Polska - mało płacy w GDP

Komentarze

22 komentarzy
G.z M. - Raczej "Nie" - chociaż ...

... nie koniecznie - "pracownicy są wyzyskiwani" ...

Coś mi się wydaje, że poprostu spora grupa pracowników nie znajduje się po tej stronie "zakładowej bramy" po której powinni być ... ;-(

Czy przypadkiem w tym przemówieniu http://szczesniak.pl/forum/1951 nie ma części wyjaśnienia ??? ...

Gucio z Montrealu, 23 sierpień, 2011 - 21:05
Panie Guciu, to inny temat

Gucio z Montrealu... nie koniecznie - "pracownicy są wyzyskiwani" ...

Coś mi się wydaje, że poprostu spora grupa pracowników nie znajduje się po tej stronie "zakładowej bramy" po której powinni być ... ;-(

Panie Guciu, to w tym przypadku akurat nie gra roli, bo rozpatrywany jest udział pracujących w wytworzonym przez nich PKB.

Eva, 24 sierpień, 2011 - 14:41
G.z M. - Pani Evo - oczywista zgoda ... ;-)

... to w tym

przypadku akurat nie gra roli, bo rozpatrywany jest udział pracujących w wytworzonym przez nich PKB.

... tak powinno by było być ! ... ;-)

Tymczasem, to nad-uproszczone administracyjne uśrednianie, pomimo że czasami przydatne (tak jak tutaj - do rozpoczęcia dyskusji), sprytnie uniewidacznia inne szczegóły ... ;-)

I tak, w przesadzonych sytuacjach dwóch przedsiębiorstw o tym samym udziale w PKB tylko że w jednym pracuje 101 pracowników (dla uproszczenia - z równym zarobkiem dla wszystkich) a w drugim - wysoce zautomatyzowanym - w którym dyrektor pozostawił tylko jednego pracownika do pilnowania takiej produkcji a sam zwiększył stukrotnie swoje uposażenie - nie wiem czy skarbowi państwa uda się z tego przedsiębiorstwa o dwóch pracownikach ściągnąć tyle podatku - żeby wyżywić tych pozostałych 99 pozostających w domach albo - palących z rozgoryczenia niemożliwości nabycia - produktów z tegoż przedsiębiorstwa ... ;-(

Ale - cyfrowo - wszystko gra! Tylko rezultaty zaczynają, miedzy sobą, coraz bardziej się różnić ... ;-( ... Ale to już jest inny temat ... ;-)

Gucio z Montrealu, 24 sierpień, 2011 - 19:34
Udział płac w PKB

Znów trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie sondażu. Temat jest złożony, więc ograniczę się tutaj do jednego tylko aspektu, który dobrze można przedstawić posługując się Pańską tabelką.

Otóż , żeby ocenić sytuację, trzeba znać strukturę zatrudnienia, tj. wiedzieć, jaki jest udział pracobiorców (tych na pensji) i samodzielnych przedsiębiorców w całości aktywnych zawodowo osób. Ta struktura jest dla różnych krajów różna, w krajach żyjących w bardzo znacznym stopniu z turystyki - jak Grecja około 20-25% aktywnych zawodowo to właścieiele małych rodzinynch hotelików, pensjonatów, restauracji, kawiarni, lodziarni, wypożyczalni sprzętu etc. etc. Ponadto - w Grecji nadal sporo osób zatrudnionych jest w rolnictwie. Wszyscy wymienieni i ich członkowie rodziny są sami sobie pracodawcami i tym samym wypadają ze statystyki pokazującej udziały dochodów z pracy najemnej/PKB , mimo że nie są krezusami i ich dochody nie są znacznie wyższe od dochodów pracy najemnej (często pewnie niższe, zwłaszcza w przeliczeniu na jednostkę czasu pracy włożonej w wytworzenie jednostki dochodu) .

W krajach "nieturystycznych" i praktycznie nierolniczych jak Niemcy udział samodzielnych przedsiębiorców jest znacznie mniejszy i wynosi ca 10% (to odpowiada mniej więcej średniej krajów przemysłowych) . W Polsce zapewne jest dość podobnie, choć pewnie udział jest ciut wyższy, bo PL ma wciąż jeszcze dość znaczne rolnictwo. Tak czy inaczej - polskie 37,4 % udziału w PKB jest trochę czym innym niż zbliżone swym rozmiarem greckie 35,4%. Różnice struktury aktywności zawodowej dość nieźle wyławia tak zwany oczyszczony współczynnik płac, którego w tabeli nie ma.

Znam trochę statystyki niemieckie i zgodnie z nimi obecny spadek udziału płac w niemieckim PKB wiąże się w znacznym stopniu ze zmianą struktury aktywności zawodowej. Na przestrzeni ostatnich lat spadła ilość zatrudnianych na pełnym etacie na rzecz wzrostu samozatrudnienia (często wymuszonego przez firmy) oraz pracy w niepełnym wymiarze godzin. Ponieważ jednak w Niemczech rośnie jednocześnie udział dochodów z działalności gospodarczej (a nie chodzi tu o małe hoteliki jak w Grecji, czy o drobne, słabo płatne samozatrudnienie lecz o większe, prężne dochodowo przedsiębiorstwa) oraz dochodów z majątku (akcje, udziały, nieruchomości etc.) widać jest wyraźnie tendencję do coraz mniej sprawiedliwego podziału dochodu narodowego. Rosnie udział dochodów z kapitału, a spada udział dochodów z pracy (przynajmniej z tej najemnej).

Nie mam pod ręką odpowiednich danych dotyczących Polski, ale faktycznie na podstawie cytowanej przez Pana tabeli ( jeśli pominąć jej kilka ułomności, z których jedną wymieniłam) niski udział płac w PKB pokazuje to jeszcze silniej niż w przypadku Niemiec. W obu krajach (jak zresztą w wielu innych w EU) tendencja jest negatywna, czyli nierówności się nasilają, co zresztą gołym okiem widać.

Eva, 24 sierpień, 2011 - 14:38
Petrolinvest

Panie Andrzeju co Pan myśli o spółce poszukującej ropę i gaz w Kazachstanie Petrolinvest?
Podali ostatnio ciekawy komunikat, ale spółka ma strasznie złą reputację wśród inwestorów i analityków giełdowych.
Myśli Pan, że istnieją realne szanse na wydobycie gazu/ropy ze złóż Kazachskich kontrolowanych przez tą firmę?

Gość, 25 sierpień, 2011 - 05:44
A kto pyta?

A można łaskawie wiedzieć - Kto pyta?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 25 sierpień, 2011 - 08:09
Pyta zainteresowany tą spółką

Pyta zainteresowany tą spółką drobny akcjonariusz, który przeczytał w dzisiejszym parkiecie kilka Pana słów (zapewne wyrwanych z kontekstu) na jej temat:

http://www.parkiet.com/artykul/1088240_P...

Strasznie dużo szumu wokół tej spółki - jedni twierdzą, że odkryła morze ropy i gazu, inni że tam nic ekonomicznie opłacalnego do wydobycia nie ma i to jedna wielka ściema.
Laikowi bardzo ciężko się w tym wszystkim ogarnąć.

Pozdrawiam,
Marek

Gość, 25 sierpień, 2011 - 08:35
Co do spółki niestety nie ma

Co do spółki niestety nie ma żadnych wątpliwości. Nie sprawdziła się jako eksplorer Azji Centralnej, Rosji itd. To widać w cenach akcji, więc co tu dużo mówić. Ale w takich spółkach zawsze jest szansa na duże odbicie, bo jakiś odwiert może wypalić. Risky business.

Dla "Parkietu"
:

– Wreszcie, po wielu latach poszukiwań Petrolinvest trafił na gaz i to pod dużym ciśnieniem. To faktycznie przełom – powiedział Andrzej Szczęśniak, ekspert paliwowy. – Powstaje jednak poważne pytanie, czy odkryte złoże nie jest zbyt głęboko. 6,5 km to głębokość porównywalna z największymi?produkującymi odwiertami na świecie, choćby tymi z Zatoki Meksykańskiej. Wydobycie z takich głębokości to jednak wielka rzadkość – dodał Szczęśniak.

W jego opinii z tego powodu Petrolinvest stoi przed ogromnymi wyzwaniami zarówno natury finansowej, jak i technologicznej. – Zagospodarowanie takiego złoża wymaga wielkich pieniędzy, znacznie większych niż poszukiwania. Myślę, że w tym przypadku konieczne będzie wydanie kilkuset milionów dolarów – powiedział ekspert. Według niego nie mniejszym problemem będą kwestie technologiczne. Doświadczeń z produkcją z takich odwiertów jest bowiem bardzo niewiele. – Petrolinvest będzie z całą pewnością potrzebował potężnego partnera – dodał Szczęśniak.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 25 sierpień, 2011 - 15:05
A propos głebokich odwiertów tym razem krajowych

Puls Biznesu donosi:

Najgłębszy w kraju odwiert powstanie koło...

Prace przy wierceniu najgłębszego w kraju odwiertu w poszukiwaniu gazu ziemnego rozpoczęły się w czwartek w okolicach Kutna (Łódzkie). Założona głębokość otworu to ok. 6500 m.

O rozpoczęciu prac powiadomił w czwartek PAP prezes spółki Poszukiwania Nafty i Gazu Nafta (PNiG Nafta) z Piły Henryk Dytko.

Reszta: http://www.pb.pl/2/a/2011/08/25/Najglebs...

Jeżeli dobrze zrozumiałem treść artykułu to chodzi o to słynne złoże w łódzkim, ten polski Kuwejt?

ADMAC, 25 sierpień, 2011 - 12:03
najgłębszy odwiert

Najgłębszy odwiert to Kuźmina 1 - 7541 m i Paszowa 1 - 7214 m

Anda

Gość, 25 sierpień, 2011 - 15:06
Dzięki dla Evy

Miło że mogę się trochę podciągnąć w makroekonomii. Rzeczywiście - rolnictwo to prawie 4% PKB, ale 14% zatrudnionych.

Zainteresował mnie w tych danych mały udział Płacy w PKB na tle Europy, ale już znalazłem dane na temat "disposable income". Też bardzo ciekawe.

Generalnie publikuję to dlatego, że w Polsce nie ma miejsca, gdzie dyskutuje się nad tego typu faktami, analizując je, prześwietlając. Wszędzie tylko, co będzie za pięć lat, albo że perspektywy są świetlane. Wszystko z wirtualu lub z emocji budowane.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 25 sierpień, 2011 - 14:52
Bandycko niesprawiedliwy podział PKB i jego skutki społeczne

Nie ma za co dziękować. Dobrze, że Pan to publikuje, aczkolwiek Polska jest w tym temacie nieco "za Murzynami",. na Zachodzie wrze do tego stopnia, że część francusckich milionerów sama prosi o podniesienie jej podatków, ponad to, co zaproponował wczoraj bardzo ostrożnie i tylko na okres przejściowy Sarkozy .Także i w Niemczech klasa najbogatszych (jej część) zaczyna dostrzegać, że tak nierówny podział PKB to źródło zamieszek i chaosu. Kilka m-cy temu grupa bogaczy niemieckich poprosiła o wyższe opodatkowanie, jednak jak dotąd bez skutku. Na temat konieczności takiego kroku było w ostatnich miesiącach sporo artykułów w prasie niemieckiej. Podaję najnowszy:

http://www.spiegel.de/politik/deutschlan...

Niemcy, Francja czy nawet Włochy to ojczyzny (zwłaszcza Niemcy) socjaldemokracji, świadczeń społecznych, społecznej gospodarki rynkowej o dużej sprawiedliwości, haseł równości (Francja) etc. Wg mnie Polska jest bardziej amerykańska niż zachodnioeuropejska. Taki przyjęto model po 1989 r i inny jest nieznany. E. Zach. poddała się nieco oporniej US-neoliberalizmowi niż Polska, ludność tych krajów WIE z niedawnej autopsji, że przed neoliberalizem było znacznie lepiej, więc się burzy.

Eva, 25 sierpień, 2011 - 15:19
G.z M. - Aj! Aj! - Pani Evo ...

... określenie - "bandycko niesprawiedliwego podziału" w stosunku do - "oficjalnie przyjętych norm" - jest wysoce - "niefortunnym" ... ;-)

Podobnie jest z określeniem - piractwo v/s korsarstwo - skutek jest ten sam ale, to drugie, z przyzwoleniem panujących władz staje się - noble ... a pierwsze to jest zwykłym - "korsarstwem na czarno" ... ;-)

Nie mówiąc już o osobach z odpowiednich sfer u których popularne "podkradanie" staje się - "cierpieniem na kleptomanię" ... ;-)

A niech Pani spróbuje - "wychylić sie z klasy" na "korytarz" czyli tam gdzie się "bryka" na Forum http://szczesniak.pl/Forum i zerknie pod http://szczesniak.pl/forum/1964 ... ;-)

Gucio z Montrealu, 26 sierpień, 2011 - 13:21
Uporządkowanie pojęć

Miło że mogę się trochę podciągnąć w makroekonomii. Rzeczywiście - rolnictwo to prawie 4% PKB, ale 14% zatrudnionych

Panie Andrzeju, sęk w tym, że nie "zatrudnionych", lecz aktywnych zawodowo samodzielnych przedsiębiorców pracujących w rolnictwie , którzy wypadają ze statystyki ukazującej relacje płac (pracowników najemnych) do PKB.

Gdy patrzy się na PKB od strony jego tworzenia, czyli od strony jego twórców, wydzielć można z grubsza 3 grupy:

1) żyjąca z pracy rąk własnych
2) żyjących z kapitału

2) grupa to sprawa dość prosta - to, ci, którzy odcinają kupony od majątku (akcji, udziałów, nieruchomości) bez pracy własnej (w uproszczeniu ujmując)

1) grupa jest skomplikowana, są tu zarówno ci, którzy:

a) są pracownikami najemnymi (etat, pensję) jak i ci którzy
b) są samozatrudni (one man show, freelance, rolnicy itp) , słowem finansowa drobnica, oraz ci którzy
c) są formą mieszaną - z jednej strony to przedsiębiorcy pracujący osobiście w swoich firmach, czyli samozatrudnienie, z drugiej zaś mający udziały (czyli czerpiący dochody z kapitału) w zyskach swojej firmy. Dotyczy to rzecz jasna firm nieco większych o odpowiedniej konstrucji prawnej.

Eva, 26 sierpień, 2011 - 00:28
Rolnicy - zatrudnieni?

Strona dochodowa PKB jest ciekawa. Niestety tego nie mogę się doszukać:

Eurostat pisze tak:

Compensation of employees is defined as the total remuneration, in cash or in kind, payable by an employer to an employee in return for work done by the latter. In particular, it also includes social contributions paid by the employer.

Czy dochody rolników i firm jednoosobowych są włączone w Eurostacie do "compensation of employees"?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 26 sierpień, 2011 - 05:31
Metodyka dla celów PKB

Do różnych celów różnie się grupuje, czyli różna jest metodologia. W Niemczech do liczenia PKB każdy, kto nie jest na etacie, jest zaliczany do employees (pracowników najemnych), podobnie musi być zapewne w Eurostacie (przyznam, że nie sprawdziłam, niemniej to logiczne, by metodologia była ta sama, bo jak inaczej porównywać) . Ale warto pamiętać, że można być na etacie we własnej firmie, to kwestia formy prawnej przedsiębiorstwa - wtedy jest się i pracobiorcą (wypłata pensji) i kapitalistą (dochód z zysku firmy).

Eva, 28 sierpień, 2011 - 22:19
Miło wiedzieć, że w jakimś zakresie

w końcu w Luksemburgu "jest gorzej".

A tu taki artykulik z Pulsu Biznesu:

Polacy odwrócili się od wołowiny
Wiktor Szczepaniak Puls Biznesu, pb.pl,25.08.2011 06:35

W ciągu ostatnich 20 lat konsumpcja wołowiny w Polsce spadła z 17 do zaledwie 3 kg. Jest jednak szansa na odbicie.

Podczas gdy mieszkańcy zamożnych krajów Europy zajadają się wołowiną, konsumując jej średnio od 12 kg na osobę rocznie (Niemcy) do 25 kg (Francja), u nas jej spożycie w ciągu ostatnich 20 lat niemal całkowicie się załamało.

Reszta: http://www.pb.pl/2/a/2011/08/25/Polacy_o...

Może być ciekawym komentarzem odnośnie polskiego 'cudu' gospodarczego ostatnich 2 dekad. Czy ktoś może pamięta, ile wynosiło spożycie wołowiny per capita w czasach PRL w dekadach lat 60., 70. i 80.?

ADMAC, 25 sierpień, 2011 - 12:10
eee - czarnowidztwo :-)

Pojeść mięsa to my sobie lubimy, z głodu nie przymieramy:

Gigantyczne spożycie mięsa w Polsce

Wtorek, 17 Maja 2011

Polska należy do najbardziej mięsożernych narodów na świecie - wynika z najnowszego opracowania "Who eats what" firmy Euromonitor, które publikuje "Puls Biznesu".

Zajmujemy wysokie, 12 miejsce na świecie z rocznym poziomem sprzedaży 74 kg mięsa na osobę. Sporo brakuje nam do lidera tego rankingu Argentyny, gdzie sprzedaż wynosi 115,7 kg na osobę. Natomiast wyprzedzamy np. Niemcy (60,8 kg) czy Włochy (49,2 kg).

Cytowani przez gazetę eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych 10 lat spożycie mięsa w Polsce może wzrosnąć o kilkanaście procent. Natomiast największy potencjał wzrostu mają w Polsce dania gotowe i ryby.

Radio ZET/PAP

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 25 sierpień, 2011 - 14:47
A nasza kiełbasa już dawno....

cytuję: Andrzej Szczęśniak

Gigantyczne spożycie mięsa w Polsce

Wtorek, 17 Maja 2011

Polska należy do najbardziej mięsożernych narodów na świecie - wynika z najnowszego opracowania "Who eats what" firmy Euromonitor, które publikuje "Puls Biznesu".

Zajmujemy wysokie, 12 miejsce na świecie z rocznym poziomem sprzedaży 74 kg mięsa na osobę. Sporo brakuje nam do lidera tego rankingu Argentyny, gdzie sprzedaż wynosi 115,7 kg na osobę. Natomiast wyprzedzamy np. Niemcy (60,8 kg) czy Włochy (49,2 kg).

Wszystko fajnie, tylko od kiedy sprzedaż = konsumpcja wewnętrzna? Przecież to są jaja (bycze) z tymi danymi. Już ta Argentyna ze 116 kg/głowę powinna być lampką ostrzegawczą. Przecież to jeden z największych eksporterów wołowiny.
W ten sposób można napisać artykuł, Niemcy produkują duuuuuuuuużo aut ergo Niemcy kupują najwięcej samochodów na świecie, lub coś w tym stylu.
Polacy jedzący więcej mięsa niż Niemcy i Włosi? :DDDDDDDDDDDD
Natomiast, jak zestawi się 2 fragmenty z tych 2 artykułów:

Zajmujemy wysokie, 12 miejsce na świecie z rocznym poziomem sprzedaży 74 kg mięsa na osobę [...] Natomiast wyprzedzamy np. Niemcy (60,8 kg)

i

mieszkańcy zamożnych krajów Europy zajadają się wołowiną, konsumując jej średnio od 12 kg na osobę rocznie (Niemcy) [...] To skutek silnego wzrostu cen wołowiny, jaki nastąpił w ostatnich latach w efekcie potężnego wzrostu jej eksportu. Ruszył on z kopyta zaraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej, która jest rynkiem deficytowym w przypadku wołowiny.

To wszystko zaczyna się układać w miarę zgrabną całość.
Inaczej pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Polska nie jest restauracyjnym eldorado. Przecież tu 'steakhouse' (stekownia?) na 'steakhouse'ie' 'steakhouse'a' poganiać powinien. :))))))))))))))))
Albo tylko czekać na dane, że Polacy jedzą więcej ryb niż Włosi i Hiszpanie razem wzięci.

ADMAC, 25 sierpień, 2011 - 19:43
Niechlujstwo żurnalii

To prawda, ale to nie wina P. Andrzeja, lecz niechlujstwa żurnalii. Radio ZET/PAP na które się on powołuje, myli beztrosko pojęcia. Pisze o sprzedaży wołowiny na osobę - co ma sens tylko w przypadku konsumpcji krajowej, bo tylko tą łatwo przeliczyć per capita. Tymczasem liczby, które podaje dotyczą nie tylko konsumpcji wewnętrznej, lecz całości sprzedanej produkcji, czyli włącznie z eksportem, nieprzeliczanym per capita.

To tylko kolejny przykład, jak trudno oprzeć się na tym, co żurnalia na szybko i bezmyślnie wypisuje.

Eva, 26 sierpień, 2011 - 00:34
Wolowiny jemy coraz mniej

Mięso wykupuje zagranica, która ustawia ceny zbyt wysoko. W efekcie spożycie wołowiny w Polsce spadło do poziomu najmniejszego od 20 lat, z 17 kg rocznie do zaledwie 3 – stwierdza "Puls Biznesu".

Argenyna ma niemalze cale spozycie miesa w wolowinie, a polacy spozywaja glownie nizszej klasy miesa.

http://biznes.onet.pl/polakow-nie-stac-n...

RomanL

Gość, 25 sierpień, 2011 - 23:49
G.z M. - Najwidoczniej - prowadzący sondę ...

... mieli pecha - trafiając na samych - "trawo-żernych" ... ;-)

"... każdy może się pomylić - westchnął soliter wychodząc z pudła z makaronem ..." ... ;-(

Gucio z Montrealu, 25 sierpień, 2011 - 17:10
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS