Na szczycie w Lahti Europa nie mówiła jednym głosem w sprawach energii. Jeśli nawet prezydent Kaczyński nie poruszał spraw, które są sztandarowymi naszymi postulatami wobec Rosji (gazociąg Nord Stream), to oznacza, że realne problemy zostały zamiecione pod dywan. Zresztą długo go przekonywano, żeby nie poruszał drażliwych tematów.
Zajmowano się za to polityką, co właśnie mogło sprawiać wrażenie jednolitego stanowiska. I to wyrażano się w sposób oględny, obawiając się łączenia spraw gospodarki i politycznych nacisków na Rosję, by nie urazić gościa, z którym politycy europejscy chcą negocjować „jak równy z równym”. Taki status zapewniono prezydentowi Putinowi, nie wypadało więc go zbytnio atakować. Ten zresztą zadziwiał swoich współbiesiadników na uroczystej kolacji, twierdząc np. że podstawowym zadaniem Unii jest „obrona chrześcijaństwa w Europie”.
Europa wciąż podkreśla, że Rosja to uprzywilejowany partner Unii. Interesy gospodarcze Unii są jasne:
chce umożliwić swoim przedsiębiorstwom inwestycje w zasoby surowców, którymi dysponuje Rosja, chce mieć wiarygodnego dostawcę nafty i gazu,
Jednak poza tym ogólnym poziomem wspólnych interesów wśród krajów europejskich dominują podziały. Obóz pro-rosyjski (Niemcy, Francja, Włochy) stara się wyciszać wszystkie anty-rosyjskie tematy, podnoszone przez państwa nastawione anty-rosyjsko (Polska i kraje bałtyckie), stąd brak jednolitego stanowiska Unii w drażliwych sprawach politycznych.
Rosja doskonale wykorzystuje te rozbieżności, a dodatkowo rozgrywa najważniejsze sprawy gospodarcze w rozmowach dwustronnych. Przykładem jest choćby wizyta prezydenta Putina u kanclerz Merkel i jego oferta poświęcenia współpracy energetycznej z Ameryką na rzecz zbudowania bezpieczeństwa energetycznego Europy jest z rodzaju tych nie do odrzucenia. Jedyne, co trzeba zrobić, to nie mówić o tym otwarcie. Politycy obawiają się bowiem posądzenia, że przehandlują prawa człowieka za ropę i gaz.
Najświeższy rosyjski prezent dla Europy, czyli przeznaczenie gazu z pola Sztokman nie dla Ameryki (jak wcześniej deklarowano) a dla Europy jest prezentem dla państw Unii, naruszającym wspólny front państw zachodnich w sprawie źródeł energii. Tutaj różnice między Unią a Ameryką są bardzo głębokie i brak zrozumienia tego faktu jest chyba podstawowym czynnikiem nieskuteczności naszej polityki energetycznej na forum unijnym.
Unia nie osiągnęła swojego podstawowego celu: podpisania traktatu Karta Energetyczna, zapewniającego dostęp inwestorom do złóż i systemu rurociągów. Rosja odmowę uzasadnia jednoznacznie: podpisanie Karty jest wbrew jej narodowym interesom.
Dla Europy staje się jasne, że Rosja nie ugnie się przed naciskiem, myśli więc już o wprowadzeniu tylko najważniejszych punktów Traktatu do przyszłorocznego porozumienia energetycznego z Rosją.
W oświadczeniu wydanym przed szczytem, Kreml zapewnia, że Rosja jest otwarta dla inwestycji zachodnich w rosyjskie firmy i oczekuje wzajemnego otwarcia rynków europejskich. To podstawowy cel: zachęcać do inwestycji w wybranych przez Rosję firmach i zasobach surowców, bez oddawania kontroli nad kluczowymi elementami infrastruktury. Kapitał i know-how potrzebne są do rozwoju wydobycia, gdy w infrastrukturę eksportową (kluczowy element kontrolny) Rosja inwestuje samodzielnie.
Rosja wygaszała na szczycie sprawy polityczne, gdzie ma słabsze punkty (prawa człowieka, Gruzja czy zabójstwo Anny Politkowskiej), na których koncentrowali się politycy europejscy. Czuje tutaj swoje słabe punkty i nie chce, by zdominowały cały proces, który ma na celu zbudowanie nierozerwalnych więzi energetycznych Rosji z Europą.
Przetrzymując polityczne ataki, Rosja znacznie większą inicjatywę wykazuje bowiem w przedsięwzięciach gospodarczych. Rosyjskie firmy zawiązują wspólne przedsięwzięcia i inwestycje pomimo braku politycznych uzgodnień. Prezydent Putin intensywnie pracuje nad zachęceniem innych partnerów do rozpoczynania dwustronnych inwestycji, jak Blue Stream czy rurociąg Burgas-Alexandroupolis (na który bardzo liczy Grecja). Gospodarcza współpraca rozwija się na wysokich obrotach. Jeśli nawiążą się zyskowne interesy, politycy będzie się musiała do tego dostosować, nie chcąc szkodzić gospodarce.
Należy także przypomnieć, że inicjatorem szczytu jest Finlandia, która postawiła sobie zadanie stabilizacji stosunków z Rosją jako jeden z priorytetów swojej prezydencji europejskiej. Należy pamiętać, że jest to kraj całkowicie uzależniony od dostaw surowców energetycznych z Rosji, uzyskując dzisiaj z tej sytuacji bardzo duże zyski (przestawienie się Neste wyłącznie na ropę rosyjską). Polityka fińska poprzez takie właśnie inicjatywy wobec Rosji, zabezpiecza tę sytuację i umożliwia korzystanie ze swego położenia geograficznego.
- skomentujesz?
- czytano: 1735
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu







