Jak wiele razy wspominałem - energia jest wskaźnikiem zamożności społeczeństwa.
Zmiana zużycia energii na 1 mieszkańca jest dobrze skorelowana z wzrostem (spadkiem) zamożności. Jeśli wziąć pod uwagę jeden tylko (ale specyficzny) z surowców energetycznych - ropę naftową, to jej zużycie zależy także od wzorców kulturowych. Inaczej jest w Ameryce, inaczej w Chinach.
Doskonale ilustruje to wykres pochodzący z blogu Paula Schwartza z Council of Foreign Relations. Autor zatytułował ten wpis i wykres: "China Will Force the World Off Oil" ("Chiny odbiorą światu ropę"). Autor uważa, że Chiny dojdą do poziomu konsumpcji Korei Południowej i wtedy ich udział w światowym zużyciu ropy wzrośnie z dzisiejszych 10% (USA = 22%) do 70% i efektem będzie robicie rynku ropy.
Oczywiście jest to prognoza oparta na założeniu powtarzalności zjawisk i kroczeniu tą samą ścieżką przez kolejne kraje rozwijające się. Taki Peak Oil, tylko od strony popytowej. Jednak jeśli się przyjrzeć dokładnie wykresowi, to widać, że takie rozumowanie nie jest poprawne.
Wystarczy popatrzeć na wykres, żeby zauważyć, że Chiny bardzo szybko zwiększają dobrobyt obywateli (pozioma oś - dochód na mieszkańca w PPP). Jednocześnie ich zużycie ropy jest 3-4 - krotnie niższe niż Korei i Tajwanu, gdy były na porównywalnym poziomie (oś pionowa). Nowsze technologie, inne wzorce kulturowe (w Korei i na Tajwanie panują amerykańskie). Można więc spodziewać się wzrostu zużycia przez nowych chińskich kierowców wielkich ilości ropy i niedługo być może Chiny będą więcej konsumować ropy niż USA. Ale dzisiejsza wiedza nie wskazuje, żeby to był aż tak dramatyczny wzrost, jak przewidują amerykańskie think-tanki.
Poza tym, jak też widać na obrazkach i dobrobyt i zużycie ropy znacznie zmniejszają się w świecie zachodnim. Ustępujemy więc miejsca następnym w kolejce po dobrobyt.
- skomentujesz?
- czytano: 2593
- duży rozmiar
- miniaturka
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
17 komentarzy... Chiny - oszczędny naftowy konsument ...
... bo grafik świetnie pokazuje tendencyjność budowania dla mediów pozornie naukowo-logicznego rozumowania opartego na błędnych przesłankach ...
Powyższy grafik stara się stworzyć wrażenie, że zwiekszanie konsumcji energii jest warunkiem wzrostu dobrobytu ... Tylko nie podaje czyjego ... ;-)
Tymczasem, głównie Anglosasom a raczej - "Monetarystom", chodzilo i dalej chodzi o uzależnianie państw i narodów od konsumcji energii - jak od consumcji narkotyków ...
Głównym celem takiego podejścia były Chiny ... I tu - coś nie wyszło ... ;-(
Anglosasi chcieli złapać Chiny za głowe a tymczasem Chiny złapały Anglosasów za czulsze miejsce - do czego wstyd jest się przyznać ... Chiny zaczęły sprytnie stosowac ich własne metody - przejmowania kontroli nad źródłami energii ... Co w najwyższym stopniu zaniepokoiło inicjatorów tej sztuki - dla których taki obrot sprawy staje się "kazusem beli" ... Ale to już nie te czasy, bo tamci zdążyli się już dozbroić ...
Czyli należy się teraz spodziewać zmiany z - demokratycznie łabędziego śpiewu na - porykiwanie starego wyliniałego lwa ... Do momentu aż dojdzie do świadomości, że lepiej jest się wziąć do roboty żeby tamtych prześcignąć techniczną i moralną pomysłowością - bo wyłącznie sprytem się nie uda ...
Jak pisze na temat, to jest nie do pobicia :-)
Zwróciłbym tylko uwagę na fakty kulturowe - Amerykanie swobodę przemieszczania się cenią bardzo wysoko. Stąd ogromne zapotrzebowanie an ropę. To nie wpływ złych "monetarystów", tylko przymus amerykańskiej demokracji, w której nie udaje się zmienić przyzwyczajeń obywateli, czyli oduczyć ich jeżdżenia samochodami wielkości czołgu.
Ale poza tym takie tezy amerykańskie służą podgrzewaniu nastrojów anty-chińskich, co dzisiaj przybrało dużą skalę.
... bo poetą można się chyba tylko urodzić - to jest rzadki, szczytowy i niezwykle zobowiązujący dar Opatrzności ...
A tymczasem - te fakty kulturowe wynikające (pozornie) z cenienia sobie swobody przemieszczania się - z blizka - wyglądają troszeczkę inaczej ...
Otóż z moich obserwacji wynika, że mażeniem przeważającej większości ludności jest stałe miejsce zamieszkania (chata), stała ciekawa praca i dostęp do szkół w promieniu najdalej pół godzinnego marszu albo najdalej półgodzinnej jazdy rowerem ...
Potrzeba przemieszczania zostala wymuszona szukaniem dostępnej pracy pozwalającej na - przeżycie (żeby nie użyć trafniejszego określenia - przewegetowania) ... ;-(
Warto jest przeczytać "Grona gniewu" Johna Steinbecka z 1939 roku ... Jak je dawno temu czytałem - to byłem świecie przekonany że to była - "bolszewicka propaganda" ...
A tymczasem - to już było podłączanie się sprytnych "Monetarystów" - "Czarodzieji od wzrostu Konsumcji i PIB" ... ;-)
Czy widział Pan ten film dokumentalny - jak w Kaliforni ludzie walczyli z policja o zachowanie samochodów wyłącznie elektrycznych wyprodukowanych swego czasu na próbę chyba przez GM ? - Zostały wszystkie, tak używane jak i nowe, pod nadzorem policyjnym - zniszczone ...
Jak by tak władze w Stanach (i nie tylko) pozwolily na wypuszczenie na rynek/drogi publiczne małych pojazdów wyłącznie elektrycznych albo takich Cytroenów 2CV pietnasto-konnych w cenie 2 000 ± 500 dolcy to by Pan zobaczyl jakimi samochodami większość ludności zaczęłaby chętniej jeździć ... ;-)
Czyli "kulturą" - mając odpowiednie środki - można bardzo łatwo - sterować albo manipulować ... ;-(
Czy to nie jest przypadkiem nowoczesny nawrót do - tym razem - "motoryzacyjno-konsumcyjnego niewolnictwa" ???
do tego filmu?
... przed chwilą zauważyłem, że "on line" jest dwóch Guciów ... Okazuje się, że zalogowałem się z jednego Macka a potem z drugiego ... Więc, żeby nie robić zamieszania, zrobiłem "Out" z obydwóch i wróciłem na linię już tylko z jednego ...
Co do tego filmu, to sobie przypomniałem, że to któryś ze "szczeniaków" mi podrzucił kopię na CD w zeszłym roku - do rzucenia okiem ... W tej chwili szwendają się gdzieś w Europie ... Jak któregoś dopadnę to się dowiem jak się dostać do oryginału ... A chętnie to sam jeszcze raz zobaczę ... Bo to jest ta strona medalu o której się oficjalnie nawet nie wspomina ...
Nawet jak Gospodarz wyrzuca Pana "za kołnierz", to gdzie trzeba jednak docenia.
P.S. Podlizuję się, bo czekam na dalsze kabaretowe super-linki.
... my mamy z Panem Andrzejem-Gospodarzem taką niepisana umowę, że ja mam przywilej pisania tego co w danym momencie myślę - A Pan Andrzej - "wykopywania tego - co się w jego bramce nie mieści" ... ;-)
Szkoda tylko, że sobie nie skopiowalem tego co napisałem na temat poruszanego przez Panią europejskiego przymierzania się do tworzenia pętli gazowych i elektrycznych ... Ale wrócę do tego tematu w czymś streszczonym inaczej, czemu chce nadać formę: "Podstawowych założeń polityki energetycznej państwa" ... ;-)
Co do linków, to - jeżeli Pani tego jeszcze nie widziała, to - wynurzenia typowego Galicjanina Bohdana Smolenia http://szczesniak.pl/forum/1606#comment-... i drugiego którego nie potrafię jeszcze określic ale zaskakującego swoimi spostrzeżeniami http://szczesniak.pl/forum/1715#comment-...
WHO KILLED ELECTRIC CAR. Widzialem kiedys ten film u znajomych ale faktem jest rowniez i to, ze ten fim jest po czesci propagandowy jakkolwiek fakty byly po czesci szokujace.
Cos mi sie wydaje, ze to cala seria tych filmikow i trzeba je wszystkie obejrzec.
http://www.youtube.com/watch?v=nsJAlrYjGz8
Jechalem niedawno Toyota Prius Hybrid - cisza w samochodzie szokujaca... i te przyspieszenia. Bajka.
Dla zony szukam wlasnie Hummera z silnikiem 6.0 litra (pali 28 l/100 km)... i mimo, ze jestem za zmniejszonym zuzywaniem energii nieodnawialnej, to tylko ten samochod wydaje sie spelniac moje oczekiwania.
RomanL
... i to jest oczywiste, że jak się chce przekazać coś w ograniczonym czasie - to się dobiera sceny które pozostają w pamięci oglądającego ... Dlatego też, oglądając, należy się kierować własnym rozsądkiem i osądem - co jest niby proste ale nie zawsze takie oczywiste i łatwe ... ;-)
Co do Hammera dla Panskiej Lepszej Połowy - to jest takie francuskie powiedzenie, że nie należy być bardziej katolickim niż Papież ...
Nie tyle objętość silnika czy zużycie paliwa na sto km są ważne ile czas ich używania ... Tu w grę wchodzi raczej przyjemność dosiadania takiego rumaka i zaimponowania nim znajomym !!! (mażeniem mojej był czołg - żeby nie musieć - wioząc spóźnione dzieci do szkoły - zatrzymywać się na czerwonych światłach) - Mając otrzywiście na wjeździe do garażu inne źróbki lepiej dopasowane do codziennego użytku z rozsądniejszym używaniem energii ...
Najważniejsze w życiu są odczucia i emocje ... Dlatego też należy popierać różnorodność produkcji w małych seriach - co jest podstawowym warunkiem postępu techniczego ...
Jednych bawi posiadanie (krótkotrwałe, bo ile razy można włożyć tą samą suknię ? Ale ulubione wytarte dżinsy - to co innego ...) ... a drugich - praktyczniejsze - podziwianie tego - co mają inni ... ;-)
PS. - Problemem No 1 "elektryczniaków" jest: jak je obwiesić różnymi gadżetami żeby nie dopuścić do obniżenia ich ceny poniżej ekwiwalentnych "spaliniaków" ... Pozatem trzeba się zabezpieczyć przed "niebezpieczeństwem" zawalenia się całego przemysłu części wymiennych i garaży naprawczych, a w ślad za tym - tego monetarnego PIB ... ;-(
Czyli, nie tabakiera ma być dla nosa - ale nos musi być dla tabakiery ... ;-(
Głównym celem takiego podejścia były Chiny ... I tu - coś nie wyszło ... ;-(
To fakt, to była jedna z przyczyn "demokratyzowania" Afganistanu i w ogóle Azji Centralnej. Zresztą nie chodziło tylko o Chiny (choć o te głównie) ale i o sprzedaż do Europy i o wykopanie Rosji z jej wysokiej pozycji jako dostawcy.
Tymczasem Chińczycy mają już kontrakty (i rurę) z Turkmenistanem i nie tylko z nim...
W reakcji na opisaną sytuację EU reanimuje pomysł gazowego NATO, czyli odżywa idea głoszona przez b. premiera Marcinkiewicza.
Jak twierdzi rosyjska prasa EU chce występować w imieniu swych członków (na razie tylko tych mniejszych) w rozmowach o dostawach gazu z z Rosjanami:
http://de.rian.ru/business/20100903/2572...
Następnym planowanym krokiem jest stworzenie ogólnounijngeo pierścienia sieci elekrtycznych i gazowych dostępnego dla wszystkich firm i o swobodnym przepływie we wszystkich możliwych kierunkach.
Takie postawienie sprawy uderza nie tylko w interesy Rosji ale i w interesy unijnych koncernów (gł. niemieckich i francuskich) i zastanawia mnie tu rola niemieckiego komisarza Oettingera.
http://de.rian.ru/business/20081114/1183...
Dzięki za ten link, bo nie ma nigdzie indziej tej relacji.
Moim zdaniem przyszedł czas na "europeizację" rynku gazu, co Oettinger zapowiadał od początku swojej kadencji. Teraz, gdy Niemcy mają nadwyżki gazu, europeizacja polskiego rynku bardzo się przyda. Nasi politycy sami zastawili na siebie pułapkę.
P.S. Ten starszy tekst z 2008 jest jakiś dziwny - same podejrzenia i pusta publicystyka. Może chodzić o klauzulę gazpromowską: http://szczesniak.pl/node/1271 i o trzeci pakiet energetyczny. Nic nadzwyczajnego.
Co na tą "opiekę" Oettingera niemieckie koncerny gazowe? Przecież odwrotną stroną medalu jest utrata przez nie oligopolu. Z tego co wiem opór z ich strony jest niemały i nawet dość zrozumiały. EU postuluje wszak oddzielenie zakupu/wydobycia od transportu i handlu gazem. Czyli koncerny miałyby wątpliwy zaszczyt inwestować miliardy w infrastrukturę, z której inni (w tym i zagranica) mieliby korzystać. Gdzie tu korzyść dla ojczyzny Oettingera? Jak to się ma do nadmiaru gazu, którym będą dysponować Niemcy, skoro kto inny miałby prawo go przesyłać i sprzedawać?
(Tak na marginesie - takie postępowanie było możliwe w Niemczech w ramach demonopolizacji Telekomu, bo jego sieci były swego czasu zbudowane za pieniądze podatnika jako że była to firma państwowa. Ale w przypadku inwestujących własną kasę firm prywatnych? Przecież to forma wywłaszczenia, a wywłaszczać w kapitaliźmie wolno tylko społeczeństwo/podatnika.)
No chyba, że koncerny mają, bądź otrzymają od EU, furtkę w postaci prawa tworzenia odpowiedniej dla każdego przypadku (zakup/wydobycie, tranzyt, handel) firmy-córki. Czy wchodzi to w rachubę? Pytam, bo nie wiem, ale wygląda to realnie i wtedy wszystko pozostanie "w rodzinie".
Takie kraje jak Niemcy po długiej walce osiągnęły model ISO lub ITO, które nie wymagają oddzielenia właścicielskiego. To oznacza, że firma będzie mogła sama zarządzać przesyłem i dystrybucją, ale pod nadzorem regulatora.
Jednak warto pamiętać, że przewagę na rynku będzie miał ten, kto będzie miał gaz, kapitał, technologię, know-how. Dostęp do rynku po nawet dostępnych dla wszystkich rurociągach to tylko jeden aspekt.
To, że ChRL nie będzie powtarzać w dziedzinie transportu doświadczeń i modeli komunikacji masowej wzorców europejskich czy amerykańskich, to wiadomo było od lat 90-tych, bo wtedy Chińczycy podejmowali długofalowe decyzje. I nie ukrywali, że nie oprą rozwoju na sieci autostrad, bo przy skali ich kraju nie jest to opłacalne. Już 2 dekady temu postawili na rozwój transportu lotniczego i kolejowego, ten drugi to przede wszystkim energia elektryczna. Dlatego też tak ożywiona działalność dyplomatyczna krajów takich jak RFN, Francja czy też USA w Chinach. Po prostu chiński przemysł nie jest w stanie do tej pory odpowiedzieć na wewnętrzny popyt w zakresie przemysłu lotniczego i kolejowego. A kto bryluje w tych dziedzinach, wiadomo. Tak więc wizja milionów Chińczyków przemierzającymi paliwożernymi krążownikami szos państwo środka wzdłuż i wszerz nigdy się nie spełni. Gradacja jest/będzie następująca: rower>motorower>skuter/motocykl>samochód(miejski małolitrażowy).
P.S.
'Dobre wieści' dla Orlenu. Litwini odbudują słynną linię kolejową, już podobno za 2 lata:
http://www.tvn24.pl/12692,1672059,0,1,or...
A według planów polskiego Ministerstwa Skarbu, jednym z głównych punktów w planach prywatyzacyjnych na przyszły rok ma być przemysł chemiczny. Ciekawe co z tego wyjdzie, biorąc pod uwagę to całe gazowe zamieszanie.
Chińczycy robią to kompleksowo. I transport zbiorowy i indywidualny. I autostrady, których zazdrości im Zbig Brzeziński i rozwój samochodów elektrycznych, gdzie skupiają się wysiłki chińskich wynalazców, bo to nowe technologie i newcomers mogą zająć nowy rynek. W technologiach silników spalinowych wszystko już podzielone, dzielą ich lata świetlne od liderów.
... do
Chińczycy robią to kompleksowo.
i rozsądnie - uważnie śledząc rezultaty - żeby nie tracić za dużo czasu przy wprowadzaniu poprawek ...
Kraje które zrozumieją, że należy, przy pomocy przedewszystkim odpowiedniego prawodastwa chronić wynalazczą inicjatywę przed zakusami monetarystycznych administracji - niezależnie od swojej wielkości i położenia - mogą się szybko znaleźć w światowej technologicznej czołówce ...
Przykładem niezrozumienia tego podstawowego warunku ekonomicznego rozwoju - stały się tym razem Stany ... Ich wierchuszka postawiła na wielkich - zaniedbując - maleńkich i małych ... Ten błąd w połączeniu z prowadzeniem niesłusznych wojen, tym razem - zahamuje je w postępie na całe lata ...