Biopaliwa bez rządowych dotacji nawet w roku 2007, przy bardzo wysokich cenach ropy naftowej były nieopłacalne w produkcji.
Jedynym wyjątkiem jest etanol produkowany z trzciny cukrowej w Brazylii, jedynym na większą skalę źródłem biopaliw, który jest konkurencyjny cenowo. Brazylia potrafiła także nadążyć za wzrostem popytu tak na etanol, jak i cukier, co nie udało się producentom amerykańskim czy europejskim. Poniżej kosztów paliw są także koszty wytworzenia biopaliw z niszowych odpadów - np. zużytego oleju jadalnego czy łoju. W roku 2007 wzrost cen towarów spożywczych (kukurydza, pszenica, olej palmowy) spowodował, że produkcja biopaliw była jeszcze mniej opłacalna niz wcześniej.
Koszty surowców spożywczych, oprócz cen energii, były podstawowym czynnikiem wzrostu kosztów wytwarzania biopaliw (na rysunku).
Jak widać, biopaliwa (1-szej generacji) inne niż etanol z trzciny cukrowej są kosztownym sposobem osiągnięcia celów ekologicznych. Tak też pozostanie prawdopodobnie w przyszłości, gdyż o ile znaczące zmiany w technologii są mozliwe, o tyle przełomowych zmian - trudno się spodziewać. Po prostu: koszty surowców stanowią 55 - 70% kosztów produkcji biopaliw i jest mało prawdopodobne, by spadły one na tyle, by biopaliwa stały się konkurencyjne.
Na podstawie: IEA: "From 1-st to 2-nd generation biofuel technologies" November 2008.
Dokument: "IEA: technologie biopaliwowe"
- skomentujesz?
- czytano: 4578
- duży rozmiar
- miniaturka
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
15 komentarzyMożna owszem pracować naukowo nad otrzymaniem tanich biopaliw, gdzies czytałem, że wyselekcjonowano grzyby, które potrafią zamienić cukier na węglowodory, to może być droga do opłacalnej produkcji biopaliw. Etanol nawet jak jest w tej samej cenie co benzyna to jest mniej kaloryczny i trzeba go spalić więcej na 100 km.
Dopóki nie ma przełomu w technologii biopaliw płynnych powinno się promować używanie biomasy (owsa, słomy, wierzby, traw) jako paliwa do ogrzewania i produkcji energii elektrycznej. Biomasa już obecnie śmiało konkuruje cenowo z węglem, nie mówiąc o paliwach ropopochodnych i gazie, które są wyraźnie droższe od węgla.
ponieważ jest to niepotrzebne i dodatkowe regulowanie rynku, które tylko wprowadza więcej szkód niż pożytku.
Ten kierunek myślenia to groźne mrzonki, intensyfikuje się uprawy wspomagając chemicznymi nawozami. No bo jak już się przestawimy w jakiejś części na biopaliwa to nie mamy wyjścia, musimy się podtruwać.
qwerty
"Jedynym wyjątkiem jest etanol produkowany z trzciny cukrowej w Brazylii, jedynym na większą skalę źródłem biopaliw, który jest konkurencyjny cenowo".
..
Pytanie tylko, czy tak intensywne uprawy trzciny cukrowej nie przyczynią się do degradacji gleb?
qwerty
Strzelił Pan w dziesiątkę!
Gleby to nie jest zasób odnawialny. Gleb - cienkiej życiodajnej warstwy - na ziemi ubywa z każdym rokiem. Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy ktoś mówi o rzepaku, trzcinie cukrowej, że są zasobami "odnawialnymi". To może mówić ktoś, kto nigdy nie dotykał ziemi. Tej rodzącej, dającej życie roślinom i zwierzętom. I człowiekowi. Trzeba naprawdę mało wiedzieć, żeby takie zasoby tak marnować. I nazywać je "odnawialnymi".
Wspaniale Pan to ujął - Panie Andrzeju-Gospodarzu ... G r a t u l u j ę !!!
I polecam, jeśli Pan tego jeszcze nie czytał, "Requiem dla ziemiaństwa" - Mieczysława Jałowieckiego ... (o ginących - miłości do roli i pasji do rolnictwa)
I pozdrawiam ...
Nadzieje budzi produkcja biopaliwa z alg, hodowanych w specjalnych kadziach, a najlepszym dla nich miejscem sa...pustynie
Prace nad nim trwają od lat, a wątpliwości narastają. Żadne cuda, obiecywane się nei ziściły.
Polecam analizę: An in-depth look at biofuels from algae (pdf)
i jej omówienie: BioPact
"Jedynym wyjątkiem jest etanol produkowany z trzciny cukrowej w Brazylii"
- czytałem, że etanol w Brazylii jest opłacalny bo trzcinę głównie zbiera się ręcznie. Gdy zacznie się to robić traktorem to zwrot energii w stosunku do energii zainwestowanej jest mizerny albo ujemny.
Ciekaw jestem czy Pan Andrzej doczytał troszkę o 'peak oil' - bo jeszcze niedawno na hasło 'peak oil' odpowiadał, że 'ropy jest jeszcze na kilkadziesiąt lat' - co pokazuje w jednym zdaniu, że Pan Andrzej nie rozumie istoty tego zjawiska. W "peak oil" chodzi nie o to, że zaraz ropa się skończy tylko o to, że od któregoś momentu w związku ze stopniowym wyczerpywaniem się złóż nie będzie możliwe utrzymanie obecnego tempa wydobycia i z roku na rok będzie o jakiś procent mniej surowca - co będzie miało katastrofalne skutki dla gospodarki... Nie chodzi o pozostałą w ziemi ilość ropy - tylko o możliwą szybkość jej wydobycia. To zasadnicza różnica.
Martin.
http://www.scribd.com:80/doc/4110288/Run...
Panie Andrzeju:-)
Co Pan myśli o tym - patrz link
Czy kiedyś ktoś w Polsce zajmował się tym tematem i czy są jakieś poglądy potwierdzające przedstawioną problematykę, czyli możliwości otrzymywania paliwa z wody:-)
Czy można to "obśmiać", czy coś w tym jest? Jeżeli nie teraz to może w przyszłości?
Były jakieś polskie publikacje w tym temacie?
Domyślam się, że problem może być w nakładach energetycznych, żeby w efekcie uzyskać z tego źródła paliwo.
Traktuję Pana jako wszechstronnego specjalistę z tego zakresu i wiarygodnego:-)
Niestety mój angielski w zakresie słownictwa technicznego i fachowego nie jest tak płynny;-)
Pozdrawiam:-)
Zygmunt Białka
Nie jestem fizykiem i dlatego poddaję się, gdy czytam w pierwszym akapicie, że pomysł Stanleya Meyera przełamuje prawo Faradaya i prawo zachowania energii....
Nie dla mnie takie geniusze! Za cienki jestem, żeby nawet słówko pisnąć na ten temat :-)
W pewnym sensie "nieestety" ma Pan rację:-(
Moi znajomi też tak uważają, że to bzdury. Śledzą takie rzeczy i wg ich oceny takich oszustów jest na pęczki, szczególnie na fali rosnących cen ropy. Niestety prasa (i przy okazji czytelnicy), tudzież naiwni sponsorzy ciągle się na to nabierają. Można nawet komercyjnie kupić różne "wynalazki", które zwiększą zasięg samochodu, np. poprzez elektrolizę wody a potem dopalanie wodoru razem z paliwem. Efekt placebo działa, więc zawsze ktoś się nabierze i będzie mu się zdawało, że zajechał 10% dalej.
Co jednak nie znaczy, że nie może się zdarzyć, że ktoś znajdzie coś, co łamie prawa fizyki. Tak się rozwija fizyka - poprzez odkrycie, że coś nie pasuje. Ale ciężar dowodu, że coś działa spoczywa na wynalazcy, a nie na krytykach ciężar udowodnienia, że nie działa. A scenariusz jest zawsze ten sam. Gość twierdzi, że działa, albo prawie działa i potrzebuje trochę pieniędzy żeby to uruchomić. I wcale się nie spieszy, żeby zrobić kontrolowaną i rzetelną demonstrację swojego wynalazku, za którą ma nagrodę Nobla w garści. A zademonstrować, że silnik działa na wodę w końcu trudno nie jest. Niezależnie, czy się wierzy w stojącą za tym fizykę, czy nie oraz, czy jest poprawna, czy nie - wystarczy uruchomić i poczekać aż się zatrzyma. Dopóki więc ktoś nie robi demonstracji w towarzystwie kilku krytycznych ludzi i zasłania się zamkniętymi umysłami naukowców to jest raczej po prostu kolejnym oszustem.
No cóż ostatnio myślę nie jak oszczędzać, ale jak zarobić;-)
Niestety coś mi się wydaje, że to nie jest ta droga;-)
Ja także uważam, że nadzieją na polepszenie i zmianę struktury źródeł energii jest wynalazczość i postęp techniczny. To naprawdę są potężne siły, które gwałtownie zmieniają świat. Wystarczy wymienić internet, który 20 lat bałem sie dotknąć, bo nie wiadomo było, czy nie gryzie :-)
Ale nie jest drogą zmuszanie do stosowanie niedobadanych, niedopracowanych pomysłów, które poprzez przepisy prawa użytkownicy, producenci silników - muszą używać. Oczywiście stoją za tym coraz bardziej potężne grupy interesów i krzyczą, że tylko oni mają rację.
Ale tutaj tak jak w przyrodzie i gospodarce - są limity. Takim limitem jest ograniczoność budżetu państwa, są inne państwa nie stosujące tych przymusów... itd... itp. Więc te formy przymusu spotka ten sam los, co samochody na wodę, choć nie wykluczam, że za jakiś czas i na wodę będzie można jeździć. Czekamy :-)
Warto pamiętać, że dzisiaj woda w butelkach często droższa od benzyny (oczywiście po odjęciu podatków :-)
w skrócie wygląda to tak:
- ktoś latami w piwnicy czy w garażu kombinuje jakiś wynalazek typu free energy.
- W końcu dochodzi do wniosku, że mu się udało. Doniesień o samochodzie na wodę, które w CNN czy innych poważnych stacjach obiegły świat było co najmniej kilka, najsłynniejszy był Meyer. Oryginalne materiały CNN krążą po sieci wśród "wyznawców". Tak samo było z Cold Fusion, pamiętam doskonale te wiadomości w naszej telewizji...
- Wynalazca jest głęboko przekonany o tym, że jego wynalazek jest całkowicie przełomowy i że dzięki temu dosłownie zbawi świat (niedawno jakiś Angol znów zrobił elektrolizer do motoru i w wywiadzie całkiem poważnie mówił, że prawdopodobnie stanie się bogatszy niż Bil Gates.
- Występuje o zabezpieczenie swoich praw (patent) i obejmuje swoją „wiedzę” najgłębszą tajemnicą w obawie przed konkurencją. W tym momencie nie wie jeszcze że nie dość, że system go nie ochroni to jeszcze go zniszczy - co tylko potwierdza, że większość wynalazców nie zna historii swoich poprzedników i zdają się działać pod wpływem przekonania, że gdyby to było już wcześniej odkryte to już dawno byłoby zastosowane dla dobra całej ludzkości :)
- Wynalazca próbuje dogadać się z jakimś potencjalnym producentem, organizuje środku na produkcję i wdrożenie.
- Niedługo po tym słuch o wynalazcy i o wynalazku ginie (Meyera podobno otruto – ale jego brat próbował dalej ciągnąć temat w innej postaci).
Wynalazków tego typu było bardzo wiele na przestrzeni ostatnich 100 lat, niektóre są już legendarne – np. wynalazek Tesli, motor elektryczny Grey’a, elektrolizer Meyera, czy cold fusion (chociaz ten ostatni to może być inna kategoria).
Przez ostatnie ponad 100 lat powstało wiele różnych wynalazków i różni wynalazcy nie wiedzieli o sobie albo dzieliły ich dziesiątki lat – ale mimo to jest jedna zdumiewająca cecha wspólna dla nich wszystkich – praktycznie wszystkie są zasilane gwałtownie przerywanym wysokim napięciem, (najczęściej wysokiej częstotliwości). Podobno powstaje wówczas jakiś inny rodzaj elektryczności nazywany „cold electricity” – i nie ma znaczenia czy się to przekieruje na specjalny silnik pracujący impulsowo czy na elektrolizer. Wynalazcy ci nie mówią o swoich urządzeniach, że są ”perpetum mobile” – natomiast twierdzą, że dzięki sposobowi ich pracy działają bardziej analogicznie jak pompa ciepła – używa się stosunkowo małej ilości energii do kontroli przepływu większej ilości ciepła – i nikt z konstruktorów agregatów chłodniczych nie twierdzi, że one łamią pierwszą i drugą zasadę termodynamiki, chociaż pozornie, odzierając z kontekstu - pompy ciepła dostarczają więcej energii niż się inwestuje.
Ciekawe jest to, że ci wszyscy wynalazcy zdają się głęboko wierzyć w swoje wynalazki i często są to ludzie, których w normalnych warunkach nikt nie nazwałby głupcami, oszustami czy naiwniakami. Tesla był jednym z najgenialniejszych naukowców/ wynalazców, ma na koncie kilkaset ciekawych pomysłów w postaci patentów, jego doświadczenia przeszły do historii a wynaleziony przez niego prąd zmienny używa cały świat po dziś dzień. Co ciekawe wielu z wynalazców na jakimś etapie donosi o tym, że odwiedzają ich tajemnicze typy i grożą jeśli się nie zaprzestanie działalności, powstają ”przypadkowe” pożary pracowni (np. Tesla stracił cały warsztat i dokumenty w pożarze i wielu innych), albo po prostu znikają z codziennej świadomości ogółu ludzi. Powstaje pytanie – czy po pewnym czasie okazuje się, że to była ściema - czy to od samego początku to był autentycznie przełomowy wynalazek grożący obecnemu kształtowi świata? Gdyby założyć, że światem od kilku stuleci rządzi garstka bogatych bankierów (polecam rewelacyjny dokument pt: „Money Masters” http://prawda2.info/viewtopic.php?t=1120) to darmowa energia nie dająca się kontrolować przez „system” byłaby śmiertelnym zagrożeniem dla takiego układu sił. Ludzie zyskaliby niezależność – a to nie jest na rękę tym, którzy naprawdę kontrolują świat. Teslę finansował jeden z największych bogaczy ówczesnego świata – J.P. Morgan. Przy okazji - o tym jaką Morgan miał rolę w ówczesnym światowym systemie bankowym można przeczytać np. tutaj: mises.org/mysteryofbanking/mysteryofbanking.pdf w rozdziale XVI. Nie można dogłębnie rozumieć energii jeśli rozpatruje się to w oderwaniu od szerszego „systemu”. Rola gospodarki i powiązanej z nim systemu bankowego, układu sił kontrolujących świat, polityki zagranicznej itd. jest bardzo istotna, jeśli nie decydująca.
Gdy sprawy zaszły za daleko spłonął warsztat Tesli i Morgan zawiesił finansowanie. Tesla był zniszczony, jeszcze chyba coś potem działał i odbudowywał ale ostatecznie jeden z największych umysłów tamtego wieku zmarł samotnie w hotelu, prawie zapomniany przez jemu współczesnych.
Wątek zakazanych inwencji, niszczenia ludzi i uśmiercanie wynalazków przewija się w różnej formie w różnym czasie. Nie potrafię stwierdzić, na ile co jest prawdziwe – chociaż przykładowa sprawa Tesli i Morgana jest ogólnie znana i jest to generalnie przyjęta oficjalna wersja. Jednak uderzające jest to z jaką zaciętością różni wynalazcy są przekonani o tym co wiedzą. Krążą filmiki i doniesienia o instalowaniu różnych wynalazków na pilotażową skalę (np. wynalazek do grzania wody w jednostce straży pożarnej http://www.youtube.com/watch?v=yh_-DUKQ4Uw podobnych materiałów jest zaskakująco duża ilość, chociaż ten działa na zasadzie czysto mechanicznej).
Zakładając chwilowo, że rzeczywiście za pomocą przerywanych, gwałtownych zmian jakiegoś pola elektromagnetycznego możliwe jest podpięcie się pod jakieś inne pole energii – to zasadniczym błędem tych wszystkich wynalazców jest owiewanie tajemnicą szczegółów ich urządzenia i zjawiska. Jeśli to miałoby zadziałać w obecnym układzie sił na świecie jedyną opcją jest rozpowszechnienie jakiejś idei wśród ludzi – tak samo jak dzięki internetowi rozpowszechnia się nielegalne pliki. Żaden z takich wynalazków nawet gdyby istniał - nie ma najmniejszych szans na masowe oficjalne wdrożenie w obecnym „systemie”. Pewien wynalazca twierdzi, że ma system overunity – i twierdzi, że pokaże go światu dopiero gdy zaistnieje w świadomości pewnego procenta społeczeństwa – bo po przekroczeniu jakiejś masy krytycznej świadomości nie będzie możliwe zdławienie i zniszczenie jego wynalazku tak jak innych. Oto jego strona: http://bwt.jeffotto.com/declaration.htm
System zbliża się wielkim krokami do peak oil – a na świecie produkuje się SUVy, wynalazki wiele razy bardziej oszczędnych silników i pojazdów są nikomu nie potrzebne, inwestycje w alternatywne źródła są symboliczne w porównaniu do tego co niedługo będzie potrzebne.
Zjawisko Cold fusion było wynalezione i opublikowane przez 2 naukowców. Podczas elektrolizy w pewnych warunkach (znów przerywane wyładowanie o wysokim napięciu) w układzie powstaje więcej ciepła niż wprost wynika to z oficjalnej fizyki. Były konferencje naukowe, wywiady, wiadomości prasowe, historia obiegła cały świat. Szybko powołano jakąś oficjalną komisję, która miała zbadać zjawisko i w ciągu kilku dni komisja ogłosiła że to jednak nieprawda, (że to musiał być błąd w pomiarach itd.). Świat ogólnie nie wierzy, że coś może dawać więcej ciepła niż się wprowadza do układu i po tym jak oficjalna komisja zbadała i potwierdziła, że to ściema – temat zniknął pojawiły się inne odwracacze uwagi typy Michael Jackson... Jednak wielu naukowców od tamtego czasu twierdzi, że powtórzyło tamten eksperyment z pozytywnym wynikiem. Setki naukowców twierdzi, że to jest autentyczne zjawisko! chociaż często pozytywnie wychodzi jedna próba na kilka. Tym nie zajmuje się jakiś imbecyl Gienek w garażu – tylko wykształceni ludzie, nierzadko profesorowie, którzy wiedzą na co patrzeć, jak rozumować i jak liczyć, mają dostęp do sprzętu i doświadczenie. Aparatura do wykonania i pomiaru efektu cold fusion jest stosunkowo prosta/tania/ dostępna. Od wielu lat są organizowane coroczne zjazdy i sympozja na temat cold fusion – ale na ile jest to oficjalne a na ile prywatna sprawa jakiś naukowców to nie wiem. Wiadomo, że naukowcy są uzależnieni od kasy na badania. Jeśli ktoś chce mieć pracę to musi robić to co popiera system. Podskakujących i głośnych w jakiejś sprawie można bardzo łatwo uciszyć, pozbawić środków, zniszczyć karierę, zdyskredytować w ich środowisku...
Znów to samo – jacyś ludzie robiący doświadczenia na przerywanym wysokim napięciu zaciekle twierdzą, że powstaje jakieś niesamowite zjawisko i że „system” ich zwalcza na różne sposoby. Czy tym razem setki naukowców na całym świecie oszalało, czy coraz trudniej utrzymać w tajemnicy to jak jest naprawdę? Osobiście nie wiem – ale obserwuję wciąż to samo dziwne zjawisko walki informacyjnej, dezinformacji, totalnie skrajnych, bardzo zdecydowanych stanowisk...
Na fali różnych wynalazców, którzy może znaleźli coś ciekawego w fizyce a może nie – istnieje dodatkowe stado ewidentnych oszustów albo głupców, którzy bazując na niewiedzy i naiwności innych ludzi, albo na własnej ciemnocie i naiwności szerzą jakieś elektrolizery pod maskę zrobione ze słoika i 2 płytek metalowych. Co ciekawe istnieje szansa, że one mogą rzeczywiście nieznacznie poprawiać zużycie paliwa w niektórych silnikach (tych najmniej oszczędnych) – ale najwyżej w granicach kilku%. Możliwe są głównie dwa procesy:
- przy elektrolizie przy okazji powietrze nasyca się parą wodną i przy spalaniu powstaje dodatkowe ciśnienie pary wodnej. W czasach II wojny niektóre bombowce miały dopalanie wodne w silniku spalinowym. Pod koniec cyklu spalania do cylindra z gorącymi spalinami wtryskiwana była woda – która gwałtownie parując zwiększała ciśnienie i dodatkowo ochładzała komorę. Nawet w latach ’70 w Stanach podobno był jakiś samochód z silnikiem zbudowanym na tej zasadzie. Drugie możliwe zjawisko to odrobina wodoru, mimo, że uzyskana bardzo nieefektywnie z dużą stratą energetyczną może poprawiać spalanie innych paliw. Dzieje się to na podstawie analogii do zjawiska, że jak stos drewna (analogia do długich węglowodorów) poleje się benzyną (analogia do małocząsteczkowego, szybkopalnego wodoru) – to stos nie pali się z prędkością drewna tylko benzyny.
Poza tymi zjawiskami elektrolizery podmaskowe domowej roboty to ściema i ciemnota.
Dziękuję za informacje i szrsze ukazanie tej problematyki:-)
Przyznaję, że wiele spraw zrobiło się "względnymi" - niejednoznacznymi. Co jest w końcu prawdą a co kłamstwem (fałszem)? Teraz elegancko mówi się o mijaniu się z prawdą;-) Z czego to wynika? Kto na tym chce zarobić lub nie chce innych dopuścić do kasy? Czy rzeczywiście "ktoś" za tym stoi?
Sporo pytań i wątpliwości a i tak przekonanych nie przekonasz:-)
Mimo wszystko może warto temat drążyć i albo go "obśmiać" konkretnymi argumentami, lub pochylić się nad tymi "dziwami":-)
Ps. Podobne kontrowersje wzbudzają opinie dotyczące różnych leków i szczepionek, ale to już inne forum i inna bajka;-)
Serdecznie pozdrawiam:-)
Zygmunt Białka