Nie dociążajmy tak PGNiG

4 marca, po ogłoszeniu wyników Polskiego Górnictwa i Gazownictwa Naftowego (PGNiG) notowania spółki spadły aż o 6 procent w ciągu jednej chwili. Była to reakcja giełdy na informację PAP:

"PGNiG zainteresowane jest aktywami węglowymi w celu zabezpieczenia portfela dostaw węgla".

Spółka zamieściła sprostowanie, twierdząc, że jest to „nadinterpretacja”, jednak mleko się już rozlało.

PGNiG-notowania-09-03-2016a.gif

Może niektórzy jeszcze pamiętają, jak PGNiG kupowało akcje przedsiębiorstw chemicznych, ratując je z kłopotów. Nic z tego nie wyszło i trzeba było się wycofać, tamte działania były znacznie bardziej racjonalne, niż wchodzenie w bankrutujący sektor węgla kamiennego. Połączenie gaz – chemia jest znacznie bardziej naturalne i znamy dobre przykłady wśród wiodących przedsiębiorstw europejskich, natomiast łączenie z węglem jest jeszcze gorszym pomysłem niż ostatnie projekty megafuzji z Orlenem i Lotosem. Dzisiejsze rozwiązania koncepcje nie różnią się od wcześniejszych koncepcji. Radzenia sobie z problemami zagrożonych firm czy wielkich projektów inwestycyjnych.

Jednak przykład PGNiG jest naprawdę wyjątkowy. Polityka państwa wobec niego jest tak schizofreniczna, że może przerażać. Przyjrzyjmy się jej w szerszej, wieloletniej perspektywie. Po pierwsze dzieli się na kawałki, wyrywając najcenniejsze aktywa, sztucznie rozdrabniając spółkę na rozmaite działy. Niszczy się relacje z jej podstawowym dostawą, największą firmą gazową świata i największym dostawcą gazu dla Europy, za co spółka przez lata ponosi wysokie koszty. Uniemożliwia się wykorzystanie pozycji geograficznej przez odmowę budowy rurociągów przesyłowych, które można było potraktować jako atut w negocjacjach handlowych.

Gdy na skutek takich działań gaz rosyjski drożeje, obniża się spółce taryfy, żeby klienci byli usatysfakcjonowani z polityki rządu, a rachunek za to (stratami w sprzedaży gazu) płaci PGNiG.

Kontrakt jamalski, zwany kiedyś „kontraktem stulecia”, jest ofiarą politycznych awantur, roszczeń i sporów arbitrażowych. Aby go zrównoważyć, zawiera się kontrakt katarski, dużo droższy, także na zasadzie „take or pay”, którego realizacja obciąża PGNiG dużymi i niepotrzebnymi wydatkami. Na spółkę przerzuca się koszty i ryzyka budowy gazoportu, choć firma na jego budowę nie ma żadnego wpływu, a konsekwencje dwuletniego opóźnienia spadają na nią.

Nakłada się podatki na wydobycie ropy i gazu, preferując mityczny gaz łupkowy, a realnie obciążając PGNiG. Dodatkowo narzuca się obowiązki z zakresu bezpieczeństwa energetycznego - jest to jedyna firma, która musi utrzymywać kosztowne zapasy strategiczne. Żeby domknąć tę konstrukcję kunsztownym zwieńczeniem – liberalizuje się rynek, otwiera go budując interkonnektory i zaprasza konkurencję. To tak, jakby komuś zawiesić kamień u szyi, związać ręce z tyłu i kazać startować w zawodach pływackich.

Dzisiaj dokłada się PGNiG nowe obowiązki. Minister Naimski delegował spółkę do budowania rurociągu do Norwegii. Będzie to kolejne obciążenie nieefektywnymi inwestycjami. Prezes Piotr Woźniak mówi o zwiększaniu zakupów amerykańskiego gazu skroplonego, co jeszcze podwyższy koszty ponoszone przez spółkę i pogłębi jej brak konkurencyjności wobec dużych graczy, dbających o tanie dostawy, ale mających poza tym przewagę konkurencyjną. Proces oddawania rynku już się zaczął, a przecież nie pojawili się jeszcze konkurenci z najwyższej półki.

I jeszcze węgiel?

Nie dociążajmy aż tak PGNiG. Jeżeli chcemy zachować duże polskie firmy, dajmy się im rozwijać, wspierajmy, a nie przygniatajmy kolejnymi obowiązkami ratowania upadających sektorów.

Miejmy nadzieję, że to gwałtowne tąpnięcie giełdowe, skutek „nadinterpretacji”, da do myślenia politykom i uchroni naszego gazowego blue chipa.

- - -
marzec 2016
grafika: stooq.pl

Tematy: 

komentarze: 17

no się zaczęło

...niszczenie Państwa przez PIS. Mamy świetny przykład klasycznego myślenia politycznego ponad ekonomią. Za wszelką cenę dowalić ruskim oraz zaspokoić wyborców na Śląsku. Masakra.
W przypadku PGNiG dochodzi jeszcze wykolejona świadomość jego pracowników zepsutych pozycją monopolistyczną przez dziesiątki lat w wyniku której uważa się tam, że "Gazy były i będą zawsze!". Nie będą zawsze...
Robiłem z tą firmą interesy i wiem jak działa, a raczej nie działa.

na szczęście (1)

dobry wpis panie Andrzeju i mam nadzieje, że analitycy wspomnianych ministrów i prezesów dostarczą odpowiednie i te analizy zostaną uwzględnione w budowaniu strategii bez emocji.

jest tez dobra wiadomość, mianowicie, spora liczba tzw ekspertów (handlowców) z pgnig odeszła i zostali wchłonięci przez pseudo konkurencję, czekającą na sprzyjający moment aby "zrobić deal" w Polsce i się szybko zwinąć. Odpowiedni monitoring działań tych firemek - choć często z solidnym zapleczem - powinien działać 7/24. te firemki łatwo znaleźć w URE - koncesje - z ostatnich dwóch lat, zobaczyć kto stoi w zarządach i porównać tych panów działania o kilka lat wstecz w tym w spółkach giełdowych. podobne strategie dotyczą handlu paliwami płynnymi czy to z vat czy tez bez vat.

Andrzej's picture

Generałowie, admirałowie

No cóż, oni to lubią wojenki. Breedlove dobrym przykładem.

Więcej pieniędzy! - krzyczą, gdy mówią: Rosja nam grozi, itd itp.

Andrzej's picture

zacząłem i odpadłem

a co tam jest ciekawego, przepraszam? Można fragment, bo to co widziałem, to standard - wszędzie tego pełno, jakby spod sztancy

Skomentuję dla porządku

Skomentuję dla porządku standardową papkę jaka tu się znalazła.

Polskojęzyczny oficer NATO pisze o zielonych ludzikach jako zagrożeniu dla Polski. Tymczasem "zielone ludziki" - jest to temat specyficzny dla Ukrainy, ponieważ na Krymie były od zawsze rosyjskie bazy wojskowe, a w całej Ukrainie wschodnio południowej występuje znacząca mniejszość rosyjska. W kilku rejonach osiąga ona ponad 50%. Zielone ludziki pojawiły się zatem na sprzyjającym terenie i - dodajmy - w sprzyjającym momencie: w czasie rewolucji 2013/2014. Bredzeniem godnym idioty jest rozwodzenie się nad pojawieniem się zielonych ludzików np. w Warszawie. Jest to operacja logistycznie i politycznie absurdalna. Zastanawiam się co się dzieje w głowie człowieka jakby nie było związanego z wojskiem, gdy produkuje bełkot o zielonych ludzkiach. Wierzy w to czy nie wierzy ale wyrabia wierszówkę?

"wojna hybrydowa" - jako rosyjski wynalazek. A czymże były amerykańskie szwadrony śmierci w Hondurasie, "opozycja demokratyczna" w Libii, wojna domowa w Syrii oraz dziesiątki rewolucji sponsorowanych przez Sorosa?

straszenie agenturą - tutaj polskojęzyczny oficer NATO wychodzi daleko poza swoje kompetencje zawodowe i po prostu profilaktycznie doczepia etykietkę ruskiego agenta każdej grupie protestu. Przy czym perwersja intelektualna tej pisaniny polega na przypisaniu Rosji inicjatywy ruchów ekologicznych, a nawet.... walki z ociepleniem klimatu. Oficer NATO podaje przykład agresywnego zachowania ekologów na norweskiej wieży wiertniczej. Skądinąd wiemy, że podobnie potraktowano rosyjską wieżę wiertniczą. Rozumiem, że wymienienie tego przykładu zbużyłoby ogólny wydżwięk tekstu jakim jest podział świata na dobrych i ruskich. Przecież ci dobrzy nie naślą nam ekologów, prawda?

Politycy precz od gospodarki

Dopóki politycy będą "ręcznie" rządzić państwowymi firmami to będą one spadać po równi pochyłej w przepaść. Przykładem jest węgiel kamienny i brunatny. Ten pierwszy deficytowy, a ten drugi znienawidzony w całej Polsce. PGNiG i KGHM jest na dobrej drodze do katastrofy. To nie tylko niskie ceny, ale delikatnie mówiąc niskie kwalifikacje polityków zarządzającymi tymi firmami prowadzą je do katastrofy i to niezależnie od opcji politycznej. Jedni na drugich zwalają popełnione błędy, a tymczasem wart Pac pałaca i pałac Paca.To jeszcze jeden spadek po czasach PRL. Przedtem gospodarką rządziła PZPR, a teraz wyręczają ją w tym samym stylu kolejne rządzące partie polityczne.

Andrzej's picture

Jaki spadek po PRL-u?

W PRL (lata 70 i 80) nie do pomyślenia było, żeby politycy i to takiego autoramentu rządzili poważnymi przedsiębiorstwami. PRL wykształcił własną merytokrację przemysłowo-techniczną.

Natomiast w III RP - rzeczywiście, staczanie się następuję od merytokracji do polityzacji. Proszę popatrzeć na takie firmy jak PGNiG, Orlen w perspektywie kilkudziesięciu lat.

PRL

Zgoda. Pod tym względem nawet w PRL było lepiej, a niżeli obecnie.

PRL

Bo PRL miał "właściciela". Miał grupę zainteresowaną sprawnym działaniem państwa. I jednego - w gruncie rzeczy obliczalnego sąsiada hegemona.
Teraz sytuacja geopolityczna jest dużo gorsza.

Andrzej's picture

Trzecia RP też ma "właściciela"

Suwerenni to na pewno nie jesteśmy, a zastanawiam się czy nie mniej dzisiaj.

Problem w tym, że tamten ustrój był jawnie skrzywiony, a ten ma wprowadzone mechanizmy, które go skazują na degrengoladę, a są chowane pod frazesami typu "własność", "konkurencja", "wolny rynek".

właściciele

W mojej ocenie to III RP :

1. Nie ma "właściciela" albo
2. Ma trzech właścicieli ale nie współwłaścicieli.

Pozwoli Pan, że nie wymienię nazw wywiadów, które mieszają przy pomocy kretów, śpiochów itp.potworków.
Mieszają a nie rządzą. wskutek tego nie ma jednej woli politycznej. I państwo od wielu lat funkcjonuje bardzo źle.
Zdaje się, że w pierwszych latach po przemianach był jakiś konsensus i jakoś to chodziło.
Sądzę, że zmiany nastąpiły gdy jedno z państw przegnało pijaka od koryta. Dla nich to dobrze ale "światu" to się nie podoba i konsensus diabli wzięli.

Andrzej's picture

ja bym się zgodził na dwóch

bo wywiady i te tam ... śpiochy to tylko zabawki w grze.

Więc jeden - Niemcy w europejskiej obudowie - sfera ekonomiczna.
Drugi - strategiczna i polityczna - Ameryka.
Jeśli myśli Pan o Rosji jako trzecim, to przedstawiciele tych dwóch właścicieli gonią tego trzeciego pretendenta właśnie przez rugowanie go z każdej możliwej sfery. Skutecznie. I ogłaszanie, że ma "niewiarygodnie wielkie i tajne wpływy". Też działa skutecznie. Ludziska tak myślą.

Zabawa przednia jak się ogląda,

ok dwóch

Miałem już siedzieć cicho ale uczciwość nakazuje przyznać że ma Pan rację.

Ten trzeci, jak to pisze Michalkiewicz "jest w głębokiej defensywie", albo jak inni mówią w ogóle go nie ma.

Poczekajmy z tydzień od Brexitu to łatwiej będzie przemyśleć pewne rzeczy. Przynajmniej mnie.

skomentujesz?

Filtered HTML

  • Use [fn]...[/fn] (or <fn>...</fn>) to insert automatically numbered footnotes.
  • Allowed HTML tags: <a> <i> <b> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <font> <dt> <blockquote> <img> <center> <strong> <em> <u> <b> <span> <bgcolor> <del> <strike>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.