Ceny ropy spadają bardzo szybko. Od 14 lipca, gdy WTI kosztował 78,4 $/bbl ceny spadły do 57,22 $ 12 października. To oznacza spadek 25% w ciągu 3 miesięcy. Nie jest to tak wielki spadek cen, jaki mogliśmy dwukrotnie obserwować w ciągu ostatnich 20 lat. Wbrew zapowiedziom analityków, wieszczących ropę po 100$ - ceny nie tylko rosną, ale czasami także spadają i to zdecydowanie.
Pierwszy gwałtowny spadek ostatniego 20-lecia miał miejsce w roku 1986, gdy kartel OPEC-u przeżył poważny kryzys, natomiast drugi w 1998 roku był spowodowany nagłym osłabieniem gospodarki światowej, znanym jako „azjatycka grypa”. Na poniższym wykresie zieloną linią zaznaczona jest cena WTI (West Texas Intermediate) i ogromne spadki: 51% w 86 r. i 44% w 98 r.

Obecny kryzys na rynku ropy ostatnich trzech lat (gwałtowny wzrost cen bez fizycznych braków ropy) miał trzy podstawowe powody: 1. czynniki fundamentalne 2. polityka 3. spekulacja.
Polityka jakby się przyciszyła, mniej jest wydarzeń, podnoszących „premię strachu” (fear factor), dodający do cen wg różnych szacunków między 10 a 20 $/bbl. Konflikty na Bliskim Wschodzie osłabły, świat przyzwyczaił się do ciągłych walk partyzanckich w Nigerii.
Inwestorzy finansowi, którzy znacznie zwiększyli ostatnimi laty swój udział w transakcjach i poprzez wprowadzenie ogromnych kwot na rynek ropy przez obrót instrumentami finansowymi – podnosili cenę, dzisiaj znacząco zmniejszyli swoje zyski. Dzisiaj przy trendach spadkowych kontrakty futures bliższe realizacji są droższe niż te bardziej odległe. Powoduje to, że inwestorzy finansowi starają zamykać transakcje z jak najmniejszymi stratami. To może dodatkowo przyspieszyć spadek cen.
Jednak spekulacja cenami ropy może odbywać się na poziomie 20 jak i na 70 $ / baryłkę. Istotne są tutaj czynniki fundamentalne. Parametry te znacznie poprawiły się od roku 2003. Oto dzisiejsze czynniki, które determinują spadki cen
spadek popytu na ropę jest widoczny i wyraża się w obniżaniu (przez OPEC czy EIA) przewidywanego wzrostu popytu w tym i w przyszłym roku. Powodem jest osłabienie gospodarki amerykańskiej - rynku zużywający 25% światowej ropy. duże zapasy ropy i paliw w Stanach i krajach OECD: są one na najwyższych historycznych poziomach – obecnie komercjalne zapasy ropy USA wynoszą 330 mln baryłek ropy i są o ponad 6% wyższe niż średnia z 5 lat. Kraje OECD mają łącznie zmagazynowane 980 mln baryłek - o 100 mln baryłek więcej niż 3 lata temu, gdy cały kryzys się rozpoczął. wzrosły zapasy wydobywcze ropy (spare capacity), które spadły w 2003 roku bardziej na skutek strajku w Wenezueli niż wojny w Iraku, ale obydwa wydarzenia przyczyniły się do ogromnego skoku cen. Brak tego zapasu wydobycia powodował, iż nie było wystarczającej ilości produktu, mogącego "zalać" rosnące przez 3 lata ceny. spadło wykorzystanie mocy rafineryjnych do 88%, co można także tłumaczyć przerwami remontowymi (shut-downs), jednak jeśli towarzyszy temu spadek cen, oznacza to, że rynek nie jest napięty i nie odczuwa braku mocy produkcyjnych. inwestycje w nowe pola przyniosły wzrost możliwości wydobycia, który może dodać do dzisiejszych mocy produkcyjnych nawet 4 mln baryłek dziennie (dzisiaj wydobywa się 84 ml baryłek/dzień). Może to spowodować, że wzrost podaży (wydobycia) ropy będzie przewyższał wzrost popytu (konsumpcji).
Takie są fundamenty - duzo mocniejsze niż na początku "kryzysu bez kryzysu". Jednak OPEC, trzymający w ręku 40% światowego handlu ropą, chce zadziałać starym, sprawdzonym narzędziem, wielkorotnie używanym przed 2003 rokiem - obnizaniem kwot wydobycia. Dzisiaj planuje obniżyć o 3,6% (ok. 1 mln baryłek dziennie). Jeśli Organizacja wykona taki ruch (niepewne jest stanowisko Arabii Saudyjskiej) spowoduje jednak, że wzrosną zapasy wydobycia, co jeszcze bardziej podetnie siły podnoszące cen, które dominowały w ostatnich 3 latach.
OPEC chce utrzymać ceny w paśmie 50 – 60$, gdyż zyski są wtedy ogromne a ryzyko wywołania kryzysu i spadku popytu – niewielkie. Jednak nie od samego OPEC zależy dziś produkcja ropy. Kraje takie jak Rosja dodają obecnie najwięcej wydobycia ropy do światowego bilansu, natomiast kraje Zatoki mają z tym problemy. Wychodzą wieloletnie zaniedbania inwestycyjne. Międzynarodowa Agencja Energii właśnie w Rosji przewiduje największy wzrost wydobycia ropy w przyszłym roku, podczas gdy kraje Zatoki utrzymują jedynie dzisiejsze poziomy.

Powyższa mapa (źródło IEA) pokazuje, jak rozkładają się geograficznie nowe pola ropy naftowej. Porównując kraje OPEC i non-OPEC widać wyraźnie, że wzrost wydobycia będzi się w najbliższym czasie dokonywał poza OPEC. W przyszłym roku przyrost wydobycia poza OPEC ma być 6-krotnie mniejszy niż w krajach kartelu. Jeśli przyjrzeć się regionom, gdzie będzie najwięcej przybywało wydobycie, to pierwszym i najbardziej stabilnie rosnącym jest Rosja, drugim zaś Afryka. Dobrą wiadomością jest fakt, że w Europie i Ameryce Północnej spadek wydobycia będzie zahamowany, a nawet jest szansa na wzrost wydobycia w Ameryce Północnej. To znacząco poprawi bilans popytu i podaży.
Podsumowując: próby zahamowania przez OPEC spadku cen mogą się nie udać, gdyż fundamenty światowej ropy naftowej są znacznie zdrowsze niż kilka lat temu. Wzrost cen ostatnich 3 lat nie był powodowany bowiem brakami ropy (kryzysy lat 70-tych i początku 90-tych), lecz szybko rosnącym popytem i nie nadążającą podażą. Popyt osłabł, podaż się wzmocniła, więc ceny spadają.
- skomentujesz?
- czytano: 3209
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzyMoje przewidywania nie były najgorsze. W pierwszych chwilach po obniżeniu kwot wydobycia, nawet mimo większego niż się spodziewano ich wymiaru (1,2 mln bbl/d) - jednak ceny spadały.
Traderzy mówią: "na rynku jest pełno ropy!" Głównie - wysokie stany zapasów biorą teraz górę w ocenach cen (w ub. tygodndniu wzrosły amerykańskie komercjalne zapasy ropy o 5,2 miliona baryłek).
Istotnym elementem jest także skutek decyzji OPEC - zwiększenie zapasów wydobycia. Wykorzystywanie bowiem swoich możliwości w 98% - powodowało, iż każde wydarzenie polityczne windowało ceny w górę, gdyż nie było wystarczającej ilości ropy, by zastąpić braki. A że wydarzeń takich było w ostatnich latach wiele - "premia strachu" była ogromna (oceniano ją nawet na 20 $/bbl). Zredukowanie ryzyka braku ropy na rynku może spowodować spadek cen, gdyż premia ta już nie działa.
Może nareszcie na rynku zaczną się liczyć czynniki fundamentalne, a nie spekulacyjne?
Więcej
- o kwotach wydobycia OPEC: http://szczesniak.pl/node/241
- o zapasie wydobycia: http://szczesniak.pl/node/85
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Chyba jednak fundamentmentalne czynniki działają:
http://szczesniak.pl/node/282
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak