Mapa 15 największych producentów gazu ziemnego.
Światowe wydobycie gazu ziemnego koncentruje się w dwóch rejonach - euroazjatyckim obszarze Rosji i w Ameryce Północnej.
Największym producentem gazu jest Rosja - 656 mld m3/rok. Jednak drugim producentem są Stany Zjednoczone - 491 mld m3, a trzecim - Kanada - 178 mld. Jeśli potraktować te dwa wielkie kraje kontynentu amerykańskiego jako całość - ich produkcja gazu ziemnego jest odrobinę większa niż Rosji. Ot, takie ćwiczenie umysłowe :-)
- - -
źródło: Energy Outlook - weblog of Sia Conseil
- skomentujesz?
- czytano: 7565
- duży rozmiar
- miniaturka
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
8 komentarzyTak, to rzeczywiście ciekawe, że USA i Kanada mają tyle samo gazu, co Rosja, a USA mi o to polują w tradycyjnie rosyjskim rewirze w Azji Srodkowej...
Co do Rosji - podrzucam najnowsze video A. Miedwiediewa o problemach Nord Stream i innych gazociągów:
http://www.vesti.ru/doc.html?id=277509
... czy zna Pani jakiś link do tego co on mówi przetłumaczonego na angielski czy francuski ale - przetłumaczonego przez Rosjan ... ;-)
Pozdrawiam ...
www.google.com/translate
oddaje myśl
... wielkie dzięki! ...
Pozdrawiam ...
Niestety nie ma chyba takiego tłumaczenia. Może angielskojęzyczna rosyjska tv coś wczoraj umieściła, nie wiem. Dobrym, oryginalnie rosyjskim źródłem informacji jest wydawany w kilku językach, m.in. po angielsku:
http://en.rian.ru/
Może tam coś nt. Pan znajdzie. Ale prawdę mówiąc ponieważ Zachód coraz silniej serwuje dezinfromacje, zwłaszcza jeśli chodzi o Rosję, warto samemu sobie pomóc. Jeśli miał Pan rosyjski w szkole to zapewniam, że po początkowych trudnościach odświeżanie języka idzie całkiem szybko. Ja w każdym razie wzięłam się serio (co prawda również z powodów zawodowych) za okurzenie mojego, inna rzecz, że niegdyś b. dobrego rosyjskiego i dziś bez łaski takich czy innych tłumaczy i ich mocodawców oglądam sobie, co różne Putiny/ Miedwiediewy naprawdę powiedziały, a nie co mówią komentatorzy, że one powiedziały.
Przy okazji mogę sobie pozałamywać ręce nad stanem wolności słowa w wolnych nadzwyczaj demokracjach zachodnich krytykujących, a jakże, brak wolności słowa w Rosji.
Swoją drogą - jak ironiczna potrafi być historia:
niegdyś, za komuny, znajomość angielskiego była oknem na świat pozwalającym skonfrontować propagandę z faktami. Dziś potrzebny jest do tego rosyjski plus czytanie Azjatów (po angielsku).
... tylko że, mój syn - obserwując jak czytam - stwierdził - papa ty jesteś dyslektykiem, jak ty mogłeś skończyć studia? Odpowiedziałem mu na to - że rzeczywiście to była "ciężka orka" (bo ja się nie uczyłem tylko studiowałem, a to nie jest to samo) ale że poprostu nie wiedziałem wtedy - że to jest "niemożliwe".
Nie mogłem i dalej nie mogę sobie dać rady z Cyrylicą, rosyjski z drugiego roku zaliczałem jako ostatnie co mi pozostało przed dyplomem magisterskim i zaliczyłem tylko dzięki temu że Lektorka była już w ostatnim miesiącu ciąży i nie chciała się denerwować ... (bardzo Jej jestem za to "machnięcie ręką" - wdzieczny).
Nie mając już wiele czasu przed soba ograniczam sie coraz bardziej do robienia tego co uważam że innym może się na coś / kiedyś przydać tak samo jak sam całe życie korzystałem z tego samego od Innych i bardzo to sobie cenię i przy każdej okazji podkreślam ...
Dziekuję i pozdrawiam ... ;-)
To zależy, jak Pan zdefiniuje dyslekcję. Ja nałogowo przestawiam litery, ale do głowy mi nie przyjdzie, by sie poddac.
... to mnie Pani dopadła ... nigdy się nad zdefiniowaniem tego nie zastanawiałem. Mogę tylko powiedzieć jakie są u mnie tego objawy ... Otóż czytam literę po literze, z tegoż powodu nie umiem czytać na głos.
Zeby móc przeczytać tekst na głos z punktuacją, czy jak się to nazywa, muszę się tego tekstu nauczyć prawie że na pamięć ... ;-( ... pierw odcyfrowuję słowa nie wiedząc o co chodzi, po drugim czytaniu "dochodzi" do mnie treść textu (i to nie zawsze - szczególnie przy wypełnianiu formularzy - tragedia) i tak do skutku ...
I niech Pani sobie teraz wyobrazi Cyrylicę - zanim dojadę do końca słowa to już nie pamiętam tego co było na jego początku - można się spocić ... ;-)
Odkąd pamiętam - miałem zawsze problemy z rozwiązywaniem zadań tekstowych - poprostu nie rozumiałem o co w nich chodzi.
Więc czytałem tyle razy, aż zrozumiałem o co chodzi i wtedy odpowiedź była gotowa po paru pociągnięciach ołówka.
Widzę całościowo i przestrzennie, wyrażanie tego słowami ciągnie się za mna jak skrzeczący wóz - nie nadążam z dobieraniem słów więc i taka też jest wymowa, ale mi to nie przeszkadza -przyjałem zasadę, że jak ktoś mnie nie rozumie to niech zapyta, a jak ja kogoś nie rozumiem to mi nie przeszkadza proszenie go żeby powtórzył i to tak długo aż zrozumiem.
Najbardziej nietypowo jest z rozwiązywaniem zagadnień czy projektowaniem: - czysta kartka papieru, ołówek, gumka, podkład (któraś z historyjek o Sztrumfach czy o Obeliksie - z kartonową okładką - najlepszy format) następnie - eksmisja Jamnika z wygodnego fotela i głęboka zaduma - o co chodzi i jak to rozwiązać. Dopiero jak mam swój sposób - patrzę się czy ktoś już takie coś rozpracowywał i jak to zrobił i czy to działa i jak.
Czy Pani teraz może to dziwactwo zdefiniować? Bo moja żona jest kategoryczna - "wariat wymagający leczenia" ale ona - jeszcze lepsza, a syn - wziął po obydwojgu ... jedyną osoba w domu z którą wszyscy moga spokojnie rozmawiać jest - Jamnik - manipulator ...
Pozdrawiam ... ;-)