Shell z drugiej firmy naftowej na świecie przekształca się w równie potężnego gracza na rynku gazowym. Podczas ostatniej prezentacji dla inwestorów szef Shella - Peter Voser przedstawił kilka ciekawych tez:
Z punktu widzenia klienta, czyli głównie przedsiębiorstw energetycznych) gaz ma przewagę skali i kosztów nad innymi surowcami, a na dodatek niskie emisje.
Wg Shella opłacalność gazu jest bezsporna. Na podstawie danych cen surowców (gaz 290 $/1000m3, węgiel 60 $/t, CO2 40$/t) megawatogodzina energii z gazu jest najtańsza, a dodatkowo koszty kapitałowe są nieporównywalnie niższe od węgla i elektrowni atomowej, nie wspominając już energii z wiatru czy termalnej energii ze słońca.
.

.
Ciekawe są także uwagi Petera Vosera na temat perspektyw cenowych gazu:
Dla gazu dostarczanego na dalsze odległości (Północna Azja, Europa), oczekujemy, że branża będzie wciąż preferować kontrakty długoterminowe raczej niż spotowe, aby zagwarantować bezpieczeństwo dostaw dla bardzo kapitałochłonnych inwestycji.
Rynki spotowe są bardzo atrakcyjne na samo-zaopatrujących się rynkach i podczas recesji, ale to nie są głębokie rynki . Mogą też doświadczać dużych wzrostów cen w szczycie koniunktury, co nie jest dobrą informacją dla klientów.
Warto przeczytać te słowa i pomyśleć, że mówi je szef jednej z 3 największych spółek naftowych świata. I jego wiedza bardzo rozmija się powszechnymi przeświadczeniami obowiązującymi w Polsce.
- - -
ilustracja: Malcolm Brinded, Executive Director, Upstream International, wykład "The role of the natural gas in the low carbon economy".
- skomentujesz?
- czytano: 1556
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
8 komentarzy... kilka zdań, grafik i sprawa jest jasna (w każdym razie dla mnie) ...
Można odrazu przejść do dużo szerszego tematu - jak tym gazem sprawnie gospodarować i używac optymalnie - równocześnie z węglem, ropą, jądrówką i nowemi źródłami energii - żeby jak najmniej szkodziły i trwały jak najdłużej ...
Nie dam rady - łatwo się kreślić plany, trudniej robić ;-)
... "wkopałem piłkę do własnej bramki" ... I to Pańskie:
wpędziło mnie w głęboką zadumę ...
Otóż dochodzę do wniosku, że jak się już poświęciło tysiące godzin na wspinanie się, przez analizy szczegółowe, na poziom z którego widać szerzej - to nie należy już się starać "dać rady" ni "kreślić planów" a już szczególnie "robić" ... ;-)
Napewno Pan się już spostrzegł, że nie wszystko można wcisnąć w matematyczne funkcje, ale - wiedząc jak się to liczyło i obserwując rezultaty - wyrabia się intuicja która podpowiada - na co należy zwracać szczególną uwagę i czego się spodziewać jako rezultatów ... I okazuje się, że się coraz bliżej trafia ... ;-)
W - na mój sposób rozwiniętej - domenie "optymalnego wykorzystania energii" doszedłem do wniosku, że najlepiej jest przedewszystkiem zrozumieć o co chodzi, jakie są potrzeby i warunki lokalne i według tego ustalić jak to coś powinno być zrobione ... I to bez względu na istniejące ograniczenia tak materialne, finansowe jak i przyzwyczajeniowe ...
Dopiero mając taki model wyjściowy porównuję go z tym co już istnieje, jak to funkcjonuje i - wychodzi "samo" - co i w jaki sposób należy usprawnić, a co i w jaki sposób i kolejności trzeba dodać ... Co radykalnie zmniejsza ryzyko pomyłki w podejmowaniu decyzji ...
I tak mi z tego wychodzi, że wartoby się zastanowić jak zharmonizować wydobycie, przeróbkę i zastosowanie różnych energii i - i co jest do tego potrzebne ... ;-)
I tu Pan może się zdziwić - ile elementów do tego potrzebnych jest już "porozrzucanych" po Pańskim blogu i na początek wartoby je przeorganizować w tym sensie ... Tylko do tego musi przyjść ochota z ntchnieniem a nie - harmonogram ... ;-)
To jest trochę uporządkowane tutaj:
http://szczesniak.pl/tematy
Nie do końca jest to "perfect", ale jeśli by chciał Pan pomóc, to możemy załączyć wątek na forum i można powrzucać publikacje do odpowiednich tematów (mogę też dać Panu uprawnienia do dołączania do tematów.
Ja na to nie mam czasu :-(
... jak się należy po Pańskim blogu poruszać ... Niech Pan sobie wyobrazi, że dzięki temu - po raz pierwszy rzuciłem okiem na menu rozdziałów ... ;-(
Czy jest jakiś dostępny sposób na umieszczanie zdjęć czy szkiców ? Bo mnie to by bardzo ułatwiło wyjaśnianie tego co chcę powiedzieć/wytłumaczyć ?
Postaram się wrócić do tego co próbowałem już opisać, żeby to - "zebrać cuzamen do kupy" w bardziej przejrzysty ciag refleksji ...
Bardzo jest uciążliwe to - "widzenie całościowe" i - i jak to przekazać innym którzy jeszcze nie mają czasu - żeby się nad tym zastanowić ... Co na coś popatrzę, to od razu - "widzę" - że gdyby się do tego samego podeszło troche inaczej - to by się osiągnęło dużo ciekawsze rezultaty ... ;-)
Teraz kończę opis "mojej" wersji przebudowy węzła autorutowego Echangeur Turcot u "nas" w Montrealu ... Oczywiście z zupełnie innym podejściem ... którego początki znajdują się na Pańskim blogu ... ;-)
Wszyscy się kręcą wokół starego podejścia, które ma kosztować obydwa rządy i miasto - kilkanaście mld dolcy, a moje - moje może się okazać samofinansującym ... co mu nie wróży nic dobrego ... ;-(
Czy zastanawiał się Pan nad potrzebą tak indywidualnych jak i zbiorowych "projektów życia/epoki"?...
Za moich czasów to było "budowanie drogi do socjalizmu" - o głodzie i chłodzie - "własnemi rencami", bez dolarów - "zamiast tracić czas na ksiuty - zbieraj złom dla Nowej Huty!" - z naszymi złotówkami jako środkiem wymiany - może nie tak zupełnie po partacku jak się to teraz stara przedstawiać - było w tym napewno więcej zdrowego rozsądku niż w tym co się teraz robi/dzieje ...
Może stąd się bierze ta moja tęsknota do powrotu do zdrowego rozsądku i jego połączenia z obecnymi możliwościami ... ;-)
P.Voser: "Mogą też doświadczać dużych wzrostów cen w szczycie koniunktury, co nie jest dobrą informacją dla klientów".
Ale lepszą niż sytuacja, kiedy ceny wysokie mamy CAŁY CZAS z powodu źle wynegocjowanych wieloletnich kontraktów, sztywnego łącza i monopolu.
A.Szczęśniak: "Warto przeczytać te słowa i pomyśleć, że mówi je szef jednej z 3 największych spółek naftowych świata".
Rzuca mnie Pan na kolana, ale nobody's perfect, o czym świadczą przypadki szefa BP. Swoją drogą, ciekawe ile Shell ma kilkudziesięcioletnich sztywnych kontraktów na gaz lub ropę? Strzelam w ciemno, że niewiele. :)
qwerty
dlugosci trwania kontraktu /co potwierdza wole wspolpracy itd/a jedynie w braku klauzul micro i macro market udjustment factors oraz elastycznosci w jego realizacji.
takie budowanie "wspolpracy" na korzysc jednej strony z pozycji dominujacego twardziela, jest niestety promowane w pewnych srodowiskach i wystepuje nagminne w n/businesie np. Orlen na Litwie...przetargi publiczne .... prad z wiatrakow kupie ale jak wiecej niz zaplanowano to placisz kare...
jose
gratulacje, powalił pan szefa Shella na glebę.
Gdzie ja pisałem, że jestem perfect?
A ceny gazu i litewskie oświadczenia już Pan sprawdził, czy dalej będzie Pan podrzucał takie propagandowe byle co?