Unia mówi o energii po niemiecku - dla Kresy.pl

Komentarze

8 komentarzy
Troche Pan się spóźnił ...

Ten argument byłby niezły,a nawet bardzo dobry, ale ZANIM rozpoczęła się budowa NS. Teraz już trwa, a nam brakuje ok. 2 mld m3 do zamknięcia rocznego bilansu. I może nam je sprzedać choćby E.ON, jeśli będzie miał jak przesłać. Proszę pamietac, że Jamałem tłoczy się rocznie 30 mld m3 gazu do Europy, gdzie jest teraz jego nadmiar. Niech Pan Niemcem nie straszy, to pisowskie fantasmagorie. My się Niemców nie boimy i co Pan nam zrobi? :)
qwerty

Gość, 8 wrzesień, 2010 - 12:03
@ qwerty

jak tak będzie Pan komentował, to się tak samo skończy, jak już raz się skończyło.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 wrzesień, 2010 - 14:13
Niemieckie firmy? Czemu nie?

"Chodzi więc o to, żeby Polska została zagospodarowana przez niemieckie firmy rosyjskim gazem. Taki scenariusz jest niedobry i trzeba się przed nim bronić."

Czy moglby krotko napisac (ewentualnie podeslac odpowiedni link) dlaczego uwaza Pan taki scenariusz za niedobry?

Pytacz-Amator

Gość, 27 wrzesień, 2010 - 13:00
Gdzie Pana logika?

Panie Andrzeju…

trochę wydaje mi się nie logiczne, co pan pisze tym razem: jeżeli „…od pewnego czasu politycy niezadowoleni z wynegocjowanej przez rząd polski treści umowy - przy czym politycy zarówno z PiS, jak i z PO - zaczęli bombardować Komisję Europejską doniesieniami o tym, iż dokument ten jest niezgodny z prawem europejskim.”, to co to ma do rzeczy, że pan Oettinger jest Niemcem? Czy Pan naprawdę jest przekonany, że komisarz n. p. Piebalgs zachowałoby się inaczej? Chyba nie powinien Pan wewnętrzny konflikt polityczny polski tłumaczyć stosunkami polsko-niemieckimi.

Pozdrawiam serdecznie

Matthias Rehm

Matthias Rehm, 29 wrzesień, 2010 - 07:54
Panie Mateuszu

Co do biurokracji unijnej - to z pewnością ma Pan rację. Niezależnie czy to Oettinger czy Piebalgs - powinien się zachować tak samo. Tu wina naszych polityków jest oczywista.

Natomiast:

Chyba nie powinien Pan wewnętrzny konflikt polityczny polski tłumaczyć stosunkami polsko-niemieckimi.

Oczywiście - nie tłumaczę.

Jednak uważam, że Unia to nie jest ten raj, gdzie baranek leży bezpiecznie obok lwa. To pole walki interesów i zachowanie unijne są moim zdaniem pod tym względem karygodne. Z jednej strony tak ostro nas przyciskać do muru o otwarcie rynku pod groźbą kryzysu gazowego, a dwa... anegdotka z negocjacji premiera Pawlaka: komisarz mówi mu, że dobrze zna prezesa jednego z niemieckich koncernów gazowych. I że przy brakach gazu on nam pomoże. Mhm... O dziwo to samo powtarza jego rzeczniczka.

Postawa urzędników unijnych jest tu dość twarda. Rzecznik komisarza stwierdza, że Polska musi się liczyć z kryzysem gazowym. Takie stwierdzenie (że na skutek wprowadzania europejskich przepisów może dość do kryzysu i przerwania dostaw gazu) byłoby w takich krajach jak Niemcy czy Francja „skandalicznym wybrykiem Brukseli”. Dodatkowo pani rzecznik komisarza ds. energii w publicznych wystąpieniach proponowała Polsce gaz od europejskich spółek, które „mają go dużo”.

Fragment z mojego tekstu dla "Przeglądu Gazowniczego"

W interesach oczywiste są pozycje niemieckich firm gazowych. To ich dobre prawo - wchodzić na nowe rynki. Ale przygważdżanie nas kolanem w takiej sytuacji...

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 29 wrzesień, 2010 - 15:47
Panie Andrzeju, oczywiście

Panie Andrzeju,

oczywiście się zgadzam, że Polska nie powinien być królikiem doświadczalnym.

Pozdrawiam

Matthias Rehm, 29 wrzesień, 2010 - 17:12
Jak Pan z pewnością wie...

... jestem przeciwnikiem tych wszystkich, którzy ze zwykłego gazu robią dzidę do walki z sąsiadami. Uważam, że powinniśmy mieć jak najlepsze stosunki i z Niemcami i z Rosją. Dobrze mieć przyjaciół blisko, a wrogów daleko. A nie odwrotnie.

A o własne interesy, to już musimy sami dbać. Jak wszyscy inni.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 29 wrzesień, 2010 - 17:28
no super to stwierdzenie z tymi dalekimi wrogami...

tylko ani jedni ani drudzy nie sa wrogami.
Myslenie w tych kategoriach to jakies 50 lat wstecz.
buz sam sie broni lub nie. A "politycy" maja swoj sposob na latwa kase za blessing / zatwierdzajac "inicjatywy" w miescie / regionie / kraju/ EU / Global -czyz nie?
Nabucco jest tez tego przykladem! nie mowiac o kilkuset z rzedu wygranych w ruletke ....

jose

Gość, 29 wrzesień, 2010 - 19:48
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS