Białoruś – Rosja – kolejna tura napięć

Komentarze

11 komentarzy
Swietna i wywazona analiza

Oto mamy rosnaca gospodarczo Bialorus coraz mniej niezalezna oraz przeciwstawna niezalezna politycznie i upadajaca Ukraine...:(

Andrzej

Gość, 18 czerwiec, 2009 - 14:21
Informacje z Białorusi i Ukrainy

Nasz Dziennik doniósł że stosunki z Rosją się pogarszają:
Ukrainy http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ...
i Białorusi http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ...

Bacz's picture
Bacz, 19 czerwiec, 2009 - 11:06
Prośba
Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 19 czerwiec, 2009 - 15:15
ta sama prośba
Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 19 czerwiec, 2009 - 15:16
Wyłapany lapsus

"Związki gospodarcze Białorusi z Rosją są podstawą jej szybkiego rozwoju".
To znaczy szybkiego rozwoju Rosji, czy Białorusi? I czy w tym ostatnim przypadku można mówić o rozwoju? :)

qwerty

Gość, 19 czerwiec, 2009 - 13:37
Dziękuję - poprawiłem

Usunięte zdanie - to była pierwsza wersja następnego zdania :-(

Dzięki

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 19 czerwiec, 2009 - 15:19
Niezła analiza, mimo wszystko

Z tej analizy wynika, że w przypadku Rosji czysta ekonomia nie istnieje. Zawsze w tle są polityczne cele.
qwerty

Gość, 19 czerwiec, 2009 - 13:47
A gdzie istnieje czysta ekonomia?

W świecie zjawiska w stanie czystym nie występują. Pytanie o proporcje i skuteczność. Skuteczność jest wtedy, gdy fundamenty biznesowe są solidne. Przez okres ich trwania - gospodarka się rozwija. Tanie surowce dla Białorusi i Ukrainy umożliwiały rozwój.

Tak samo jak tania ropa w latach 50-70 umożliwiała szybki rozwój USA i Europy. A wtedy polityka pomogła tak ustawić rynek, żeby państwa arabskie dostawały 2-3 $/baryłkę. Jak to się skończyło, to szybki rozwój też się skończył (choć to nie jedyna przyczyna).

Nie ma biznesu w stanie czystym. Jest w pewnych ramach. O nich decyduje polityka.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 19 czerwiec, 2009 - 15:24
To chyba jakis kompletny odlot?

Dziennik"Początkowo cena gazu dla Białorusi w pierwszym kwartale tego roku miała wynieść 128 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Potem jednak Moskwa zdecydowała się ją podnieść do aż 210 dolarów. Wreszcie pod koniec marca prezydenci Rosji i Białorusi uzgodnili, że Mińsk będzie płacił w tym roku za rosyjski surowiec 150 dolarów. Problem w tym, że umowa była tylko ustna - nikt nie wpadł na to, by wpisać informację o obniżce do kontraktu. Potwierdził to rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow".
Dwa kraje handlują między sobą surowcami energetycznymi wartymi wiele miliardów dolarów nawet nie sporządzają pisemnej umowy. Wszystko na gębę. O co tu chodzi? Może pan Andrzej nam to wyjaśni.

Gość, 19 czerwiec, 2009 - 14:01
To nie odlot

Rosjanie nie wykorzystują kryzysu gospodarczego do twardego egzekwowania swoich umów. Mogli nałożyć na Ukrainę karę wg formuły "take-or-pay". Nie robią tego. Nie godzą się jednak, żeby ten incydentalny wyraz ich dobrej woli - usankcjonować. Bo rozbije im to biznes.

Z Białorusią wszystko się zgadza. Oprócz tego, że "Moskwa zdecydowała się ją podnieść do aż 210 dolarów". O cenie dla Białorusi nie decyduje "Moskwa", ale umowa i formuła cenowa. Pisałem o niej. Białoruś nie płaciła wg formuły, więc prezydenci się dogadali (płatności na razie po 150$, rozliczenie na koniec roku). Gentleman's agreement.

"Nikt nie wpadł..." - śmieszne - kiedyś honorowało się ustne ustalenia. Poza tym umowa jest zawarta na piśmie na przełomie 2005/2006 r.

Jednak jak Białoruś zaczęła grać ostro - to poczuli się z tego porozumienia ustnego zwolnieni. Moim zdaniem nie będą jej egzekwować.

---
Proszę się podpisywać.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 19 czerwiec, 2009 - 15:32
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS