Redaktor Robert Kiewicz pytał dla portalu Trójmiasto.pl ("Państwo chce sprzedać całą Grupę Lotos. Czy powinniśmy się tego bać?") o prywatyzację Lotosu. Oto kilka moich słów:
Plany prywatyzacji Lotosu dzisiaj już nie są dywagacjami. I choć rafinerie są bowiem przedsiębiorstwami strategicznymi, co wg polskich polityków oznacza państwową własność - to rząd gwałtownie potrzebuje pieniędzy i to jest najsilniejszy argument, który przełamuje inne opory. Brak środków, ogromny deficyt budżetowy, rok wyborczy - to wszystko dzisiaj skłania do prywatyzacji. Ministerstwo Skarbu chce je zdobyć, sprzedając "rodowe srebra" rafineryjne.
To moim zdaniem wzbudzi potężne opory wśród polityków, jakie już widzimy w tarciach koalicyjnych między PO a PSL, co już może zahamować proces przy uzgadnianiu zmian w dokumentach rządowych strategii. . Dodatkowo opozycja będzie tę kartę rozgrywać jako dowód na brak troski o "bezpieczeństwo energetyczne", co w Polsce jest argumentem nie do przebicia. Innym problemem, który napotka minister Grad, jest dekoniunktura na rynku rafineryjnym. Europa zmniejsza zużycie ropy, spada przerób, rafinerie są sprzedawane z dużym trudem i po niskich cenach. Także kłopoty z chętnymi do inwestycji i cena, która z pewnością wzbudzi kontrowersje (jeśli na przykład porównać ją z ceną zakupu Możejek przez Orlen) - także mogą się okazać przeszkodą nie do pokonania. Jeśli do tego dodać, że wielkie międzynarodowe firmy raczej się wycofują z europejskich rafinerii i jedynym (moim zdaniem) realnym kandydatem może być koncern rosyjski - to prywatyzacja wydaje mi się niemożliwa.
Optymistycznym elementem tej układanki jest fakt, że nowy inwestor jest absolutnie niezbędny Lotosowi. Prezes Olechnowicz doskonale o tym wie i całą swą energię wkłada w przekonanie o tym polityków. A że jest geniuszem tej gry - szanse na sukces prywatyzacyjny znacznie wzrastają.
I rzeczywiście, w zebranym przez niego materiale już mamy starcie:
Faktycznie, politycy, nie tylko opozycyjni, już protestują. Twierdzą oni, że taki sposób prywatyzacji Lotosu może zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu Polski. Zwłaszcza, gdyby grupę przejął inwestor z Rosji.
- Minister Grad już wcześniej zapowiadał, że nie przeszkadza mu inwestor rosyjski. Może jemu osobiście nie przeszkadza, ale przeszkadza on Polsce - mówi pomorski poseł PiS, Zbigniew Kozak z Komisji Gospodarki. - Aleksander Grad w Jednym z wywiadów zapowiedział też, że w ciągu najbliższych lat chce całkowicie zlikwidować Ministerstwo Skarbu Państwu. Oznacza to, że ma chyba zamiar wyprzedać cały majątek.
Według posła Kozaka takie postępowanie szefa resortu skarbu doprowadzi do całkowitego uzależnienia Polski od Rosji. - Kupujemy już gaz i ropę od Rosjan, po sprzedaży Lotosu będziemy też kupowali inne paliwa płynne - dodaje Kozak. - Mam nadzieję, że kiedy przejdą upały to i głowa ministra Grad trochę ochłonie.
Przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu, pomorski poseł PO Tadeusz Aziewicz, twierdzi tylko, że w interesie publicznym leży zapewnienie Lotosowi inwestora do rozwoju spółki. - Resort skarbu ma z pewnością świadomość powagi sytuacji - tłumaczył Aziewicz podczas wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji skarbu odbywającego się w siedzibie Grupy Lotos.
Najzabawniejsze jest to tajemnicze oświadczenie "powaga sytuacji" Lotosu. Jaka tam powaga. Orlen ma taką samą "powagę sytuacji".
- skomentujesz?
- czytano: 1234
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu









Komentarze
1 comment postedWitam wszystkich, co prawda już (albo jeszcze;) nie w branży...ale monitoruję nieustannie sytuację...i dziś przypadkiem wpadła w oko informacja, jakoby Gazprom poprzez spółkę zależną zainteresowany mógł być (niestety, na razie tylko potencjalnie) nabyciem pakietu akcji Lotosu...szykuje się interesująca akcja-prywatyzacja :)
Łukoil wprawdzie zrezygnował (nie wiem czy już oficjalnie?), ale skoro do gry wchodzi G...to pewnie i jak zwykle powrócą nieszczęsne mantry o rzekomej wyprzedaży za bezcen narodowego majątku, na dodatek niecnym sąsiadom ze Wschodu, którzy tylko czyhają na polskie gazowe aktywa...;> W moim skromnym przekonaniu szczęśliwe sfinalizowanie tejże transakcji będzie trudne, jeśli Skarb Państwa chce na niej faktycznie zarobić (a czymś wszak dziurę w budżecie łatać trzeba), z drugiej zaś strony wypada postępować ostrożnie, co by przed przyszłorocznymi wyborami nie narazić się na grad (nomen omen!:) oskarżeń opozycji o złodziejską wyprzedaż dóbr narodowych...
Ciąg dalszy nastąpi :) Ja osobiście mam tylko skromną nadzieję, iż Lotosu nie zakupi PKN Orlen, choć to może nastawienie niepatriotyczne :/