W Programie "Bardzo ważny projekt" radiowej Trójki rozmawialiśmy z red. Pawłem Sołtysem o gazowych negocjacjach polsko - rosyjskiej umowy, które przeniosły się do Brukseli. Premier Pawlak negocjuje z komisarzem Oettingerem.
Bezpośredni dostęp do pliku mp3: O negocjacjach gazowych w Brukseli.
- skomentujesz?
- czytano: 1099
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
14 komentarzyPanie Andrzeju,
pozwolę sobie na drobną ale ważną korektę: EU nie chce rury polsko-rosyjskiej znacjonalizować, lecz wywłaszczyć. Nacjonalizacja oznaczałaby upaństwowienie, a EU chce "tylko" odebrać własność jednym (prawowitym właścicielom) i dać ją innym (zachodnim firmom).
Dokładnie ujmując - nawet nie tyle chce odebrać własność, ile właścicieli ubezwłasnowolnić, tj. odebrać im prawo dysponowania ich gazociągiem, bo jeśli dobrze rozumiem, polsko-rosyjska spółka zostałaby formalnie właścicielem ale bez pełnej swobody dysponowania swą własnością.
Praktycznie wygląda to tak, jakby posiadał Pan mieszkanie, ale inni (jakaś strona trzecia) mieliby prawo wynajmować je do swoich celów. W ekonomii nazywa się to oderwaniem prawa własności od prawa dysponowania nią.
Zabrakło mi jakby słowa, więc użyłem niewłaściwego, myślałem o angielskim expropriate - i źle na polski to przetłumaczyłem.
Jest dokładnie tak, jak Pani pisze. Dodatkowo Rosjanie mają fatalne doświadczenia z krajów bałtyckich, gdzie teraz dzieją się podobne rzeczy, więc są uczuleni na takie pomysły.
O wartości danego przedmiotu (tu: gazociągu) decyduje nie przedmiot sam w sobie lecz prawo swobodnego dysponowania nim i uzyskiwania z tego wymiernych (niekoniecznie tylko materialnych) korzyści. Cóż daje nam najpiękniejsza działka w środku stolicy, jeśli nie ma się prawa zabudowy? W momencie gdy polsko-rosyjska spółka utraciłaby prawo dysponowania swą własnością, własność ta (czyli gazociąg) traci ogromnie na wartości, co ma oczywiście przełożene na pozycję PL, która z podmiotu tranzytowego staje się przedmiotem działania innych firm.
No i wszystko stanęło na głowie - Rosja dbając o swoje interesy dba przy okazji o interesy Polski, odwrotnie niż EU.
P.S. Tak na marginesie - oderwanie prawa własności od prawa swobodnego dysponowania nią jest charakterystyczne dla kapitalistycznych reżimów totalitarnych. Książkowym przykładem jest tzw. gospodarka wojenna nazistów, którzy zachowali co prawda prywatną własność przedsiębiorstw i koncernów, ale narzucali im zasady, profil i rozmiary produkcji oraz odbiorców. Inna rzecz, że w tym przypadku dawało to producentom tak wielkie korzyści, że się przeciw temu okrojeniu prawa własmości z reguły nie buntowali.
No ale na takie profity spółka polsko-rosyjskiej nie może liczyć.
... dawniej to było określane prościej: "co twoje to i moje, ale od mojego - wara" ... Ale to było bardzo prostackie ... ;-)
Czyli wracamy do punktu wyjściowego - ten kto będzie miał dłuższą lufę i większy jej kaliber - ten zawsze będzie miał rację ... ;-(
"Praworządność - praworządnością, ale racja po naszej stronie musi być" ... czyż to nie jest wystarczająco proste ???
Niestety, tak to wygląda. Udostępnienie gazociągów wszystkim graczom rynkowym nie jest niczym innym jak wywłaszczeniem (a dokładnie okrojeniem praw własności) prawowitych właścicieli na rzecz koncernów. No bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że rynek handlu gazem będzie zagospodarowany przez najsilniejszych, czyli zachodnie koncerny.
Z monopolu zrobi się oligopol, a to praktycznie jeden pies, tak więc gadka o tym, że konsumenci na tym skorzystają, bo ceny spadną, jest robieniem ludziom wody z mózgu. Jeśli na rynku jest raptem kilku potężnych graczy, szybko dzielą oni taki rynek na swe strefy wpływów i po cichu ustajają między sobą ceny.
... jemioła rosła na drzewach - pojedynczo ... Później - grupowo ... Obecnie wprowadza się nowe osiągnięcie wszech czasów monetaryzmu, czyli genetycznie zmodifikowaną super jemiołę która już rośnie wiłącznie na innych jemiołach ...
Czy komukolwiek zależy na obniżaniu ceny swojego produktu bez bycia do tego zmuszonym ???
Konkurencja ? To jest takie opowiadanie które nawet dzieciom już się znudziło ...
Gdyby rządom rzeczywiście na niej zależało, to by to wprowadziły w ciagu kilku tygodni ... Ale poco ?
Żeby sobie obniżyć wpływy z podatków ??? Czy nie lepiej jest wysprzedać mienie społeczne tym którzy sie zajmą (oprócz nich) jeszcze skóteczniejszym podbijaniem cen ??? ...
Jak długo to może jeszcze potrwać ? A no, tak długo - jak drzewa na których to rośnie same pod ich ciężarem nie padną ...
Coś mi się wydaje, że to się zaczyna dziać w wielu "zachodnich" krajach i to - równocześnie ...
Może się to znacznie przyśpieszyć, bo u moich południowych sąsiadów, po sukcesach - "walki z wirtualnym terrrroryzmem" - przygotowuje się - po już skutecznie działającej - "współczesnej inkwizycji" - następna akcję, czyli - walkę między religiami ... Tyż piknie ... ;-(
Tout va très bien, Madame la Marquise, tout va très, très bien ...
Praktycznie wygląda to tak, jakby posiadał Pan mieszkanie, ale inni (jakaś strona trzecia) mieliby prawo wynajmować je do swoich celów. W ekonomii nazywa się to oderwaniem prawa własności od prawa dysponowania nią.
Porównanie kulawe, rynku mieszkaniowego nikt w UE nie reguluje, ale sieci przesyłowe i telekomunikacyjne już tak. Powód jest prosty, monopol przesyłowy zakłada monopol w dystrybucji i produkcji. W zbyt małym stopniu zliberalizowana gospodarka UE nie wytrzyma konkurencji ze światem jeśli działać będzie według takich mało elastycznych reguł jakie lubią rosyjskie firmy. Stąd europejska zasada dostępu trzeciej strony (TPA). Już dziś możesz sobie zmienić operatora, który dostarcza ci energię elektryczną do mieszkania, o ile znajdziesz w Polsce tańszego. Oczywiście, będzie to cokolwiek wirtualne, bo fizycznie energię dostarczy ci dotychczasowy operator, ale realnie płacić będziesz nowemu. Tak to działa w praktyce detalicznej. Podobnie działają wirtualni operatorzy telekomunikacyjni (korzystają z infrastruktury dużych operatorów, ale działają taniej), dzięki temu teraz nie przepłacamy za połączenia komórkowe. W gruncie rzeczy takie reguły rynkowe w dłuższej perspektywie działają na korzyść rosyjskiej gospodarki, choć do Rosjan, nawet bystrych, na razie słabo to dociera.
qwerty
Naprawdę? Czego to się człowiek nie dowie czytając niektóre wpisy.
Dziesiątki paragrafów w niemieckim kodeksie cywilnym (§§ 535 - 597 BGB) zajmują się regulacją rynku mieszkaniowego w celu ochrony nasłabszych.
http://dejure.org/gesetze/BGB/535.html
I tak np. czynsz najmu nie ma prawa rosnąć o więcej niż 20% w ciągu 3 lat, a jego wysokość nie może znacznie przekraczać średniej w danej dzielnicy bądź mieście. Bardzo podobne przepisy panują we Francji i paru innych krajach starej EU.
Elastycznosc na rybku gazowym jest marzeniem i niezrozmieniem tematu. Podstawa jest przewidywalnosc i dlugoterminowosc - caly swiat dziala na takich zasadach. Oczywiste jest to, ze Third Party Access pozbawiaa panstwa bezpieczenstwa energetycznego natomiast daje mozliwosc manipulacjom rynkowym i nie ma nic wspolnego z liberalizacja ani tez konkurencyjnoscia.
Ilosc producentow gazu jest jaka jest i jest przewidywalna, tak samo jak przewidywalne jest wydobycie owego gazu. Jednynie co moze ulec zmianie to jest ilosc gaz skroplonego, kpowanego na rynku spot, ktorego notabene cena moze byc wieksza lub mniejsza od ceny gazu przesylanego rurociagami. I zakladajac, ze jakas firme chce dostep do rurociag, gdyz importmje skroplony gaz, to firmy typu Gazaprom musza dostosowac swoje potrzeby wydobywcze do mozliwej ilosci sprzedarzy - caly excess bedzie spalany w atmosferze.
Moze dojsc do sytuacji, ze firma kpujaca gaz na rynku spot, majac ceny znacznie wieksze niz na rynku dlugoterminowym, zawiesi kupowanie tegoz gazu. Bezpieczenstwo automatycznie wowczas zaniknie, gdyz firmy wydobywcze niekoniecznie beda mialy mozliwosci uzupelnienia brakujacego gazu. Drugim czynnikiem jest wielce prawdopodobny wzrost cen tego gazu.
Patrzac na przyklady merykanskie i angielskie, tam gdzie nastapila zupelna liberaryzacja rynku, tam wzrosly ceny i konsumer stracil. Slawny Enron screwed consumers to the max i to powinno byc ostrzezeniem dla wszystkich. Korzystniejsza jest sytuacja w Kanadzie, gdzie utilities nie maja prawa ustalania swoich cen.
W przypadku rynku gazu sa to dzialania przeciw Rosji, majace oslabic kontrole rynku gazu przez to panstwo.
RomanL
W tych stanach, w ktorych nastapila deregulacja rynku energii, ceny energii elektrycznej (wytwarzanej w duzej mierze z gazu) wzrosly znacznie wiecej nie w stanach, ktore tej deregulacji nie zrobily.
http://www.nytimes.com/2007/11/06/busine...
RomanL
Podobnie działają wirtualni operatorzy telekomunikacyjni (korzystają z infrastruktury dużych operatorów, ale działają taniej), dzięki temu teraz nie przepłacamy za połączenia komórkowe.
Blaa, blaa, blaa. Tych wirtualnych operatorów KE właśnie dopiero co (latem 2010) musiała ZMUSIC do obniżenia cen (na rooming), bo sami z siebie jakoś nie chcieli.
Nie chcieli, bo to oczywiste:
jeśli monopol państwowy/społeczny (w postaci jednej firmy państwowej) zostaje wywłaszczony na rzecz oligopolu prywatnego (kilku potężnych firm), czyli jeśli nie ma prawdziwej konkurencji, to oligopol natychmiast się po cichu dogaduje i doi rynek mocniej niż państwowy monopol. Czemu mocniej? Ano temu, że NIKT nie ma nad nim kontroli. Podczas gdy firmy państwowe podlegają demokratycznej kontroli społecznej choćby via wybory, prywatne oligopole są wolne od takich niedogodności, one przed społeczeństwem za nic nijak nie odpowiadają, a państwowych przedstawicieli suwerena (czyli społeczeństwa) dawno już mają w swej kieszeni.
Nie jestem przeciwnikiem prywatyzacji, ale ma ona tylko tam sens, gdzie wchodzi w rachubę prawdziwa wolna konkurencja. Są gałęzie gospodarki, gdzie ze wzgl. na ogromne nakłady finansowe jest to niemożliwe - tam takie nakłady mogą ponosić tylko najwięksi, a tych jest na palcach policzyć. Do takich gałęzi należy m.in. energetyka. I wszędzie tam, gdzie ją sprywatyzowano ceny wystrzeliły w górę - od USA, via GB aż po Niemcy. Każdy widzi to po swoich rachunkach za prąd. Jakby złego było mało koncerny goniące za kwartalnym zyskiem nie inwestują w utrzymanie infrastruktury (bo to wszak kosztuje) , więc w USA czy GB coraz częściej zdarza się wyłączenia prądu ze wzgl.na awarie systemu. W Niemczech powoli już też.
Eva pisze: "Blaa, blaa, blaa".
Moja odpowiedź: Blaa, blaa, blaa.
Ja napisałam dość obszerne uzasadnienie do mojego "bla, bla, bla". Qwerty samo "bla, bla, bla", na więcej nie starczyło.
A jak tam nieregulowany rynek mieszkaniowy w EU?
Panie Andrzeju, pozwolę sobie na drobną ale ważną korektę: EU nie chce rury polsko-rosyjskiej znacjonalizować, lecz wywłaszczyć.
Pan Andrzej przez grzeczność łyknął bez zakąski. :)
Zasady liberalizacyjne na rynku europejskim mówią, że nie wolno łączyć produkcji i dystrybucji surowców energetycznych z przesyłem. Istnieją zatem dwa podstawowe wyjścia, albo firma sprzedaje sieć dystrybucyjną (tak już zrobiły niektóre duże niemieckie koncerny energetyczne) albo oddaje ją w realny (a nie jedynie techniczny) zarząd innej spółce. Co to w praktyce oznacza? Ano to, że to wyłącznie ta spółka decydować będzie o sprzedaży mocy przesyłowych. W tym przypadku Gaz-System zarządza jamalską rurą na polskim odcinku i sprzedaje jej moce przesyłowe. To uelastycznia rynek gazu czyli osłabia pozycje monopolistów w tej części Europy. Oczywiście, rosyjski punkt widzenia jest inny, czemu trudno się dziwić. Rosja chce podejść z gazem jak najbliżej odbiorców w Europie sztucznie redukując koszty przesyłu, by zdobyć więcej rynku. Rosja owszem ma dużo gazu, ale niestety leży on daleko od centrów odbioru w Europie, czy dalekowschodniej Azji.
qwerty