Kilka słów o gazie i energetyce gazowej wobec jądrowych planów rządu wydobył ze mnie redaktor Bartłomiej Mayer. Oto publikacja z "Bloomberg Businessweek Polska":
Z elektrownią atomową nie należy czekać Na to, by wystarczająco szczegółowo zbadać opłacalność wydobycia gazu z łupków w Polsce, potrzeba minimum pięciu lat. Z decyzją o budowie elektrowni atomowej nie można czekać tak długo – Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw, polemizuje z tezami Jana Krzysztofa Bieleckiego przedstawionymi w jego wywiadzie dla „Bloomberg Businessweek Polska” .
Bartłomiej Mayer: W wywiadzie w najnowszym wydaniu „Bloomberg Businessweek Polska” Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze, twierdzi, że zanim zdecydujemy się postawić elektrownię atomową, powinniśmy sprawdzić, jakimi zasobami gazu z łupków dysponujemy i na ile opłacalne byłoby jego wydobycie. O czym Pana zdaniem świadczy ta deklaracja?
Andrzej Szczęśniak: Obawiam się, że oznaczałoby to odłożenie decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce ad acta. A na pewno na długie, długie lata. I to faktycznie może być zaskoczeniem, ponieważ dotychczas mówiło się o bardzo konkretnym kalendarzu budowy pierwszego bloku jądrowego w naszym kraju.
- - Bielecki mówi jednak, że co prawda gaz łupkowy jest na razie wielką niewiadomą, ale ocena dotycząca opłacalności jego wydobycia w Polsce będzie możliwa już w tym roku.
To absolutnie niemożliwe. Na to, aby uzyskać odpowiednie dane na wystarczająco szeroką skalę, trzeba minimum pięciu lat. I to jest optymistyczny wariant, zakładający przyspieszenie prac przy odwiertach. Proszę zwrócić uwagę, że dotychczas wydano w Polsce ok. 120 koncesji poszukiwawczych dotyczących gazu z łupków. Pierwsze z nich blisko pięć lat temu, bo w 2007 roku. Tymczasem odwiertów na terenie tych koncesji mamy zaledwie kilkanaście. Tempo nie jest więc, łagodnie rzecz ujmując, zawrotne.
A najważniejsze jest to, że wciąż nie wiemy, ile jest tego gazu i czy będzie techniczna możliwość jego wydobycia oraz czy opłacać się będzie eksploatować te złoża na skalę przemysłową. Z kolei na to, żeby uruchomić wydobycie na skalę przemysłową, która byłaby podstawą do przestawiania naszej energetyki na gaz, będziemy musieli poczekać minimum 10 lat, czyli być może do 2022 roku. A obecne plany rządowe mówią o tym, że polska elektrownia atomowa ruszy w 2020 roku.
- - Szef doradców premiera stwierdził też, że przyszłość energetyki nuklearnej widzi w połączeniu z efektami poszukiwań gazu z łupków.
To dwie zupełnie inne technologie. I ja nie dostrzegam kontekstu ich wzajemnego powiązania. Trudno mi powiedzieć, co ma na myśli Jan Krzysztof Bielecki.
- - Po katastrofie Fukushimy energetyka atomowa jest w odwrocie. Czy to może mieć wpływ na projekt budowy tego typu siłowni w Polsce?
Fukushima to faktycznie problem, ale wcale nie technologiczny, lecz prawno-polityczny. W wyniku kryzysu pozycja Niemiec w Unii Europejskiej, i tak bardzo silna, uległa dodatkowemu wzmocnieniu. A jak powszechnie wiadomo, rząd w Berlinie pod wpływem katastrofy Fukushimy zdecydował o odejściu od technologii atomowych. Decyzję w tej sprawie podjął moim zdaniem bardzo pochopnie, ale wciąż się jej trzyma. To z kolei może mieć wpływ na politykę całej Wspólnoty.
Już teraz zgodnie z unijnymi przepisami, zanim zbuduje się elektrownię atomową, trzeba dokładnie zbadać wszystkie możliwe alternatywy. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby unijne regulacje prawne w tym zakresie uległy jeszcze większemu zaostrzeniu, co oczywiście mogłoby mieć wpływ na nasze plany.
Rozmowa ta jest komentarzem do obszernego wywiadu z Janem Krzysztofem Bieleckim (nie tylko o energetyce) opublikowanym w nr 2/2012 „Bloomberg Businessweek Polska”
- skomentujesz?
- czytano: 1591
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu









Komentarze
40 komentarzyZapomniano o ropie niekonwencjonalnej i kokosach z niej. Pan P.Poprawa spóźnił się z doniesieniami o zasobach gazu zamkniętego w Wielkopolsce i wielkich możliwościach występowania ropy naftowej w łupkach. Nadrabia te zaległości migiem. Podoba mi się zwłaszcza ten fragment wypowiedzi eksperta z PIG zaczerpnięty z wnp.pl:
Zapomniał tylko dodać, że tam gdzie są zasoby konwencjonalne powinny być także zasoby niekonwencjonalne, bo ich udział wynosi 60% i 40%. To jest informacja zaczerpnięta z prezentacji dostępnej na witrynie PIG.
Wniosek [mój]: Tam gdzie mało zasobów konwencjonalnych mało też łupkowych.
NiePoprawnie ;-)
J. Sokoł.
Dla niektórych jak jest w Ameryce, to już demokracja... Jednak w Europie, która jest duuuużo bardziej demokratyczna, jakoś nie ma. Bida. Więc?
A przecież w Ameryce... najwięcej zasobów energetycznych świata:
http://szczesniak.pl/1922
I największy producent gazu, i drugi producent węgla i trzeci producent ropy. Eh, u geologa taka słaba pamięć :-)
... pytanie mi trafia do przekonania ale - dwie możliwe odpowiedzi już - nie ... ;-(
Warto jest przeczytać wypowiedź prof. Wyszyńskiego http://www.portalsamorzadowy.pl/gospodar...
... a pozatem podane przez niego linki (w jego komentarzu):
... a żeby było jeszcze ciekawiej, bo - to jest mój "konik" - którego Pan Andrzej Gospodarz baaaardzo nie lubi ... ;-)
... czyli - jak można "wyłączyć" blok energetyczny jądrowy o mocy 1000 MW ... ;-(
http://www.cire.pl/item,60198,1,0,0,0,0,...
PS. - bardzo ciekawy jest ten link http://www.world-nuclear.org/info/inf33.... World Nuclear Association
Ciekawy artykuł opublikowany w Wyborczej:
http://wyborcza.pl/eko/1,113774,11060496...
czytał już Pan?
Z jednym zgadzam się w 100%.
"wzrost podatków na ropę naftową zapewniający mniejsze zużycie"
Akcyza na paliwa jest dużo za niska.
Czysta propaganda. Zabawny kawałek. Szczególnie to:
Blokują, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Rosji i Brazylii. No i Polski, gdyby "łupek" wyszedł, ale coś nie chce, więc się będziemy szybko rozwijać poprzez długi ;-)
Zmiany... na jeszcze droższą energię odnawialną ;-)
Jak można takie rzeczy wypisywać? I jeszcze ktoś się z tym zgadza w 100% ?
Oczywiście to, że energia odnawialna jest droga jest sensowna uwagą.
Z tym, że jeżeli założyć, że scenariusz omawiany przez tych dwóch panów na łamach Nature się zrealizuje, to takie wysokie podatki "stabilizują" ceny paliw.
W tym sensie, że jeżeli podatki stanowiłby 75% ceny paliwa, to nawet dwukrotny wzrost ceny surowca spowodowałby wzrost produktu końcowego jedynie o 25%.
Lepszy taki scenariusz z powolnym dostosowaniem niż szokowe nieamortyzowane uderzenie w system ekonomiczny.
Ale to oczywiście przy założeniu, że ceny ropy będą stale rosnąć. A Chiny i Indie mają jeszcze dużo zapasu jeżeli chodzi o proste wykorzystanie premii zapóźnienia w celu redukcji luki rozwojowej.
https://www.cia.gov/library/publications...
Pozdrawiam,
Robert
To i wysokie podatki mają.
Może niech je jedynie płacą zwolennicy Peak Oil?
Panie Andrzeju,
doskonale pan wie, że wysokie podatki są jedynie pochodną wysokich wydatków. Bez redukcji wydatków nie ma redukcji podatków.
Całym sercem i rozumem jestem za redukcją wysokich wydatków.
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...
Twierdzę, tylko, że jeżeli coś opodatkowywać to już lepiej paliwa niż pracę.
Pozdrawiam,
Robert
Dodam jeszcze na boku, że ONZ szacuje, że do 2030 (czyli w 18 lat) ma przybyć jeszcze
282 mln Hindusów, którzy już obecnie mają 3 700 USD per capita PKB
(będzie się z kim o tą ropę "użrerać")
http://hdr.undp.org/en/media/HDR_2011_St... (arkusz 10.)
Pozdrawiam,
Robert
Maltuzjanizm w Peak-Oil-owym wykonaniu?
Jaki Malthus panie Andrzeju ;)
Zwyczajny szacunek wielkości gospodarki, a co za tym idzie jej energochłonności.
Chiny
2011:
1 347,6 * 8 400 USD
2030:
1 393,1 * ???
Indie:
2011:
1 241,5 * 3 700 USD
2030:
1 523,5 * ???
Dane za ONZ i CIA
Pozdrawiam,
Robert
A USA jeszcze bardzo, bardzo, bardzo daleko. Pewnie nie do dogonienia nigdy.
48 100 USD
to dezorganizuje wyświetlanie komentarzy
Tytuł sam się wypełni,
... na dodawanie sobie otuchy przez podawanie coraz większych cyfr z zagubionym gdzieś w tekście rozkładem na coraz większą ilość lat ... ;-)
... te podane powyżej 48100 USD to jest jeszcze na 5 czy już na 10 lat ??? ... ;-(
Niestety nie rozumiem pytania panie Gustawie. 48 100 USD, to jest PKB per capita mieszkańca USA w 2011 r.
Naprawdę nie rozumiem.
https://www.cia.gov/library/publications...
... że Pan tego nie rozumie ... ;-)
... Żeby wogóle już nic nie rozumieć ... oto zestawienie które mi się nawinęło pod rękę - jako nie sprawdzona ciekawostka:
... i to już było niedawno temu jak ich dochód "per capita" określany zachodnim sposobem wynosił raptem 12 000 USD ...
... niech Pan rzuci okiem gdzie się teraz znajdują w zacytowanej przez Pana tabelce ... ;-)
... I jak to teraz rozumieć ? ... Czy może lepiej jest się zająć czymś innym - n.p. - odbijaniem lodu na chodniku ??? ...
To rozumiem teraz, że neguje pan metodologię liczenia GDP metodą PPP???
Na liście Libia znajduje się odpowiednio:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_cou...
A względem tej Libii, to nie budzi w panu to jakiegoś zastanowienia, skoro to był taki raj na ziemi. Wszechmocny rząd dawał wszystko swoim obywatelom. Dobry pan czuwał nad losem swojego ludu i nie pozwolił by działa mu się krzywda. To skąd taka masa ludzi walczyła z taką zajadłością z reżimem? Opętani jacyś czy co? Coś im się pomyliło? Ktoś ich do tego stopnia zmanipulował, że postanowili oddawać życie walcząc z dobroczyńcą który dawał im dokładnie wszystko (ciekawe skąd brał?).
Pozdrawiam,
Robert
PS
Oczywiście, jeżeli nie chce pan wierzyć w wyliczenia np Banku Światowego, IMF itp sądząc, że wie lepiej, to ma pan do tego prawo.
... bo żeby negować - to trzeba pierw zrozumieć o co chodzi ... ;-)
... Imponujące sa te trzy tabele które Pan cytuje ... Przypuszczam, że zostały opracowane przez tych którzy wiedzą o co im chodzi ...
... Ale jak rzuciłem na nie okiem - to wygląda mi, że tylko flagi się zgadzają ... ;-)
... Ja nic nie wiem lepiej, ja się tylko patrzę i widze, ze cyfry są różne ... ;-(
... A dlaczego i poco są takie a nie inne, to chętnie Panu odstępuję rolę roztrzygnięcia tej zagadki ... ;-)
"To skąd taka masa ludzi walczyła z taką zajadłością z reżimem? Opętani jacyś czy co?"
Wojna domowa w Libii trwała wiele miesięcy. Rzekomych powstańców wspierało potężne lotnictwo NATO, komandosi krajów NATO, żołnierze kilku państw półwyspu arabskiego - satelitów USA. Standardem w takiej sytuacji są agenci z walizeczkami dolarów zdolni przekupić lokalnych liderów albo oficerów. A za szybko im nie poszło, bo po stronie Kadafiego jak widać ludzie walczyli równie zajadle i to w trudniejszych warunkach - im pociski samosterujące nie pozwalały siedzieć spokojnie w miejscu. A zatem lojaliści walczyli jak partyzanci, a partyzanci jak piechota mocarstwa dysponującego wszechobecnym lotnictwem. Jak pytam. I co tak długo? Widać za mało było "powstańców" i za słabo się starali.
Nie wiem czy się pan orientuje jak wyglądają rewolucje od tych krwawych po "kolorowe". Większość ludzi nie walczy i jest bierna!. W naszych słynnych powstaniach walczył znikomy procent ludności. Masówka zaczyna się dopiero po przymusowym poborze.Czy się np. pan zastanawiał jak człowiek na pełnym etacie może koczować w namiocie na głównym placu miasta? To jest niby drobiazg, ale dopóki rewolucja nie ma sponsorów i zawodowych działaczy, to ten drobiazg urasta do znacznego problemu.
Zachodnie media serwowały żenującą propagandę mającą szybko zrobić z Kadafiego Wielkiego Diabła, np. rozpowiadały o kuriozalnym pomyśle wysyłania oddziałów gwałcicieli z viagrą. Wypisz wymaluj wywalanie kuwejckich dzieci z inkubatorów w 1990, co później okazało sie wierutnym kłamstwem. Albo wyrywanie przez Niemców piersi belgijskim kobietom w I wojnie. Takich argumentów używała prasa w USA by przekonać społeczeństwo do wojny. Ciekawe, że po tym zabiegu pierwszymi podżegaczami wojennymi okazały się kobiety. Prowojenna propaganda często apeluje od kobiecych sumień. Dzieci w inkubatorach, piersi wyrywane obcęgami, viagrowi gwłaciciele. Do jakiego upodlenia zeszły nasze media niech swiadczy fakt, że BBC potrafi wziąć zdjęcie manifestacji prorządowej w Iranie, wyciąć trybunę honorową i zamieścicć z podpisem, że to demonstracja antyrządowa. Manipulcja wyszła na jaw, bo w innych mediach znaleziono zdjęcie nie pocięte.
Niech pan sobie wyobrazi, że USA ma przeciwnika dysponującego na destabilizację kraju setkami miliardów dolarów, panującego w powietrzu, kontrolującego każdą emisję radiową i w zasadzie nieosiągalnego (nietykalnego) dla rządu amerykańskiego. Kilka miesięcy wojny domowej i mamy całkowity kollaps dawnego reżimu. Można zmontować grupki teksańskich milicji, niezadowolnych czarnych, zbuntowanych oddziałów wojskowych itd. Czy to świadczy, że ludzie w USA są szczególnie przyciśnięci?
Rewolucja bolszewicka w Rosji była prowadzona przez zawodowych rewolucjonistów i za pieniądze bankierów z USA i Europy. Po zwycięztwie rewolucji oczywiście zaczęto wciskać bajeczkę jak to lud sam obalił cara. Wraz z kolejnymi milionami wymordowanych mieszkańców Rosji propaganda coraz bardziej podkreślała ludowy charakter władzy i ludowy charakter przewrotu. Ja jeszcze pamiętam z czasów szkolnych wciskanie tego kitu, a i teraz, o dziwo, kit się trzyma dobrze. Pewnie przez rolę tych bankierów.
A wie pan jak teraz jest w Libii po wyzwoleniu? Wie pan, że są miasta gdzie wydano tymczasową fatwę na prawo do zjadania psów, bo ludzie głodują? Wie pan jak drastycznie spadł poziom życia w Iraku gdy kraj ten znalazł się celowniku USA, a już po 2003 to już tam jest zupełna tragedia, bo okupant w pierwszych miesiącach zaprogramował zupełny chaos, rozwiązał policję i nie dał w zamian żadnej ochrony. Szabrownicy zabrali łóżka ze szpitali, wyrywali zbrojenie z żelbetu. Kraj się rozsypał, a po nim zaczeli rozbijać się najemnicy z immunitetem. Widział pan jak taki najemnik się zachowuje i jak łatwo zabija dla przyjemności? A propos Iraku, to po Pustynnej Burzy wybuchło w nim powstanie szyitów. Amerykanie spacyfikowali je razem z Saddamem Husajnem (nie pozwolili powstańcom zbliżać się do składów saddamowskiej broni). Tak wygląda powstanie gdy nie ma pozwolenia z samej góry.
Nikt nie przejmuje się jaki poziom życia jest w mniej fajnych krajach kontrolowanych przez Globalną Władzę. Przejmą sie losem ludu, krwawą dyktaturą, "wyzwolą" i...zapominają o "wyzwolonych" bo na horyzoncie jest kolejny kraj do "wyzwolenia". Amerykański sojusznik - Arabia Saudyjska - wyszkoliła tysiące fanatyków islamskich mających robić w Syrii za "powstańców". Społeczeństwo Syrii żyło od tej pory w jako takiej zgodzie (by nie pisać harmonii), a po upadku "reżimu" zaraz okaże się, że tam co dzień wybucha bomba, a muzułmanie odcinają głowy chrześcijanom.
a tymczasem tam gdzie jest terror i głod, np. w Korei Północnej - nikt się nie buntuje! Czyli wystarczy trzymać ludzi za twarz i nie mieć problemów z siłami zewnętrznymi.
i niezgody na niesprawiedliwość.
Jak z tym żyć, kiedy system, który obiecywał władzę obywateli i sprawiedliwość (bez "socjali\tycznej") pokazuje swoją uroczą mordeczkę?
Traci legitymizację, zaufanie u myślących, ale spycha ich na margines, forując posłusznych klepaczy frazesów.
A ta niesprawiedliwość, której się dopuszcza już wyłazi wszystkimi szwami. Wdzianko sprute, Król jest nagi! Kto rto wystarczająco głośno powie? Czy tysiące nie krzyczą o tym w intern\ecie? I nic?
Być może tak, ale przede wszystkim męczy mnie stan gdy ludzie wokół mnie żyją złudzeniami i nie chcą zrobić minimalnego riserczu. Internet jeszcze działa. Rozumiem, że komuś się nie chce, ma inne zdanie albo coś nie tak przeczytał, pisał z pamięci, pomylił się itd. Jednak są pewne granice śmieszności. Taka śmieszność to np. wiara, że cara i Kadafiego obalił wnerwiony lud albo w to, że jakiś kraj płaci pół biliona dolarów aby wprowadzić demokrację w kraju na drugim końcu świata. I to mu nie wychodzi z powodu niewdzięczności tubylców! Ciekawe, że w życiu prywatnym ludzie już tacy otępiali nie są. Np. jakby super atrakcyjnej wybrance pana X jakiś milioner sprezentował luksusowy samochód tłumacząc, że to ot tak w imie motoryzacji, to pan X zdroworozsądkowo uznałby jednak milionera za swojego rywala. :)
Poza tym kieruje mna jeszcze obawa, że taki "sajgon" nie musi się dziać gdzieś daleko. Skoro ktoś torturuje koty, to może i zamęczenie człowieka mu sprawi przyjemność? Skoro ktoś prowadzi "misje pokojowe" na Bliskim Wschodzie, to może będzie kiedyś misja u nas? np. amerykański politolog Charles Gati rozpatruje jako możliwość wywołanie wojny domowej na Węgrzech aby odsunąć od władzy Viktora Orbana. (oczywiście wojnę wypowie Orban swojemu ludowi...) Nie wiem czy to znaczący politolog, ale że taka myśl wogóle się pojawiła a gość jest cytowany w mediach budzi przerażenie. Przypomina mi to izraelskiego akademika Martina van Crevelda, który "zażartował", że jak Izrael będzie ginąć to rzuci na Europę swoj arsenał atomowy. Czasem takie głosy to niepoważni ekscentrycy, a czasem coś tam zdradzają ze sposobu myślenia elit.
PS. zapomnaiłem się podpisać:
Groch
(nie widzę mojego komentarza. komentarze ukazują się z opóźnieniem? mam nadzieję bo ten mój był długi :) )
Panie Guciu. Ja jestem pierwszy do walki z walczącymi z socjalem, bo pod pretekstem walki z socjalem (socjalizmem) pewni źli ludzie chcą zrobić z Polaków egoistycznych - niewolników - bezpaństwowców. Jednak pańska wyliczanka, jeśli prawdziwa, to przykład bardzo niemądrze wydatkowanych pieniędzy. Toż to promocja samej konsumpcji i leżenia do góry brzuchem. Gdzie nakłady na edukacje, na szkolnictwo?
Wyszkoliłby trochę inżynierów, oficerów majacych pojęcie o fizyce, kupiłby trochę licencji i dobrego uzbrojenia, to by nikt nie śmiał mu robić strefy zakazu lotów. Kadafi rządził dostatecznie długo. Zaczął rządzić mniej więcej gdy Korea Południowa była jeszcze zacofana. Jak widać w tym czasie przy odpowiedniej organizacji można troszkę podgonić czołówkę.
Przepraszam, znowu nie podpisałem.
Groch
... to było coś - czego my sobie nawet jeszcze nie potrafimy wyobrazić - to był niezwykle sprawny system społeczny któremu "zachodnie demokracje" nawet do pięt nie dorastają i dlatego - w samoobronie, czując się zagrożonymi - postanowiły go zniszczyć ("wybierając, przy okazji, miód z ula") ... Czyli zwielokrotniona powtórka - Ceterum censeo Carthaginem delendam esse ...
... Warto jest trochę "pomyszkować", jeśli się zdąży, na temat Mouammara - jak potrafił rozbudować cztero milionowy kraj zatrudniając oprócz swojej ludności dwa miliony przybyszów !!! ... Gdyby pięćdziesięcio milionowa Południowa Korea potrafiła zrobić coś podobnego, to Japonia niechybnie stałaby się jej kolonią ...
... Wartą rozwagi, obecnie już - Martyra Khadafiego, jest jego przepowiednia, że - "w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat - bez jednego strzału karabinowego - Zachodnia Europa stanie się muzułmańską" ... Mam nadzieję, że uszanują jednak, po starej znajomości, i pozostawią Watykan nietknięty - jako - wart opieki - skansen ... ;-(
Jednym z ostatecznych testów systemu jest wojna. Libia została napadnięta z powietrza i zdestabilizowana przez służby specjalne obcych państw. Może oceniam zbyt pochopnie, ale Kadafi wg. mnie okazał się nieudacznikiem. To była wojna totalna, z uroczystą egzekucją wodza podbijanego plemienia i przejęciem bogactw kraju. Jak na taką wojnę to było dość cienko ze stratami zadanymi NATO. Dopłacić ludziom do kupna samochodu można łatwo jak się ma zyski z ropy i niewielka populację, ale zrobić z nich sprawne społeczeństwo jest trochę trudniej. Myślę, że Kadafi jest trochę przeceniany przez zwolenników i demonizowany przez mainstream. To był "król" jakich historia zna wiele.
"zachodnie demokracje". :) Dość blisko jest Islandia i Szwajcaria. Nie sądzę by gdzieś przebito standardy tych krajów. Co do reszty, można mówić o demokracji fasadowej, sterowalnej albo ograniczonej. A już imperium z demokracją pożenić się nie da. To są sprzeczności. Imperiami są USA i UE, choć wycierają sobie buzie demosem. W kraju niedemokratycznym życie może być całkiem ok. np. w Europie żyje się nieźle i sądownictwo wygląda w miarę ok. Sęk w tym, że jest to niepewna łaska jaśnie panów. Fasadową demokracją była np. republika weimarska i tam w ciągu jednego dnia wprowadzono III Rzeszę. Ludzie sobie nie zdają sprawy po jakim lodzie stąpają.
_______
Groch
Zastanawia mnie jedna rzecz. Skoro to był taki niezwykle sprawny system (nie był - komentator Groch obalił to twierdzenie, ale załóżmy) społeczny to dlaczego do wszystkiego trzeba było dopłacać. Dlaczego Libijczyk nie mógł sobie kupić samochodu, wykształcić się, założyć rodziny, znaleźć pracy samemu, tylko potrzebował pomocy ze strony państwa? Bo był goły jak święty turecki może?
Chleb kosztował grosze pewnie dlatego, że musiał, żeby najbiedniejszych było stać. To ja poproszę 5 tysięcy bochenków i zamawiam tira jadę do sąsiedniego państwa, robię biznes. Z darmowym prądem też bym coś wymyślił. Bzdury i tyle. Jedno i drugie musiało być reglamentowane. W takiej komunie zarządza państwo, bo jest właścicielem wszystkich i wszystkiego. Cena jest z powietrza albo jej nie ma w ogóle a właścicielem dobra jest państwo, bo ono ma nad nim władzę. I nie zrobię biznesu na tirze chleba, czy darmowym prądzie, bo mi nie wolno. Nawet śmiać się za głośno nie wolno z kretynizmu jaki mnie otacza. W komunizmie nie ma potrzeby pieniądza i własności prywatnej tyle, że powstaje inny problem - kto dostanie czego ile kiedy ? I w tym momencie właśnie się okazuje kto jest na prawdę właścicielem. Ten, kto bałaganem tym zarządza oczywiście.
Wraże siły zachodniej demokracji zaatakowały z zawiści i w obawie, że się wyda jak w tej Libii dobrze? To jest tak samo naiwne jak twierdzenie, że każde zło, które spotyka Amerykę i Amerykanów bierze się z nienawiści do ich wolności oraz bogactwa. Wcale nie dlatego, że okupują pół świata i mordują na prawo i lewo, to nie jest blowback panowie - oni nas po prostu nienawidzą za to kim jesteśmy - mówią amerykańscy politycy do swojego ludu.
USA w 19 w przyjęły masy imigrantów i nikt nie postrzegał tego jako wielkie osiągnięcie. Cała kupa wojska jaka wróciła w 45 do kraju miała stanowić potworny problem wg. Keynsistów - było dokładnie na odwrót. Wolnorynkowa gospodarka wchłania każdą ilość pracowników bez bólu. To w socjalizmie bohatersko pokonuje się tego typu "problemy" nadludzkim wysiłkiem. O mój Boże co my zrobimy z tymi 10mln chłopa? Co innego gdyby to były kobiety, albo starcy - z tymi byśmy sobie radę dali ale mężczyźni w kwiecie wieku - ratunku, tragedia!
Co do przepowiedni na temat kalifatów na zachód od Polszy - oczywista oczywistkość, wystarczy policzyć muzułmańskie dzieci. Kryształowej kuli do tego nie potrzeba.
Info o 1945 i palącym problemie powracających żołnierzy pod "Keynesian Predictions vs. American History":
http://www.tomwoods.com/media/
lukasz
... coś zrozumieć / odkryć, to - trzeba się temu z ciekawością / zainteresowaniem przyjrzeć bez porównywania tego z tym co się już wie ... Bo jak się patrzy / obserwuje przez okulary tego co się już "nauczyło" to się nic więcej nie zobaczy / spostrzeże ... Zauważ jak w telewizji "pokazuje" się kamerą telewidzowi na co on się ma patrzeć i w jaki sposób to widzieć / interpretować ... Przy obecnych postępach mediów "przekazu" coraz trudniej jest coć zobaczyć - samemu ... Dlatego też pozbyłem się telewizji i wróciłem do radia ... Z internetem też już trzeba uważać ... ;-) ... Wspaniałe rzeczy / wiadomości / refleksje zostają przywalane / zasypywane coraz większą ilością czasochłonnych śmieci ...
Przepraszam bardzo - to miała być odpowiedź? Czuj się Pan wyśmiany.
lukasz
... miało być - ale dalej pozostaje - moją odpowiedzią ... A moje komentarze / odpowiedzi mają to do siebie, że można je przebiec oczyma - raz, ale żeby móc zacząć coś z tego rozumieć, to trzeba to przeczytać uważnie i nawet kilka razy, albo - poprostu - pominąć ... ;-)
Grafomański bełkot proszę pana. Tym nie zaskarbi sobie u mnie szacunku nikt. Żeby się porozumieć należy pisać wprost - tak, jak piszę ja. Pan ewidentnie unika dyskusji, wiec szkoda klawiatury.
lukasz
Następny tak obraźliwy wpis zostanie usunięty.
... uważam jako pozytywny wysiłek w kierunku precyzowania swoich spostrzeżeń / poglądów ... Natomiast to; po co się to robi, jak się panuje nad emocjami-piórem-klawiaturą - to już jest inna "para kaloszy" które się z czasem lepiej dobiera ... ;-)
Niech Pan spróbuje skopiować tą naszą dyskusję od jej początku - żeby ją zachować i móc z czasem powtórnie przeczytać ... Często trudno jest uwierzyć, że się takie coś potrafiło napisać ... ;-)
... poniższa (nie sprawdzona) anegdota nie wyjaśnia jak się osiąga to coś tam przez capita, podnosząc równocześnie tak PIB jak i zadłużenie ...
"Maltuzjanizm w Peak-Oil-owym wykonaniu?"
To dość naturalne połączenie. Są ludzie którzy wietrzą nieodwołalne peaki dla każdego pierwiastka. Co zatem? A zatem trzeba zdusić populację do 500mln lub mniej, bo inaczej w kilka dziesięcioleci skończy się wszystko. Miedź, żelazo, złoto, nikiel itd. Tylko, że dla 500mln też będą peaki. Może więc jakaś elita żyjąca jak ludzie, a reszta na pół gwizdka? :)
To jest oczywisty nonsens, bo ludzkość śpi na oceanie gigantycznej energii - ona promieniuje z centrum Układu Słonecznego. Nie jest tak tanio dobrać się do niej teraz, ale to tylko kwestia technologii. Fizycznie jest to wykonalne (w przeciwieństwie do stojących pod znakiem zapytania szybkich podróży międzygwiezdnych). Jednak w perspektywie pokoleń,a kontrolę populacji Ziemi rozpatrujemy przecież w kategoriach pokoleń, ludzie będą mieć olbrzymie zasoby energii. A złoża pierwiastków? Mając energię możemy zmniejszać entropię, więc złoża nie są potrzebne. Pierwiastki można "wydłubać" przy ich dowolnym stężeniu i dowolnej głębokości zalegania. Peaki przechodzą do skali ewolucji Układu Planetarnego (np. utrata wodoru na skutek działania wiatru słonecznego).
Propaganda rychłych "peaków" jest po to aby pewni zachłanni ludzie mogli konsumować ponad miarę już teraz oraz zabazpieczyć konsumpcję swoim wnukom. Reszta ma się zdepopulować albo zostać niskokonsumującymi prolami pracującymi i płacącymi podatki. Propaganda "peak" zbiega się z propagandą walki z CO2. Dla pekaowca podatek od CO2 nie jest zły, bo zasoby kapolin i tak się skończą. A będzie przynajmnej miękkie lądowanie.
W Gazecie Wyborczej czytałem apel aby nie wysyłać zbyt wielu maili, bo to generuje efekt cieplarniany (serwery, rutery itd są na prąd!). W TV słyszałem apele by oddawać mocz w czasie kąpieli, to się zaoszczędzi wodę. Jedni będą mieli jachty za pół mld$, a innym się wmówi, że taki absurd, że każdy odech kala planetę.
Ja wbrew pozorom jestem proekologiczny, a gęstego zaludnienia nie lubię. Po prostu zdaję sobie sprawę, że za pewnym szlachetnymi ideami stoją troszkę inne intencje. Wielu polityków-ekologów apeluje o ekologizm aby zrobić więcej miejsca egoistom konsumującym większość zasobów. Po to się podpuszcza altruistów i osoby odpwiedzialne. Tak robił ZSRR z pacyfistami na Zachodzie w czasie zimnej wojny.
Można mówić o wysokim padatku na paliwa w celu zapewnienia "miękkiego lądowania" po peaku OK, ale czemu stosujące taka politykę rządy III RP nie inwestują równolegle w badania nad nowymi źródłami energii? Te badania które mimo wszystko mają miejsce, to prowadzi się siła rozpędu, bo jak w kraju jest uniwerek, instytut i polibuda, to się kilku naukowców znajdzie. Nie wynika to jednak ze świadomej polityki rządu. Ja tu widzę pewną niekonsekwencję.
Przy okazji ciekawy tekst na temat ekologii: "Polityczne cele ekologicznej paniki"
http://jeznach.nowyekran.pl/post/19935,p...
__
Groch
http://www.forbes.com/sites/greatspecula...
jose
Exxon Shale Failure in Poland May Lengthen Gazprom’s Shadow
http://www.bloomberg.com/news/2012-01-31...
Nigdy nie wierzyłem w polską energetykę jądrową, mimo że jej rozwój całkowicie popieram. Termin na 2020 był terminem na śnięty nigdy. Po dekadzie Tuska zostaną jedynie deficytowe stadiony i Świątynia Opatrzności Bożej. Siłownie jądrowe i szybka kolej to takie inwestycyjne bańki-wstańki, co pewien czas powracają, jak bumerang. Z polskiej energetyki wycofali się już chyba wszyscy, dotąd obecni na polskim rynku zagraniczni inwestorzy. To powinno być wskazówką nt. atrakcyjności tej branży. Zostaniemy z przestarzałą, coraz bardziej niewydolną energetyką węglową. A teraz, na domiar złego pół roku unijnego przewodnictwa w UE ma Dania i coś czuję, że nam jakiś numer z emisjami CO2 wytnie.
Szanowny Gospodarz kiedyś wspomniał, że problemem polskich elit politycznych po 1989r. jest ich opozycyjne pochodzenie. Dobrzy są tylko w destrukcji/obstrukcji, ale nic konstruktywnego stworzyć nie potrafią. I coś w tym jest. Wystarczy przypomnieć, co ekipa Mazowieckiego z Syryjczykiem w składzie zrobiła z nowo kupionymi reaktorami do niedoszłego Żarnowca.
Ciekawe, czy ten mityczny gazoport wybudują? Choć za jego brakiem płakać raczej nie będę.
Jednak minister Bielecki wie, co mówi, od dłuższego czasu zresztą, bo już wcześniej to samo mówił dla gazety opolskiej.
Teraz PGE:
A tu rzeczona prezentacja spółki
Intrygująca jest ta różnica dat pomiędzy uruchomieniem 2 kolejnych elektrowni, czyli 2025 i 2029. Jeżeli te plany traktować zupełnie serio, oznacza to, że od któregoś tam roku budowane byłby 2 elektrownie równocześnie.
Ciekawa jest też podana moc (domyślam się, że elektryczna?) przyszłych elektrowni - ok. 3 GW. Może to sugerować, że PGE planuje 2 elektrownie po 2 bloki (reaktory) każda. Prawdopodobnie w Polsce o zamówienie będzie rywalizować francuska Areva z EPR (1,65 GWe) i USA - Westinghouse AP1000 (1117 MWe). Teoretycznie EPR ma większe szanse, ale...
Zdrowy rozsądek kazałby uwzględnić w przetargu rosyjskie WWER-1200 (1,2 GWe), ale mieszkamy w Polsce.
Co to jest "ostateczna decyzja inwestycyjna"? Kontrakt czy decyzja, że budujemy?
Czyli po kolejnych wyborach...