Eksplozja złych długów Polaków

Komentarze

7 komentarzy
Brakuje mi paru istotnych informacji.

KRD jest firmą prywatną, która od firm chcących wpisywać dłużników pobiera miesięczny abonament.
Kolejnej informacji której brak to jak zmieniała się ilość podmiotów korzystających z usług tej firmy na przestrzeni lat. Informacji, że pierwszymi klientami KRD były telekomy, później banki.
Brakuje informacji, że od 2009 roku uruchomiono Serwis Ochrony Konsumenta, a po 9 miesiącach funkcjonowania serwisu korzystało z niego już 120 tysięcy osób fizycznych ( dla porównania po 7 latach od powstania KRD było zarejestrowanych 57 tysięcy firm). 14 czerwca 2010 r. weszła w życie nowa Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Dzięki nowym przepisom osoby fizyczne, gminy i wierzyciele wtórni zyskali prawo do umieszczania swoich dłużników w Krajowym Rejestrze Długów. Prace nad nową ustawą rozpoczęły się z inicjatywy KRD.
Łatwo sobie wyobrazić jak to wpłynęło na ilość dłużników, którzy pojawili się rekordach tej firmy. Wskazywanie na dynamikę przyrostu dłużników bez tych informacji niczego nie pokazuje.
Ilość wierzycieli banków regulujących swoje zadłużenia z opóźnieniem (bo to jest już podstawa do wpisu do KRD) pokazuje moim zdaniem, że rekomendacje KNFu pojawiły się za późno. Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale niektóre osoby nie powinny nigdy dostać kredytu. Tym bardziej w obcej walucie, narażonej na zmienność kursu. Przypomnijmy sobie, co leży u podstawy ostatniego kryzysu. Bańka na rynku kredytów, gdzie ów kredyt przyznawana na prawo i lewo.
Od rzetelnego eksperta za jakiego uważam Pana Andrzeja, wymagałbym umieszczenia tych informacji. Inaczej to jest niestety trochę mijanie się z prawdą.

Na money.pl jest podobny artykuł. Tam poszli jeszcze o krok dalej, nazywając go "Bomba tyka. Polska w kiepskim towarzystwie Portugalii i Hiszpanii". Wskazane jest tam, że Polska jest jednym z trzech krajów, w których odnotowuje się najwięcej zaległych płatności powyżej 120 dni. Zgoda, tylko jeśli spojrzymy z perspektywy polskiego przedsiębiorcy, czyli m.in. mnie to sytuacja na przestrzeni lat uległa poprawie. Od zawsze w tym kraju, istnieje przekonanie, że płatności za faktury można odwlekać w nieskończoność. Taka durna mentalność, która faktycznie bardzo utrudnia funkcjonowania przedsiębiorstwa. Ale trzeba zachować jakiś obiektywizm bo dla osób niezaznajomionych z tematem wnioski mają się nijak do rzeczywistości.

loyd, 27 wrzesień, 2011 - 00:24
Dziękuję za uzupełnienie

Te informacje dodają trochę światła do problemu. Proszę jak najwięcej dopisywać, może być ciekawie i wzbogacić w wiedzę czytelników tego bloga.

Proszę pamiętać,że są to krótkie notki, a nie pótoragodzinne wykłady. A jak Pan podaje jakąś informację, to proszę łaskawie podać link. "Od rzetelnego komentatora, za jakiego uważam Pana, wymagałbym umieszczenia takich informacji".
:-)

P.S. Informacje dotyczą w głównej mierze indywidualnych osób, a nie przedsiębiorstw, choć KRD nie podaje ich ilości. Mnie chodzi o zjawisko społeczne. Panu, żeby to... to... płaciło rachunki. Trochę inne perspektywy.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 27 wrzesień, 2011 - 04:19
uzupełnienie

Wszystkie informacje, które podałem są ogólnodostępne dostępne na stronie KRD --> np. tutaj
KRD jest postrzegana jako twór para państwowy, co nie jest prawdą (podobny przypadek marketingowych zagrywek mamy w przypadku skarbnicy narodowej). Jest to kolejna firma prywatna, tylko chyba najbardziej rozpoznawalna. Od firm pobiera miesięczny abonament (podstawowy około 300 złotych netto miesięcznie) i wiele mikro podmiotów nie stać na płacenie tego abonamentu. Na rynku jest jeszcze parę innych firm zajmujących się taką ewidencją.
Wniosek o eksplozji długów jest co najwyżej bardzo naciągany, pojawiło się narzędzie do jako takiej walki z dłużnikami.
Skoro w 2010 roku pojawiła się ustawa umożliwiająca wpisywanie osobą fizycznym nieterminowych wierzycieli w rejestr, to wniosek o lawinowym przyroście długów nie jest do końca prawdziwy. Pańskie wykresy i skok w 2010 roku dokładnie to obrazują.
1 października 2008 r. rozpoczęła się najgłośniejsza kampania Krajowego Rejestru Długów – I wszyscy się dowiedzą. Znów to widać na Pana wykresie.
Wrócę jeszcze do kredytów i zadłużenia z tym związanego. Łatwość dostępu do taniego kredytowania w obcej walucie bez należytej wiedzy o konsekwencjach i boom na rynku nieruchomości od 2006 roku to błędne koło. Więcej "naciąganych" kredytów i napędziliśmy sobie sami bańkę na rynku nieruchomości. Nie ma innego racjonalnego wytłumaczenia tak lawinowego skoku cen na rynku nieruchomości. W przeciwieństwie do USA, gdzie zastawem pod kredyt jest cała nieruchomość i w razie kłopotów ze spłatą w najgorszym wypadku zabierany jest nam dom; W Polsce z powodu wzrostu kursu franka, wartość zadłużenia rośnie do jakiś kosmicznych wartości i ręczymy całym majątkiem. Pytanie kto jest temu winny pozostawię bez odpowiedzi.
W KRD można się znaleźć wiele razy, np. za nieterminową spłatę rachunku za gaz, prąd, telefon itd.
Na ich stronie mamy informacje, że w KRD jest 1 783 567 dłużników w rejestrze, a w 2010 roku było 57 tysięcy firm oraz 120 tysięcy konsumentów.
Największe problemy z regularnymi płatnościami mamy w nieruchomościach, ale to jest trochę tak jak z moim kolegą co wziął kredyt we frankach przy bardzo niskim kursie. Na pytanie, co będzie jeśli kurs podskoczy i z czego to będzie finansował; usłyszałem: "jakoś to będzie" i niestety taka mentalność jest powszechna w tym kraju. Ze mnie się wtedy śmiał, kiedy mówiłem, że mnie nie stać na takie ryzyko. Później szuka się winnych na księżycu. A prawda jest niestety smutna i bolesna.
Prawo w tym kraju niestety nie promuje uczciwości, co mnie najbardziej boli i frustruje. Pierwszy przykład z brzegu, od wystawionej faktury trzeba zapłacić podatek nawet jeśli wierzyciel nie zapłaci za fakturę. Jak wielkie to powoduje zatory płatnicze i ile podmiotów " rozkłada na łopatki" pokazuje m.in. Pana wykres - 23,3% ogólnego zadłużenia to niezapłacone podatki i cła, a ile mniejszych firm ma z tym problemy nigdy się pewnie nie dowiemy.

loyd, 27 wrzesień, 2011 - 11:18
w tym kraju

Pan "w tym kraju" mieszka? Bo pisze Pan tak, że nie podejrzewam...

Uzupełnia Pan, ale ja nigdzie nie pisałem, że KRD jest instytucją państwową. Drugim wpisem http://szczesniak.pl/1990 podałem inne badania już oczyszczone z przedsiębiorstw.

Jeśli dla Pana taki gwałtowny wzrost w ciągu kilku lat nie jest problemem, to ma Pan ciekawe postrzeganie zjawisk społecznych. Pan to uważa za "narzędzie do jako takiej walki z dłużnikami", czyli z punktu widzenia nadzorcy. Z tej optyki powinno się za długi wsadzać do więzienia.

O moich wnioskach pisze Pan: "co najwyżej bardzo naciągany". Mhm... co najwyżej, fajne stwierdzenie ;-) Ale argumentów na ich poparcie nie ma, jedynie narzekanie z punktu widzenia wierzyciela, że ten lud tak marnie myśli. Ja uważam, że jest poważnym problemem, niestety częścią szerszego, o którym będę niedługo pisał.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 27 wrzesień, 2011 - 11:43
cd

Pana wnioski:

1.Jeszcze w sierpniu 2008 roku było tego 59,2 miliarda. Wzrost w ciągu 2,5 roku o 64%.

Gwałtownie rośnie także ilość osób (i przedsiębiorstw) nadmiernie zadłużonych: w roku 2011 ich liczba przekroczyła 2 miliony.

Chciałbym, aby mi Pan pokazał, że informacje, które wskazywałem w poprzednich komentarzach nie miały wpływu na wzrost liczby zadłużonych w Pana artykule. Odnoszę się cały czas do konretnych danych, które Pan prezentuje, a zmiana ustawy w 2010 roku, kampanie reklamowe KRD, lawinowy wzrost udzielanych kredytów. Udowodni Pan wtedy wprost swoje tezy.

2. Jak widać, jeszcze na początku 2007 roku było ich 174 tysiące. Cztery lata i jest ich prawie dwunastokrotnie więcej.

Stawią Pan taką tezę w tej konkretnej notce beż żadnego podziału na przedsiębiorstwa i konsumentów. Nie umieścił Pan informacji ogólnie dostępnych na stronie KRD jak zmieniała się ilościowa struktura podmiotów biorących udział w statystykach KRD.
Natomiast wnioski wysuwa Pan już jednoznaczne.

Proszę Pana ja kończyłem matematykę, mnie nauczyli, że jeśli się chce coś udowodnić to trzeba podawać wszystkie dane i założenia. Pokazałem, że na podstawie danych z KRD obraz bardzo się zamazuje. Wskazałem na powody wzrostu zadłużenia na rynku nieruchomości. NIGDZIE NIE STWIERDZIŁEM, że wzrost ilości osób zadłużonych NIE JEST PROBLEMEM. To są tylko i wyłącznie Pańskie interpretacje. Gdyby nie było kredytów, nie byłoby problemów ze spłatą, prawda? I co z tego wynika? :) Zakazać? Czy udzielać z głową i nie powielać błędów?:)

Opisałem KRD jako "narzędzie do jako takiej walki z dłużnikami" bo ja Proszę Pana jest praktykiem, a nie teoretykiem.
Opieram to na latach doświadczeń z walki, z nieuczciwymi firmami, które wpis do KRD traktują jako świstek papieru.
Taki nieuczciwy wierzyciel może do końca świata wpłacać co miesiąc śmieszną i symboliczną cząstkę zadłużenia, wykazując "chęć do spłaty" i nic nie można mu zrobić.
Nie odnoszę się do ogólnych wniosków tylko poszczególnych danych, które Pan wykorzystuje.
Bo wymagam pełnej rzetelności.

Określenie osoby spłacającej terminowo swoje zadłużenia jako nadzorcy jest delikatnie rzecz ujmując w brzydkim tonie.
Mnie oburza, że właściciel firmy - dłużnika, kupuje sobie kolejny wypasiony samochód, a moją firmę traktuje jak dawcę taniego kredytu. Może faktycznie jestem dziwny i dlatego jeżdżę starym "japończykiem":)

Nigdy nie napisał Pan, że KRD jest instytucją państwową. Zgoda. A czy napisał Pan, że jest firmą prywatną?
Czy może chodzi o to, że potraktował Pan uzupełnienie przeze mnie informacji o KRD jako atak? na swój wpis?:)
Jest Pan osobą opiniotwórczą. Polecam zrobić wśród znajomych małą sondę. Podałem przykład Skarbnicy Narodowej. Polecam się zapytać, czy postrzegają tę firmę jako państwową czy prywatną. Śmiem twierdzić, że jako państwową.

Zgodzę się z Pana tezą, z pierwszego zdania. Mentalnie nigdy nie byłem obywatelem tego kraju. Mnie nie interesuje wypasiony dom, nowe BMW czy co sąsiad powie. Chciałbym móc normalnie uczciwie pracować bez obawy, że ktoś na górze sobie coś wymyśli i ja będę musiał się z tym użerać.

Też uważam, że problem jest poważny. Ten sam problem ma cały świat. Może jestem naiwny, ale wierzę, żeby aby chcieć cokolwiek udowadniać trzeba chociaż próbować opisać cały obraz sprawy. Kolejna notka jest już zdecydowanie lepsza, nie można było tak od razu?

Mała dygresja na koniec.
Proszę Pana, duża część społeczeństwa nie myśli i to jest stwierdzenie faktu. Proszę mi napisać jak nazywa Pan osoby, które z pełną świadomością parafowały cyrograf na 30 lat i de facto stały się spekulantami walutowymi, mając później pretensje do całego świata, tylko nie do siebie, że nie czytają zapisów zobowiązań na większą część swojego życia. Przypomnijmy sobie jaki był szum w mediach, kiedy frank poszybował w górę. Nikt się nie zająknął, że aby pozwolić sobie na kredyt we frankach trzeba było mieć wyższe dochody niż na podobny typ kredytu w złotówkach. Następnie nikt nie raczył wspomnieć, że przez cały ten czas kredyt we franku jest tańszy niż w złotym. Rozumiem, że każdy broni swojego interesu, bo większość dziennikarzy i polityków ma kredyty w obcej walucie. Ja nie mam kredytu bo mnie nie było stać na takie ryzyko, ale może faktycznie ja też nie myślę bo liczę tylko na siebie i wierzę w ciężką pracę.

loyd, 28 wrzesień, 2011 - 01:23
Dane są rzetelne

To, że ktoś zrobił akcję informacyjną, nie zmienia wymiaru i dynamiki oraz znaczenia społecznego zjawiska. O danych wyłącznie do osób fizycznych piszę w następnym poście.

Pisze Pan o bardzo wielu wątkach pobocznych - wybaczy Pan ale mam też inne zajęcia ;-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 28 wrzesień, 2011 - 04:18
Zadłuzenie dalej rośnie

Początek roku 2012:

Niespłacane zadłużenie Polaków zwiększyło się średnio o 5 proc. w stosunku do sierpnia, kiedy to przeprowadzano ostatnio badanie. Kwota zaległych płatności powiększyła się o 1,84 mld zł. W końcówce ubiegłego roku łączna kwota, na jaką zadłużeni byli Polacy, wyniosła aż 35,48 mld zł.

Statystyczny, zadłużony Polak posiada nieuregulowane zobowiązania w wysokości 17035 zł. Jak podaje raport, liczba osób, które zalegały z płatnościami w końcówce ubiegłego roku wyniosła 2,083 mln. Oznacza to, że na przestrzeni dwóch ostatnich lat liczba nowych dłużników zwiększyła się o ponad 457 tys., co jest równoznaczne ze wzrostem o 28 proc. – czytamy w raporcie InfoDług.

Onet
raport

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 10 stycznia, 2012 - 21:43
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS