W Europie sukces gazu niekonwencjonalnego będzie trudno powtórzyć - zgadzają się co do tego i europejscy politycy i przedstawiciele biznesu oil&gas.
Europa jest przede wszystkim mniej bogata w gaz łupkowy niż Ameryka. Zasoby wg badań Rosnera w 1997 wynosiły ok 15 bilionów m3 w Europie, (wobec 450 bilionów w USA). Międzynarodowa Agencja Energii w najnowszym Energy Outlook z 2009 roku oceniła zasoby całego gazu niekonwencjonalnego w Europie na 29 bilionów m3, przy 233 bilionach w Ameryce Północnej czy 155 bilionach w dawnym ZSRR i 144 w Chinach. Czyli szacunki generalne nie są dla Europy najbardziej korzystne. Ale i tak są to kuszące ilości.
Badania w Europie są na bardzo wstępnym etapie, choć pierwsze badania i odkrycia tego gazu miały miejsce w 80-tych latach. Szanse na sukces daje dość szerokie występowanie łupków o różnym stopniu dojrzałości, która ma znaczenie dla możliwości wydobycia).
Żeby zilustrować, jak wielkim obciążeniem dla otoczenia jest wydobycie gazu łupkowego, można porównać wielkość najbardziej efektywnego obszaru wydobycia w Ameryce – Barnett Shale. Zajmuje on obszar w przybliżeniu Belgii i Holandii i wydobywa się z niego 28 miliardów m3 (2008 rok), czyli dwukrotnie więcej niż Polska zużywa. Jednak do wydobycia tego gazu pracuje 8 tysięcy szybów. Pytanie czy gęsto zaludniona Europa wytrzyma takie obciążenie?

Politycy są właśnie dlatego sceptyczni, gdyż zdają sobie sprawę z uciążliwości dla otoczenia i jak trudno będzie przekonać społeczności lokalne do zgody na ich zastosowanie. Komisarz ds. energii mówi, że gaz łupkowy może uzupełnić dotychczasowe wydobycie niż je zastąpić z powodu wysokich kosztów i oporu tak środowisk lokalnych jak i ochrony środowiska.
Dlatego pozwolenia administracyjne będą dużą przeszkodą, gdyż jak twierdzi szef Shella Peter Voser, w Stanach ludzie dużo łatwiej akceptują wiercenia, budowę infrastruktury i obciążenia związane z wydobyciem niż w Europie. Tam dodatkowo większość wydobycia odbywa się na terenach federalnych, gdzie nie ma poważnych przeszkód biurokratycznych. Pozwolenia dość łatwo amerykańskie firmy poszukujące otrzymują w Texasie, ale już w Nowym Yorku zbliżenie się z odwiertami w okolice terenów wodonośnych spowodowało reakcję władz lokalnych i orzeczenie sądu, który nakazując przeprowadzenie badań i wydawanie osobnych pozwoleń dla każdego odwiertu - praktycznie uniemożliwił wiercenia. Dlatego szef Shella uważa, że shale gas nie odegra znaczącej roli w bilansie energetycznym Europy.
We Francji już ruszyły poszukiwania. Południowo-wschodni rejon daje pewne szanse, choć geolodzy z Francuskiego Instytutu Naftowego (IFP) wiedzą doskonale, że geologia tych regionów różni się bardzo od złóż amerykańskich. A żeby wydobycie było dochodowe, trzeba wydobywać duże ilości, natomiast w Europie występują zwykle małe, pofragmentowane złoża - mówi Yves Mathieu z IFP.
Francuzi jednak zachęcają amerykańskie firmy, które zdobyły doświadczenie na amerykańskich złożach. Szczególnie zachęcają do wspólnych przedsięwzięć z krajowymi gigantami - GDF Suez współpracuje z Schuepbach Energy z Dallas, a Total z firmą Devon – wtedy szanse na pozwolenia są znacznie większe. Drobna uwaga: tej techniki wiązania inwestorów z doświadczeniem i kapitałem z krajowymi graczami powinniśmy się od Francuzów (i nie tylko od nich) uczyć. To najpewniejsza droga do pozyskania nowych technologii przez wykorzystanie atutu własnych zasobów geologicznych i decyzji polskich urzędów.
Europejscy geologowie utworzyli inicjatywę GASH (od gas shales) – projekt europejskich ekspertów, który ma systematycznie zbadać i usystematyzować bazach danych występowanie skał łupkowych w Europie, a także przygotować analizy ich potencjału gazowego. Przewodzi temu niemiecki Geo Forschungs Zentrum (GFZ) z Poczdamu, ale udział biorą Francuzi (IFP), Austriacy, Holendrzy i Anglicy. Polaków niestety nie ma, choć potencjał geologiczny i ludzki mamy niezgorszy.
- - -
ilustracja: wykład Donalda Gautier z US Geological Survej dla IFRI
- skomentujesz?
- czytano: 1817
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
28 komentarzymyślę, że odbędzie się to niestety bez udziału europy. po pierwsze ze względu na mizerne złoża, a po drugie ze względu na socjalistyczną skostniałość europejskich urzędów ...
Lukas
... ale mi na to nie wygląda ... Europa jest ostrożniejsza i bardziej dalekowzroczna - woli się pierw przyjrzeć jekie będą skutki tego łupkowego zachwytu w Stanach ... Szczególnie obserwując skutki tego "dril bebi dril" w Zatoce Meksykańskiej ...
Co mi się podoba u Taiwańczyków (właściwie Chińczyków) to ich rozsądek przewidywania ... Nie dyskutując czy się to im odrazu opłaci - wybudowali największy tankowiec na świecie do zbierania rozlanej na powierzchni morza ropy i oddzielania jej od wody ...
Nie wiem czy w jego budowie BP miało swój udział, raczej wątpie, ale teraz będa ich klientem, co przewidującym zwróci koszt jego budowy ...
"w Stanach ludzie dużo łatwiej akceptują wiercenia, budowę infrastruktury i obciążenia związane z wydobyciem niż w Ameryce"
Mały lapsus się Panu wkradł.
Ja tak sobie czekam na hejnał coby kupić samochód i zamontować instalację CNG. Tymczasem są jakieś zapowiedzi akcyzy - nie wiem co państwo miałoby zyskać. No i te homologacje na butle wysokociśnieniowe to jakaś paranoja. Czytałem kilka opinii, że CNG jest dużo bezpieczniejszy. Tłumaczono to głównie tym, że metan wybucha tylko przy ściśle określonym stężeniu (podobną historię mi kiedyś gazownik sprzedał- robił u mnie kuchenkę, odkręcił zawór, otworzył okno i tak sobie leciało, powiedział, że po 15 minutach przy zamkniętym oknie stężenie byłoby groźne). Ponadto butle zawierają gaz pod wysokim ciśnieniem więc przy uszkodzeniu gaz się rozpręża gwałtownie się schładzając.
Tymczasem stacji tankowania jak na lekarstwo. A prywatną stację postawić na parę domków, podejrzewam, że też niełatwo będzie.
Mógłby mi Pan trochę rozjaśnić w głowie?
Pozdrawiam
Jacek Czerwiński
Wszystko to racja, jednak dzisiaj bezpieczeństwo jest wygodną wymówką dla biurokracji i mnożenia koncesji i uznaniowości (czytaj korupcji).
Gazowi ziemnemu nie wróżę zbytniej kariery. Wiele czynników: podatki, monopol na rynku gazu, biurokracja, kierowcy - segment wrażliwy cenowo już od dawna jeździ na LPG. Propan butan wszedł w lukę i wykorzystał paraliż państwa do zagospodarowania 2 milionów kierowców, ale to był mechanizm, który nie wymagał żadnego wsparcia państwa oprócz tego, żeby podatków nie podwyższać. I to nam się udało. Liczenie na dotacje państwowe - to recepta na klęskę biznesu. W Polsce.
A chciałby pan się znaleźć w bliskim sąsiedztwie takiej uszkodzonej butli, gdy zostanie rozerwana? Perspektywa przyjęcia na klatę metalowych odłamków nie jest wg mnie kusząca...
Miałem swego czasu Ładę z dodanym zbiornikiem na 8 kg sprężonego gazu ziemnego o ciśnieniu rzędu 200 atm. Na poczatku, jako mechanik, czyłem się nie swojo z takim "baniakiem" w bagażniku ...
Szybko się jednak okazało że ten "baniak" nie ma racji do rozrywania się w normalnych okolicznościach. Próby strzelania doń i pożaru nic nie dają ... One maja zabezpieczenie topikowe na wypadek znalezienia się w wysokiej temperaturze, a kulą trzeba trafić prostopadle do powierzchni cylindra żeby go móc przebić ... i też nic - gaz ucieka i dopiero zaczyna się palić "na zewnątrz"...
Jedyną "nie ciekawą" sytuacją może być taka ucieczka gazu w pomieszczeniu zamkniętym jak garaże w piwnicach ... I to też - niezupełnie - biorąc pod uwagę mocno ograniczoną ilość tego gazu ...
Co do stacji umożliwiających napełnianie - to Szwajcarzy wyprodukowali (swego czasu) mały domowy kompresorek który pozwalal ładowanie zbiornika domowym gazem w ciągu nocy ...
Wygląda mi jednak na to, że koszt takiej instalacji i gazu nie wróżą już dużej przyszłości ... Warto jest raczej zainteresować się rozwojem pojazdów elektrycznych - tu się otwiera duże pole różnorodności rozwiązań - aż do ładowania baterii "wlasnym prądem" z małego wiatraka czy paneli voltaicznych ... ;-)
w swoim aucie, zuzycie mniejsze okolo 30 %
Pozdrawiam Andrzej
... ten generator ? ... Czyżby na - pedały ? ... ;-)
Generatory HHO, mozna zakupic bezproblemu w Chinach, USA(jezdzi na nich policja) czy Koreii, osobiscie posiadam koreanski drozszy lepszy.Nie jest to perypetum mobile ale znaczaco podnioslo moc, kulture pracy silnika oraz ograniczylo zuzycie w w moim niestarym polo 1.2 12 v do okolo 5-6 litra gazu na setke, moze nawet mniej...
Pozdrawiam Andrzej
... z klasyczną benzyną też się będzie chemmobile przytulał? Życzę powodzenia ;-)
"Pole rażenia" i siła wybuchu baku z benzyną są mniejsze niż eksplozja zbiornika gazu pod ciśnieniem ~200 bar.
... czego się zapomina wziąć pod uwagę przy takim porównaniu to jest ilość nagromadzonej energii ...
Bak na benzyne może zawierać conajmniej 35 litrów tejże ... Co znaczy najmniej 4 razy więcej niż zbiornik gazu naturalnego pod ciśnieniem tych 200 atm - opisanego uprzednio http://szczesniak.pl/1690#comment-9069
Ważną jest różnica sposobu "uwalniania" tej energii ...
Przy tak małym zbiorniku to uwalnianie jest controlowane wydatkiem uciekającego gazu czego nie ma w podobnym stopniu przy baku ... "Rozpędzanie się" palenia benzyny jest "wolniejsze" niż gazu ale groźniejsze w skutkach ...
Natomiast naprawdę niepokojącym przypadkiem potecjalnego niebezpieczeństwa jest podmorski odcinek gazociągu Nord Stream czyli około 1200 km (pomiędzy zaworami odcinającymi) rury o 48 calowej średnicy również pod ciśnieniem około 200 atm ... ;-(
Dla porównania - gazociąg przebiegający przez Polskę, o długości około 600 km, ma ich conajmniej 6 czy 7 (na każdej stacji tłoczenia) ...
1. Napisal Pan: "W Europie sukces gazu niekonwencjonalnego będzie trudno powtórzyć - zgadzają się co do tego i europejscy politycy i przedstawiciele biznesu oil&gas." Co do tego z pewnoscia zgody nie ma. W zadna strone. Dotyczy to zarowno politykow jak i swiata biznesu "oil&gas". Z jednej strony biznes prywatnie jest znacznie bardziej optymistyczny niz oficjalnie. Politycy sa skolowani: czy dalej "podlaczac" swe relacje do obecnych dostawcow gazu, czy moze grac do przodu z przyszlymi gigantami, a sa to potezne firmy (jednak to nie jest pewne:-).
2. Napisal Pan: "Międzynarodowa Agencja Energii w najnowszym Energy Outlook z 2009 roku oceniła zasoby całego gazu niekonwencjonalnego w Europie na 29 bilionów m3, przy 233 bilionach w Ameryce Północnej czy 155 bilionach w dawnym ZSRR i 144 w Chinach." Zapewne Pan wie, ze szacunki gazu w Rosji (tego konwencjonalnego) to 43 biliony m3, a drugiego kraju pod wzgledem zloz konwencjonalnych gazu, Iranu, to 30 bilionow m3. Jezeli Europa mialaby rzeczywiscie 29 bilionow m3 gazu (niekonwencjonalnego) to jest tyle co okolo 200 lat importu gazu z Rosji do Europy! Jezeli te liczby okaza sie prawda (a jak historia wydobycia ropy i gazu wskazuje, raczej bede sporo wieksze) to Europa ma gigantyczne ilosci gazu: Stany, Rosja i Chiny maja megagigantyczne.
Prrosze porownac ile sie wydobywa gazu w USA oraz potencjal wydobycia tego gazu gdyz szcunki maja niewiele do powiedzenias, prosze zwrocic uwage ze Usa ciagle importuja gaz LNG mimo triumfalnych zapowiedzi brukowcow ze przestawia gazoporty na eksport nie zapowiada sie na to.Klania sie prosty rachunek, poki bedzie lekka nadpodaz gazu konwencjonalnego z lupka wyjda nici.Mimo to przygladam sie tej technologii i jej kibicuje
Andrzej
Uprzejmie proszę o przedstawianie się... zwłaszcza zalecając "wyważenie".
1. Bardzo Pan tajemniczy - przedsiębiorcy "prywatnie"... mhm... jakieś przykłady?
2. Wydaje mi się, że myli Pan kategorie rezerw: proved i recoverable. To jak porównywać gruszki z jabłkami. Wtedy można dowieść każdą tezę.
1. Przepraszam, to nie jest tajemnicze. Biznes w niektorych sytuacjach jak nie jest pewny efektu to woli zanizac rzeczywiste prognozy, aby np. uzyskac lepsze warunki inwestycyjne (w tym wypadku podatki, oplaty licencyjne). Gdyby np. taki Exxon dzisiaj oglosil, ze zrobi miliardy czy biliony na wydobyciu gazu w Polsce, to jutro podnioslby sie wrzask (i slusznie) wsrod politykow i innych, ze trzeba "walnac" wysokie oplaty licencyjne, podatki, etc. A tak jak sie podkresla, ze nie wiadomo, ze niepewne, i w ogole gigantyczne ryzyko (i w tym jest sporo prawdy!) to taka presja jest mniejsza. Nie wiem czy Pan zdaje sobie sprawe, ale obnizajac oczekiwania na wydobycie gazu w Polsce pomaga Pan finansowo amerykanskim koncernom:-) A tu "nie boj zaby". One same swietnie sobie poradza. Jezeli podatki czy oplaty licencyjne od gazu wzrosna to naprzod PGNiG padnie (zanim Exxon).
2. Dla scislosci, jezeli mylilem, czy bardziej upraszczalem to rezerwy "proved" z "prospective". Z tym, ze, kazde rezerwy obecnie "proved" byly kiedys "prospective". Co wiecej w postepie rozwoju rezerw z reguly, calosciowo "proved" okazuje sie wiecej niz "prospective" (zwlaszcza na nowych polach czy rejonach rozwoju). Zatem nie porownywalem jablek z gruszkami, ale male niedojrzale jablka ("prospective") z duzymi dojrzalymi jablkami ("proved"). Zatem moje porownanie ma tym wiekszy sens: bo zloza gazu lupkowego, ktore obecnie sa oceniane jako "prospective" w toku rozwoju gdy stana sie "proved" okaza sie (zapewne) jeszcze wieksze. I to jest pryzmat przez ktory sie sledzi rozwoj: dlatego amerykanskie giganty wchodza w to z miliardami.
Tomasz N.
Generalnie to ja obiektywnie służę "imperializmowi amerykańskiemu, rewanżyzmowi niemieckiemu, syjonistycznej klice i gazpromwskiemu szantażowi". To żeby nie musiał Pan wywodzić, komu służę :-) I nie boję...
1. Zbyt to kombinatoryczne i spiskowe wnioskowanie, żeby mnie przekonało. A już twierdzenie: "naprzod PGNiG padnie" wydaje mi się jakimś całkowitym nieporozumieniem. Poza tym szumu nie robi biznes tylko politycy i media. A ich cele są bardziej pogmatwane niż proste biznesowe zyski.
2. Szacunki shale gazu w Europie są "prospective"? Jakieś źródło? Kto tak oszacował? Bez geofizyki? Poza tym dane o zasobach gazu, które Pan przytoczył, wg moich danych nie są prospective. Może Pan podać swoje źródło?
