Polska jest krajem tanich robotników.

Prawie najtańszych w krajach OECD. Amerykańskie biuro Statystyk Pracy (US Bureau of Labor Statistics) zestawia koszt pracy w różnych krajach. W poniższej tabelce widzimy koszty godzinnego wynagrodzenia pracownika w przemyśle.

Jak widać, jesteśmy krajem najtańszej przemysłowej siły roboczej wśród krajów OECD. Tańsi są jedynie robotnicy w Meksyku i na Filipinach (te nie są członkiem OECD).
Lepiej wynagradzani są pracownicy na Węgrzech (+15%), w Estonii (+25%), w Czechach i Słowacji (+50%), już nie mówiąc o Norwegii, gdzie pracownicy są wynagradzani ponad siedem razy lepiej.
Pytanie:
Czy wynagrodzenia polskie są adekwatne do pracy?
- skomentujesz?
- czytano: 1459
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
11 komentarzy... netto z tego dostaje robotnik ??? ... ;-) ... Nie mówiac już o tym - ile z tego netto zostaje mu w kieszeni ...
Bo koszt siły roboczej nie wydaje mi się być jednoznacznym z - wynagrodzeniem robotnika ... ;-)
Na pytanie w Pańskim sondażu trudno sensownie odpowiedzieć. Z tego co rozumiem, tabela podaje koszty pracy ( przeliczeniu na 1. godz. pracy), jakie ponosi pracodawca. Czyli chodzi zapewne o całościowe koszty pracy na które składa się płaca brutto oraz tzw. klin podatkowy (odprowadzane przez pracodawcę składki ubezpieczeniowe i emerytalne). Pan natomiast pyta o efektywność wynagrodzenia/płacy, a ta jest tylko częścią (aż znaczną) kosztów pracy podanych w tabeli. Jak wysoka jest płaca brutto z tabeli nie wynika.
By ocenić, czy koszt pracy odpowiada efektywności należałoby zrobić analizę porównawczą relacji płacy jednostkowej do wytworzonego przez nią jednostkowego produktu. Jeśli np. robotnik w kraju X kosztując pracodawcę 20 dol/godz wytwarza w tym czasie produkt(y) o wartości 80 dol, a robotnik w kraju Y przy takiej samej produkcji kosztuje co prawda znacznie mniej np. 10 dol/godz ale wytwarza jedynie produkt(y) o wartości 30 dol, to naturalnie ten pierwszy jest bardziej efektywny, bo jednostkowy koszt pracy (liczony na jednostkę produktu) jest niższy (w X wynosi 1/4 wytworzonej wartości, a w Y 1/3) mimo, że licząc w wartościach absolutnych koszt pracy w X jest znacznie wyższy niż w Y.
By ocenić adektwatność wynagrodzenia/płacy do efektywności pracy należałoby znać jednostkową płacę brutto (czego w tabeli nie ma) oraz jej relację do wytworzonego produktu. Czyli jak wyżej tyle, że teraz już nie z punktu widzenia pracodawcy, którego interesuje koszt całkowity pracy, a z punktu widzenia pracobiorcy, którego interesuje płaca brutto, jaką otrzymuje na papierze (pasku płacowym). Bez danych o efektywności pracy (czyli o wytwarzanym na jednostkę pracy produkcie) niesposób o tej efektywności wyrokować.
P.S. Rzecz jasna dla pracobiorcy najbardziej interesująca jest płaca netto oraz jej siła nabywcza, ale to już inny temat .
Ma Pani rację - od rzeczy ten sondaż. Niech już zostanie, bo kilkanaście osób głosowało. Na pamiątkę, jak nie zadawać pytań pod wpisami :-)
... pozostawienia tego jako - przykładu - jak niezupełnie fortunny temat - "rzucony na taśmę" może sprowokować ciekawe i niespodziewanie istotne komentarze które, bez tego, nie zobaczyłyby światła dziennego ...
A tak, przy okazji, jakby dodać jeszcze jedną możliwość wyboru - "jeśli ani tak ani nie to jak?" + ewentualnie krótki komentarz ... Takie dodanie pytaniu - "trzeciego wymiaru" - bez wątpienia - zwiększyłoby ilość głosów i przez to - oceny słuszności naświetlenia tematu ... ;-)
Intuicyjnie można nawet przyjąć, że większość (głosujących) mówiąca, że płace w PL są w stosunku do efektywności zaniżone ma być może rację. Ale bez stosownych danych pozostajemy tylko w sferze przypuszczeń. A szkoda, bo istnieją przecież dane porównawcze choćby odnośnie Fiata Pandy - wydajności jego produkcji w PL i we Włoszech oraz dane odnośnie wynagrodzeń w fabrykach w obu krajach.
Naturalnie takie porównanie ma sens tylko w warunkach ceteris paribus, czyli przy przyjęciu, że inne elementy równania są w obu krajach takie same, co oczywiście nie jest prawdą. Tak np. koszty utrzymania, czyli tym samym siła nabywcza płacy jest różna. Czym innym jest 1000 euro w Polsce, czym innym we Włoszech. Poziom cen oraz średnia płac w danym kraju są ważnymi czynnikami przy ustalaniu płacy w danym zakładzie produkcyjnym. W przeciwnym razie chiński robotnik w zakładach Mercedesa w Chinach musiałby zarabiać tyle samo, co niemiecki w zakładach w Stuttgarcie, a jak wiemy zarabia ca 10-krotnie mniej mimo, że jego wydajność zapewne nie jest aż 10-krotnie niższa.
... ten powyższy Pani komentarz http://szczesniak.pl/1955#comment-11527 oraz przed chwila przeczytany inny - warty zacytowania;
... mogą "sprowokować" też - ciekawe komentarze ... Bo to "Zmarnowane", moim zdaniem, nie jest właściwym określeniem jak i ta "walka z bezrobociem" - i - powinny być zastąpione - czymś w rodzaju - "sposobu na wzrost zatrudnienia" połączonego ze - "sposobem na zatrzymanie kapitału w miejscu jego wytwarzania" ... Czyli zaprzężenie konia żeby ciągnął wóz zamiast go pchać ... ;-)
Nie będę teraz sprawdzać, ale nie wydaje mi się, by efektywność szkoleń dla bezrobotnych wyrażająca się uzyskaniem przez nich pracy była na Zachodzie aż o tyle wyższa niż w Polsce.
Wiem na przykładzie Niemiec, że wokół tej tematyki narosło wiele zakłamań i mitów bo jest to wygodne dla szeregu instytucji. Pomoc dla bezrobotnych wytworzyła w Niemczech przez dziesięciolecia bardzo silną organizacyjnie
grupę instytucji szkoleniowych i przeróżnych pomagierów. Największe firmy szkoleniowe są w rękach zw. zawodowych i świetnie żyją z dotacji urzędów pracy na kursy podnoszenia kwalifikacji. Państwo płaci i jest zadowolone, że tą metodą może usunąć szkolonych z listy bezrobotnych i poprawić statystyki bezrobocia, szkoleni też są na ogół raczej zadowoleni, bo idą między ludzi, no i dostają większe zapomogi niż wynosi pomoc socjalna, mają też zresztą dzięki temu nieco lepszy status społeczny (wszak się uczą, chcą podnosić klwalifikacje). Niektórzy pracodawcy wyspecjalizowali się w przyjmowaniu przeszkolonych na tak długo, jak długo urząd pracy dotuje ich zatrudnienie (ca średnio bodaj przez rok).
Tak więc interes się kręci, ale miejsc pracy od tego rzecz jasna nie przybywa.
... są poprostu - genialnie sprecyzowane !!! - Przyjemnie jest móc je wielokrotnie czytać ... ;-)
To jest stan faktyczny, czyli świetnie streszczona baza wyjściowa dyskusji ... oczywiście - "nietykalnie słuszna" ... ;-)
W takiej sytuacji stawiam sobie zawsze (zgodnie z wrodzonym duchem przekory) pytanie; no dobrze, a co można, oczywiście narazie - "teoretycznie", usprawnić-zmienić-zastąpić i z jakimi przewidywalnemi skutkami ??? ... ;-)
to pracownicy np. montowni Fiata w Tychach mogą być spokojni o swoją przyszłość.
Dane są tendencyjne - na liście bark najbiedniejszych krajów OECD, czyli Turcji i Chile.
hmmm.... to badanie obejmuje chyba płace w w kwotach nominalnych, wyrażone w parytecie $? w sile nabywczej dla Polski to wypada jeszcze gorzej! pozdrawiam z okrutnie taniej w sile nabywczej [wbrew mitom] Norwegii!