Tytuły prasowe grzmiały: "Łukoil ograniczy dostawy ropy do Możejek" - to dziennik "Wriemia Nowostiej" przekazał wypowiedź wiceprezesa Łukoila Leonida Fieduna, który "uważa dostawy ropy do Możejek za nierentowne".
Stwierdził on: "Dostawy do Możejek nie są dla nas interesujące. Sądzę, że nie będą także dla większości rosyjskich firm. Cena jest bardzo niska i dostawy w tym kierunku są gorszym rozwiązaniem niż dostawy do zakładów w Niemczech, Rumunii czy Bułgarii."
Rodzi się generalne pytanie: czy jest to realna groźba odcięcia dostaw?"
Że nie jest to w krótkim okresie realna groźba wskazuje fakt, iż (jak twierdzi jeden z dyrektorów Możejek Kristanavicius) Łukoil zamówił więcej przesyłu ropy do Możejek rurami Transniefti, niż ten mógł przetransportować. Rafineria otrzymuje regularnie dostawy ropy, choć ostatnio zmniejszyły się one z 50 tys ton dziennie do 38 tys. ton. Jeśli nic się nie stanie, rafineria może spokojnie przerabiać 800 tys. ton ropy miesięcznie.
Łukoil dostarczył dla rafinerii w 2005 r. ok. 2,4 mln t - będąc największym dostawcą z 9,2 mln ton całkowitego przerobu. Łukoil na Litwie jest także lokalnym konkurentem Możejek, gdyż należy do niego największa sieć stacji - 114 z ponad 670 ogółem).
Dzisiaj udział Łukoila w dostawach topnieje - jeszcze do niedawna sięgały 120 tys. t miesięcznie, teraz zmniejszyły się dwukrotnie. Grafik eksportu ropy w trzecim kwartale przewiduje, że Rosnieft dostarczy 1 mln ton, TNK-BP - 620 tys. ton, Łukoil jedynie - 180 tys. ton.
Jednak mozna zadać bardziej dociekliwe pytanie, czy Rosjanie tracą na dostawach surowca do litewskiej rafinerii? Jaka jest opłacalność dostaw ropy rurociągiem Drużba i jakie pole manewru mają rosyjscy dostawcy?
Parkiet zacytował część mojej wypowiedzi na ten temat: ”- Rosjanom przestały się opłacać dostawy rurociągiem. Wolą wysyłać ropę poprzez terminale w Primorsku, które mogą przeładować 50 mln ton rocznie”. To jest rzeczywiście tylko część problemu
Różne kierunki eksportu ropy przynoszą rosyjskim dostawcom ropy odmienne zyski. Są oni dzisiaj w sytuacji, gdy o warunkach decyduje odbiorca, tzn. mają słabszą pozycję negocjacyjną niż Europa, która jest głównym konsumentem ropy z rurociągu Drużba.
Wzrost eksportu ropy do niedawna bowiem przewyższał rozwój infrastruktury, czyli przyrost możliwości eksportowych. Rosły przewozy koleją (aż 18% w roku 2003) i drogą wodną. To ogromnie podwyższało koszty i czyniło moce przesyłowe rurociągów bardzo cennymi, bowiem niezależnie od układu cen na różnych kierunkach, był on o wiele bardziej opłacalny niż kolej.

(kliknij, aby zobaczyć duży format)
źródło www.lukoil.com
Łukoil od wielu lat analizuje ceny, jakie może uzyskać na różnych kierunkach eksportu ropy. Analiza (powyżej) przeprowadzona na cenach z 2002 roku wskazywała, że najbardziej opłacalnym kierunkiem eksportu jest Noworosyjsk. Tam osiągano najwyższe ceny. Litwa uzyskiwała niewielki discount – 0,5 dolara/baryłkę. Trochę więcej zarabiała południowa odnoga Drużby, a Polska zyskiwała prawie 2,5 $/bbl. Przy cenach ropy 20 – 30 dolarów! To ogromy rabat (discount, spread), który utrzymywał się przez dłuższy czas.
Przez lata odbiorcy ropy odnosili korzyści z braku elastyczności rosyjskiego systemu transportu ropy. Rosjanie nie mieli jak przenieść eksportu na inne kierunki. Jednak kalkulując swoje straty - twierdzą, że rafinerie na końcówkach rury mają ekstra marżę 5 $/bbl, której nie mieli by, odbierając z morza. Więc podjęli działania, które te straty zlikwidują. I odnoszą na tym polu znaczące sukcesy.
Simon Vainshtock, prezes Transneftu., podsumowując rok 2005, stwierdził z dumą:
“Transnieft przyjął do swoich rurociągów w 1999 roku 300 mln ton ropy, zaś w roku 2005 – aż 455 mln. Jednak co najważniejsze – to był pierwszy rok, gdy mogliśmy zapewnić nadwyżki mocy przesyłowych. To ogromne osiągnięcie, które podniesie efektywność całego rosyjskiego przemysłu naftowego. Tylko w listopadzie 2005 było wolnych 1,35 mln ton, i to w szczególnie atrakcyjnych dla eksporterów Primorsku, Noworosyjsku, Jużnym. Przedtem nie było żadnych mocy zapasowych. Dzisiaj producenci ropy mogą dywersyfikować swoje szlaki eksportowe i wybierać najbardziej dochodowe kierunki.” www.transneft.ru
Podstawową przewagę Rosjanie uzyskają wraz z otworzeniem Rurociągu Dalekowschodniego, który odwróci część rosyjskiej ropy z kierunku europejskiego na kierunek azjatycki. Transneft kosztem 11,5 miliarda $ chce to przedsięwzięcie zakończyć na koniec 2008 roku. Początkowo ma być transportowane 600 tys b/d (30 mln t/r), jednak dzisiaj można już stwierdzić, że będą opóźnienia, choćby z tego powodu, że prezydent Putin osobiście zalecił ominięcie z daleka jeziora Bajkał, czego domagały się grupy obrońców środowiska.
Jeśli ta inwestycja rozpocznie przepompowywanie ropy, szybko się okaże, że we wschodniej Syberii nie ma wystarczających ilości ropy. Rosjanie będą więc mogli elastycznie dysponować ropą, które dzisiaj sprzedają do Europy. A kraje azjatyckie, płacące dzisiaj słynną “Asian premium”, chętnie zapłacą więcej, żeby tylko zrównoważyć dominację dostawców z Bliskiego Wschodu. Dodatkowo nowy kanał eksportu otworzy się dzięki inwestycji w rurociąg Burgas-Alexandroupolis, który pozwoli ominąć wąskie gardło Bosforu.
Jednak Rosja zyskuje przewagę nad odbiorcami ropy już dziś. Dzięki wielkim inwestycjom w system rurociągów pojemności rosły o 16% rocznie, gdy wzrost wydobycia ropy jest znacznie mniejszy. Ale nie tylko rurociągi zwiększały moce eksportowe Rosji. Już od kilku lat rośnie ogromnie eksport morski, najbardziej opłacalny dla Rosjan.
Szczególnie ekspansywny jest rozwój kierunku północnego (NWE) – z 26 mln ton w 2001 roku do 87 mln ton w 2004 (o 230% !). Primorsk, który już dzisiaj eksportuje ponad milion b/d (50 mln t/rok) ropy, ma zostać rozbudowany do 62 mln. Znacznie mniejszą dynamikę wzrostu ma kierunek południowy (MED), jednak tam też rośnie (odpowiednio z 66 mln do 80 mln ton).
My sami przesypiamy ten inwestycyjny boom. Przyczyniamy się przez to do wzmocnienia innych kierunków eksportu z Rosji. Bo chociaż wzrasta eksport drogą morską także przez nasz Naftoport, to na lądzie idzie nam słabiej. 2 lata temu planowano przepustowość polskiej nitki na 62 mln ton, osiągnęliśmy jednak jedynie 50 mln. Rozbudowa polskiej części rurociągu Drużba (Przyjaźń) utknęła – z niejasnych przyczyn wstrzymano budowę trzeciej nitki. Grozi to w niedługim czasie dużym obniżeniem transportu ropy przez Polskę z powodu dość zaawansowanego wieku pierwszej nitki i wysokich ciśnień, którymi teraz się operuje.

źródło www.petroleumargus.com
Taki kierunek rozwoju sytuacji jest bardzo możliwy. Wręcz zaczyna się to dziać już dzisiaj Dzięki wszystkim tym czynnikom rabaty cenowe w stosunku do odbioru z morza dla odbiorców na końcówkach rurociągów Drużby – zmalały znacząco w tym roku. Rabaty w stosunku do Primorska znacznie spadły, natomiast narasta problem Białorusi. Jest ona wciąż traktowana jako kraj Wspólnoty CIS, co powoduje, że różnice w cenie baryłki ropy dochodzą do ponad 20 dolarów. W czasach, gdy ropa kosztowała 20 – 30 $/bbl – różnica ta była znacznie mniejsza. Jak widać, chociaż zmniejszają się rabaty w eksporcie poza kraje Wspólnoty, straty Rosji narastają wraz z wysoką ceną ropy wewnątrz CIS.
Eksportując na zachód, gdy Rosjanie nie chcą się zgodzić na zbyt wysokie rabaty, mogą przesunąć ok 100 tys. b/d z dostaw rurociągowych na morze. Konsumują w ten sposób efekt wybudowania systemu rurociągowego Baltic Pipeline System (BPC), który zasila Primorsk (k. Petersburga). Poprzez to dyskonto (spread) między cenami w Adamowie a cenami w Rotterdamie zmniejszył się z 2,5 $/bbl do 1,99 $/bbl.
Osłabiać zyski odbiorców ropy z rurociągu Drużba będą także zwiększone moce produkcyjne rosyjskich rafinerii. Dzisiaj koncerny rosyjskie odnoszą krótkoterminowe zyski z drogiej ropy, jednak do długoterminowego budowania swojej pozycji zachęca ich system ceł eksportowych, znacząco niższych dla produktów przetworzonych. Co prawda moc rafinerii rosyjskich jest ograniczona, nie potrafią także wystarczająco głęboko przerobić ropy, by eksportować gotowe produkty do Europy czy USA, ale ruch w inwestycjach już się zaczął.
Wraz ze wzrostem mocy przesyłowych, ich nadwyżka będzie powodowała coraz większą przewagę sprzedającego. Dzisiejszy rynek odbiorcy przekształci się w rynek dostawcy. Dzisiejszy upust cenowy może się przekształcić w premię dla sprzedającego.
Jeśli zostanie zbudowany Rurociąg DalekoWschodni, może się spełnić sen Rosjan o dowartościowaniu ich ropy. Rosja będzie mogła wybierać kierunek dostaw, kierując się jedynie zyskownością kierunków eksportu. Na pierwszy strzał pójdzie Białoruś, potem zaś inne kierunki dostaw, które nie aż są tak uciążliwe finansowo dla Rosji.
Czy rafinerie polskie znajdą dostawców ropy? Z pewnością tak. Jednak złote czasy miną - Rosjanie będą mogli podyktować wyższą cenę. I nie będzie to efekt żadnego spisku, ani politycznego szantażu, a skutek wieloletnich, przemyślanych inwestycji, które zaczynają Rosjanom owocować, polepszając strukturalnie pozycję dostawców ropy.
Nie należy spodziewać się jakiejś rewolucji jutro czy za tydzień. Duża część dostaw ropy jest związana długoterminowymi kontraktami. Rosjanie wiedzą, że podpisali je w gorszych dla siebie czasach i na mało atrakcyjnych formułach. Gdy umowy te się skończą będą mogli negocjować, mając już dużo lepszą pozycję. Z Możejkami w roku przyszłym, z polskimi rafineriami za lat kilka.
A na koniec możemy się pocieszyć, że prezesa Łukoila Leonida Fieduna, łatwo można przyłapać na ... nieścisłości. Twierdził on przecież: "Dostawy do Możejek nie są dla nas interesujące. Sądzę, że nie będą także dla większości rosyjskich firm. Cena jest bardzo niska i dostawy w tym kierunku są gorszym rozwiązaniem niż dostawy do zakładów w Niemczech, Rumunii czy Bułgarii."
Coś zupełnie innego pisze Łukoil w swoim raporcie za 2005 rok:
“dzięki zwiększeniu wydajności eksportu rurociągami w 2005 roku, cena kontraktowa na pewnych kierunkach eksportu wzrosła o 30 centów na baryłce, co przyniosło 25 mln $ zysku”.
I dalej:
dzięki lepszej formule cenowej do Możejek, wynegocjowanej na początku 2005 roku, dostawy wzrosły o 330% do 2,4 mln ton”.
Jak widać, Łukoil nie może narzekać na Możejki. Trochę pan prezes postraszył.
Widać jenak zmianę strukturalną, dlatego zarząd tego wielkiego prywatnego koncernu rosyjskiego (pamiętajmy o udziale w nim ConocoPhillips) zapowiada już, że jego pozycja negocjacyjna się polepszyła, że nie będzie już oddawał pieniędzy tylko dlatego, że odbiorcy mieli lepszą pozycję. Koniec tego dobrego.
Andrzej Szczęśniak
copyright
- skomentujesz?
- czytano: 3574
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 godz 21 min temu
3 godz 46 min temu
7 godz 33 min temu
10 godz 17 min temu
18 godz 1 min temu
18 godz 26 min temu
22 godz 10 min temu
1 dzień 5 godz temu
1 dzień 7 godz temu
2 dni 19 godz temu