OPEC nie kontroluje dzisiaj cen ropy. Doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego braku wpływu podczas niebywałego wzrostu cen surowca, wie też i teraz, gdy potężny spadek (100$ w ciągu 5 miesięcy) jest napędzany głównie inwestorami finansowymi, którzy skracają swoje pozycje na giełdach towarowych. Ich poziom zaangażowania inwestycyjnego (mierzony wielkością inwestycji indeksowych największych funduszy, m.in. Goldman Sachs) jest porównywalny do inwestycji sprzed 3 lat, ale wynosi jedynie jedną trzecią poziomu zaangażowania kapitału w inwestycje na rynkach towarowych z wiosny tego roku. Przestraszone recesją pieniądze inwestorów wypływają z rynków towarowych w kierunku rynków, dających większe nadzieje na zyski.
OPEC wie, że należy odczekać do chwili, kiedy zadziałają czynniki fundamentalne – popyt i podaż, stan magazynów (na które to informacje z EIA cena reaguje wręcz przeciwnie – w środę magazyny wbrew oczekwaniom zmniejszyły się – a ceny mimo to spadały). To podejście dało o sobie znać podczas ostatniego spotkania w Kairze.
Spadek popytu konsumpcyjnego i przemysłowego jest bardzo poważny. Sygnały o tym dochodzą ze wszystkich rynków, nawet z chińskiego. To oznacza, że możemy już w tym roku mieć recesją naftową (już w dzisiejszych szacunkach IEA jesteśmy o włos jedynie wyżej niż w 2007r.), a szacunki co miesiąc gwałtownie się obniżają. Konsumpcja ropy w USA wobec ubiegłego roku spadła od 4 do 13 procent wg różnych wskaźników. Recesja na rynkach światowych już panuje, mimo że nie wszędzie została jeszcze oficjalnie ogłoszona.
Stąd poszukiwanie sojusznika w Rosji, której Chakib Khelil - sekretarz generalny OPEC oficjalnie zaproponował współpracę, a wczoraj zachęcał do obcięcia wydobycia. Rosja oficjalnie nie obcina wydobycia, ale zmniejsza eksport przez utrzymanie zbyt wysokich ceł eksportowych na ropę, co powoduje, że przedsiębiorstwom nie opłaca się eksportować. Ten mechanizm długo nie potrwa, ale już dzisiaj Rosja może twierdzić, że wspiera kraje OPEC w ich ograniczeniach podaży.
A ograniczać jest co. Prowadzący bardzo dobre statystyki (moim zdanie lepsze niż IEA) ocenił przez swego prezydenta Chakib Khelila, że „w pierwszym kwartale 2009 r. będziemy mieli spadek popytu, a w drugim kwartale – duży spadek popytu” (”OPEC braces for tough times”).
Możemy się spodziewać 17 grudnia w Algierze decyzji OPEC o obniżeniu wydobycia i przez to zatrzymania spadku cen ropy, jeśli... właśnie tu się pojawiają trudności. Tak poważne samoograniczenie się OPEC mogłoby doprowadzić do pęknięcia dyscypliny wśród członków, których potrzeby budżetowe przyciskają do sprzedawania jak najwięcej. Producenci OPEC od dziesięcioleci przez swoją politykę tracą udział w rynku. I chociaż ich pozycji nikt nie może zagrozić (ze względu na niskie koszty wydobycia), to jednak siła oddziaływania maleje, a napięcia wewnętrzne rosną. Warto przypomnieć, że w 1986 roku Arabia Saudyjska uznała, ze nie będzie ponosić dalej ciężarów roli „swing producera”, jaki odgrywała. Odkręciła zawory i cena ropy spadła o 40%.
Z drugiej strony kraje OPEC nie chcą wziąć na siebie odium odpowiedzialności za światowy kryzys. Przy zbyt gwałtownym obniżaniu wydobycia, wzroście cen, i pogłębiającej się recesji państwa konsumujące ropę mogą podjąć kolejne polityczne kroki dla uniezależnienia się od ropy naftowej. Nie gryzie się ręki, która żywi.
- skomentujesz?
- czytano: 1434
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 komentarzycyt ; "potężny spadek (100$ w ciągu 5 miesięcy) jest napędzany głównie inwestorami finansowymi, którzy skracają swoje pozycje na giełdach towarowych . Ich poziom zaangażowania inwestycyjnego (mierzony wielkością inwestycji indeksowych największych funduszy, m.in. Goldman Sachs)
ten cytat niby tak banalny a wyjaśnia (prawie) wszystko...
era Busha się kończy i nie będzie mógł urzywać już więcej funduszy i banków inwestycyjnych do napędzania kasy swoich kolegów z branży naftowej.
tak gigantyczne wahania cen surowców nigdy nie miały uzasadnienia .... oprócz spekulacyjnych gier. teraz ze względu na kryzys szczególnie w sektorze finansowym ktoś :) powiedział sprawdzam (plus zamykanie pozycji) i ceny walneły w dół.
graf i KA
... nazywałem to po mojemu - że ... "to się rypnie" ...
... a tu to jest tak pieknie powiedziane:
/... spadek (100$ w ciągu 5 miesięcy) jest napędzany głównie inwestorami finansowymi, którzy skracają swoje pozycje na giełdach towarowych. Ich poziom zaangażowania inwestycyjnego (mierzony wielkością inwestycji indeksowych największych funduszy, m.in. Goldman Sachs) jest porównywalny do inwestycji sprzed 3 lat, ale wynosi jedynie jedną trzecią poziomu zaangażowania kapitału w inwestycje na rynkach towarowych z wiosny tego roku. Przestraszone recesją pieniądze inwestorów wypływają z rynków towarowych w kierunku rynków, dających większe nadzieje na zyski. ... /
... czyżby kończyli pozbywać się wirtualnych akcji na które nie było pokrycia w ropie? ...
... ciekawe ile rzeczywiście płaciły rafinerie koncernów kontrolujących wydobycie - krajom posiadającym złoża tejże ropy?...
... chęć zysku zasłoniła wizję możliwych skutków takiego pociągnięcia, ale - tym razem - w przeciwieństwie do farmakologii - "skutki uboczne" - okazały się "dodatnie":
1. pomogły się podnieść gospodarczo Rosji Prawosławnej ... kosztem - głównie - Europy Zachodniej ...
2. podnieść "psychologiczny pułap" ceny - za taniej - (bo nie swojej) - ropy ... (na - około 70 przyszłych dolcy)
... ten drugi punkt pozwoli na przyspieszony rozwój nowych technologii czekających od dawna na taką okazję żeby zmniejszyć marnotrastwo energii ... i na tym bedzie można zrobić (i zarobić) duże pieniądze ...
Zawsze uważałem, że wysokie ceny ropy na dłuższą metę są zabójcze dla producentów. Tym bardziej zabójcze im dłużej obowiązują. Z punktu widzenia producentów cała zabawa polega na takim stymulowaniu wysokości cen, aby w miarę dużo zarobić, ale jednocześnie importerom nie opłacało się uruchomienie aresanału bardzo różnych środków, które miałyby być panaceum na wysokie ceny energii. I po jakmś czasie doprowdzą do ich drastycznego obniżenia. Jak to zrobić to już inna kwestia. To jak z szachami, łatwiej o nich gadać trudniej w nie grać.
Gall Anonim