Najwięksi producenci gazu ziemnego

Komentarze

8 komentarzy
A. Miedwiediew o Nord Stream i jego problemach

Tak, to rzeczywiście ciekawe, że USA i Kanada mają tyle samo gazu, co Rosja, a USA mi o to polują w tradycyjnie rosyjskim rewirze w Azji Srodkowej...

Co do Rosji - podrzucam najnowsze video A. Miedwiediewa o problemach Nord Stream i innych gazociągów:

http://www.vesti.ru/doc.html?id=277509

Eva, 21 kwiecień, 2009 - 13:18
Pani Evo ...

... czy zna Pani jakiś link do tego co on mówi przetłumaczonego na angielski czy francuski ale - przetłumaczonego przez Rosjan ... ;-)

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 22 kwiecień, 2009 - 11:16
Gucio, google it!
Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 22 kwiecień, 2009 - 12:39
Rzeczywiście ...

... wielkie dzięki! ...

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 22 kwiecień, 2009 - 12:48
Niegdyś angielski dziś rosyjski oknem do informacji

Niestety nie ma chyba takiego tłumaczenia. Może angielskojęzyczna rosyjska tv coś wczoraj umieściła, nie wiem. Dobrym, oryginalnie rosyjskim źródłem informacji jest wydawany w kilku językach, m.in. po angielsku:
http://en.rian.ru/

Może tam coś nt. Pan znajdzie. Ale prawdę mówiąc ponieważ Zachód coraz silniej serwuje dezinfromacje, zwłaszcza jeśli chodzi o Rosję, warto samemu sobie pomóc. Jeśli miał Pan rosyjski w szkole to zapewniam, że po początkowych trudnościach odświeżanie języka idzie całkiem szybko. Ja w każdym razie wzięłam się serio (co prawda również z powodów zawodowych) za okurzenie mojego, inna rzecz, że niegdyś b. dobrego rosyjskiego i dziś bez łaski takich czy innych tłumaczy i ich mocodawców oglądam sobie, co różne Putiny/ Miedwiediewy naprawdę powiedziały, a nie co mówią komentatorzy, że one powiedziały.
Przy okazji mogę sobie pozałamywać ręce nad stanem wolności słowa w wolnych nadzwyczaj demokracjach zachodnich krytykujących, a jakże, brak wolności słowa w Rosji.

Swoją drogą - jak ironiczna potrafi być historia:

niegdyś, za komuny, znajomość angielskiego była oknem na świat pozwalającym skonfrontować propagandę z faktami. Dziś potrzebny jest do tego rosyjski plus czytanie Azjatów (po angielsku).

Eva, 22 kwiecień, 2009 - 13:10
Ma Pani absolutnie rację ...

... tylko że, mój syn - obserwując jak czytam - stwierdził - papa ty jesteś dyslektykiem, jak ty mogłeś skończyć studia? Odpowiedziałem mu na to - że rzeczywiście to była "ciężka orka" (bo ja się nie uczyłem tylko studiowałem, a to nie jest to samo) ale że poprostu nie wiedziałem wtedy - że to jest "niemożliwe".

Nie mogłem i dalej nie mogę sobie dać rady z Cyrylicą, rosyjski z drugiego roku zaliczałem jako ostatnie co mi pozostało przed dyplomem magisterskim i zaliczyłem tylko dzięki temu że Lektorka była już w ostatnim miesiącu ciąży i nie chciała się denerwować ... (bardzo Jej jestem za to "machnięcie ręką" - wdzieczny).

Nie mając już wiele czasu przed soba ograniczam sie coraz bardziej do robienia tego co uważam że innym może się na coś / kiedyś przydać tak samo jak sam całe życie korzystałem z tego samego od Innych i bardzo to sobie cenię i przy każdej okazji podkreślam ...

Dziekuję i pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu, 22 kwiecień, 2009 - 14:37
Definicja dyslekcji

To zależy, jak Pan zdefiniuje dyslekcję. Ja nałogowo przestawiam litery, ale do głowy mi nie przyjdzie, by sie poddac.

Eva, 23 kwiecień, 2009 - 00:06
Z tą definicją ...

... to mnie Pani dopadła ... nigdy się nad zdefiniowaniem tego nie zastanawiałem. Mogę tylko powiedzieć jakie są u mnie tego objawy ... Otóż czytam literę po literze, z tegoż powodu nie umiem czytać na głos.

Zeby móc przeczytać tekst na głos z punktuacją, czy jak się to nazywa, muszę się tego tekstu nauczyć prawie że na pamięć ... ;-( ... pierw odcyfrowuję słowa nie wiedząc o co chodzi, po drugim czytaniu "dochodzi" do mnie treść textu (i to nie zawsze - szczególnie przy wypełnianiu formularzy - tragedia) i tak do skutku ...

I niech Pani sobie teraz wyobrazi Cyrylicę - zanim dojadę do końca słowa to już nie pamiętam tego co było na jego początku - można się spocić ... ;-)

Odkąd pamiętam - miałem zawsze problemy z rozwiązywaniem zadań tekstowych - poprostu nie rozumiałem o co w nich chodzi.

Więc czytałem tyle razy, aż zrozumiałem o co chodzi i wtedy odpowiedź była gotowa po paru pociągnięciach ołówka.

Widzę całościowo i przestrzennie, wyrażanie tego słowami ciągnie się za mna jak skrzeczący wóz - nie nadążam z dobieraniem słów więc i taka też jest wymowa, ale mi to nie przeszkadza -przyjałem zasadę, że jak ktoś mnie nie rozumie to niech zapyta, a jak ja kogoś nie rozumiem to mi nie przeszkadza proszenie go żeby powtórzył i to tak długo aż zrozumiem.

Najbardziej nietypowo jest z rozwiązywaniem zagadnień czy projektowaniem: - czysta kartka papieru, ołówek, gumka, podkład (któraś z historyjek o Sztrumfach czy o Obeliksie - z kartonową okładką - najlepszy format) następnie - eksmisja Jamnika z wygodnego fotela i głęboka zaduma - o co chodzi i jak to rozwiązać. Dopiero jak mam swój sposób - patrzę się czy ktoś już takie coś rozpracowywał i jak to zrobił i czy to działa i jak.

Czy Pani teraz może to dziwactwo zdefiniować? Bo moja żona jest kategoryczna - "wariat wymagający leczenia" ale ona - jeszcze lepsza, a syn - wziął po obydwojgu ... jedyną osoba w domu z którą wszyscy moga spokojnie rozmawiać jest - Jamnik - manipulator ...

Pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu, 23 kwiecień, 2009 - 04:07
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS