Unia chce wyższej akcyzy w Polsce? Dzisiejsza Gazeta Wyborcza dotarła do listu "Roberta Verrue'a - szefa Dyrekcji ds. Podatków Komisji Europejskiej i drugiej po komisarzu ds. podatków osoba w tej instytucji", w którym...
... Komisja Europejska pyta polski rząd: dlaczego obniżyliście akcyzę na benzynę, skoro w traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się do jej podnoszenia?
Pytanie takie pokazuje jedynie, jak europejski urzędnik odnosi się do rządu kraju członkowskiego Unii. Nie najlepiej.
Polska zobowiązała się Traktacie Akcesyjnym do utrzymywania akcyzy na poziomie nie niższym niż stawki określone jako "minimalne" w obowiązujących przepisach unijnych, a stawki określała wtedy dyrektywa UE 92/82/EEC, gdzie określono je na:
- 287 Euro / 10000 litrów dla benzyny bezołowiowej
- 245 Euro / 10000 litrów dla oleju napędowego
Jednak pod koniec roku 2003 wprowadzono dyrektywę 2003/96/WE, w której stawki podniesiono w ekspresowym jak na Unię tempie, bo od 1 stycznia 2004 roku. Jednak był to zabieg jedynie formalny, jakby “na przywitanie" nowych krajów członkowskich, gdzie podatki na paliwa były znacznie niższe. Po pierwsze stawki akcyzowe w większości krajów starej Unii były znacznie wyższe niż wprowadzane w dyrektywie, a po drugie - wprowadzono je wraz z całą listą wyjątków dla krajów starej Unii (bo tylko te uczestniczyły w jej uchwalaniu). Trudno nie odgadnąć, że służyło to raczej zapobieganiu “nieuczciwej konkurencji podatkowej" ze strony nowych i biedniejszych członków ekskluzywnego europejskiego klubu bardzo wysokich podatków paliwowych.
Polska wszczęła starania o odroczenie wprowadzenia tych przepisów i otrzymała zgodę, umożliwiającą stosowanie stawek wcześniejszej dyrektywy. Nowe powinny być wprowadzone w 2009 roku. Tak więc nie ma tutaj najmniejszego sensu przywoływanie tutaj stawek z nowej dyrektywy 2003/96/WE.
- 359 Euro / 10000 litrów dla benzyny bezołowiowej
- 302 Euro / 10000 litrów dla oleju napędowego
Eurobiurokrata zareagował, gdyż:
Obniżka miała obowiązywać tylko do końca roku, m.in. dlatego że wywołała negatywną reakcję kilku ministrów finansów państw UE, którzy pytali ówczesnego ministra finansów Mirosława Gronickiego, dlaczego Polska decyduje się na "jednostronne ruchy".
Dodatkowo:
- Naszym zdaniem Polska może tylko podwyższać akcyzę, żeby zmieścić się w unijnym minimum - twierdzi David Vasak - Żadna obniżka, nawet czasowa, nie jest możliwa.
Otóż to! Jednostronne ruch i to w złym kierunku! Obniżenia podatków. Bo Unia nigdzie formalnie nie ma zapisane, że podatków nie można obniżać. Jakże można by taką tezę zapisać, nie odbierając obywatelom resztek nadziei na zelżenie biurokracji i pozostawienie więcej pieniędzy w ich kieszeniach. Ale faktycznie, każdy ruch podatków w dół - powoduje pomruki ze strony Brukseli. Czasem groźne, czasem śmieszne, jak ten dzisiejszy. Takie odgłosy niezadowolenia dochodziły po ubiegłorocznym obniżeniu podatków na benzynę o 5 groszy / litr.
A przecież Unia nie ma do tego najmniejszego prawa. Jak pisałem wyżej obowiązują stawki z dyrektywy z 1992 roku, a nowe mają obowiązywać od 2009 roku. Policzmy bowiem: w roku 2005 obowiązywał przelicznik 4,3634 zł / Euro. Porównajmy unijne stawki minimalne i realny wymiar podatków polskich:
- dla benzyn minimum: 1252 zł - realne 1565 zł (po obniżce 15 września - 1315 zł)
- dla olejów napędowych: minimum 1069 zł - realne 1098 zł
Jak widać, nawet po obniżce jest jeszcze spory zapas.
Ale na nowy rok 2006 szykuje się nam niespodzianka - miła. Polski złotych jest silniejszy niż rok temu. Dzięki temu podatki wg unijnych minimów mogą być niższe. Gdy rok temu złotego przeliczano* złotego po 4,3634 to dzisiaj będzie to w okolicach 3,9158 (kurs NBP z 3-10-2005). Spadek o 10%! Jeżeli waluta nam się wzmocniła - czy nie możemy obniżyć proporcjonalnie stawek podatku. Dal benzyn byłoby to 1124 zł (a więc w dalszym ciągu mamy o 180 zł wyższe stawki realne...) Dla oleju napędowego tylko 959 zł / 1000 litrów (realnie mamy 1098 zł - 139 zł wyżej niż minimum). Mamy duży zapas - możemy jeszcze obniżać. W Euro bowiem będzie to tyle samo, co wcześniej! Odnieśmy jakieś korzyści z mocnej waluty.
Poseł PiS Artur Zawisza twierdzi: "Komisja Europejska chce od nas więcej, niż jesteśmy zobowiązani. Nie istnieje przecież żaden ściśle zaplanowany harmonogram, który mówiłby: w tym roku podnosimy akcyzę o tyle, a w przyszłym o jeszcze więcej."
Moim zdaniem można powiedzieć nawet więcej: Bruksela żąda więcej niż prawo jej pozwala. Nie pierwszy raz. Ostatnio zganiła kilka krajów europejskich za brak postępów we wprowadzaniu biopaliw. Cele wyznaczone przez Unię są zagrożone, niektórym państwom członkowskim się oberwało. Problem jedynie w tym, że cele Unii w biopaliwach nie są wiążące dla krajów członkowskich. To cele z rodzaju - "dobrze by było, gdybyśmy w roku 2010 zużywali 5% biopaliw". I nic więcej. Kraje mają wolną rękę w ich wprowadzaniu. A Unia - dokładnie Komisja Europejska - rozdaje żółte kartki. Prawem kaduka, co zdenerwowało kilka krajów.
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" pisze:
Resort finansów znalazł się sytuacji, delikatnie mówiąc, głupiej.
Moim zdaniem, w głupiej pozycji znajdzie się urzędnik, który wystąpił z takimi zastrzeżeniami. Bo robi to, przekraczając zapisy prawa i dobre obyczaje. Gdyby Polska nie miała tak zszarganej opinii, jako wieczny awanturnik (pomarzyć przecież można) mogłaby wymusić większy szacunek ze strony eurobiurokratów dla swej samodzielności podatkowej.
Czegóż można chcieć więcej na Nowy Rok 2006?

Andrzej Szczęśniak
- - - - - - - - - - -
* - artykuł 13 ust. 1 dyrektywy 2003/96/WE
Państwa członkowskie, które nie wprowadziły waluty euro, powinny raz w roku określić wartość euro w walucie krajowej w celu stosowania w odniesieniu do poziomów opodatkowania. Stosowane stawki podatkowe powinny być określone w warunkach pierwszego dnia roboczego października i opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej z mocą obowiązującą od 1 stycznia następnego roku kalendarzowego.
- skomentujesz?
- czytano: 2106
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu







