Rosjanie chcą nas ominąć i zmarginalizować, a wobec Wspólnoty Europejskiej przedstawić jako zagrożenie dla bezpiecznych dostaw gazu ziemnego. Jest to wyzwanie dla Polski na miarę dwudziestego pierwszego wieku i wielki sprawdzian skuteczności naszego państwa.

Punktem wyjścia tego nowego rozdania są lata zaniedbań w próbach uniezależnienia się od Rosji w dostawach ropy naftowej i gazu. Największym wybrykiem było tutaj zrezygnowanie z kontraktu norweskiego, dokonane przez SLD po objęciu władzy w 2001 roku. Ciągłym zaniedbaniem jest pozostawienie sfery dostaw ropy w sferach niejasnych powiązań i wpływów.
Strategia energetyczna Rosji, której elementem jest rurociąg pod Bałtykiem, jest głęboko przemyślanym planem, podejmuje wyzwania istotne dla całego świata – zaopatrzenia w energię, dostęp do surowców energetycznych. Rosja nadrabia w czasie niebywałej koniunktury dla ropy i gazu - przynoszącej jej miliardy dolarów rocznie – swoje największe zaszłości w unowocześnianiu tego sektora – możliwość wyeksportowania ropy i gazu. Dwa wielkie projekty naftowe - północne wyjście przez Murmańsk do Stanów Zjednoczonych i wschodnie skierowanie wielkich ilości ropy do Chin i Japonii – pokazują rozmach i odwagę myślenia strategicznego.
W tej strategii komponuje się świetnie gazociąg Północny. Tutaj najważniejszym faktem jest połączenie Rosji i Niemiec bez pośredników. I to właśnie podkreślali w czasie uroczystości symbolicznego spawu, rozpoczynającego budowę gazociągu tak niemiecki ministra Glos jak i rosyjski premier Fradkow. Rosja chce się Ci wyzbyć uzależnienia od dawnych krajów podbitych przez Związek Radziecki, a dzisiaj wyzwolonych spod kurateli i przeszkadzających Rosjanom w robieniu doskonałych interesów z Europą - Ukrainy, Białorusi i Polski, krajów nadbałtyckich.
Premier Fradkow zagrał otwarcie na tej nucie obaw mówiąc, że budowa Gazociągu Północnego obniży koszty tranzytu rosyjskiego gazu do Europy: "im mniej ogniw pośrednich, tym tańsze i jakościowo lepsze jest wykonanie podjętych zobowiązań". Europa jest bowiem głodna energii, jej własne zasoby się kurczą, a zapotrzebowanie na import gazu ma się zwiększyć dwukrotnie w ciągu się najbliższej dekady. Dodatkowo stara Unia musi konkurować o zasoby energii z gwałtownie rozwijającymi się azjatyckimi gospodarczymi tygrysami.
A Rosjanie skutecznie wykorzystują każdą okazję, by budować czarny wizerunek Polski jako przeszkody w dostawach taniego gazu dla Unii. Skutecznie także rozgrywają negocjacje z Ukrainą, strasząc nią Europę, jak kogoś, kto może podpalić spokój i stabilność Europy. To ponoć Ukraina przez swój pazerny upór (chcą gazu prawie za darmo - trzykrotnie taniej niż kupuje Europa!) może sprawić, że Europejczycy zaczną marznąć w swoich domach. No i do tego ci wiecznie protestujący Polacy!
Przy takich “zagrożeniach” ze strony Polski - koszty podmorskiego gazociągu (szef Gazpromu Aleksjej Miller szepnął - "ciut ponad 4 mld euro") nie są zbyt istotne. To jedynie 2,4 mld $ więcej niż rurociąg prowadzony lądem, jednak przy tak wielkim koszcie położenia rury - unika się opłat tranzytowych i ryzyka politycznych nacisków czy nawet zablokowania dostaw przez “nieodpowiedzialnych Polaków czy Ukraińców”.
Trzeba przyznać – Rosja rozgrywa popisową partię z energetycznej globalnej dyplomacji.
A cóż na to Polska? Na ofertę (dość nieelegancko i niejasno złożoną) dołączenia do tego rurociągu – odpowiedziano z naszej strony błyskawicznie: NIET! Żadnych konwenansów, udawania choćby zainteresowania, wstępnych negocjacji i zapoznania się z warunkami. Chyba zbyt szybko i zbyt obcesowo, bez zainteresowania biznesem, który zainteresował największe firmy gazowe Europy i przyciąga też inne.
I ta szybka odpowiedź ma być w imię dywersyfikacji. Jednak tutaj moglibyśmy się czegoś nauczyć od Niemców – szef E.ON-Ruhrgas Wulf Bernotat doskonale wie, że Niemcy nie mogą się uzależnić od dostaw z jednego tylko kierunku. Nawet od takich przyjaciół, jak Rosjanie. Dlatego inwestują równolegle w dostawy LNG (skroplonego gazu płynnego) z Iranu i Kataru.
Jak wielkie jest przedsięwzięcie Północnego Gazociągu, pokazuje skład liderów spółki North European Gas Pipeline Company (NEGPC), operatora magistrali gazowej. Z jednej strony trzeba było kanclerza Niemiec - Gerharda Schroedera, który stanął na czele komitetu akcjonariuszy (jeden z dwóch najwyższych organów zarządzających). Z drugiej – osobistego przyjaciela Prezydenta Putina, a dodatkowo byłego oficera wschodnioniemieckiej Stasi – komunistycznej służby bezpieczeństwa, – Niemca Matthiasa Warniga, z którym Putin poznał się w czasie, gdy był radzieckim szpiegiem w Niemczech.
Prezydent Putin wie, co robi, będą mu potrzebni najlepsi politycy i najlepsi menedżerowie. Politycy niemieccy już wiele wysiłku włożyli w obronę tego projektu w Unii Europejskiej i będą z pewnością walczyć jak lwy w ciągu najbliższych kilku lat. Doświadczenia ze służb specjalnych i kontakty także przydadzą się, choćby po to, by przeciwdziałać polskim zakusom uniemożliwienia tej budowy.

Andrzej Szczęśniak
Więcej o Rurociągu Północnym: http://szczesniak.pl/Nord_Stream
- skomentujesz?
- czytano: 2102
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu







