
Aleksiej Miller, szef Gazpromu, stwierdził jasno: ”Europa nie ma realnej alternatywy, jeśli chce utrzymać rozwój gospodarczy”.
Są rzeczywiście tylko trzy kraje, które dzisiaj mogą zaopatrzyć Europę w duże ilościi gazu: Rosja, największe rezerwy gazu - wystarczające na ponad 80 lat dzisiejszego wydobycia (a jest to wydobycie największe na świecie, przewyższające USA i Kanadę, gdzie jednak rezerwy wystarczą na niecałe 10 lat).
Inni dostawcy to Iran, którego zasoby są niewiele mniejsze i odległość od Europy porówywalna (tutaj... lub tutaj...). Być może konflikty polityczne będą zażegnane, wtedy rosyjski wpływ na Europę będzie mniejszy. W grę wchodzą także Katar czy Arabia Saudyjska, jednak żaden inny dostawca nie może być filarem, na którym oprze się rozwój Europy. Widać to na tym zestawieniu:

źródło: www.energytribune.com
Oczywiście zasoby mogą się zwiększyć przez kolejne odkrycia, jednak z biegiem czasu dostawcy surowców energetycznych będą zdobywać przewagę. I to jest także przewaga Rosji.
Aleksiej Miller ma też rację, twierdząc, że "there is no disputing the geographical closeness of Russia and her European consumers, and the pipeline system supplying gas to Europe is the cheapest and economically the most efficient way of transporting that gas" - nie ma wątpliwości, że Rosja jest najbliżej Europy jej europejskich klientów, i że rurociągi są najpewniejszym i najtańszym sposobem dostarczania gazu.".
Stwierdził także, że dzisiaj Rosja dokładnie wie, które pole i jakie ilości będą wydobywane, głównie z pól arktycznych, wschodniej Syberii czy Półwyspu Jamalskiego. Nie pozostawało więc nic innego, jak tylko zapewnić, że "long-term contracts already signed would be honoured "one hundred percent".
Padło też bardzo ważne stwierdzenie, które powinni zapamiętać nasi politycy: "Gazprom is investing above all in the gas transport sector. Gazprom's current investment in the transport sector is approximatively twice that we are investing in production ". Istotnie - słabym punktem Rosji były do tej pory moce przesyłowe i eksportowe. Dzisiaj inwestują w nie dwa razy tyle, co w wydobycie. Więc ta słabość i uzależnienie od Europy (główny odbiorca rosyjskiego gazu) - wkrótce się zmniejszą.
Więcej Yahoo News
Jest jednak coś, na co zwracają uwagę Rosjanie, jednak nie są w stanie przewidzieć (nie tylko oni...), jak zmieni to ich pozycję. To LNG - liquefied natural gas, czyli gaz ziemny skroplony. Nowa technologia transportu gazu ziemnego, tego samego, który płynie rosyjskimi rurociągami. Ta technologia bardzo szybko się rozwija, koszta upłynniania, transportu i ponownej gazyfikacji metanu wciąż spadają. Przełamuje to dotychczasową największą wadę gazu ziemnego - ogromne odległości od odbiorców, czyli państw zachodnich. Dotychczas ta wada sprawiała, że nawet nie podejmowano poszukiwań na terenach odległych od obszarów konsumpcji.
Więc dotychczasowa przewaga rosyjskiego gazu może się zmniejszyć. Obawy te, choć nie wprost, wyrażał ostatnio - i to dwukrotnie - właśnie Aleksiej Miller.
Stwierdził on w Amsterdamie podczas Kongresu Gazowego, że "projects involving liquefied natural gas carry high risks in terms of technological and technical implementation". Wysokie ryzyka technologiczne i techniczne to coś, co powoduje że "koszty rosną a wdrożenie przekracza planowane terminy. Dzisiejsze technologie nie są jeszcze godne zaufania" - twierdzi Miller.

Miller był zaniepokojony, że projekty LNG są używane jako "argument, skłaniający do porzucenia starych-i-dobrych sposobów i technologii transportu rurociągami". Rosjanie wątpią, żeby LNG mogło polepszyć bezpieczeństwo energetyczne odbiorców. Miller dodał wprawdzie, że "LNG jest bardziej efektywne przy dłuższych trasach transportu, jednak to rurociągi zapewniają bezpieczeństwo Europie".
Szef Gazpromu twierdzi także, że LNG może podnieść ceny i że jest bardzo zależne od kontraktów. A przecież "long-term contracts are the only guarantee that capital intensive projects in gas production and transportation will be funded”.
Więcej: www.russiajournal.com
No właśnie - tu jest słaby punkt Rosjan.
Po pierwsze: Rosjanie nie radzą sobie z postępem technologii LNG i nie potrafią wystarczająco szybko wdrażać nowych rozwiązań, których wyścig teraz trwa, i gdzie nowe odkrycia ogromnie obniżają koszty poszczególnych etapów. Tutaj kultura techniczna Rosji nie jest ich mocnym punktem. Konieczne jest odwołanie się do know-how świata zachodniego, głównie wielkich międzynarodowych koncernów energetycznych.
Po drugie: nowe rozwiązania w LNG mogą całkowicie "przewrócić" przewagę transportu gazu rurociągami. Jeśli rozwój techniczny będzie szedł tak szybko jak dzisiaj, może się okazać, że odległości, przy których dostawy gazu skroplonego się opłacają - znacznie się skracają. Wtedy przewaga transportowa Rosji - bliskość europejskiego (i naszego) rynku odbiorców - może bardzo gwałtownie spaść.
Po trzecie: Rosjanie mają też pewną słabość w kapitale. Pomimo wielkich zysków z ropy i gazu - nie zastąpi to wielkiej obfitości kapitału, krążącego w świecie zachodnim i szukającego efektywnych inwestycji. Dzisiaj potrzebna są Rosji długoterminowe kontrakty, gdyż nie mają wystarczających zasobów (kapitałowych i technicznych), by rozwinąć poszukiwania i wydobycie.
Po czwarte: rynek gazu ziemnego dzięki LNG globalizuje się. Może to spowodować zjawiska takie, jak dzisiaj już zachodzą w USA, gdzie ceny są stanowione przez rynek. Dzisiaj w odróżnieniu od cen w Europie (zafiksowanych na cenach ropy naftowej i jej produktów) ceny tam znacząco spadają (więcej.... To może dodatkowo zmniejszyć wpływy gotówki dla Rosji i jej gazowego koncernu narodowego - Gazpromu.
Oczywiście, nikt nie odbierze Rosjanom ich potężnej przewagi w zasobach źródeł energii, jednak nie będą mogli o wielu rzeczach decydować sami. Już dzisiaj nie mogą, gdyż aby dostać się do tych złóż - muszą zachęcić zachodni kapitał do inwestowania, a wielkie międzynarodowe koncerny do włączenia się ze swoim know-how. Muszą być przewidywalni.
Rosjanie wiedzą, że "najsilniejszymi graczami będą ci, którzy połączą stare i nowe technologie składowania i transportu gazu ziemnego", jak powiedział Miller. Dlatego dziś inwestują w instalacje LNG (np. na Morzu Arktycznym w pole Shtockmanovskoye), aby dostarczyć gaz do USA, ale także do Europy.
Rosyjska gra energetyczna jest skuteczna, obrana przez nich strategia wydaje się przekownywać do siebie przekonuje do siebie kapitał i osłabia polityczne kontruderzenia. Rosjanie poradzą sobie prawdopodobnie z wyzwaniami, gdyż widać, że starają się wzmocnić swoje słabe punkty.
Jednak nowe rozwiązania techniczne i potęga globalnego rynku może znacząco osłabić tę pozycję "tradycyjnego" gracza gazowego. Rynek kontraktów, bez długoterminowych umów, bez tak znaczącej interwencji państwa, wspierającego swoje "narodowe koncerny" - będzie inny. Jaki - tego dzisiaj nie wiemy. ale może podważyć rolę wielkich graczy, w tym i Gazpromu. Może on utracić tak wielki udział w rynku europejskim, a więc i swój wpływ na politykę. Cen nie będzie dyktował odstawca, choćby największy, a zadecyduje o tym prawo popytu i podaży. Nowi gracze, dzięki niższym kosztom transortu gazu z odległych złóż, mogą wejść do Europy - rynku do tej pory tak bardzo zdanego na Rosję i jej gaz. I zasilającego Rosję ogromnymi pieniędzmi za gaz, które ilustruje poniższy wykres.

źródło: www.gazpromquestions.ru
Wyzwania nowych technologi, wielkiego kapitału i globalnego rynku - to coś, czemu nawet tak wielki gracz jak Gazprom nie poradzi. Będzie musiał się podporządkować.
Dlatego poniższa mapka terminali LNG w Europie (istniejących, budowanych i planowanych powinna być znacznie bardziej zagęszczona.

Ameryka od 2002 do 2004 roku podwoiła udział LNG w konsumpcji gazu do 18 mld m3 (więcej niż cała polska konsumpcja). Ma zamiar do 2010 roku jeszcze kilkakrotnie odnieść ten udział. Europa także czyni postępy - widać to po wzrastającej konsumpcji:

Jeśli chcemy mieć tanią energię, jeśli chemy budować dobrobyt – idźmy tym śladem.
Andrzej Szczęśniak
- skomentujesz?
- czytano: 3368
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzyAndrzej,
Inwestycja w LNG moze wygladac na malo atrakcyjną w porównaniu z kosztem gazu z rurociągu, biorąc jednak pod uwagę sytuację krytyczną (gdy Rosja przykręci kurek) - uzasadnienie ekonomiczne pojawi się automatycznie.
Sztuka w tym żeby przekonać inwestorów że "stop dla rury" to realny scenariusz a obecna polityka zagraniczna tylko do niego przybliża.
Darek
Inwestycaj ta dzisiaj w ogóle "nie wygląda", bo nie robią jej podmioty, które by potem ją na własny rachunek wykonywały, ryzykując własne pieniądze, a nie pieniądze podatnika.
To co zacytowałem, to są rosyjskie obawy. Starałem się pokazać, że odsłonili tutaj swój słaby punkt. Ja uważam LNG za jeden z elementów rozwiązywanie europejskich problemów. Postęp technologiczny (a tutaj jest ogromny) to naprawdę ostra broń przeciw posunięciom monopolistów (patrz VOIP i monopol w polskiej telkomunikacji). Rosjanie się tego obawiają - nie bez racji.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak