Brytyjski węgiel i rynek

Wielka Brytania to lider liberalizacji energii w Europie. Na tej wyspie rozpoczęto przeszczepianie do Europy amerykańskiego pomysłu zorganizowania energetyki i gazu według reguł rynku. I choć w w USA ciągle nie zapanowała konkurencja, Wielka Brytania już w latach 80-tych skończyła z modelem energii jako usługi publicznej, wykonywanej przez jednego dostawcę, zwykle państwowego przedsiębiorstwa działającego według zasad monopolu naturalnego.

Tam też możemy już obserwować rezultaty długotrwałego wprowadzania regulacji symulujących funkcjonowanie rynku i konkurencji w energii elektrycznej. Pierwszą ofiarą stał się węgiel – najtańszy surowiec, który ponad pół wieku zapewniał wyspie kilkukrotnie więcej prądu niż gaz i energia nuklearna razem wzięte. W 1998 roku w roli lidera zastąpił go gaz, gdyż Brytyjczycy wydobywali go w ogromnych ilościach z Morza Północnego, pozwalających go nawet eksportować. Powstało ponad 30 tysięcy MW mocy w układach gazowo-parowych (CCGT). Dzisiaj, gdy brytyjski gaz się kończy, w generacji dominuje znowu węgiel, zajmując w marcu 2014 jednak tylko 36% miksu (26% gaz, 20% nuklearne, 9% wiatr i 5% biomasa).

Perspektywy węgla nie są jednak zbyt świetliste w Królestwie. Rząd inwestuje w energię odnawialną i nuklearną. Przed elektrowniami węglowymi stoi wyzwanie dyrektywy europejskiej o emisjach przemysłowych, wymagającej od elektrowni węglowych potężnych inwestycji. A jeśli jeszcze dodać koszty emisji dwutlenku węgla, które są tak mocno wspierane przez Brukselę, że trudno żeby nie wzrosły, to przyszłość węgla wygląda bardzo czarno.

Jednak zwolennicy wolnego rynku energii mogą się czuć zawiedzeni, a nawet oszukani. System wprowadzany przez Brytyjczyków od trzydziestu lat, niewiele ma wspólnego z rynkiem. W wolnej konkurencji źródeł energii węgiel z pewnością by wygrał, gdyż jest bezkonkurencyjnie tani. Pod względem politycznym jest także bezpieczny, gdyż działa jeszcze krajowe brytyjskie wydobycie, zapasów na świecie jest w bród, są rozrzucone po całym globie, nie ma dominującego dostawcy, łatwiej go transportować i magazynować niż gaz. Pomimo to węgiel nie jest mile widziany, i jest skazany na przegraną, choć z całkowicie innych przyczyn niż wolny rynek.

Przegrana węgla to wynik sterowania energią przez rząd, który kreując w pewnych sferach konkurencję, twardą ręką centralnego planisty kreśli ramy gdzie konkurencji nie ma. I poprzez nie wskazuje zwycięzcę. Jedną ręką bowiem rząd wykreśla z miksu energetycznego węgiel (wiadomo – emisje CO2, pyły przemysłowe), drugą organizuje rynek mocy, gdzie elektrownie gazowe będą bezkonkurencyjne ze względu na niskie koszty kapitałowe. A na samym końcu tego „rynku”, brytyjski rząd gwarantuje energii nuklearnej i z wiatru długoterminowe kontraktów na dostawy prądu po stałej cenie przez dziesięciolecia.

Trudno nie podziwiać tak pięknie skonstruowanego rynku.

UK_Coal_Power_Stations.jpg

- - -
O brytyjskiej energii: "Coal faces greatest challange", Electricity Market Reform

Tematy: 

komentarze: 7

Dziękuję za ciekawy artykuł i

Dziękuję za ciekawy artykuł i odnośnik do równie ciekawego http://szczesniak.pl/2478

Interesujące - jakim koszmarnym kosztem (oczywiście wyjętym z kieszeni obywatela-podatnika) dojdzie do zmiany tendencji i zmiany pozycji na pokazanym wykresie!

> W wolnej konkurencji źródeł

> W wolnej konkurencji źródeł energii węgiel z pewnością by wygrał,
> gdyż jest bezkonkurencyjnie tani.

Z kretesem by przegrał gdyby elektrownie węglowe musiały pokrywać tzw. koszty zewnętrze: tj. pokrywać koszty podwyższonej zachorowalności na nowotwory i choroby układu oddechowego, i płacić odszodowania za podwyższoną śmiertelność noworodków i niższą średną długość życia swoich okolicach.

chemmobile's picture

A samochody? A transport

A samochody? A transport publiczny? Samoloty? Kiedy w końcu one zostaną obciążone "kosztami zewnętrznymi"? I niech ktoś w końcu pomyśli o dzieciach...

A tak serio to anonimowemu gościowi polecam poczytać trochę o współczesnej energetyce węglowej. Bo takie plecenie bzdur przypomina mi akademickie dyskusje australijskich lub nowozelandzkich ekooszołomów nt. opodatkowania ludzi z tytułu emisji metanu i CO2 z układu pokarmowego.

Andrzej's picture

a wiatraki?

kiedy one zostaną podsumowane jako szkodliwe? Przecież żyć się przy nich nie daje.

A tak w ogóle, życie szkodzi, a na strachu najlepiej się jedzie z marnymi produktami.
http://www.szczesniak.pl/1431

Tak, dobry link - nie

Tak, dobry link - nie widziałem wcześniej / ale od niedawna "tu jestem"/ :)
A tak nawiasem mówiąc to ZAWSZE mnie śmieszy jak są pokazywane chłodnie kominowe z unoszącą się nad nimi para wodną - gdy omawiane jest "zagrożenie" elektrowniami. A jednocześnie widać że z kominów "nic nie idzie"! :)
Ale jak mamy od 25 lat naród tresowany w szkołach na imbecyli (proszę mi znaleźć pracownika do pracy! To jest problem wielki w Polsce!) - a "dziennikarze" - to już jest specjalnie dobierany sort półgłówków!

Wszędobylskie E

Właśnie , a to Biedronkowo-Lidlowo-Kauflandowe wszędobylskie E jakie szkodliwe.Węgiel otacza mnie i moją rodzinę od zawsze i nie sądzę by zabijał tak jak w Japonii wyciek uranu a znam człowieka który leczy skutki popromienne pracując w Niemieckich elektrowniach.Węgiel to przyszłość w Polsce tylko TVN i GW jeszcze tego nie ogłosiły gawiedzi.

Czy można dostać jakieś dane

Czy można dostać jakieś dane dotyczące "podwyższonej zachorowalności na nowotwory i choroby układu oddechowego, podwyższonej śmiertelności noworodków i niższą średną długość życia w okolicach /elektrowni węglowych/" ????

To jest mit nie poparty żadnymi danymi!

Natomiast niewątpliwym faktem naukowym jest to co wyżej ale uzaleznione (spowodowane przez) np. od zanieczyszczeń powietrza które są spowodowane silnikami Diesla...

Tak samo niewątpliwym faktem popartym badaniami i statystykami jest występowanie chorób sersa, miażdżycy, raków wszelakich itd po wprowadzeniu do naszego jadłospisu cukru oraz olejów roślinnych. Dane dostępne a jak kto ciekawy to służę :)