Przez ostatnie tygodnie ceny w USA spadły średnio o 66 centów, a spadki te bardzo różnie wyglądają w poszczególnych stanach. W Minnesocie i Ohio ceny spadły o prawie 90 centów, a w stanie Waszyngton jedynie o 30 centów. Co stoi za tak różnorodnymi ruchami cen? Przede wszystkim ceny spadają znacznie słabiej w rejonach, które są oddalone od źródeł zaopatrzenia.
Bardzo to ciekawe, gdy ludzie nie cieszą się ze spadku cen paliw. Zadziwiające, szczególnie że nie są to właściciele firm naftowych czy stacji paliw.
Otóż 42% amerykańskich klientów stacji twierdzi, ze ostatni spadek cen benzyn to skutek politycznych manipulacji. Pokazał to sondaż Gallupa, w którym aż tylu pytanych stwierdziło, że to nie siły rynku i konkurencji, ale polityczna manipulacja stoi za obecnym spadkiem cen w Stanach. Twierdzą oni, że to „Bush i Republikanie tak zmanipulowali ceny paliw przed listopadowymi wyborami”.
To oczywiste, że jest to bolesny cios dla zwolenników Demokratów, ale jednak tylko 2/3 z tych, którzy tak sądzą są ich zwolennikami. Reszta to chyba zwolennicy konspiracyjnych teorii, którzy nie wierzą, by cokolwiek stało się ot tak po prostu. Na przykład z powodu gry popytu i podaży.
W listopadzie są wybory do Izby Reprezentantów i do Senatu. Nagły spadek cen jest bardzo na rękę administracji George’a Busha i Republikanom. Wytrąca z rąk Demokratów potężny młot, którym ci walili Busha (Bush bashing) przez ostatnie miesiące i lata, twierdząc że wysokie ceny ropy i paliw to wina jego rządów. Cóż, robili to skutecznie, wyborcy im uwierzyli, a teraz karta się odwróciła.
Spadek cen na stacjach zadziałał bardzo pozytywnie na samopoczucie Amerykanów. Wskaźnik zaufania konsumentów nareszcie przestał spadać i odbił się od dna po 9-miesięcznym dołowaniu. Ceny ropy i paliw, choć od kilku lat są na bardzo wysokim poziomie – nie uderzyły w gospodarkę, gdyż spowodował je gwałtowny wzrost popytu, a nie kryzysy zaopatrzenia jak to było w latach 70-tych czy 80-tych. A ceny benzyny są dla konsumentów wskaźnikiem zdrowia całej gospodarki.
Podstawowym czynnikiem spadku cen jest koniec sezonu wyjazdów i wakacji w Ameryce – największym konsumencie benzyn na świecie. To spowodowało spadek konsumpcji, wzrost zapasów magazynowych, co szczególnie pilnie obserwuje rynek, głównie dzięki danym Departamentu Energii rządu USA. Jego dane pozwalają znacznie dokładniej ocenić sytuację w USA.
W ciągu kilku tygodni od 8 lipca, gdy ceny detaliczne osiągnęły szczyt 3,04 $/galon ceny spadły o 54 centy do 2,50$ (i spada nadal - w tym w każdym z ostatnich dwóch tygodni o 11-12 centów). To drugi największy spadek cen w historii notowań od 1990 roku. Ostatnio ceny spadały tak ostro po ustąpieniu skutków huraganu Karina na jesieni ubiegłego roku. Jak pokazuje rysunek, spadek cen wydaje się niepowstrzymany.
Spadek cen detalicznych o 54 centy/galon
źródło: www.eia.doe.gov
Jakie SA przyczyny? Przede wszystkim ogromny spadek cen ropy - w tym okresie spadła ona o 13 $/baryłkę, czyli 31 centów / galon. Także crack rafineryjny benzyn (marża uzyskiwana z przerobu ropy na benzynę), który zwykle zmniejszał się pod koniec sezonu wakacyjnego – tym razem spadł bardzo gwałtownie. Ilustruje to poniższy rysunek:
Ceny ropy, hurtowei detaliczne ceny paliw w USA w 2006 roku
źródło: www.aaa.com
Ceny ropy i benzyn są często w związku, zwanym „push-pull” (pchaj-ciągnij). Ceny ropy zależą głównie od światowej równowagi popytu i podaży, często podkręconego sytuacją polityczną w rejonach wydobycia ropy. Jednak cena benzyny może często wzmacniać trendy cenowe ropy naftowej. Koniec sezonu wakacyjnego obniżył ceny benzyn, ale także marże rafineryjne spadły z najwyższych historycznych poziomu do bardzo niskiego poziomu w połowie września. Nie jest pewne czy jest już ostateczny koniec okresu prosperity dla rafinerii, czy zyskowność przerobu ropy jeszcze się podniesie z tak nskiego poziomu.
Zjawisko jest o tyle ciekawe, że rynek detaliczny kieruje się innymi regułami niż ceny rafinerii (hurtowe – „na bramie rafinerii”). Marża dystrybucyjna między ceną rafinerii a ceną detaliczną zmniejsza się znacząco przy dużych i nagłych podwyżkach cen, gdy stacje nie mogą przesunąć podwyżek na klienta ze względu na konkurencję. Natomiast przy spadkach cen – ceny detaliczne wolniej spadają, gdyż detal stara się odrobić straty z podwyżek.
Jak widać na wykresie - dzisiaj marża detaliczna jest wysoka, ale ona także spadnie niedługo, co zapowiada jeszcze większy spadek cen na stacjach. O ile trend spadkowy ropy nie załamie się i nie będziemy mieli poważniejszych skoków w górę. Fundamentalne czynniki – np. stan zapasów w Stanach nie wskazują na to, gdyż zapasy tak ropy jak i benzyn są znacznie wyższe niż przez wiele ostatnich lat. Na dodatek amerykańska gospodarka lekko hamuje, więc możemy się spodziewać mniejszego popytu na paliwa. Wysokie zapasy i mniejszy popyt to murowana mieszanka wybuchowa, obniżająca ceny.
Jeśli przez ostatnie tygodnie ceny spadły średnio w USA o 66 centów, to spadki te bardzo różnie wyglądają w poszczególnych stanach. W Minnesocie i Ohio (Midwest) ceny spadły o prawie 90 centów, a w stanie Waszyngton jedynie o 30 centów. Co stoi za tak różnorodnymi ruchami cen? Bardzo wiele możliwych przyczyn, ale kilka prawidłowości można tu przytoczyć. Przede wszystkim ceny spadają znacznie słabiej w rejonach, które są oddalone od źródeł zaopatrzenia i są trudno dostępne. Nawet jeśli źródła paliw SA wewnątrz takich regionów, ale nie ma dostępu do innych źródeł (np. przez rurociągi) to ceny spadają wolniej.
Spadek cen detalicznych benzyny jest odmienny w różnych regionach
źródło: www.eia.doe.gov
Jak widać cena paliw zależy od sąsiedztwa. Im więcej dostępnych źródeł dostaw paliw, tym niższe ceny, spowodowane większą konkurencją. To samo odnosi się do poziomu detalicznego – im więcej stacji, tym niższe ceny.
- skomentujesz?
- czytano: 4496
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzyRozmiary podejrzliwości wobec spadku ceny paliw w USA zadziwiają. Natknąłem sie na taki wykres:
Ilustruje on zbieżność między rosnącymi cenami benzyny spadkiem (lewa skala jest ujemna) popularności prezydenta Busha.
Autor podejrzewa administrację prezydenta (Cheney wiecznie przywoływany i jego związki z Haliburtonem) o manipulację spadkiem cen ropy czy spadkiem marż rafineryjnych.
Myślę, że błąd autora bierze sie stąd, że przyczyny tak nagłego spadku cen są przez media tłumaczone sprawami napięć politycznych (Iran, Liban) czy brakiem katastrof naturalnych na skalę Katriny. Jednak oczywiste jest, że nie jest to wyjaśnienie wystarczające. W ogóle nie biorą pod uwagę czynników fundamentalnych, jak choćby podaży i popytu.
Można się usmiechnąć nad takimi wynurzeniami: z pewnością politycy chcieli by mieć taka władzę nad gospodarką. Na szczęście jeszcze jej nie mają.
Jednak zafascynowanym odkrywaniem kolejnych spisków i drugiego czy trzeciego dna - z pewnościa moje aragumenty nie przekonają.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Już nie 3,04$ jak w sierpnu - już 2,21$/galon. Ładny spadek - 83 centy - czyli 27 procent !!!
W wielu częściach Stanów benzyna spadła już poniżej 2$. Ceny są także zróżnicowane regionalnie: obecnie na zachodnim wybrzeżu kosztują 2.46$/galon, najtaniej jest w rejonie Zatoki Meksykańskiej - 2.09$/galon.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak