Rząd walczy o wyeliminowanie oleju opałowego z rynku. Może odnieść zwycięstwo (choć nie byłbym tego pewien), ale co najwyżej będzie to pyrrusowe zywcięstwo.
Oficjalny powód: szara strefa. Realny: potrzeba pieniędzy do budżetu, więc przywołuje się powody, które sa najwygodniejsze.
Szara strefa to pretekst. Polska ma najbardziej restrykcyjny system składów podatkowych na świecie. Kilka tysięcy celników i urzędników szczególnego nadzoru, którzy praktycznie nie wychodzą z firm, przez których ręce przechodzą wszystkie dokumenty. Którzy plombują urządzenia, zbiorniki, gdy opuszczają firmę. Bez których nie można (przynajmniej tak mówi prawo....) prowadzić ani produkcji, ani handlu.
Wymogi prawne i obciążenia biurokratyczne są ogromne. Z łezką w oku mogę wspominać Niemcy, gdzie w uprzemysłowionym okręgu Kolonii, w promieniu 70 km, pracę wszystkich firm akcyzowych nadzorowało wszystkiego 11 celników. I śladu szarej strefy.
Tak więc nie ma się co dziwić, że w dzisiejszej "Gazecie Prawnej", powiedziałem kilka przykrych słów na temat sprawności fisusa.
Podwyżka akcyzy na olej opałowy spowoduje, że paliwo to będzie za drogie do ogrzewania domów i produkcji w różnych branżach. Przewidywane rekompensaty dla rodzin, które wykorzystują w swoich domach olej, są zbyt skąpe i nie pokryją w pełni kosztów związanych z podwyżką akcyzy. Ponadto biurokracja związana z rekompensatami zniechęci dużą część osób do korzystania z tego paliwa.
Natomiast w firmach wzrosną koszty, bo nie przewiduje się dla nich żadnych rekompensat. W efekcie zniknie popyt na olej grzewczy, a wraz z nim wiele firm, które zajmują się jego dystrybucją. Do łask powróci między innymi węgiel kamienny, ale zapłacimy za to zatruciem środowiska naturalnego. A polskie rafinerie będą zmuszone do eksportu oleju opałowego.
Taka jest cena nieudolności aparatu akcyzowego i kontrolnego, który nie może sobie poradzić z szarą strefą występującą na rynku paliwowym. Przy tym jeśli szara strefa zniknie w jednym obszarze, to pojawi się w drugim. Już teraz, gdy w dużych sieciach handlowych pojawia się olej rzepakowy w promocyjnych cenach, nierzadko rolnicy wykupują całe palety tego produktu, który później służy do napędu traktorów.
Całość: Małe firmy rozważają zwolnienia
Jeśli bowiem wziąć to na poważnie, to pomysł ten oznacza zniszczenie całej branży, odebranie ludziom dobrego i ekologicznego nośnika ciepła. A wszystko dlatego, że urzędnicy nie dają sobie rady. Pani Premier Gilowska wzięła sobie do pomocy sprawdzone siły: pana mnistra Jarosława Nenemenna, który już kilka lat za rządów poprzednich koalicji spędził w ministerstwie. W roku 2005 już dwukrotnie próbował zniszczyć olej opałowy i gaz płynny. Udało się - wygraliśmy z nim, z ministrem Gronickim, a nawet premierem Belką, który się w to niepotrzebnie zaangażował.
Zadziwia jedno: tak nibo odległe od siebie partie, tak niechętna poprzednikom koalicja u władzy. A projekty te same. I ludzie ci sami je wykonują.
Stawiam na to, że nie uda się urzędnikom zniszczyć całej branży. Że użytkownicy i przedsiębiorcy się obronią. Że w Polsce nie pogłębi się monokultura węgla.
Ja juz nie biorę w tej walce czynnego udziału. Ale kibicuję rynkowi i tym, do których na prawdziwym rynku mają ostatnie słowo. Nie są to przeciez - urzędnicy. To klienci, na rzecz których przedsiębiorcy konkurują między sobą. A urzędnicy nie niszczą branż i nie odbierają ludziom dobrych produktów, tylko robią to, co do nich należy: pilnują, żeby rynek dobrze działał. Może kiedyś tak będzie u nas.
- Andrzej Szczęśniak's blog
- skomentujesz?
- czytano: 1510
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu
Podwyżka akcyzy na olej opałowy spowoduje, że paliwo to będzie za drogie do ogrzewania domów i produkcji w różnych branżach. Przewidywane rekompensaty dla rodzin, które wykorzystują w swoich domach olej, są zbyt skąpe i nie pokryją w pełni kosztów związanych z podwyżką akcyzy. Ponadto biurokracja związana z rekompensatami zniechęci dużą część osób do korzystania z tego paliwa. 






