W Unii Europejskiej trwa twarda dyskusja nad wprowadzeniem obowiązku stosowania biopaliw dla wszystkich państw, jednak juz wkrótce może się okazać, że - podobnie jak w ropie i paliwach – Europa będzie największym importerem biopaliw czy biokomponentów.
Oznaki wprowadzania wysokich wymagań użytkowania biopaliw w krajach członkowskich możemy obserwować na przykładzie Niemiec. Państwo ze względów na zagrożone dochody budżetu zrezygnowało z modelu ulg podatkowych, które obniżały cenę i zachęcały klientów do używania tańszych biopaliw. Teraz, po długiej debacie wprowadzono w w październiku 2006 obowiązkowe dodawanie 2% etanolu do benzyn i 5% biodiesla. Takie decyzje spowodują gwałtowny wzrost popytu na paliwa pochodzenia biologicznego. Warto się przyjrzeć, skąd one będą pochodzić.
Obecnie ponad 80% biodiesla w Unii jest wytwarzane z rzepaku, na co zużywa się połowę jego rocznych upraw - 15 milionów ton rocznie wg danych amerykańskiego Departamentu Rolnictwa).
Studium Unii Europejskiej wykazało, że zastąpienie 5.75% paliw motorowych przez biopaliwa wymaga poświęcenia na to (uwaga!) od 14 do 27% areału upraw Unii. Aby osiągnąć ten wskaźnik przy biodieslu, konieczne jest aż 192% europejskiej produkcji rzepaku w roku 2005 lub 14% produkcji światowej (prognozowanej na rok 2012). Osiągnięcie tego będzie wymagało czterokrotnego powiększenia produkcji, która dzisiaj wynosi 3,2 mln ton rocznie.
Z danych przedstawionych przez „Financial Times” wynika że rozłożenie tych możliwości jest bardzo nierówne, ale w krajach Unii, wprowadzenie 10% biodiesla wymagałoby zajęcia 70% areału upraw! Unia jest tu szczególnie ograniczona – nawet w porównaniu z USA (patrz wykres z www.ft.com dzieki bio www.eurotrib.com ).
Unia nie poradzi sobie z takim wzrostem zużycia biopaliw bez dodatkowego importu z Azji bądź Południowej Ameryki. Po prostu – „nie ma wystarczających ilości ziemi” - jak stwierdził Kimmo Rahkamo, executive wice-prezydent Neste, firmy, która inwestuje już w drugą instalację biopaliw. Pierwsza ma być oddana na początku roku 2007, a Neste juz dzisiaj myśli o inwestycji w biopaliwowy „upstream”, czyli w plantacje oleju palowego w Indonezji czy Malezji (dwaj najwięksi producenci oleju na świecie). Menedżer Neste Oil uważa biodiesel za rewolucję w branży paliw, jednak inwestycje w biodiesel to wciąż ułamek produkcji firmy (10 tys. baryłek dziennie wobec 250 tys. przerobu nafty, czyli 4%).
Ceny światowe wskazują na to, ze producentom, zmuszonym do dodawania biokomponentów znacznie taniej będzie kupować surowce poza Europą, nie od dziś przecież wiadomo, że pozaeuropejskie surowce biopaliwowe są tańsze.
Pierwsze dostawy bodiesla z Malezji do Europy w lecie 2006 przyniosły 50 tys ton. Jego cena jest konkurencyjna - w okolicach 700$ / tonę - podczas gdy europejskie biokomponenty diesla kosztowały powyżej 700, ale Euro. Malezja produkuje już w tym roku 140 tys. Ton biodiesla, a w przyszłym chce podwoić tę ilość do 300 tys. Ton, mając apetyt przede wszystkim na niemiecki rynek.
Innym kandydatem na dostawcę do Europy surowców do biopaliw (szczególnie etanolu) jest Ukraina, która ma idealne warunki do uprawy. Juz pojawiają się europejscy inwestorzy (jak np. Austriacka BioDiesel Vienna, negocjujący z władzami budowę instalacji biodiesla w regionie Połtawy).
Zwiększone zapotrzebowanie na biopaliwa może także otworzyć drzwi przed tak bardzo niechcianą w Europie żywnością modyfikowaną genetycznie. Kluczowym dostawcą biodiesla do Europy jest Kanada. Stosuje ona modyfikowany rodzaj rzepaku zw. „canola”. Unia Europejska rozpatruje właśnie możliwość dopuszczenia tego produktu. Dotychczasowe dyskusje dotyczyły żywności, teraz ten sam produkt może być dopuszczony jako paliwo. Jednak rozdzielanie go może być trudne i skutkiem wejścia na rynki paliwowe, może być klasyczną „stopą w drzwiach”.
Konieczność importu biopaliwowych surowców ma oczywiście swoje plusy. Zróżnicowanie źródeł dostaw surowca dla biodiesla może osłabić poważne zagrożenie, jakim jest duża wrażliwość upraw rzepaku na zmiany pogody, która może doprowadzić do zmniejszenia nawet o połowę zbiorów rzepaku przy niekorzystnej pogodzie. Jeśli surowiec będzie pochodził z różnych stron świata, ryzyko gwałtownych braków, spowodowanych np. wymrożeniem - będzie znacznie mniejsze.
Produkcja surowców dla biopaliw może być wzmocnieniem dla gospodarek krajów strefy równikowej, gdzie warunki są znacznie bardziej sprzyjające.
Unia Europejska obiecała co prawda dodatkowe zapotrzebowanie na produkcję własnych rolników. Chce także upiec własną pieczeń: subsydia rolne pożerającym aż połowę unijnego budżetu. Dlatego chce zamienić dotacje do nieużytków na dotacje do paliw. Z rolników-rentierów, uzależnionych od unijnej polityki rolnej (CAP), chce zrobić przedsiębiorców. Być może to się uda, jednak przede wszystkim znacząco uzależni się od importu produktów żywnościowych na cele paliwowe.
Obecnie Europa w połowie zaspokaja swoje potrzeby na klasyczne surowce energetyczne przez import, a już za 20 lat może to być 75%. Jednak nie inaczej będzie z biopaliwami. A przecież miały zapewnić ”suwerenność energetyczną”. Dzisiaj wspomina się jedynie o „różnorodności źródeł” („fuel diversity”).

Kierunki importu iopaliw do Europy
źródło: www.biopact.com
- skomentujesz?
- czytano: 4521
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 komentarzyCzy dla Rafinerii LOTOS duża wytwórnia biopaliw w Kalingradzie nie będzie konkurencją - skoro rzepak jest z całego WNP.
Na konferencji platforma biopaliw w Hotelu Holiday Inn przedstawiciel LOTOS udzielił ogólnej odpowiedzi.
Nie reprezentuję oficjalnie Grupy LOTOS, ale moge prywatnie powiedzieć, że dla producentów paliw inwestycje biopaliwowe nie są konkurencją.
Producenci estrów rzepakowych są dostawcami surowca dla rafinerii, więc im więcej ich będzie, im tańszy wskutek ego będzie ich produkt - tym lepiej dla rafinerii.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak