Było od dość dawna jasne, że dodatkowe wydobycie gazu przez Norwegów, trafi na rynki, które się dynamicznie rozwijają. ”W przyszłym roku Wielka Brytania rozpocznie odbieranie gazu wydobywanego ze złoża Ormen Lange. Rocznie z norweskiego szelfu do Easington popłynie 20 mld m3 surowca”. Rurociąg Langeled otwarty zostanie w październiku, więc nie ma wątpliwości, gdzie jest rynek dla gazu z Morza Północnego. Choćby ze względu na odległość.W tym tygodniu napisano o faktach, które rozwiewają nadzieje na szybką dywersyfikację dostaw gazu ziemnego.
Pierwsza to dość pesymistyczne informacje Rzeczpospolitej, dotyczące gazoportu.
Rzeczpospolita informuje, że ”Nie będzie samodzielnej budowy portu - potrzeba partnerów i pieniędzy”.
Ta sztandarowa inwestycja, której wykonanie w trybie pilnym wymieniał Komitet Bezpieczeństwa Narodowego już 2 stycznia, gdy rosyjsko – ukraiński konflikt gazowy podgrzał atmosferę wokół zaopatrzenia Polski w gaz ziemny:
2 stycznia 2006 roku odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego powołanej przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, które dotyczyło spraw bezpieczeństwa energetycznego kraju.Rada Bezpieczeństwa Narodowego zarekomendowała prezydentowi RP pilne podjęcie prac na ustawą o infrastrukturze kryzysowej oraz zakończenie prac nad ustawą o zarządzaniu kryzysowym i bezpieczeństwie obywateli. Rada wskazała również na konieczność bezzwłocznego podjęcia decyzji o budowie gazoportu oraz bezzwłocznego rozpoczęcia działań dotyczących dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Rada zarekomendowała także pilne zwiększenie wydobycia gazu z zasobów krajowych.
Także w styczniu premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał: ”Będziemy budować gazoport, by uniezależnić się od Rosji”.
Teraz pojawiły się dość przyziemne przeszkody: brak środków na samodzielne inwestycje przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo i Gaz-System.
Nowy wiceprezes spółki Tadeusz Zwierzyński: terminal ma dostarczać od 2 do 2,5 mld m3 gazu rocznie, [...] terminal będzie tak przygotowany, by można go było rozbudować w zależności od potrzeb importu, do 5 mld m sześc. I jest to możliwe w ciągu dwóch lat po oddaniu do eksploatacji, [...] przedsięwzięcie może kosztować około 300 mln euro, a dodatkowe fundusze będą potrzebne na przyłączenie gazociągów w kraju do sieci i jej rozbudowę. Spółka Gaz-System będzie musiała szukać źródeł finansowania budowy nowych gazociągów.PGNiG ma podobny problem - będzie potrzebować pieniędzy na terminal. I poszukuje partnerów. Wiadomo tylko, że trwają rozmowy o współpracy z Gaz de France, ale ofertę złożył tez hiszpański koncern Repsol.
Trudno zaliczyć tę przeszkodę do wydarzeń zaskakujących, których nie można było przewidzieć. Zwykle bezpieczeństwo dostaw buduje się przez inwestycje. Dla przykładu Japonia inwestuje w budowę terminalu LNG na Sri Lance czy w przeciągnięcie rurociągu wschodnio-syberyjskiego w Rosji. W branży energetycznej inwestycje są zazwyczaj bardzo kapitałochłonne. Jednak może ta konieczność odwiedzie decydentów od planów tzw. "sleeping terminal", czyli wybudowanie terminalu LNG, który nie działałby na zasadach komercyjnych, a jedynie... stał w pogotowiu.
Druga mało optymistyczna wiadomość dotyczy rurociągu norweskiego. Rzeczpospolita donosi: ”Norweski gaz nieprędko trafi do Polski”.
Bo choć ”Norwegia zwiększa wydobycie gazu, [...] Polacy mają jednak słabą pozycję przetargową. Jednym z powodów jest brak zaufania Norwegów”.
I znów padają dość oczywiste w gospodarce stwierdzenia:
- Decyzja o zwiększeniu wydobycia gazu została podjęta. Ale norweskie firmy potrzebują zaufanych, długoterminowych partnerów. Ilość odbieranego gazu powinna zapewnić zwrot z inwestycji - mówi "Rz" Kjetil Skogrand, wiceminister spraw zagranicznych Norwegii.Podkreśla, że dostawy muszą być oparte na solidnych komercyjnych zasadach. Dyplomacją niewiele można tu wskórać. Kontakty polityczne rządu są w Norwegii wyraźnie oddzielane od działalności firm wydobywczych, mimo że są one kontrolowane przez państwo. - Naciski polityczne w sektorze energetycznym są nie do przyjęcia - podkreśla Kjetil Skogrand.
- Wciąż pamiętamy, że Polska zerwała kilka lat temu kontrakt. To może być główną przeszkodą - ocenia Per Ellingsen, dziennikarz norweskiego dziennika "Dagbladet".
Wydaje mi się, że nie jest to nowość. Już w czerwcu było jasne, że Norwedzy mówią uprzejmie NIE naszym planom. Dzisiaj to powtarzają.
A pamiętać trzeba, że zakończenie poprzedniej „norweskiej przygody” miało trafić do prokuratora. Zapowiadano to jak najbardziej oficjalnie.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce pociągnąć do odpowiedzialności polityków SLD, którzy nie podpisali kontraktu na dostawy gazu z Norwegii. - Będzie śledztwo w tej sprawie - zapowiedział wczoraj. Prokuratura zamierza ustalić wszystkie okoliczności, które stanęły na przeszkodzie zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego Polski przez zwiększenie dostaw gazu spoza Rosji.
Także od dawna było jasne, że dodatkowe wydobycie gazu przez Norwegów, trafi na rynki, które się dynamicznie rozwijają. ”W przyszłym roku Wielka Brytania rozpocznie odbieranie gazu wydobywanego ze złoża Ormen Lange. Rocznie z norweskiego szelfu do Easington popłynie 20 mld m3 surowca”. Rurociąg Langeled otwarty zostanie w październiku, więc nie ma wątpliwości, na jaki rynek trafi gaz z Morza Północnego. Choćby ze względu na odległość. A na pewno świadomość tych inwestycji (właśnie kończonych) była dla wszystkich znających temat oczywista.
Dlatego warto się przyjrzeć różnicom między mapami publikowanymi w Polsce i w Norwegii. Polska mapa rurociągów Morza Północnego publikowana w Rzeczpospolitej

źródło: www.rp.pl
jest raczej odzwierciedleniem naszych nadziei niż faktów. Może nawet złudzeń, niż nadziei... Odbiega bowiem znacząco od oficjalnej mapy norweskiej, która obejmuje tak istniejące, jak i planowane rurociągi. Tam inwestycji, na którą liczy polski rząd – jeszcze nie ma.

źródło: www.statoil.com
Rodzi się pytanie o bardziej realistyczne możliwości rozwiązania polskich problemów.
- skomentujesz?
- czytano: 3426
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzyPozostanie nam jedynie publikowanie mapek z projektami rurociągów, które rozwiewają się jak marzenia senne.
Dzisiejsza Rzeczpospolita stwierdza to, co wielorotnie podnosiłem: są
Pytanie, czy mamy jakieś nowe pomysły na zaopatrzenie Polski w gaz ziemny. Wydobycie krajowe nie wzrośnie gwałtownie. Gazoport nie powstaje, rurociąg norweski w powijakach. Za to sytuacja negocjacyjna z Rosją coraz gorsza. Możemy za to słono zapłacić.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
W sierpniu 2009 r. - dalej stoimy w punkcie wyjścia. Rurociąg norweski się "zawiesił", pomimo pomocy i funduszy unijnych. Przyczyna prosta: za drogi gaz dla odbiorcy. Gazoport - jest specustawa, ale biznesowo projekt jak był nieklarowny, tak i jest. Zobaczymy przy "open season" i budowaniu finansowania dla projektu.
Szkoda trzech lat.