Dane statystyczne Eurostatu pokazują długofalowy problem Polski. Polacy nie tylko wyjeżdżają za pracą. Polacy także masowo emigrują.
Jeśli popatrzeć na ostatnie pół wieku (od lat 60-tych po nasze lata), to proces emigracji (liczonej netto - jako różnica wyjazdów i imigracji) trwa przez cały czas. Przez te 50 lat wyemigrowało ponad 1,7 miliona Polaków (netto). To proces na skalę masową i porównywalny jedynie z Rumunią w ostatnich dwóch dziesięcioleciach.
Proces trwający ciągle, który największe nasilenie miał w latach 90-tych. W naszym wieku wielkość emigracji się obniżyła, ale jesteśmy jeszcze przed korektą spisu powszechnego, który w 2000 roku dodał ponad 400 tys. emigrantów.

Uwaga publiczna jest skupiona na stopie urodzeń czy wskaźniku zastępowalności pokoleń. Pisze się dużo o zagrożeniu "kolorową" imigracją. Jednak realny problem jest zupełnie inny: Polska nie jest atrakcyjna dla swoich obywateli. Ani potencjalnych przybyszów z zewnątrz, skoro co roku znika nam miasto wielkości 50 tysięcy mieszkańców (pełne dane za lata 90-te).
Oczywiście problem jest znacznie mniejszy przy uwzględnieniu wielkości populacji. Wtedy emigracja z Polski (ok. 1 promil rocznie przez ostatnie 20 lat) nie jest taka jak w krajach bałtyckich (ok. 0,5% rocznie) czy Bułgarii (ok. 0,3%) lub Rumunii (ok 2,5 promila).
Inni mają jeszcze większe problemy. Ale jednak szkoda tych setek tysięcy wyjeżdżających każdej dekady.
- - -
jednostka: tysiące osób
źródło: Eurostat
P.S. Dzisiaj 25 października Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy.
- skomentujesz?
- czytano: 1209
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
12 komentarzyWydaje mi się, że więcej ludzi uciekło z Polski,
a Wietnamczycy jeszcze nie przybyło do Polski w milionach.
M.L.
nie są jeszcze ostateczne. Czekamy na wyniki spisu powszechnego. W 2000 r. korekta wyniosła ponad 400 tys osób. Ciekawe ile będzie teraz.
No właśnie, ciekawe, co wykaże spis powszechny, wiele zależy od tego, jak były formułowane pytania w ankietach.
Ja w te dotychczasowe dane zupełnie nie wierzę. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, iż mimo, że od lat 80. nie ma mnie w Polsce, jestem nadal rejestrowana jako mieszkanka mojego rodzinnego miasta. Podobnie jest z wieloma moimi znajomymi, którzy już dawno, przed laty wyemigrowali. Po niemiecku coś takiego nazywa się "Karteileichen", czyli "martwe dusze", jesteśmy nadal w kartotece, mimo, że nas nie ma.
W samych tylko Niemczech żyje (2010 r.) jak podaje Federalny Urząd Statystyczny, 1,5 mln osób z Polski( o polskim pochodzeniu):
http://www.destatis.de/jetspeed/portal/c...
Gros tych osób zaczęło pojawiać się w Niemczech od pocz. lat 80. ub. w. Znaczna część Polaków wyjechała jako tzw. Aussiedlerzy o niemieckim pochodzeniu, reszta jako azylanci, lub osoby na tzw. Duldung, czyli ze statusem tolerowanego pobytu. Część tych ludzi (Aussiedlerzy) otrzymała od razu niemieckie obywatelstwo, część nieco później (np. poprzez małżeństwo lub nadanie obywatelstwa po dłuższym pobycie), w rezultacie znaczna część ma obecnie podwójne obywatelstwo (polskie i niemieckie) ale statystycznie wszyscy oni wtopili się już w Niemców, bo Federalny Urząd Statystyczny rejestruje ich w grupie obywateli niemieckich, skoro mają obywatelstwo tego kraju. Jeszcze inna część (trudno orzec, jak duża) zrzekła się polskiego obywatelstwa. Jak podaje ten Urząd Polaków o wyłącznie polskim obywatelstwie jest w Niemczech 419,5 tys. (tabela 4, str. 34):
http://www.destatis.de/jetspeed/portal/c...
Tak więc już sam przykład wyjazdów tylko do jednego kraju - do Niemiec - pokazuje, że polskie dane o łącznie 1,7 mln osob, które opuściły Polskę w ciągu ostatnich 50 lat są mocno zaniżone i oderwane od rzeczywistości.
1,45 mln osób polskiego w Niemczech - OK. Ale...
Dane, emigracji brutto są znacznie większe.
Muszą:
Die Bevölkerung mit Migrationshintergrund besteht aus den seit 1950 nach Deutschland Zugewanderten und deren Nachkommen.
http://www.destatis.de/jetspeed/portal/c...
Czyli, tłumacząc:
społeczność osób z imigracyjnym backgroundem obejmuje osoby przybyłe do Niemiec od 1950 r. oraz ich potomstwo
Ci z przed 150 lat to dawno już (przynajmniej formalnie, statystycznie) Niemcy.
Podane przeze mnie w poprzednim poście statystyki dotyczą imigrantów do Niemiec (bez osób opuszczających Niemcy, czyli wracających do Polski), czyli z polskiego punktu widzenia jest to emigracja brutto.
nie 150 a 60... a jeśli z Niemiec wyjeżdżają do Izraela? To do Polski nie wracają, więc to netto... różnic może być dużo.
To są dwie różne statystyki, niekompatybilne i mijające się zakresami.
Może Pani zna wiarygodne statystyki (jeśli Eurostat to crap) emigracji z Polski?
Spis 2011 de facto nie był spisem powszechnym-rachmistrzowie spisali mniejszość/tylko próbę ,mniejszość takze dokonała samospisu. Różnice uzyska się z rejestrów ,danych co do zameldowanych itd-stąd fikcja o której pisze Eva.
Bo np ludzie jak moi znajomi którzy wyjechali z Polski na stałe w 2005 czy 2006 roku,obywatelstwa polskiego się nie zrzekli a nadal są tu /w Warszawie formalnie zameldowani liczeni będą jako mieszkający nadal w Polsce. A więc będą to martwe dusze zaś spis 2011 nie udzieli wiarygodnej odpowiedzi co do aktualnej liczby mieszkańców Polski i poziomu emigracji. Będzie znacznie mniej wiarygodny niż poprzedni spis powszechny.
Wolf
Ale i te ułomne mówią niepokojących zjawiskach, więc pytanie: nie mówić w ogóle (jak to się dzieje w Polsce) czy jednak na podstawie ułomnych danych Eurostatu - mówić?
Bo w Polsce jest generalne tendencja do wypychania z tematów, którymi się zajmujemy - spraw nieprzyjemnych i tkwienie w samozadowoleniu.
Czasem jest mi ciekawo, co byloby z Polska i jej sytuacja polityczna gdyby Polacy nie mieli takiej mozliwosci do migracji.
dla systemu politycznego i aktualnego "reżimu". Zmniejsza napięcia społeczne. Jeśli dodać do tego powszechne zadłużenie - mechanizm wiążący ręce - to mamy bardzo silne mechanizmy zmniejszające ciśnienie społeczne na system polityczny.
No tak. Chyba bez tego mechanizmu Polske mogla by bardzo mocno "lepperozowac sie". Bo w warunkach wielkiego bezrobocia nabieraja sily ugrupowania, proponujace socjalizm na wzor Bialorusi.
Ludzie głosują nogami. Proszę poczytać:
A tu widok na cały świat
No i co? Do reżimu i dyktatora idą,a z demokracji uciekają? Coś tu nie gra.
Antek z PN