Ameryka walczy o energetyczną wolność Europy

To walka, którą Ameryka prowadzi przeciw rosyjskim surowcom energetycznym, trwa przez dziesięciolecia, a Europa jest polem bitwy. Stawką jest przyszłość Starego Kontynentu. Przypomina ona Zimną Wojnę, jednak nie o czołgi i rakiety dzisiaj idzie, a dostawy energii, rurociągi, terminale, połączenia między rynkami. Naciski USA trwają już od lat 60-tych, gdy Związek Radziecki zaczął aktywnie promować eksport swoich surowców, najpierw ropy naftowej, później gazu.

Victoria Nuland, zastępca Sekretarza Stanu ds. Europejskich, dużo swojego czasu w ostatnich miesiącach poświęciła na dyplomację energetyczną, starając się skoordynować europejską politykę energetyczną. Jednak rządy europejskie, podobnie jak energetyczne koncerny starego kontynentu, wciąż starają się zachować swoje dobre kontakty z Rosją i odnosić z tego korzyści. To ciągle osłabia zabiegi Waszyngtonu, określane jako dywersyfikacja.

Szczególnym polem starań Waszyngtonu o wyeliminowanie rosyjskich dostaw jest Europa Środkowa i Wschodnia, gdzie 70 procent surowców pochodzi z Rosji. Amerykańscy dyplomaci za sukces uznają, wyzwolenie regionu od dziesięcioleci szantażowanego zakręceniem kurka przez Moskwę. Dlatego Departament Stanu stara się także o nowe zlecenia na elektrownie nuklearne czy wiercenia za gazem łupkowym w tej części Europy. Tacy energetyczni potentaci jak Westinghouse mogą dzięki zabiegom dyplomacji energetycznej wypychać Rosjan z dostaw paliwa nuklearnego na Ukrainę czy zastępować w budowie nowych bloków w Bułgarii. O to właśnie zabiegał sekretarz stanu John Kerry podczas ostatniej wizyty w Bułgarii, ogłaszając po spotkaniu z bułgarskim rządem w Sofii sukces swoich starań. Westinghouse poniósł porażkę na Węgrzech, gdzie podpisano kontrakt z RosAtomem, lecz Komisja Europejska zablokowała ten kontrakt. Dzięki tym zabiegom takie kraje jak Litwa czy Polska, zaczynają importować skroplony gaz ziemny z Norwegii, Kataru, a wkrótce może z Ameryki. Także nowe rurociągi będą umożliwiały ich połączenie z rynkami zachodnimi.

Amos Hochstein, pełnomocnik Departamentu Stanu ds. energetycznych uważa to za „partię szachów”, rozgrywaną przy pomocy mapy Europy z zaznaczonymi rurociągami i ich nowymi projektami. Ma on nadzieję, że do 2020 roku odbierze Rosjanom 20 procent rynku krajów centralnej Europy. Amerykanie wkładają w te projekty koncepcje, polityczne wsparcie i sprzedają technologie, a Unia finansuje te projekty. W zamian takie kraje jak Węgry, Słowacja czy Polska wspierają ze swojego terytorium dostawami gazu Ukrainę, czym zasługują na pochwały czołowych amerykańskich polityków.

usa-eu.jpg

- - -
inspiracja: Associated Press

Tematy: 

Komentarze: 3

Andrzej's picture

naprawiłem - działa

mam nadzieję, że nie będzie już kłopotów. W ostatnich komentarzach przechodziły tylko tytuły i pojawiał się ekran błędu.

Mam nadzieję, że skutecznie naprawiałem. Przepraszam - ostatnie wpisy usunąłem...

Ma Pan rację , system

Ma Pan rację , system zwariował . Myślę oczywiście o systemie opisywanym w artykule .
A jak będą Usiaki mieli już nas w garści to będą dyktować ceny . Przecież to typowe wycinanie konkurencji na rynku . Potem będą nas mieli w garści jak np. Amerykę Płd. jeszcze całkiem niedawno .
A potem podpiszemy układ TTIP i będziemy płacić nawet za deszcz lub wodę z własnej studni . Było tak bodaj w Boliwii . Był nawet film o tym . Potem zostaniemy zaczipowani i wszelkie nasze myśli będą kontrolowane przez NSA via PRISM czy inne nowe programy szpiegowskie .
Samo powstanie myślozbrodni o możliwości robienia czegoś innego niż chcą USA będzie wykasowywane z mózgu przez owego czipa .
W końcu ten error na pańskiej stronie też nie wziął się z nikąd . Grzeszy Pan samodzielnym myśleniem . A to uruchamia odpowiedni strumień bitów w NSA .