Jeśli rzeczywiście taka będzie linia nowego rządu, to cóż, korzyści z nowego rurociągu będą miały Niemcy, Francja, Dania, Holandia, Wielka Brytania. Natomiast Polska (i kraje nadbałtyckie) będą musiały się pogodzić z tą inwestycją, nie odnosząc z niej żadnych korzyści, a nawet - jak w przypadku Polski - ponieść straty. 6 listopada w Moskwie podpisano porozumienie między Gazpromem a holenderskim GasUnie, które przewiduje włączenie tej firmy do konsorcjum budującego rurociąg Nord Stream.
Holendrzy są skłonni zainwestować 750 milionów Euro, choć ich 9%-owy udział dzisiaj zobowiązuje jedynie do 450 mln Euro inwestycji (przewidywany koszt inwestycji - 5 mld Euro = ponad 7 mld USD). Jak widać - wysoko oceniają wartość tego projektu.
Interes jest opłacalny nie tylko dla GasUnie - największego europejskiego dystrybutora gazu. Także inna holenderska firma - Shell - rozpoczęła starania o wydobycie ropy i gazu na Półwyspie Jamalskim. 7 listopada szefowie firmy spotkali się z ministrem Wiktorem Kristienko, proponując w grupie firm (Royal Dutch Shell, Gasunie, GasTerra, Essent, Philips, Campina, Unilever, KLM, banki ING, Rabobank, Van Oord) unikalne technologie wydobycia i transportu ropy i gazu. W grę wchodzi także finansowanie instalacji LNG w Eemshaven i innych portach Beneluxu i Niemiec.
Shell, Gasunie, Essent, and other companies was led by the Dutch state secretary for economic affairs
GasUnie ma przed sobą problem zmniejszającego się wydobycia gazu ziemnego z Morza Północnego, dlatego zabezpieczenie dostaw w długiej perspektywie czasowej jest podstawowym elementem bezpieczeństwa energetycznego firmy. I chce to bezpieczeństwo oprzeć na dostawach z Rosji.
Umowa ta wzmacnia także obecność Gazpromu na rynkach Europy. W zamian z a 9% akcji Nord Stream otrzymuje on 9% akcji BBL (Balgzand-Bacton Line)- rurociągu mającego połączyć Holandię z W. Brytanią (Gasunie ma 60% BBL, E.ON Ruhrgas i belgijski Fluxys po 20%). Poza tym otwiera sobie dostęp do rynków gazowych Holandii i W. Brytanii (dostawy gazu przez BBL dla Centrica).
Warto zauważyć, że porozumienie to oparte jest na zasadzie, którą stosuje się w stosunkach firm europejskich z Rosją już od pewnego czasu. Chodzi tu o wymianę aktywów (“exchange of assets” albo “swap”). W zamian za dostęp do rynków - firmy europejskie uzyskują aktywa w wydobyciu ropy i gazu w Rosji. W ten sposób na polskim rynku pojawiły się stacje Łukoil, mówi się o podobnej transakcji między BP a Gazpromem. Jest to wymiana obustronnie korzystna i można się spodziewać, że ten model będzie rozwijany.
Skutki tego wzmocnienia projektu bałtyckiego mogą być dla Polski bardzo trudne.
- Projekt Jamał II nie jest już pilną potrzebą Rosjan, deklarują, że wrócą do niego po realizacji Nord Stream. Oznacza to tak naprawdę odłożenie sprawy "ad calendas Grecas".
- Wahania Szwecji mogą być bardzo osłabione, jeśli Nord Stream przedstawi możliwość dostaw gazu także dla Szwecji. Wtedy projekt Skanled, do którego przystąpiło PGNiG zawiśnie w próżni (a trzeba przypomnieć, że decyzja o jego podjęciu jest odroczona do 2009 roku).
- Wsparcie polityczne udzielane przez Niemców temu projektowi (pani kanclerz Merkel: "Projekt Nord Stream ma nasze polityczne poparcie i chcemy, żeby został zbudowany" w czasie wizyty prezydenta Putina) wzmocni się, ponieważ jest to projekt nie tylko niemiecko-rosyjski, ale coraz bardziej europejski. Trudno będzie powtarzać argument o "pakcie Ribbetrop - Mołotow".
Polskie media bardzo nisko oceniają wagę tego porozumienia. Cóż... do niedoceniania działań Rosji i jej wpływów na kraje europejskie można już było się przyzwyczaić.
Jednak nowy rząd robi w tej sprawie pierwsze kroki w dawnym kierunku. Donald Tusk, tworzący właśnie nowy rząd, stwierdza:
To była zła decyzja. Dzisiaj to dziedzictwo, skutek złych decyzji poprzedniego kanclerza, staje się poważnym problemem nie dla Polski, ale Niemiec. Ten projekt nie był dobrze przygotowany i mam nadzieję, odbieram takie sygnały (...), że w najbliższym czasie gospodarze będą skłonni do głębokiej korekty - powiedział Tusk.
[...]
kandydat na premiera stwierdził, że na podstawie informacji pochodzących od partnerów w basenie Morza Bałtyckiego można stwierdzić, iż w najbliższym czasie nieprzymuszeni przez nikogo gospodarze tego projektu będą skłonni do bardzo głębokiej jego korekty.
Tusk nie podał szczegółów, ale powołał się materiały, z którymi się zapoznał, a dotyczą one aspektów gospodarczych, finansowych, ekologicznych oraz politycznych. Z materiałów tych wynika jednoznacznie, że wątpliwości, sceptycyzm Polski w tym zakresie są w pełni uzasadnione – powiedział Tusk
Nie chcę wnikać, jakie dokumenty dostarczono Donaldowi Tuskowi. Ale wiązanie nadziei z "wątpliwościami Polski" w obliczu tak wielu faktów, wskazujących na realność tego projektu i polityczne jego wsparcie przez największych europejskich graczy - wydaje się być "żywieniem złudzeń".
Jeśli rzeczywiście taka będzie linia nowego rządu, to cóż, korzyści z nowego rurociągu będą miały Niemcy, Francja, Dania, Holandia, Wielka Brytania. Natomiast Polska (i kraje nadbałtyckie) będą musiały się pogodzić z tą inwestycją, nie odnosząc z niej żadnych korzyści, a nawet - jak w przypadku Polski - ponieść straty.
- skomentujesz?
- czytano: 2241
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
5 komentarzyJaka strate ma poniesc Polska? Nie wykorzystujemy w pelni nawet pierwszej nitki Jamalu, wiec sam fakt odsuniecia w czasie budowy drugiej nitki niewiele znaczy. Poza tym nie widze negatywow w tym projekcie dla Polski od strony rynkowej i energetycznej. Problemem moga byc calkiem realne zagrozenia ekologiczne, czy wieksza militaryzacja Baltyku, ktora bedzie sie niestety z tym projektem wiazala. To zreszta niepokoi na przyklad Szwedow, o ktorych Pan wspomnial.
To uważa Pan, że nie wykorzystywanie naszych mocy przesyłowych i nie zwiększanie przesyłu przez Polskę - to nie jest strata? Niewiele znaczy? A co w zamian ma Pan do zaoferowania?
To może wyższa cena gazu z Rosji - to także nie jest strata dla Polski?
Doprowadzania do absurdalnych rozmiarów zagrożeń ekologicznych już się mści na Polsce (choćby przypadek Rospudy). Może i Szwedów i Finów niepokoi, ale jest już tyle rurociągów podwodnych, tak jest dobra technika i technologie, że niepokoje zostaną rozwiane. Tylko my będziemy zdziwieni, że rurociąg został jednak zbudowany.
Jedni widzą problemy tu - drudzy gdzie indziej. Jedni żyją w dobrobycie, drudzy nie. I tylko tyle.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Faktycznie stracimy ewentualne dochody z tytulu przesylu gazu przez terytorium Polski. Drozszy gaz? To raczej gaz z Nord Stream bedzie drozszy. W tym wypadku to akurat Rosja dokonuje dywersyfikacji drog eksportu, omijajac panstwa tranzytowe. I za ta dywersyfikacje poniesie cene do spolki z pnastwami importujacymi rope.
Ocyzwiscie gaz, nie rope.
Prognoza GAZPROM EXPORT
dostaw gazu ziemnego do Europy na poziomie 157 mld. kubometrów w 2008r. co jest lekka zwyżką po ciepłej zimie dla roku 2006 kóra wynosiła 149 mld. kubometrów.
Szef Gazpromu Medwiedew wypowiedział ważną kwestię na konferencji World Energy Congress w Rzymie
Zabraknie 85 mld kubometrów rocznie , jeśli zablokuje się budowę gazociągów "Северный поток" (Nord Stream) i "Южный поток" South Stream.
Ps. Co planuje rząd Donalda Tuska wobec informacji z Rosji