Kilka słów na temat potężnych sukcesów w poszukiwaniach ropy w Afryce dla Wyborcza.biz.
Odkrycie w Ugandzie to nie zasługa Polski
Poszukiwania Nafty i Gazu Kraków (spółka zależna od PGNiG) dowierciła się w Afryce do dużych złóż ropy naftowej. Ich właścicielem jest brytyjsko-irlandzka firma Tullow Oil. Dla polskiej spółki to sukces, bo oznacza, że najpewniej będzie więcej zleceń. Ale samo odkrycie to nie jej zasługa - mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw.
Przy wierceniach zawsze istnieją dwa poziomy. Pierwszy to operator. To on ma koncesję na wydobycie i ponosi pełną odpowiedzialność i koszty. W przypadku złóż ugandyjskich jest to Tullow Oil.
Drugi poziom to wykonawca, czyli firma, która zajmuje się m.in. odwiertami. PNiG jest właśnie tym drugim poziomem.
Co więc oznacza afrykańskie odkrycie dla PNiG i jej właściciela - PGNiG? Dla tej drugiej nic. Dla PNiG zaś jest to przede wszystkim szansa na większą liczbę zleceń. I to jest najważniejszy sukces spółki. Trudno bowiem powiedzieć, że odkrycie afrykańskich złóż to zasługa PNiG. To tak, jakby producentowi śrubek i nakrętek przypisywać sukces iPoda.
2010-08-25
Ostry tytuł, ale wydaje mi się, że od dłuższego czasu poruszamy się w wirtualnej przestrzeni. Polacy są głodni sukcesów - bez wątpienia. Odnoszą je indywidualnie, ale jako zbiorowość - idzie nam słabo. Na tę potrzebę sukcesu odpowiadają media, jednak jest to odpowiedź dość niebezpieczna. Niedawne medialne szaleństwo na temat shale gas już trochę przycichło, ale dla spragnionych polskich sukcesów ciągle pojawia się danie zastępcze: psuedo-sukcesy.
PNiG Kraków wiercił dla Tullow Oil w Ugandzie. Dowiercili się dużych złóż.
- to jeszcze tytuły, które trzymają się ziemi, jednak dominują całkowicie nierealistyczne:
Na końcu, "małym drukiem" pojawia się trochę żalu: "Niestety, polska firma jest jedynie wykonawcą prac wiertniczych dla firmy Tullow Oil, która wykupiła koncesje poszukiwawczo-wydobywcze w Ugandzie, stąd do PNiG Kraków trafi niewielki ułamek tej kwoty".
Podzielam ten żal, dlatego jestem przeciw karmieniu nas wirtualnymi sukcesami. Drobne już odnosimy, zapracujmy na większe :-)
- skomentujesz?
- czytano: 1850
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu









Komentarze
7 komentarzy... tylko - zniknęła mi funkcja cytacji, więc zastępuję ją "italikiem" ...
Podzielam ten żal, dlatego jestem przeciw karmieniu nas wirtualnymi sukcesami. Drobne już odnosimy, zapracujmy na większe :-)
Taaak, poczucie społecznego sukcesu jest niezwykle ważne w życiu i rozwoju narodu ... Jest atrybutem jego niepodległości ...
Odnosze wrażenie, że w obecnej Europie tylko Rosja może sobie na to pozwolić, podąża za nia Turcja i przymierza się do tego Ukraina ... Nad resztą zawisł jakiś taki sufit - "brukselskiej administracji" ...
Taka sytuacja długo nie potrwa ...
W międzyczasie należy mnożyć lokalne sukcesy - bez pytania o przyzwolenie ... Tak jak to bywało za Polski Powiatowej, kiedy to powiatowi sekretarze gospodarzyli u siebie nie pytając się o pozwolenie warszawskiej centrali ... ;-)
Polacy potrafią, żeby pomóc sąsiadom, brać na swoje plecy ciężary przekraczające ich siły, ale - na tak długo - jak cierpliwości starczy ... ;-)
off-topic
Część odpowiedzialności za takie tytuły spada również na technikę nagminnie stosowaną w portalach internetowych. Wg. tej techniki tytuł mu być niewiele mówiący i krzykliwy by generować klikalność. Ogólnie rzecz biorąc poziom portali jest tragiczny, przeważa tania sensacja, źle pojęta polityka (jako odwrcanie uwagi od istotnej polityki), życie gwiazd, nowinki gadzetowe określane jako "technika", trochę sportu i przeważnie brak nowinek ze świata nauki. Nowinki ze świata nauki są co prawda np. w Polityce i GW, ale propaganda CO2 jest tak tam intensywna (co 5-10 wpisów, co tydzień - musi być coś, nawet gdy nie ma o czym pisać, nawet jak temat odległy, np. sexshopy w Szwecji (sic!)), że mi tam osobiscie po prostu nie chce tam wchodzić. Po prostu niski poziom.
Jak to mówili starzy górale - tys prowdo.
Generalnie media są żywiołem (dosłownie: jak patrzyłem na skutki medialnego przekazu w przypadku BP Deepwater oil spill), który daleko jest od swych ideałów. Żeby coś się dowiedzieć, trzeba się przedzierać.
... na Podkarpaciu były tsy prowdy: świętoprowda; tysprowda i guvnoprowda ... Media - jak ich nie rozróżniały tak i dalej ich nie rozróżniają - ale Bace sobie kitu wciskać niedadzą ... ;-)
Andrzeju, zbieram się od dawna z komentarzem do Twojego komentarza w wyborcza.biz 'Trudno bowiem powiedzieć, że odkrycie afrykańskich złóż to zasługa PNiG. To tak, jakby producentowi śrubek i nakrętek przypisywać sukces iPoda.' To nie do końca tak. Oczywiście, jest to sukces własciciela koncesji - firmy Tullow Oil, ale bez sprawnej i doświadczonej firmy wiertniczej, takie odkrycie nie miałoby miejsca. Wielokrotnie juz zdarzało się, że mimo potwierdzonych badaniami geoficznymi złóż, rozpoczęte wiercenia były nie trafione. Wówczas winnych jest wielu od geologów po wiertników. W naszym protfelu mamy sporo zleceń, gdzie poprawiamy to co inni napsuli i dowiercamy się, właśnie z sukcesami, do ropy czy gazu. Dlatego od śróbki dobrze wwierconej tez zależy sukces :)
pozdrawiam
Agnieszka Sioła
Tytuł jest lekko za ostry. Prawda :-)
Z drugiej strony te tytuły, które powyżej przytoczyłem są znacząco przesadzone. i to jest powód - to jakby w dyskursie z niemi. Natomiast samodzielnie taka wypowiedź jest przesadzona, przyznaję.