Polityka amerykańska wydaje się być zdezorientowana w obecnym kryzysie gazowo-naftowym między Rosją a Białorusią.
Z jednej strony USA poddaje krytyce podnoszeniu cen gazu przez Rosję („to polityczny nacisk na sąsiadów przez surowce energetyczne, który widzieliśmy rok temu na Ukrainie, niedawno w Gruzji a dzisiaj na Białorusi” - oświadczył Sean McCormack z Departamentu Stanu).
Z drugiej strony Waszyngton wyrażał zaniepokojenie możliwością odcięcia przez Białoruś dostaw ropy naftowej do Europy. W sprawie ropy naftowej stwierdził, że „Białoruś otrzymywała tanią ropę, przetwarzając i eksportując produkty na rynki światowe, zarabiając ogromne środki. Dodatkowo reżim wykorzystywał te zasoby na rzecz reżimu Łukaszenki".
Polityka amerykańska wydaje się być rozdwojona: za te same zjawiska (niskie, znacząco poniżej cen rynkowych ceny ropy i gazu dla Białorusi) z jednej strony jest krytykowana Rosja za swój "imperializm energetyczny". Gdy zaś zjawisko dotyczy ropy - Stany Zjednoczone przyznają, że takie praktyki są naganne i krytykują państwo wykorzystujące taką sytuację.
Trzeba też pamiętać, że to WTO stawia wymóg wyrównania cen nośników energii jako warunek przystąpienia do Światowej Organizacji Handlu. Rosja podjęła już decyzję o stopniowym (do 2011 roku) podnoszeniu cen wewnętrznych do poziomu rynkowego. Od roku 2002 trwa także proces wyrównynia cen energii dla krajów byłego Związku Radzieckiego.
- Andrzej Szczęśniak's blog
- skomentujesz?
- czytano: 1136
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
20 godz 28 min temu
1 dzień 2 godz temu
1 dzień 9 godz temu
1 dzień 10 godz temu
1 dzień 11 godz temu
1 dzień 11 godz temu
1 dzień 12 godz temu
2 dni 57 min temu
2 dni 2 godz temu
2 dni 10 godz temu