Emigracja zarobkowa to nasza specjalność. Nie ma się co dziwić: udział płac w PKB niski, konkurencyjność gospodarki zwiększamy przez obniżanie płac, a w dalszym ciągu bezrobocie na dwa miliony. Więc emigrujemy za pracą.
Ale ciągle więzy z Ojczyzną mocne. Widać to po przelewach pracowniczych do Polski. Jesteśmy w nich najlepsi w Europie.
Nasi przysyłają do kraju najwięcej. Przepływy pracownicze (netto - przypływy po odjęciu odpływów gotówki), czyli remittances, to konkurencja, w której w Europie wygrywamy. Po kilku latach walki i wysyłania coraz większej ilości ludzi na zmywaki do Londynu... jesteśmy pierwsi!

Jeszcze niedawno wyprzedzała nas Rumunia, wcześniej Portugalia, ale daliśmy radę. Pierwsi! Nareszcie.
Co prawda, jeśli wziąć tylko przypływy (nie odliczając odpływów z kraju) lepsi są jeszcze Hiszpanie - dwa razy więcej przysyłają do kraju. Ale też zatrudniają pracowników zagranicznych, a ci wysyłają więcej niż przysyłają emigranci. Do nas nie ma co imigrować za pracą. Dla lokalnych pracowników jej nie ma.
Ale jak się zaprzemy, poprowadzimy taka politykę, to i Hiszpanów prześcigniemy i w tej kategorii.
Żarty sobie robię, a zjawisko jest bardzo poważne. Ratuje też nasz bilans płatniczy. Bez nich byłby o 16% wyższy.

Jak kiedyś pisałem: ratuje bardziej niż dotacje z Unii
- - -
źródło: Eurostat
- - -
Cykl: Polska w Europie
- skomentujesz?
- czytano: 903
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
11 komentarzyMoim skromnym zdaniem obie możliwości są prawdziwe i nie wykluczają się wzajemnie. A co do wskaźników ekonomicznych związanych z emigracją zarobkową, to jak już będziemy 'drugą Hiszpanią', to możemy zacząć gonić Meksyk. Już ponad 9% populacji Meksyku (bez urodzonych już na obczyźnie) żyje w USA i w 2008 meksykańscy imigranci przesłali do rodzin w Meksyku 25 mld (miliardów) USD. W ostatnich latach podobno jest gorzej ze względu na sytuację gospodarczą USA. W kontekście polskiej polityki zagranicznej i choćby ostatnio ACTA, to rządzący Polską konsekwentnie, od 20 lat sprowadzają RP do rangi latynoamerykańskiej republiki bananowej. A jak się jeszcze okaże, że z tym gazem łupkowym coś wypali...
mhm
Prawo wyłączonego środka się kłania
tak, to OK.
bo zasila nas pieniędzmi, gdy nie ma pracy w kraju.
Ale prawdą jest też, że buduje dobrobyt innych państw, a nie u nas.
Co nie wyklucza przynoszenia korzyści - profitów z tego dobrobytu budowanego zagranicą. A mogłoby ich też nie być, tak jak nie ma pracy w kraju.
Ale się anonim wygiął. Prawa ręka lewa kieszeń prawe ucho i jeszcze między nogami to wszystko. ufff...
Na pewno U.K.
Kogo jeszcze ?
M.L.
Brak danych?
U kogo jeszcze?
moim zdaniem warto uwzględnić jeszcze Norwegię w takich zestawieniach. w samym Oslo szacuje się, że mieszka i pracuje 40000 Polaków. spora część pracuje w systemie rotacyjnym [3 tygodnie pracują, tydzień w Polsce ] więc sporo NOK wyjeżdża także w kieszeniach... gdy uwzględni się pensję netto [po opłaceniu kosztów życia] to pracownikowi budowlanemu zostaje co miesiąc 7000 PLN [więc siła tych 40000 to pewnie substytut 200000 w GB]. oczywiście plus świadczenia takie jak rodzinne na dzieci w Polsce, które są wyższe niż większość pensji w Polsce....
nie jest dziełem przypadku, że Minister Finansów chce renegocjować umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania właśnie z Norwegią ;] temat znam z autopsji: jako osoba, która od kilku lat korzysta z norweskiej rezydentury [poza działalnością gospodarczą, którą rozliczam w Polsce, lecz którą z powodu kultury dominującej w polskim kapitalizmie wygaszam:D] w wypadku wybudowania domu w Polsce [po zmianach przepisów, które proponuje MF] mogę zostać pogilgany domiarem w wysokości 75% wartości owego domu :D [mimo, że podatek wg karty w Norwegii, który płacę wynosi o 4% więcej niż górny próg w Polsce oraz to, że spore tysiące w trakcie nakładów inwestycyjnych poszłyby na podatki pośrednie i podatki za prace w trakcie procesu realizacji:D]... tymczasem TNC'sy jak nie płacą, tak płacić nie będą.... co więcej MF chce obniżenia podatków pośrednich dla takich graczy [sic!]
Kraje poza EU są ujęte w statystykach Eurostatu. Choć niewiele zajmują w przypływach.
Nie wiem, jak szacują przepływy w kieszeniach, z tym że remittances to raczej pieniądze od emigrantów, więc większość chyba przesyłana jest przelewami (nie wiem czy doszacowuje Eurostat czy nie).
To o czym Pan pisze to "compensation of employees" - inna kategoria dochodów z pracowników pracujących za granicą. O tym jeszcze za chwilę, bo tu też jesteśmy nieźli :-)
Co to są TNC'sy?
Czesc pewnie niedlugo przestanie przysylac. Moja rodzina juz jest ze mna i juz prawie nic nie wysylam, choc staram sie wspierac Polske, ostatnio nawet kupilem polskie meble na ebayu ;)
Domyslam sie tez, ze ta statystyka obejmuje transfery bankowe, zatem calkowita 'przesylana' suma pewnie jest jeszcze wieksza, ja prawie zawsze ze soba przywozilem pieniadze.
~ryba
TNC's - czyli ponadnarodowe (a raczej państwowe) korporacje w myśl angielskiej nomenklatury OECD.