Pogłębia się rozbieżność informacji, która budziła niepokój już w blogu z 1 czerwca: Prześcigniemy Rosjan, pierwsi zbudujemy rurociąg. Zupełnie inne komunikaty możemy przeczytać w polskiej prasie opartych na informacjach polskiego rządu a informacjami płynącymi z Norwegii.
Najbardziej entuzjasytczny, bo do najmniej wymagającego czytelnika skierowany, jest Fakt
Norweski gaz blisko
Rosyjska gazrura już nam niestraszna!
Po rozmowach Kazimierza Marcinkiewicza (47 l.) z norweskim premierem Jensem Stoltenbergiem (47 l.) jesteśmy już bardzo blisko podłączenia się do nowego rurociągu, którym Norwegowie będą wysyłać swój gaz do zachodniej Europy.
Nowy rurociąg ma budować teraz konsorcjum 20 skandynawskich firm, z państwowym Gassco oraz Statoilem na czele. Jeśli nasze rządy uzgodnią wszystkie szczegóły, PGNiG musiałoby tylko zbudować 400-kilometrową odnogę z Danii do Szczecina. Rurociąg idący po dnie Bałtyku ma być gotowy najpóźniej za cztery lata - wcześniej niż, planowana na 2012 rok, podobna inwestycja rosyjsko-niemiecka, do której mocarstwa nas nie zaprosiły.
- Celem rządu jest zapewnienie nam różnych źródeł gazu. Zrobimy wszystko, żeby się powiodło - zapewnia minister gospodarki Piotr Grzegorz Woźniak (51 l.).
Ostatnia wizyta Premiera Marcinkiewicza w Norwegii (dokładniej na Islandii) dała powody do optymistycznych tytułów informacji: “Premier zapowiada niedługo umowę z Norwegami” sama treść nie jest już tak budująca:
Podczas wizyty w Reykjaviku Marcinkiewicz rozmawiał z premierem Norwegii Jensem Stoltenbergiem o budowie gazociągu i realizacji umowy podpisanej w 2001 roku, dotyczącej dostaw gazu z Norwegii do Polski - podało CIR.
„W krótkoterminowych perspektywach odbywałyby się one poprzez system niemieckich rurociągów. Natomiast długoterminowa perspektywa przewiduje przedłużenie rurociągu z Norwegii przez Szwecję do Polski” – podano w komunikacie.

Tak wyglądały projekty Rurociągu Bałtyckiego w 2001, źródło Rzeczpospolita
Z bardziej konkretnych wydarzeń w tym tygodniu PGNiG zawarło ze Statoilem umowę, jednak “umowa ta określa ogólne zasady, w oparciu o które będzie realizowana współpraca w zakresie dostaw gazu, natomiast szczegóły dotyczące poszczególnych dostaw, np. ilość i cena, będą każdorazowo doprecyzowywane w zawieranych w przyszłości umowach gazowych”.
Dramatyczny brak konkretów po ponad 7 miesiącach starań polskiego rządu i PGNiG nie stłumią takie zapewnienia ze strony polskiego gracza gazowego: Gaz z Norwegii nie będzie dużo droższy, co deklaruje w rozmowie z “Parkietem” prezes PGNiG Bogusław Marzec.
Przy rządowych informacjach na ten temat, na przykład Trwają rozmowy z Norwegami pisze się jednak tylko o rozmowach, które od dłuższego czasu się nie konkretyzują.
Szef zespołu ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii Ministerstwa Gospodarki Przemysław Wipler poinformował we wtorek, że rozmowy z Norwegami na temat dostaw gazu nadal trwająRozmowy są prowadzone dwutorowo, Polska rozmawia z Norwegami zarówno o dostawach gazu jak i przystąpieniu naszego kraju do konsorcjum, które zajmie się budową gazociągu z Karstoe.
[...] decyzja czy Polska przystąpi do konsorcjum zajmującego się budową gazociągu z Norwegii do Szwecji i do polskiego wybrzeża, zapadnie w ciągu kilku miesięcy, a decyzje inwestycyjne dotyczące kontraktu na gaz norweski rząd będzie mógł podjąć w trakcie tej kadencji.
.
To dość niebezpieczna zapowiedź. Oznacza bowiem, że tak naprawdę, rząd nie stawia sobie bardziej ambitnych celów, niż podczas kadencji 1997 – 2001. Tam także na sam koniec kadencji doprowadzono do “decyzji inwestycyjnych”.
Jednak jeśli przysłuchać się uważniej drugiej stronie, czyli Norwegom, to zaniepokojenie wzrasta. Puls Biznesu donosi: ”W weekendowej prasie norweskiej pojawiły się sygnały, że poprowadzenie gazociągu z tego kraju do Polski może okazać się trudniejsze niż ocenia to rząd Marcinkiewicza.”
Wbrew optymistycznym zapowiedziom Premiera Marcinkiewicza, premier Stoltenberg powiedział norweskim dziennikarzom: “chcę podkreślić, że to nie rząd norweski sprzedaje gaz".
To czego wprost nie mógł powiedzieć premier, dopowiedział sekretarz stanu w urzędzie premiera Stoltenberga Morten Wetland. Według niego: ”inwestycje, które trzeba przeprowadzić, by taki eksport zrealizować, są też bardzo kosztowne. Doprowadzenie gazu do Grenlandu, na co Polska liczy, to sprawa odległej przyszłości i to dużo bardziej odległej, niż Polacy myślą".
Jedyne, czego możemy być pewni i co potwierdza strona norweska to fakt, że “norweskie Ministerstwo Ropy i Energetyki oraz Statoil zostały już oficjalne poinformowane o polskich oczekiwaniach” - oświadczył też Weland.
Może jednak wypadałoby już skończyć z taką grą. Taka strategia nie przyniesie nam rozwiązań, które rozwiązałyby nasze problemy.
- skomentujesz?
- czytano: 2361
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
1 comment postedPo pierwsze nie ma go jeszcze, tego rurociągu do Szwecji. Aby w ogóle można było go przedłużyć, to od początku trzeba go trochę przeprojektować, także na odcinku Norwegia - Szwecja.
Może ktoś z rządu zadzwoniłby do jakiegoś fachowca i spytał o możliwości techniczne przed wysyłaniem delegacji do Norwegii.
Po drugie - dlaczego mówi się jedynie o gazociągu - a co nim będzie płynęło. Plany dostaw na rynek angielski nie pozostawiają zbyt wielu możliwości.