To nie chodzi o zadne sluzenie. Tylko niestety wypowiedzi w niektorych sprawach moga byc bardziej lub mniej na reke jednym badz drugim. Po prostu slowa maja swe konsekwencje. I troche luzu zycze: cokolwiek Pan nie powie to mozna zawsze odniesc w taki lub inny sposob na czyjas korzysc lub niekorzysc.
1. Zadne kombinatoryczne wnisokowanie, ale proste jak drut podejscie do biznesu. Wedlug Pana terminologii to kazdy kontrakt (a juz w szczegolnosci utajniony, a ich mnostwo w biznesie) to forma spisku. I w pewnym sensie to racja. Kwestia terminologii.
2. Zrodlo takie samo jak Pana, bo pisze o tych samych liczbach (ktore Pan przytoczyl). Pan pomylil terminologie: "recoverable" dotyczy to co da sie wydobyc i jest w tej samej kategorii co oil/gas "in place" (czyli co sie da i nie da wydobyc). "Proved" i "prospective" dotycza stanu pewnosci oceny (w pierwszym wypadku wiekszy w drugim mniejszy). Szacowac jako "prosepective" mozna wieloma metodami: np. statystycznymi (wychodzac od pewnych wstepnych danych), "remote sensing" itd. (Jakby Pan nie wiedzial to tak wlasnie szacuje sie zloza nieodkryte:-), a jednak sie da.) Jak juz wchodzi sie w etap geofizyki (i do tego odwierty, chociaz nieraz sa i inne metody: geochemia, elektromagnetyczne) to przechodzi sie wlasnie w etapach ocen od "prospective" do "proved".
"Wedlug Pana terminologii to kazdy kontrakt (a juz w szczegolnosci utajniony, a ich mnostwo w biznesie) to forma spisku."
To z pewnością nie u mnie. Proszę mi pokazać, gdzie ja coś takiego napisałem, albo choćby zasugerowałem. Na głowę jeszcze nie upadłem.
Dokladnie Pan to implikowal starajac sie odeprzec moje argumenty wczesniej absurdalnie zarzucajac mi "spiskowe wnioskowanie".
Zarzucanie komus uleganiu teorii spiskowej wynika z niemoznosci odpowiedzi na pytania jakie wlasnie stawia teoria spiskowa.
Tomek N.
To że uznałem Pana wnioskowanie za spiskowe, świadczy, że ja myślę spiskowo? mhm... wg jakiej to logiki wnioskowanie?
Wedlug logiki intuicjonistycznej: zdrowego rozsadku zycze:-)
Tomek N.
Upały upałami, a zdrowy rozsządek dochodzi do głosu. O gazie łupkowym wypowiedział się wice-minister skarbu Mikołaj Budzanowski:
Zgadzam się w pełni i przed tymi przeszkodami ostrzegałem, choć jednocześnie ten hałas wokół gazu może część z tych przeszkód usunąć.
Ale dodałbym:
1. po pierwsze nie wiemy, czy ten gaz tam jest.
2. po drugie nie wiemy, czy jest wydobywalny.
3. po trzecie - czy above ground zezwoli
4 po czwarte - jaka będzie ekonomia tych złóż (wg mine w Polsce - marna).
Gosc absolutnie pozbawiony jakiejkowiek wiedzy i doswiadczenia merytorycznego w branzy naftowej i gazowej. Z racji stanowiska moze jednak sporo "nawywijac".
Tomek N.
?
Fizykiem i geologiem.
(co nie jest ani eleganckie ani mile tutaj widziane), to może jakieś argumenty merytoryczne?
Coś źle mówi? Jak jest naprawdę?
Bo mówienie o kimś w odpowiedzi, że "może namieszać"... to nie jest rzetelne podejście.
Wystarczy tylko wziac CV Budzanowskiego (oficjalny) by sie zorientowac, ze nie nadaje sie do pracy ktora wykonuje. Jak Pan nie wierzy mnie to niech Pan pogada z kims co robil rekrutacje w tej branzy (czy "lowcami glow"). To ze Budzanowski nie ma ani wyksztalcenia ani stazu w branzy gazowej jest FAKTEM obiektywnym: sam to napisal w swoim CV!
To, ze moze "nawywijac" wynika z jego pozycji i nie nadawania sie na nia. Poniewaz nie zna sie na tym co robi zatem ryzyko "nawywijania" wzrasta. (Przez "nawywijanie" rozumie podjecie decyzji negatywnych dla panstwa bez zdawania sobie w pelni z tego sprawy.)
Tomek N.