

Czyli, jak Pan to mógł zauważyć - postrzeganie zmienia sie z czasem i dystansem ... ;-)

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu

Postrzeganie zmienia się z czasem i dystansem

tego nie neguję, ale:
1. co do czasu - "gdybym wiedział że się przewrócę, to bym się położył", łatwo jest oceniać coś co było kiedyś bo zwykle wiemy więcej, ale nadmierna ostrożność prowadzi do bierności, kunktatorstwa, oczekiwania, że problem rozwiąże się sam
Czasami ryzyko trzeba wkalkulować w projekt, inaczej do tej pory żaden Kolumb by Ameryki nie odkrył
2. co do dystansu - pewnie że tak, nb ogół amerykańskiej Polonii głosuje w polskich wyborach prezydenckich, ale - właśnie - dystans: mają prawa wyborcze i wybierają mimo, że nie będą ponosić konsekwencji swoich wyborów (wybierzemy wam Rodacy prezydenta, męczcie się z nim w Polsce a my będziemy zza oceanu się przyglądać :-) ) !!! Ten mechanizm ma pewne przełożenie na naszą dyskusję

Co do linków - poczytałem nieco i wnioski: przy działających stu kilkudziesięciu instalacjach do skraplania/regazowania LNG tylko kilka poważniejszych wypadków i prawie wszędzie ofiary (o ile były jakieś) to pracownicy tych instalacji a nie osoby postronne (w Tuluzie wybuchł azotan amonu nie LNG) czyli szukanie jakiejś odległej lokalizacji terminalu (kosztowne, bo oprócz dociągnięcia infrastruktury lądowej potrzebny osobny tor wodny dla gazowców i jego utrzymanie) jest bez sensu, poza tym gdzie by nie zaplanował, tam też są jacyś mieszkańcy, których trzeba mieć na względzie

> Wrażenie które - wznosząc się coraz wyżej - przeradza się w pytanie na temat trafności wyboru lokalizacji ...
- wszystko można, pytanie: za ile

> A jeszcze wyżej - założeń projektu - czyli pytania - czy tak naprawdę nie ma innego bardziej odpowiedniego rozwiązania ? ...
- jak wyżej, z tym że trzeba mieć pomysł - jakiego rozwiązania?
Albo jesteś uzależniony od jednego dostawcy albo masz wybór, w którym sklepie kupujesz. Dobre byłyby interkonektory ale znając stosunek Niemców do europejskiego rynku energii i tzw "solidarności energetycznej" to jest po prostu wydłużanie łańcuszka pośredników ( a nie wiadomo, jakiej marży mogą sobie zażyczyć, gdy PGNiG będzie przyparty do muru), a może akurat wtedy im gazu zabraknie? Z rurą jamalską wiadomo, bywa pełna ale bywa i pusta, w każdej chwili może gdzieś tam się popsuć (jak zbudują NordStream to prędzej czy później tak się stanie) tak jak ropociąg do rafinerii w Możejkach i co wtedy? siąśc i płakać? bo z Kanady (bez szczecińskiego gazoportu) pomoc raczej nie przyjdzie

Może Pan podsunie (z dystansu) jakieś nowe twórcze pomysły?

Pewne rzeczy niestety kosztują i to niemało ale jak nie malternatywy no to trudno :-(

pozdr.
ronald

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Postrzeganie ...

Namęczyłem się nad "ugniataniem" moim sposobem odpowiedzi na Pana uwagi ale została ona postrzeżona jako nie odpowiednia i usunięta jako - "wulgarna" ...

Z moich obserwacji wynika że określenie "wulgarności" czasami staje się synonimem "trafności" czyli wygodnym, nie koniecznie niechętnym sposobem dania do zrozumienia, że się weszło na niewygodny teren dyskusji albo w nieodpowiedni sposób ...

Co do:

Może Pan podsunie (z dystansu) jakieś nowe twórcze pomysły?

To już to robiłem przy różnych okazjach i widzę że wartoby te kawałki zebrać razem i przedstawić w logicznej - możliwie "doszlifowanej" ciągłości - o ile okoliczności i czas na to pozwolą ...

Gucio z Montrealu

Dziękuję przeczytałem

nawet zgadzam się ze szczytnymi ideami pana profesora (sam zainwestowałem w kolektor słoneczny), tylko że ... rzeczywistość skrzeczy
Przykład: koszt całej instalacji kolektora słonecznego dla domu jednorodzinnego (i montażu) z osprzętem zamknął się w granicach ok 13 000 zł (na dziś ok 3200 euro) przy czym producent gwarantuje mi uzyskanie w polskich warunkach ok 1200 kWh rocznie! he he, 1 kWh energii elektrycznej kosztuje w moim przypadku 0,44 zł (na dziś 11 eurocentów) ile to jest 1200 * 0,11 ? 132 euro (rocznie! poza tym ogrzewanie wody gazem jest jeszcze tańsze) po ilu latach zwróci się moja inwestycja (3200/132 =) 24 lata - no niesamowity zysk, aha pominąłem żywotność całej instalacji (raczej 20 lat nie przeżyje)gdyby nie 85-proc. dofinansowanie z UE to bym określił cały pomysł jako pomylony (przekręt, wałek, triumf zielonych oszołomów nad rachunkiem ekonomicznym, nabijanie kabzy producentom paneli, co Pan sobie wybierze)
Nie wiem jak z pozostałymi "ekologicznymi źródłami" energii (wiatraki, pompy cieplne, itp.) ale podejrzewam, że jest podobnie (aha jeden z dalszeych znajomych zainwestował grube pieniądze w pompę cieplną, a potem i tak postawił zbiornik na propan bo "technologia się nie sprawdziła")
Wniosek: odnawialne żródła energii mogą konkurować z tradycyjnymi (oprócz szczególnych przypadków) tylko wtedy gdy do interesu dopłaca reszta podatników (zwolnienia, subwencje czyli to co miało miejsce np. w Czechach, Niemczech i innych bogatych krajach, które mogą sobie pozwolić na podobne ekstrawagancje) Może w przyszłości jak ceny paliw kopalnych wzrosną...

http://www.ure.gov.pl/portal/pl/41/2644/...

Uprzedzam, że nie jestem jakimś radykałem w rodzaju
http://www.stopwiatrakom.eu/ ani nic w tym stylu, energia potrzebna jest z różnych źródeł (jak to było u Clintona: dywersyfikacja głupcze :-)) ale przy kalkulacji kosztów nie można wiecznie liczyć na dofinansownie unijne czy rządowe

PS: Nie wierzę, żeby prezes Zakładów Azotowych Puławy SA zamiast gazu ziemnego do produkcji komponentów saletry amonowej zaczął stawiać w firmie wiatraki i baterie słoneczne, he he, nawet gdyby Pan Gucio z Montrealu zafundował mu całkiem nową, kanadyjską technologię produkcji nawozów sztucznych

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. A niech Pan uzupełni ...

... czy zainstalował Pan kolektory termiczne czy voltaiczne ? ...

Najlepsza technologia zastosowana niezręcznie/niewłaściwie/nieumiejętnie jest do ...

Administracyjną tendencją jest instalowanie czegoś "zojobistego" ... Z temi ogromnemi wiatrakami jest to samo co z coraz wiekszymi elektrowniami węglowo/gazowo/jądrowemi ...

Dzięki za link ! - przyda mi się do dyskusji ...

Podejście do tego czy coś się opłaca czy nie jest naogół przedstawione w krzywym zwierciadle. Do tego tematu jeszcze wrócimy ...

A w miedzyczasie niech Pan spróbuje sobie odpowiedziec na pytanie - co się bardziej woli/opłaca kupić Ladę czy RolRojsa ? I co się szybciej, czy wogóle, zamortyzuje ? ... ;-)

Gucio z Montrealu

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - A w międzyczasie ...

... "To jest Ameryka! To słynne USA! Tam masz ciotkę, ma miliony ..."

Co im trzeba jednak przyznać, to to - że rozmachu w pomysłach i szczególnie w ich pokazywaniu to im nie brak !

Tylko przy oglądaniu trzeba się dobrze przyjrzeć - co się z tego naprawdę może przydać ...

Teraz jest moda na "zielone budownictwo" i wszyscy wszystkiego wszystkich, wyciągając za to pieniadze, na wyścigi - uczą ... Tyz piknie ...

Gucio z Montrealu

Jakie wnioski?

koszt rury północnej 7,4 mld euro (ciekawe jaki miałby być "polski udział" - 10%?)
koszt terminalu LNG w Świnoujściu - 3 mld zł (ok 750 mln euro) czyli 10 razy mniej, pewne wnioski można już wysnuć

Możesz wynajmować mieszkanie albo za podobne pieniądze spłacać kredyt za swoje. Jakie wysuwasz wnioski? :)
qwerty

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Czy nie raczej ...

... Głupki łupku ... ;-)

"Wiercenie w poszukiwaniu gazu z/dla głupków" - "brzmi dumnie" ... Ale kto za to - beknie czyli - zapłaci ... ;-(

Gucio z Montrealu

A jak to jest w Kanadzie: łupek czy głupek?

... Głupki łupku ... ;-)

"Wiercenie w poszukiwaniu gazu z/dla głupków" - "brzmi dumnie" ... Ale kto za to - beknie czyli - zapłaci ...
--
Korzystając z okazji, bo jesteś na miejscu, bez mała insiderem, :) zerknij jak to jest w Kanadzie, czy są tam większe złoża łupków, czy głupków? Podejrzewam, że są tam łupki jaki i głupki, tych pierwszych pewnie więcej. W USA głupki nie powstrzymały wydobycia łupków, dzięki czemu w ub r. jankesi prześcignęli Gazprom w produkcji gazu. Zobaczymy jak to będzie z Kanadą. :)
qwerty

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Mam już "powyżej uszu" tego - "zerkania" ... ;-)

Piszesz:

zerknij jak to jest w Kanadzie, czy są tam większe złoża łupków, czy głupków? Podejrzewam, że są tam łupki jaki i głupki, tych pierwszych pewnie więcej.

Których jest więcej, to zależy od regionu i środowiska ... ;-) ... Ale - jest coraz więcej takich co zaczynają sobie zdawać sprawę z tego co się dzieje i zaczynają coraz szerzej "dzioby otwierać" i to coraz bardziej przekonywująco ... ;-)

W USA głupki nie powstrzymały wydobycia łupków,

ani też okazji do - "rozlewania ropy" ... ;-(

dzięki czemu w ub r. jankesi prześcignęli Gazprom w produkcji gazu.

i zatruwaniu środowiska - jakiego Rosjanie nie potrafią sobie jeszcze nawet wyobrazić ... ;-)

Zobaczymy jak to będzie z Kanadą. :)

Jak zwykle, czyli - "az jużual" - nasi południowi sąsiedzi wystrychną nas ... a raczej "wydutkają na strychu" - podobnie jak i resztę swoich poczciwych Aliantów ... ;-(

Co do tego głupkowego gazu, to można się posłużyć starym przysłowiem: "Nie mów hop! - Puki nie przeskoczysz" ale - jeśli komuś się to nawet udało zrobić, to - "Jeszcze nie mów hop! - puki nie zobaczysz w co wskoczyłeś" ...

Spokojnie przewidujący Rosjanie - na to - czekają - tak jak i Zachodnia Europa ...

Narazie wszyscy się podniecają kibicowaniem do jakiego rekordu w rozlewaniu dojdzie w tej dotychczas uroczej Zatoce Meksykańskiej ...

A tak się fajnie i beztrosko wierciło i sama ropa wypływała i - i tak się tym rozochociła - że nie można jej jeszcze zatrzymać ...

Gucio z Montrealu

Czego to ludzie nie plotą

A tak się fajnie i beztrosko wierciło i sama ropa wypływała i - i tak się tym rozochociła - że nie można jej jeszcze zatrzymać ...
No tak, gaz będzie wypływał z łupków sam, jak ropa w Zatoce Meksykańskiej. Słyszałem też, że ma być wypłukiwany, jak w Teksasie, ale to pewnie plotka. W innej (wyborczej) wersji ma być eksploatowany odkrywkowo. :)
qwerty

G.z M. - Buzek, Soros a tu - Polska Racja Stanu ...

... tutaj, powyżej, o Buzku http://szczesniak.pl/1689
... tutaj, poniżej, o Sorosie http://www.wnp.pl/wiadomosci/113187.html co warto zacytować:

Soros: nie można wykluczyć upadku euro

PAP - 23-06-2010 14:16
Nie można wykluczyć, że dojdzie do załamania się euro i projektu europejskiego - ocenił amerykański finansista George Soros w opublikowanym w środę wywiadzie dla niemieckiego tygodnika "Die Zeit". Uważa on, że niemiecka polityka oszczędności zagraża Europie.
Zdaniem Sorosa, upadek wspólnej waluty i UE byłby "tragiczny, bo Europie groziłyby konflikty między państwami, które ukształtowały historię kontynentu". "Dezintegracja już ma miejsce: różnice zdań między Niemcami a Francją w polityce gospodarczej są większe niż przed 10 laty" - powiedział Soros.

W jego opinii Niemcy są izolowane na świecie w swych poglądach na politykę gospodarczą. "Przez wzgląd na swą historię obawiają się bardziej inflacji niż recesji. Reszta świata jest odmiennego zdania" - dodał.

"Niemiecka polityka jest zagrożeniem dla Europy, może zniszczyć europejski projekt. Stabilność nie oznacza tylko braku inflacji, ale też brak deflacji. W chwili obecnej Niemcy wpędzają sąsiadów w deflację: zadłużone kraje muszą ograniczać płace i ceny. Grozi to długą fazą stagnacji. A ta prowadziłaby do nacjonalizmu, niepokojów społecznych, wrogości wobec obcych. Zagrażałaby zatem demokracji" - powiedział Soros.

Jego zdaniem jeśli Niemcy nie zmienią swej polityki, pomocne byłoby wystąpienie tego kraju z unii walutowej. Choć - jak przyznał - politycznie byłoby to fatalne.

Na początku czerwca rząd Niemiec zaproponował program oszczędności budżetowych i kroków podatkowych, co pozwoli wygospodarować 80 mld euro do 2014 roku. Berlin naciska na zaostrzenie zasad dyscypliny budżetowej przez UE. Tymczasem USA obawiają się nadmiernego zaciskania pasa przez Europejczyków. Waszyngton ostrzega, że może to zaszkodzić globalnej gospodarce, dławiąc rodzące się ożywienie gospodarcze.

... a tutaj, jako coś niewygodnego, o Szawesie http://www.wnp.pl/wiadomosci/113237.html co też warto zacytować:

Wenezuela znacjonalizuje platformy naftowe amerykańskiej firmy

PAP - 24-06-2010 08:24
Wenezuela znacjonalizuje 11 platform wiertniczych należących do amerykańskiej firmy Helmerich and Payne - poinformował w środę wenezuelski minister energetyki Rafael Ramirez.
Minister oświadczył, że platformy, które od pewnego czasu nie były wykorzystywane z powodu sporu o zaległe płatności wobec państwowej firmy wenezuelskiej PDVSA, zostaną znacjonalizowane w celu wznowienia produkcji.

"Jest grupa właścicieli platform, którzy odmawiają rozmowy na temat taryf i usług z PDVSA i woleli pozostawić sprzęt bezczynnie przez rok - powiedział Ramirez dziennikarzom w bogatym w ropę stanie Zula. - Taki właśnie jest przypadek amerykańskiego Helmerich and Payne".

Jak dodał firmy, który odmawiają produkcji, realizują plan osłabienia rządu prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza. Gospodarka tego kraju ucierpiała z powodu spadku od 2008 roku wydobycia ropy naftowej, na co jeszcze nałożyła się głęboka recesja.

... i jeszcze o NATO http://www.rp.pl/artykul/498438_Kryzys_u... również warte zacytowania:

Kryzys uderza w armie NATO
Anna Słojewska 24-06-2010, ostatnia aktualizacja 24-06-2010 01:22

Europa zaciska pasa. Jej wojska także. Będzie mniej żołnierzy, samolotów i łodzi podwodnych

Oszczędności dotkną również brytyjskie lotnictwo. Londyn zamierza zmniejszyć zamówienia na samoloty typu Eurofighter

Dania ogłosiła, że wycofuje się z natowskiego projektu budowy AGS – sojuszniczego Systemu Obserwacji Obiektów Naziemnych z Powietrza. Ma on chronić żołnierzy, na początek w Afganistanie, dzięki dostarczaniu dowódcom niezakłóconego obrazu satelitarnego. Co prawda wkład Danii w wart 1,3 mld euro projekt to tylko 50 mln euro, ale w NATO pojawiły się obawy, że Kopenhaga może dać zły przykład innym spośród 14 sojuszników finansujących AGS. – Duńska decyzja jest złym sygnałem dla naszych sił i dla innych sojuszników – powiedział Anders Fogh Rasmussen, sekretarz generalny NATO, do ubiegłego roku premier Danii.
AGS to niejedyna zagrożona inwestycja, bo Dania nie jest jedynym krajem dotkniętym kryzysem gospodarczym. Wielka Brytania zmniejsza liczbę łodzi podwodnych o napędzie atomowym i redukuje zamówienia na samoloty wielozadaniowe Eurofighter. Mniej nowych maszyn tego typu kupią również Niemcy. To akurat nie powinno zaszkodzić bezpieczeństwu sojuszu. Bardziej niebezpieczne wydają się plany Holandii. Kraj ten zamierza oszczędzić w tym roku od 0,4 do 2,1 mld euro w budżecie ob- ronnym wynoszącym 8 mld euro. Opracował 12 scenariuszy, z których najtańszy przewiduje skoncentrowanie się na siłach morskich i powietrznych oraz zmniejszenie liczebności armii o dwie pełne brygady. Zdaniem ekspertów po takiej redukcji Holandia nie będzie w stanie wysyłać wojsk na misje takie jak ta w Afganistanie.
Według danych sztokholmskiego instytutu SIPRI w 2009 r. kryzys nie spowodował jeszcze znaczących oszczędności. Poważnych cięć dokonało tylko kilka krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Teraz wiadomo, że w tym roku dołączą do nich Grecja i Hiszpania, a w kolejnych miesiącach możemy się dowiadywać o oszczędnościach innych państw.
– Europa Zachodnia jest jedynym regionem na świecie, gdzie wydatki na wojsko w ostatniej dekadzie były stabilne. W innych – USA, Azji, nawet w niespecjalnie narażonej na konflikty zbrojne Ameryce Południowej, budżet obronny systematycznie się zwiększał – mówi „Rz” Sam Perlo-Freeman, ekspert SIPRI, współautor dorocznego raportu o wydatkach wojskowych. Najszybciej w ostatniej dekadzie rosły wydatki wojskowe w USA, Chinach, Brazylii i Indiach. W 2009 roku najwięcej na cele wojskowe wydawali Amerykanie. Daleko za nimi znalazły się Chiny, potem Francja, Wielka Brytania i Rosja.
Zdaniem eksperta SIPRI Europa nie czuje się zagrożona, a jedyne kraje, które uważają się za światowe potęgi militarne, gotowe inwestować, by podtrzymać to przekonanie, to Wielka Brytania i Francja. – Państwa europejskie nie sądzą, by zagrożenia nowego typu, jak zmiany klimatyczne czy terroryzm, można było zwalczać środkami militarnymi. A na swoim terenie nie widzą konwencjonalnych zagrożeń – uważa ekspert. Według niego w najbliższych latach Europa musi się poważnie zastanowić, do czego potrzebna jest jej armia, i dostosować wydatki do nowej wizji.
W tej sytuacji redukcja wydatków na tradycyjne cele nie musi oznaczać mniejszego bezpieczeństwa. Francja chce zmniejszyć zatrudnienie o 47,5 tys. etatów, a jednocześnie kupuje nowe fregaty i myśliwce. W sumie jej budżet obronny nawet nieco wzrośnie, choć ministra obrony czekają potyczki z ministrem finansów, którego zadaniem jest drastyczne zmniejszenie deficytu budżetowego.
Racjonalizacja wydatków czeka też Niemcy, które rozważają rezygnację z kosztownego, ale mało efektywnego poboru na rzecz armii zawodowej. Na razie budzi to kontrowersje, ale – jak mówi minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg – „w ciągu dziesięciu lat pobór na pewno będzie zniesiony”. Poważne reformy planują Brytyjczycy. Chcą, by żołnierze byli przygotowani i wyposażeni do udziału w misjach ekspedycyjnych, a nie do tradycyjnej wojny. Czy przy okazji reform nie osłabią armii – nie wiadomo. Przed pochopnymi decyzjami o zmniejszaniu liczby żołnierzy w reakcji na kryzys ostrzegł sojuszników sekretarz obrony USA Robert Gates.
Oficjalna strona sojuszu www.nato.int
Rzeczpospolita

Soros lubi potrząsać, przy okazji, upatrzonymi jabłonkami i zbierać co spadnie ... Co się dzieje w Niemczech - nie bardzo rozumiem ale - wyglada mi na to, że Grzesiek sobie przypomnial lata trzydzieste tamże i - i się zaniepokoił i to - niewątpliwie słusznie - że tym razem można nie zdążyć zebrać otrząśniętych jabłek ...

A Szawes, jako enfant terrible, odsłania kurtynę za która publika nie powinna zaglądać ...

A jaka jest w tym sosie Polska Racja Stanu?

Wygląda mi na to, że nadchodzi historyczna sytuacja czyli warunki w których warto jest wrócić do starej koncepcji stworzenia Unii Niepodległych Państw Europy Środkowej i to - neutralnej - Od morza do morza ... ;-)

Tylko tym razem - pod kierownictwem najlepiej do tego predysponowej - Ukrainy ...
Takie rozwiązanie nie przeszkadzałoby Rosji a Zachód musiałby się przystosować do sytuacji w której powstanie nowy Partner Gospodarczy z którym trzeba się będzie liczyć a nie kolonializować ...

Może te cytaty są troche przydługie do czytania ale - potrzebne mi były jako elementy rusztowania do zbudowania wstępnego określenia koncepcji Polskiej Racji Stanu ...

Coś mi logowanie nawaliło więc pozdrawiam - Gucio z Montrealu

Zmartwienia poczciwych filantropów

Poczciwy filantrop p. Soros denerwuje się, bo Niemcy nie chcą brnąć w jeszcze większe długi u międzynarodowej finansiery.
A że nie jeden Soros się tym martwi, więc przed G-20 nastąpił skomsowany i jednoczesny atak na politykę rządu niemieckiego. Z jednej strony Obama wysłał list do Merklowej, by nie wprowadzała w życie planowanych oszczędności, tylko zwiększała zadłużenie (czyli wydatki) w celu stymulowania konjunktury, z drugiej strony Soros zaczął w niemieckiej prasie straszyć, że Niemcy zniszczą euro i rozwalą Unię, z trzeciej strony do ataku ruszył Krugman i też oskarżył Niemcy, że swą polityką oszcędzania doprowadzą EU i świat do tragedii (i pewnie końca świata, ale tego już/jeszcze nie powiedział).

Niemcy chcą raptem zaoszczędzić 80 mld euro przez 4 lata, ale i to doprowadziło światowych filantropów do wściekłości i słusznie. Lepiej dmuchać na zimne, bo co będzie, jak Niemcą spodoba się ograniczenie pożyczania, albo jak inni pójdą w ich ślady?

Eva

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Bawi mnie ten sposób podawania ...

... dużą łyżką - małej dawki ... ;-) ... 80 mld ! ale - w ciągu czterech lat ... To tak jak ktoś - "dostał subwencję na badania naukowe aż 1 000 000 dolcy!" - tłustym drukiem a potem - dodane małemi literkami - na 10 lat ... ;-(

Gucio z Montrealu

Andrzej's picture

Zaprawieni w boju z Rosją, teraz na Niemcy

Zadziwiłem się ostatnio, gdy w Wyborczej duży artykuł, jakie to złe Niemcy. Zadziwiło mnie, bo fakty jakie przytaczał autor - były świetne. Oszczędność, kontrola nad kosztami pracy, zrównoważony budżet (nawet poprawka do konstytucji...). Nawet okazało się, że nadwyżka w handlu zagranicznym zagraża gospodarce. Wszystko, co kiedyś było ideałem klasycznych ekonomistów, nagle okazuje się złe.

Ale te argumenty padały już wcześniej. W amerykańskich think tankach takie nuty spostrzegałem już wcześniej. Coś się szykuje. Niemcy zostaną doprowadzone do porządku jak kiedyś Japonia.

Jeśli takie rzeczy serwują, a wykształceni ludzie czytający gazety dają się nabierać... Łatwo jest nimi manipulować. Może Thomas Jefferson miał rację: "Człowiek który nic nie czyta, jest bardziej oświecony, niż człowiek który nie czyta nic, poza gazetami".

Chłopcy do bicia - Niemcy i Chiny

Wszystko, co kiedyś było ideałem klasycznych ekonomistów, nagle okazuje się złe.

Współczesny kapitalizm wszedł (jak niegdyś planował socjalizm, ale mu nie wyszło) w wyższą fazę rozwoju, a ta rządzi się innymi prawami - co kiedyś było cnotą, dziś jest wadą. Kapitalizm, jak mądrze zauważył Marx, powstał i rozwinął się dzięki akumulacji kapitału, czyli (Max Weber) cnocie oszczędzania i ciężkiej pracy w znacznym stopniu stymulowanej przez protestancki etos pracy (wiara w predestynację). Dzisiejsze USA rządzą się, a raczej są rządzone, zupełnie innym etosem (nie mającym związku ani z pracą ani z oszczędzaniem) i kraje takie jak Chiny czy Niemcy (stawiane ostatnio w jednym szeregu) są potępiane za krnąbrne próby nie poddawania się wyższej, lepiej rozwiniętej fazie kapitalizmu. Chiny mają rzecz jasna ze wgl. na swą wielkość, nieprzynależność do bloku zachodniego i historię dalece mniej związane ręce niż Niemcy. Rosja jest przypadkiem granicznym i specyficznym, to inny temat.

Niemcy zostaną doprowadzone do porządku jak kiedyś Japonia.

No właśnie tego Niemcy się boją. Japonia stosując się do dobrych rad zza oceanu zadłużyła się od kryzysu lat 90. po dziś dzień do 200% PKB i NIC jej to nie dało oprócz wieloletniej stagancji. No i oprócz tego, że coraz większą część budżetu zżera obsługa kredytu (%), co pozbawia państwo pola manewru i niezależności.

Może Thomas Jefferson miał rację: "Człowiek który nic nie czyta, jest bardziej oświecony, niż człowiek który nie czyta nic, poza gazetami".

Th. J. w zasadzie chyba rację miał, ale nie znał (bo i skąd) realnego socjalizmu. Mnie tak np. wyrastanie w tzw. komunie na zawsze nauczyło czytania między wierszami i sporej porcji sceptycyzmu. Dyskutując z rodowitymi mieszkańcami Zachodu (Niemiec Zach.) widzę różnicę - podczas gdy ja czytam "z kluczem", inteligencja wychowana w demokracji wierzy w przekaz medialny poważnych gazet/czasopism, tak jakby nic się nie zmieniało. Tytuły typu Spiegel, FAZ, die Zeit mają tak potężną (wypracowaną wcześniej) renomę, że łatwo im o rząd dusz w wyższej półce społeczeństwa.

Eva

Gucio z Montrealu's picture

G.z M. - Cóż za genialne spostrzeżenie ...

... kiedy człowiek może być bardziej oświecony ...

Thomas, Thomas ... Jefferson ... tak mi to coś mówiło ale nie mogąc sobie przypomnieć - zajrzałem do Gugla i znalazłem przy tej okazji coś bardzo ciekawego - wartego posłuchania (około 23 minut)

Zaskakującym jest spostrzeżenie do jakiego stopnia można sprzeniewierzyć pięknie proste założenia wyjściowe ... I co dalej ???

Gucio z Montrealu