W 2006 roku zaszła znacząca zmiana na rynku wydobycia ropy naftowej. Rosja została liderem. Amerykański Departament Energii opublikował swoje dane statystyczne nt. roku 2006. Oto lista największych producentów ropy naftowej na świecie. W 2006 roku zaszła znacząca zmiana na rynku wydobycia ropy naftowej. Rosja została liderem. Amerykański Departament Energii opublikował swoje dane statystyczne nt. roku 2006.
Oto lista największych producentów ropy naftowej na świecie:

Rosja wyprzedziła bardzo niewiele dotychczasowego lidera - Arabię Saudyjską. Oba kraje łącznie wydobywają 1/4 światowej produkcji.
Ciekawe zjawiska obserwujemy, porównując obecne wydobycie ze stanem sprzed 10 lat.

Przez ten okres dwa kraje zanotowały spadek wydobycia powyżej 1 mln baryłek dziennie - To USA (21% produkcji z 1996 roku) i Wielka Brytania (aż 42%). Dwa inne kraje - Wenezuela i Norwegia także odnotowały kilkunastoprocentowy spadek wydobycia.
Kilka krajów odnotowały ogromny wzrost produkcji ropy naftowej. Przede wszystkim Rosja, która po załamaniu końca komunizmu i jeszcze głębszym spadku w połowie lat 90-tych - znacząco, bo o 3,4 mln baryłek zwiększyła wydobycie ropy. Skok wydobycia w Iraku wynika z faktu, że rok 1996 był ostatnim rokiem bardzo niskiego wydobycia spowodowanego wojną iracko-irańską. Imponującego skoku wydobycia jesteśmy świadkami w Brazylii, która szeroko otworzyła swe zasoby na inwestycje międzynarodowych firm (szczególnie w poszukiwaniach głębinowych off-shore).
Źródło: Energy Information Agency (USA)
March 2007 International Petroleum Monthly
Uwaga: statystyka zawiera wydobycie ropy naftowej i kondensatu. Inne statystyki zawierają także płynne frakcje gazu ziemnego (natural gas plant liquids), oraz różnice w przerobach rafineryjnych(refinery processing gain - loss).
więcej: NaftaGaz.pl
- skomentujesz?
- czytano: 9495
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
13 komentarzyKilkakrotnie niepochlebnie wyrazal sie Pan o peak oil, a ciekaw jestem jaka to przyczyna, Pana zdaniem, tak znacznie zmniejszyla produkcja w tych 4 panstwach. Niestabilne rzady ? Brak srodkow na inwestycje? Brak dostepu do technologii? Czy moze niewidzialna reka rynku przykreca na zlosc kurek?
Odnosnie pozostalych panstw Iran, Irak i Rosja zwiekszyly produkcje w tym okresie, ale i tak produkuja mniej niz dawniej i do tych wielkosci produkcji sprzed 2-3 dekad juz nie wroca.
Odnosnie Rosji, jako ze to Polakow powinno szczegolnie interesowac jak wyglada sytuacja u naszego jedynego praktycznie dostawcy, szkoda ze nie zestawil Pan danych o produkcji z danymi o eksporcie. Zuzycie paliw w samej Rosji znacznie rosnie, co powoduje, ze praktycznie caly wzrost produkcji jest "przejadany" przez samych Rosjan. Wladze rosyjskie juz 2 lata temu ostrzegaly przed mozliwym ograniczeniem eksportu, ale nasze media bardziej interesuja sie pomnikami, albo przykrecaniem kurka Bialorusi.
O Peak Oil - tak, krytycznie się wyrażam. Jeśli chodzi o szeersze uzasadnienie... Napiszę większy tekst, wtedy z pewnością podyskutujemy.
Jedną z cech Peak Oil jest widzenie na czarno, to znaczy tego, co zmniejsza się , spada itd. Oczywiście w 4 państwach się zmniejszyło, ale w 13 państwach wydobycie ropy się zwiększyło!
Peak Oil ciągle międli przykłady pól, które kończą swój żywot, jakby nie odkrywano nowych, jakby efektywnie nie wydobywano z pola znacznie więcej niż dawniej, jakby na arenę nie wkraczały nowe państwa.
Proszę popatrzeć na liczby podsumowujące - świat wydobywa 15% więcej ropy niż 10 lata temu! Zauważcie to, bo inaczej słusznie będzie się was określać jako doom sayers - a person who predicts impending misfortune or disaster.
Opublikuję także eksport.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Dla mnie zadziwiajace jest, ze mozna smialo twierdzic, ze skonczone zasoby mozna eksploatowac w nieskonczonosc. Peak oil jest tak samo nieuniknione jak ludzka smierc. Jedyna niewiadoma dotyczy momentu osiagniecia maksiumum produkcji i jedynie tutaj widze pole do debaty. Moze Pan nie sledzi tak uwaznie tych spraw, ale obecnie juz praktycznie nikt nie neguje faktu peak oil.
To, ze wydobycie wzroslo swiadczy tylko i wylacznie, ze przez ostatnie 10 lat szczyt produkcji nie zostal osiagniety, zreszta nic takiego nie sugerowalem. Poprostu akurat Morze Polnocne w ostatnich latach osiagnelo szczyt. CO tyczy nowych odkryc to sa one duzo mniejsze niz produkcja. Obecnie na kazda odkryta barylke przypada 5 wydobytych.
Jesli chodzi o "widzenie na czarno", to zdaje chyba Pan sobie sprawe z konsekwencji peak oil dla swiatowej gospodarki. Wypadaloby przyjzeć sie, czy to bedzie rok 2010 (wg. ASPO), czy to bedzie rok 2020 (wg Total), czy tez 2040 (wg CERA, czy Exxon-Mobil).
Czekam na dluzszy tekst o peak oil, z checia przedstawie te wizje zaglady.
Kto tu mówił o nieskończoności? Wiadomo, że wszystko się kończy, łącznie z naszym życiem. Proszę mi wskazać miejsce, gdzie mówię, że można ropę naftową eksploatować w nieskończoność.
Nie ma takiego, więc proszę o rzetelne argumenty w dyskusji, a nie demagogię i "wmawianie dziecka w brzuch"...
Wy straszycie, że Peak Oil jest już teraz, że już nastąpił, że będzie za chwilę. Pan wybaczy, ale przypomina mi to pewne grupy wieszczące koniec świata. Ot taki rysunek z popularnej strony Peak Oil.
Poza tym nie jest to kwestia, kiedy, bo tego nie wiemy, ale nic nie wskazuje, że to już. Chodzi też o straszenie przez was gwałtownym spadkiem wydobycia i tymi "wizjami zagłady". TO po prostu manipulacja i proszę oszczędzić tej wątpliwej przyjemności czytelnikom tej strony.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Prosze nie wrzucac wszystkich do jednego worka. O peak oil mowia zwykli zjadacze chleba, aktywisci, politycy jak i naukowcy z takich osrodkow jak Princeton, Cal-tech, czy Berkley. Nie wspominajac o zarzadach w takich firmach jak Total, Chevron, czy Volvo. W dodatku podany wykres nie ma skali czasowej, wiec jest tylko pewnym uproszczeniem, z ktorym ciezko polemizowac.
Jesli w jakiejs wypowiedzi mowi Pan, ze ropy starczy na 100 lat, to nie trzeba niczego wmawiac. Ot poprostu wypowiedz kompletnie oderwana od realiow geologicznych. Oczywiscie 100 lat to nie nieskonczonosc, ale wystarczy dokonac prostego rachunku 100*30 mld barylek (dzisiejsza roczna produkcja), zeby ocenic sens takich deklaracji. Albo, ze ropa za 30 lat bedzie kosztowac $25. Dla Pana peak oil to sekciarstwo. Dla mnie sekciarstwem jest wiara w rynek, wiara w popyt, ktory wyczaruje rope.
Malutki cytat odnosnie tych nowych odkryc autorstwa Miedzynarodowej Agencji Energii:
Worldwide, the rate of oil reserve additions from discoveries has fallen sharply since the 1960s. In the last decade, discoveries have replaced only half the oil produced. Nowhere has the fall in oil discoveries been more dramatic than in the Middle East, where they plunged from 187 billion bbl in 1963–1972, to 16 billion bbl during the decade ending in 2002.
Wiec to "WY straszycie" nie wiem do kogo ma sie odnosic? Ja opieram swoja wiedze na licznych pracach naukowych, ktore ta tematyke poruszaja oraz kilku raportach rzadowych, czy tez IEA. A Pan? Widze, ze o peak oil glownie czerpie Pan wiedze z przypadkowych stron w internecie.
Żadnej odpowiedzi na moje merytoryczne argumenty. Nawet Panu powieka nie drgnęła na zestawienie, w ilu spadła produkcja, w ilu wzrosła? I że generalnie wzrosła o 15%? Żadnej reakcji? Tylko znowu jakieś mętne autorytety itd itp... To stara wasza technika - same podręcznikowe przykłady erystyki. Szkoda czasu, żeby to wszystko prostować, bo i tak wykręcicie kota ogonem.
To że wielu mówi, z tytułami nawet, to jest dowód na rację? Ciekawe. A co mówią, że ropa sie skończy? Od ilu już lat to mówią, ile razy przesuwali ten moment.
100 lat? Wie Pan, na ile jest w tej chwili potwierdzonych rezerw? Na 40 lat wydobycia! Wie Pan ile było 30 lat temu? Na 30 lat. Więc z a 40 lat może być na następne 40 lat. Nie wiem, ale NIE przyjmuję na wiarę i na "huki" waszych argumentów. Bo są niewiarygodne.
Ot choćby Pana cytat z IEA - wszystko dobrze, gdyby nie "from discoveries". Przecież nie tylko z odkryć pochodzi wzrost wydobycia ropy. wie Pan, jak zwiększyła się skuteczność wydobycia w ostatnich 20 latach? Co o tym mówią Pana guru. Z pewnością nic, bo im to nie na rękę i do teorii nie pasuje.
A co piszą o politycznych przeszkodach w poszukiwaniach i wydobyciu ropy? Też nic, bo obalałoby to ich "świętą" tezę, że trudności są geologiczne - w zasobach. A tak naprawdę, to do ropy utrudniają dostęp ci, którzy ją posiadają, choćby przez nacjonalizację zasobów (patrz Wenezuela).
Ostatnia praca - poważne opracowanie, które Pan podesłał, nie miała nic wspólnego z tematem, który Pan opisywał. Ale - publikacja agencji amerykańskiej... Jasne, nieźle brzmi. Tylko jak wejść w konkrety, natychmiast się wymigujecie. Wiele takich dyskusji czytałem z zwolennikami (lepiej napisać "wyznawcami") Peak Oil. Bez sensu.
Wy naprawdę chcecie wmówić, że czarne jest białe. Czas mija i przestaje to odnosić skutek. Ropa dalej płynie, chociaż tych waszych peak'ów już ogłaszaliście co niemiara.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
To, ze wielu "z tytulami" o peak oil mowi , sklanialoby do zastanowienia. Szczegolnie tych bez tytulow.
Co do braku reakcji na wzrost .... to jest logiczne, ze PRZED osiagnieciem maksimum produkcja ROSNIE. Tak samo logiczne jak to, ze PO osiagnieciu bedzie SPADAC. Wiec nie byl to argument, ani za ani przeciw. Ze stwierdzeniami oczywistymi nie widze sensu polemizowac. I wszystkim nam zycze, zeby ten spadek PO to bylo 3-5% jak przewiduja eksperci z ASPO, a nie 7-8% jak w przypadku Morza Polnocnego, czy tez 15-20% jak w przypadku Cantarell.
Jesli chodzi o wzrost rezerw niezwiazany z nowymi odkryciami, to tzw. reserve growth wynosi ~0,5% rocznie. Wiekszosc tego wzrostu jest zwiazane z lepszym oszacowaniem wielkosci zloz, czy z zabiegami czysto ksiegowymi, a nie z rozwojem technologii. Wiekszosc technik EOR pozwala jedynie przyspieszyc wydobycie i utrzymac ja na wysokim poziomie przez dluzszy czas. NIE ZWIEKSZAJA jednak ilosci ropy, ktora zostanie wydobyta. Skutkuje to pozniej tak gwaltownymi spadkami produkcji jak w przypadku Cantarell.
Jakie utrudnienia w eksploracji ? Wenezuela, o ktorej Pan wspomina swoj zloty wiek juz ma dawno za soba. Jedyne potencjalnie pod wzgledem geologicznym miejsca dotad nie eksplorowane leza pomiedzy poludniowymi krancami Ameryki Poludniowej a Ziemia Grahama na Antarktydzie. Tam MOZE byc jeszcze ropa, jednak koszt eksploatacji zloz w tak ekstremalnych warunkach bylby astronomicznie wysoki i watpie, zeby firmy podejmowaly takie ryzyko.
Co do sposobu prowadzenia dyskusji, to Pan ciagle uzywa okreslen w stylu "guru", "mętne autorytety", "wyznawcy" ... To nie mi brakuje argumentow. Ja podaje konkretne dane, Pan na to kilka retorycznych pytan, w stylu "wie Pan, jak zwiększyła się skuteczność wydobycia w ostatnich 20 latach?" Wiem. Wiem, ze sa niewystarczajace, aby zredukowac spadek z isteniejacych zloz. Jesli Pan jakis argument podaje, to prosze podac KONKRETNE dane, a nie tylko figury retoryczne, ktore do dyskusji nic nie wprowadzaja.
> „wszystko dobrze, gdyby nie "from discoveries". Przecież nie tylko z odkryć pochodzi wzrost wydobycia ropy. wie Pan, jak zwiększyła się skuteczność wydobycia w ostatnich 20 latach? Co o tym mówią Pana guru. Z pewnością nic, bo im to nie na rękę i do teorii nie pasuje.
- różni „guru od peak oil” doskonale wiedzą o tym, że zwiększyła się skuteczność wydobycia. Polepszenie efektywności i skuteczności opróżniania dowolnie dużego zbiornika prowadzi tylko do tego, że spadek wydobycia jest opóźniony w czasie i o tyle potem będzie bardziej „stromy”. Każde złoże ropy ma w sobie skończoną i ograniczoną ilość surowca i zwiększenie szybkości jego opróżniania powoduje tylko wyniesienie maksymalnego poziomu ekstrakcji wyżej w górę – (słynny wykres dzwonu obrazujący ilość wydobywanego surowca w czasie). Natomiast, w związku z tym, że objętość zbiornika jest stała, dla zachowania tej samej powierzchni pod krzywą (obrazującej wielkość całego złoża) wykres po prawej stronie (bo tylko na przyszłość mamy wpływ) MUSI się „zwęzić” i być bardziej stromy – co czyni zjawisko peak oil tylko bardziej dotkliwym, bo zamiast dajmy na to spadków rocznych o1,5% przy wydobywaniu starymi metodami - będą potem spadki np. o 3%. Być może jest też efekt, że nowsze technologie pozwolą bardziej skutecznie opróżnić złoże i że dzięki nim uda się wydobyć kilka/kilkanaście % więcej niż starymi metodami – ale nie zmienia to faktu, że wielkość każdego złoża jest skończona i że od pewnego momentu po przekroczeniu pewnego stopnia jego opróżnienia – prędkość ekstrakcji z powodu nieprzekraczalnych uwarunkowań fizycznych maleje aż do całkowitego zaniku. Właśnie to jest peak oil. Nie brak ropy, nie ostateczne wyczerpanie zapasów – tylko od któregoś momentu niemożliwość zwiększenia ani nawet utrzymania wcześniejszej prędkości wydobycia ropy (czy dowolnego innego surowca). Ropę będziemy wydobywać jeszcze wiele dekad, nawet najbardziej pesymistyczni „guru od peak oil” to potwierdzają – natomiast zasadnicze pytanie jest od kiedy zacznie się nieodwracalny, wieloletni spadek wydobycia i o ile zmniejszy się wydobycie w następnych latach? Pytanie dodatkowe – jaki to będzie miało wpływ na obecną cywilizację maksymalnie uzależnioną od paliw kopalnych...
> To że wielu mówi, z tytułami nawet, to jest dowód na rację? Ciekawe. A co mówią, że ropa sie skończy? Od ilu już lat to mówią, ile razy przesuwali ten moment.
- nikt z „wyznawców peak oil” nie mówi o skończeniu się ropy w najbliższym czasie – zjawisko peak oil dotyczy tylko wielkości wydobycia. Wiadomo jakie są udokumentowane złoża ropy i o nich mówimy. Z pewnym przybliżeniem wiadomo ile wydobyto i ile zostało. (chociaż na tym polu jest też sporo zamieszania, to załóżmy, że znamy obiektywne wartości i się z nimi zgadzamy). Wiadomo jaka jest charakterystyka ekstrakcji złoża – najpierw zaczyna się małe wydobycie, potem się je zwiększa by w którymś momencie osiągnęło dojrzałość i maksimum. Wyczerpanie złoża nie dokonuje się w ten sposób, że wydobywamy z maksymalną prędkością i nagle któregoś dnia nagle strumień setek tysięcy ton dziennie się bezpowrotnie urywa. Złoże po opróżnieniu go w jakiejś znacznej części zaczyna dawać coraz mniej surowca i ta zależność trwa dziesiątki lat- tak samo jak dziesiątki lat było możliwe zwiększanie wydobycia gdy zbiornik był jeszcze w większości pełen. Zmiana technologii może lokalnie, na krótko względem całej ekstrakcji zmienić charakterystykę wydobycia, może nawet chwilowo zwiększyć wydobycie ze złoża, które w starej technologii już schyłkowało – ale każdej technologii, choćby najbardziej kosmicznej i jeszcze nie wynalezionej nadejdzie moment przy końcu opróżniania zbiornika, w którym utrzymanie dotychczasowego tempa wydobycia będzie fizycznie niemożliwe. To właśnie jest „peak oil”.
Jako jeden z „wymigujących się od konkretów wyznawców Peak Oil” mam do Pana konkretne pytanie–
Zna Pan wielkości różnych złóż ropy, zna Pan wielkości wydobycia, zdaje sobie Pan sprawę, że złoże od któregoś momentu niezależnie od technologii po przekroczeniu dojrzałości zbliżając się do wyczerpania naturalnie wykazuje zmniejszające się wydobycie. Stąd pytanie do Pana jako do eksperta – dysponując danymi jakimi Pan teraz dysponuje, bez gdybania co może zostać odkryte przez następne 40 lat, bo tego teraz zwyczajnie nie wiemy - kiedy w przybliżeniu Pana zdaniem nastąpi światowy albo jakiś lokalny, na terenie, na którym się Pan najlepiej zna „peak oil”?
Chyba jako ekspert nie twierdzi Pan, że istnieją nieograniczone, nieskończone zapasy –albo nie przyjmuje Pan, że do dosłownie ostatniej kropli będzie możliwe utrzymanie obecnej prędkości ekstrakcji? Rozumiem, że można się nie zgadzać z innymi ekspertami co do momentu wystąpienia maksymalnego wydobycia – czy to będzie w tym roku czy za 10, 30, 100 lat – ale nie rozumiem jak można jako ekspert paliw twierdzić, że zjawisko określane jako „peak oil” to jakiś mit ocierający się o sekciarstwo. Peak oil jako zjawisko jest fizycznym, nierozerwalnym następstwem przeprowadzanej ekstrakcji złóż i trudno mi uwierzyć, że Pan to zjawisko traktuje jako idiotyczne wymysły. Nie dotyczy tak bardzo odpowiedzi na pytanie: „ile ropy jeszcze zostało” – tylko: „jak szybko możemy to wydobywać”. Gdy niemożliwość utrzymania dotychczasowego poziomu wydobycia stanie się kiedyś faktem (kiedy?!) będzie to w przeogromnym stopniu wpływać nie tylko na Pana dziedzinę – ale na życie każdego człowieka w obecnej cywilizacji. Sam moment peak oil ze względu na poziomy wykres szczytu wydobycia może być całymi latami trudny do zidentyfikowania (to tylko potwierdza to, że najprawdopodobniej leży gdzieś w pobliżu)– ale to nie zmienia faktu, że wykorzystujemy skończone zasoby, których ekstrakcja podlega prawom fizyki i konkretnej charakterystyce, którą w wypowiedziach powyżej zdaje się Pan całkowicie pomijać.
> Wie Pan, na ile jest w tej chwili potwierdzonych rezerw? Na 40 lat wydobycia!
- jak to jest liczone? Bierzemy wielkość złóż i dzielimy przez obecne zużycie (ewentualnie skompensowane o przewidywany wzrost zapotrzebowania) -a po 40 latach nagle będzie koniec? W jednej sekundzie będzie płynęło ileś tam baryłek pokrywających zapotrzebowanie całego świata a w następnej już ZERO? Jeśli tak, to zupełnie nie uwzględnia to fizycznych rozkładów ilości możliwej ekstrakcji – ograniczeń technicznych narzuconych przez rzeczywistość (przy danym pozimie technicznym). Czy może znaczy to, że przez 40 lat będzie możliwe wydobycie na zbliżonym do obecnego poziomie a potem zacznie się już zmniejszać? To by znaczyło, że jest Pan takim samym „wyznawcą peak oil” jak każdy inny „sekciarz”- z tą różnicą, że większość „wyznaje” peak oil” w okolicach 2010 – a Pan jako niezależny ekspert o 40 lat później...:) Pozdrawiam i czekam na zaadresowanie w miarę Pana możliwości mojego pytania do Pana na forum.
Wypadałoby zwrócić uwagę na jednostki w jakich przedstawione są dane w tabelach. W tej chwili wynika z nich, że wydobycie ropy jest 1000 razy większe od rzeczywistego.
Poprawione
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Jako wieczny sceptyk z usmiechem przysluchije się tej .....dyskusji.
Zgadzam sie z Panem Andrzejem co do wieszczenia guru o Oil Peak.
Im jestem starszy tym mniej przejmuje się głupotami.
Jestem nafciarzem praktykiem od blisko 30 lat. Od 7 zajmuje się tym....naukowo. Może raczej należałoby powiedziec analitycznie.
Teoria Oil Peak....faktycznie rodzi szereg wątpliwości i nie budzi zaufania swoja.....forma i dogmatem. Natomiast jasne jest ze zasoby są ograniczone. Ale trzeba pamiętać ze ilość i jakość ograniczeń tez jest rózna. Cenowo – kosztowe, technologiczne, polityczne, .....dalej moznaby isc w szczegóły.
Wydobycie i zasoby rosna jak wynika z badan i cyfr. Rosna tez możliwości technologiczne. Na jak długo starczy zasobów......tego nie wie nikt ( nawet wróżka sopocka do której często odsylam niedowiarków).
Faktem tez jest ze wzrost wydobycia ciągle goni aby nadążyć za zapotrzebowaniem i ten rosnący pęd może nas przybliżać szybko do przełomowego umieszczonego w przyszłości momentu o którym mowi Gość.
Uczestniczyłem kiedys w dyskusji ludzi „od ropy” z całego świata gdzie stwierdzono – „ropa jest wszedzie” – to tylko kwestia głębokości wierceń.
Gratuluje w takim razie wiedzy na temat procesow geologicznych, jesli uwaza Pan , ze ropa jest wszedzie. Sa okreslone miejsca gdzie struktury geologiczne umozliwily powstanie formacji zloz ropy i gazu. 30 lat praktyki i 7 "teorii" jak widac dobrze wykorzystane. Chociaz niewykluczone, ze ci ludzie "od ropy" to radzieccy naukowcy. Pamietam, ze kiedys tam tez takie poglady byly popularne.
Proponuje, zeby dyskusja byla jeszcze bardziej merytoryczna, przywolac teorie o abiotycznym pochodzeniu ropy. Pare okreslenie w stylu dogmat, guru tez podniesie poziom dyskusji i pokaze, ze dyskutanci sa prawdziwymi ekspertami.
link do późniejszej dyskusji:
http://szczesniak.pl/node/1249#comment-5144