Redaktor Tomasz Furman napisał 14 kwietnia w Parkiecie artykuł pt. "Lotos i PGNiG nadal nie współpracują na Bałtyku". Jest on poświęcony zerowym efektom współpracy między Lotosem a PGNiG w wydobyciu gazu spod dna Bałtyku. Lotos i PGNiG rozmawiają od wielu lat, ale z rozmów tych nic nie wynika, ponieważ dwie wielkie polskie firmy nie mogą się porozumieć.
Parkiet przytacza moją opinię:
Brak porozumienia PGNiG i Grupy Lotos przy wydobyciu gazu ziemnego na Morzu Bałtyckim czy Północnym jest przykładem choroby polskich firm, które nie potrafią współpracować przy realizacji korzystnych projektów. Tymczasem firmy niemieckie czy rosyjskie, mimo że zazwyczaj na rynku lokalnym konkurują między sobą, to w innych miejscach, zwłaszcza poza granicami kraju wspólnie uczestniczą w poszukiwaniach i wydobyciu surowców. Zachowanie PGNiG i Grupy Lotos jest tym bardziej dziwne, że obie grupy nie są dla siebie bezpośrednią konkurencją. Co więcej, ich działalność i aktywa w dużym stopniu uzupełniają się. PGNiG posiada rynek sprzedaży, infrastrukturę przesyłową i pieniądze, a Petrobaltic (spółka zależna Lotosu) złoża gazu i koncesje wydobywcze. Nie najlepsza kondycja finansowa Petrobalticu powoduje, że nie jest on w stanie zagospodarować w pełni posiadanych złóż. W tej sytuacji ta spółka powinna jak najszybciej porozumieć się z PGNiG. W mojej ocenie, nikt z zagranicznych podmiotów nie podejmie się współpracy na Bałtyku z Petrobaltikiem, bo dziś nikt nie ma w tym rejonie rynku odpowiedniej infrastruktury, a warunki finansowe wydobycia zależą od współpracy z PGNiG.
Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert rynku paliw
W artykule autor stwierdza, że "Ministerstwo Skarbu Państwa jest coraz bardziej zaniepokojone brakiem działań, dzięki którym zwiększyć się miało wydobycie gazu ziemnego spod dna Morza Bałtyckiego." Z pewnością jest zaniepokojone, ale wystarczy przyjrzeć się dwóm aspektom polityki państwa, by wiedzieć, że są to krokodyle łzy.
Nacisk państwa na efektywne wydobycie bogactw naturalnych jest praktycznie żaden, wystarczy zobaczyć, na jak długi okres otrzymuje się koncesje od ministra środowiska - w wypadku złoża B6 obowiązuje do 2026 r., a złoża B4 - do 2032 r. Czyli na zawsze. Polityka koncesyjna państwa nie zmusza przedsiębiorstwa do starania się o efekty.
Nacisk właścicielski jest również nieskuteczny, o ile w ogóle (poza prasowymi deklaracjami) jest wywierany. Ministerstwo jako główny akcjonariusz ma duże możliwości wpływu na zarządy, łącznie z ich odwołaniem, by realizowały strategiczne cele. Korzysta z nich w sposób niejasny i nieracjonalny z punktu widzenia biznesowego. Więc trudno się później dziwić, że brak efektów.
W artykule Tomasza Furmana doskonale podsumował zachowanie firm Paweł Burzyński, analityk DI BRE Banku: "Niestety, poza składanymi deklaracjami nie widzę żadnych konkretnych planów, nie mówiąc już o rezultatach prowadzonych prac. De facto, jest już pewnym standardem rynkowym, iż duże polskie państwowe koncerny poza szumnym podpisywaniem listów intencyjnych nie robią za wiele, aby podpisywane umowy wprowadzić w życie. Dlatego teraz też nie oczekuję szybkich efektów współpracy PGNiG i Grupy Lotos w zakresie wydobycia i poszukiwań ropy i gazu na Bałtyku."
Ja bym dodał od siebie, że poza składaniem szumnych obietnic i częstym użalaniem się w mediach na własną nieskuteczność - nie robi też nic państwo. Ani jako właściciel, ani jako regulator.
Nie ma się więc co dziwić, że pomimo świetnej koniunktury cenowej wydobycie gazu i ropy w Polsce spada. Typowo polska nieumiejętność współpracy? Kolejny przykład na "polnische Wirtschaft"?
PARKIET
- skomentujesz?
- czytano: 1259
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
4 komentarzyPamietam gdy jakis czas temu, glosno obwieszczono, ze mamy rope pod Baltykiem, co ciekawe moj znajomy z Lokoil-la, dwa lata wczesniej dosc dokladnie mi nakreslil zasoby baltyckiej ropy.Jakis rok temu, Gazprom przeprowadzil probne wiercenia w calym obwodzie kaliningradzkim, okazalo sie, ze praktycznie caly obwod stoi na gazie, moze ta informacja "popedzi kota" naszym decydentom, w koncu jestesmy sasiadami..(zrodlo info pracownik Lukoil-Kaliningrad;))
Andrzej
więcej na stronie: www.petrobaltic.org - wystarczy kliknąć na billboard.
=petrobalticus
Cala ta wspopraca dotyczy nie tyle samych poszukiwan (spolki grupy PGNiG nie maja zadnego doswiadczenia w morskiej eksploracji), a pomocy w zagospodarowaniu gazu ktory wydobywany jest razem z ropa, a ktory jest po prostu spalany zaraz po wydobyciu, poniewaz nie ma co z nim zrobic. NIewielkie ilosi tego gazu odpychaja PGNiG od budowania morskiego rurociagu.
Inna sprawa jest wspolpraca na Morzu Polnocnym, tam z kolei PGNiG liczy na pomoc Petrobalticu w pracach nad "swoimi" zlozami. Zdaje sie jednak, ze deficyt platform w Petrobalticu(2 sztuki :) spowalnia ekspansje firmy zarowno na Morzu Baltyckim jak i Polnocnym. Mam nadzieje, ze po zakonczeniu +10, GL "rzuci" troche kasy swojemu morskiemu rodzynkowi.
P.S. przepraszam za brak polskich znakow
Wasyl
znaleźć chętnych zagranicznych inwestorów do zagospodarowania tego złoża od strony gazowej.
Po 5 latach koniunktury naftowej, żeby spółka nie mogła sobie kupić czy wynająć platformy wiertniczej :-)
Nie wiem, czy PGNiG szuka współpracy na Morzu Barentsa, bo tam nie jest przecież operatorem. BP jest. Co innego Lotos Norge. On już idzie w operatorkę i samodzielne wydobywanie. Ale jakże jego właściciel - PetroBaltic może mu pomóc? Najlepiej dorzucając trochę pieniędzy, no nie?