
z Andrzejem Szczęśniakiem, ekspertem rynku paliw, rozmawia Stefan Sękowski
PGNiG zakupiło udziały w dwóch norweskich złożach ropy i gazu ziemnego „Skarv” i „Snadd”. Minister Gospodarki Tadeusz Woźniak twierdzi, że „znakomicie wpisuje się to w rządowy plan budowy bezpieczeństwa energetycznego Polski”. Czy ten krok rzeczywiście daje nadzieje na uniezależnienie naszych dostaw od Rosji?
Nie, nie daje. Uniezależnienie się od Rosji, czyli doprowadzenie do sytuacji, w której jej udział w naszym rynku spadłby do poziomu na przykład 20%, jest w czasie najbliższych 10 – 20 lat po prostu niemożliwe. Polska leży w sąsiedztwie Rosji i na naturalnym szlaku jej dostaw do Europy i trzeba by działać wbrew ekonomii i logice, by odcinać się do tych dostaw. Należy jedynie poprawić stan polskiego rynku i infrastrukturę.
Natomiast cała sprawa ma inny, pozytywny aspekt. PGNiG jest krajowym monopolistą, który nie ma szans się rozwijać na krajowym rynku, gdyż jego wydobycie nie wzrasta. Natomiast właściwie zorganizowana firma energetyczna powinna mieć możliwie największą bazę wydobywczą. Przykładowo, firmy niemieckie (np. EON) dobudowują do sieci dystrybucyjnej wydobycie – także w Rosji, dzięki czemu ich funkcjonowanie jest stabilne i mogą się rozwijać. Poza tym wydobycie podmorskie dla PGNiG to taki „dziki zachód” - w Polsce ograniczone doświadczenia w tym obszarze ma tylko PetroBaltic. Dobrze więc, że PGNiG chce przecierać nowe szlaki. Taki początkowy 15% udział w przedsięwzięciu to dobre rozwiązanie.
Czy to przedsięwzięcie nie będzie kolidowało z planami budowy rurociągu bałtyckiego?
Absolutnie nie. Rurociąg dzisiaj istnieje tylko w sferze politycznej, żadnych biznesowych „twardych faktów” nie widać. Nie widziałem do tej pory żadnego wstępnego nawet projektu jego budowy. Na przesył gazu z nowych złóż PGNiG też nie ma co liczyć. Będzie ono przez najbliższe 15 lat wydobywało ok. 300-400 mln m? rocznie. Jeśli porówna się te liczby z polskimi potrzebami gazowymi, oraz minimalną przepustowością gazociągu (kilkanaście miliardów m3), to okaże się, że jest to niemożliwe. Obecnie konsumujemy rocznie ok. 14,3 mld m? gazu, natomiast przepustowość musiałaby wynosić minimum 15 mld m?.
W takim razie gdzie pójdzie ten gaz?
Zostanie włączony do sieci rurociągów morza północnego. Pójdzie do Norwegii, Niemiec, Danii, czy Wielkiej Brytanii.
Czyli nie trafi na Polski rynek?
Nie. Związek tego przedsięwzięcia z bezpieczeństwem energetycznym kraju jest bardzo odległy. Raz jeszcze powtarzam, że nie ma szans na polską niezależność gazową w najbliższej perspektywie.
No dobrze, ale niedługo Rosja będzie na tyle silna na rynku wschodnim, że uniezależni swój eksport od klientów europejskich.
Dlatego rozwiązaniem dla Polski jest integracja z rynkiem europejskim i wykorzystanie szansy liberalizacji tego rynku, jaki stwarza polityka Unii Europejskiej. Ale my tu się odżegnujemy od polityki unijnej i na siłę staramy się zerwać powiązania z Rosją nawet wtedy, gdy nie musimy. Utrzymujemy monopole, którym dobrze i ciepło w takiej sytuacji i wcale nie spieszą się do ryzykownej ekspansji na światowy rynek. Orlen korzysta ze swojej monopolistycznej pozycji i tylko od lat mówi o wydobyciu ropy, na orlenowskich prezentacjach z 1999 roku firma informuje, że już, za rok, rozpocznie wydobycie. I nic! Trzeba otworzyć polski rynek dla inwestorów zagranicznych - z południa, północy, zachodu i wschodu. I pozwolić im ułożyć sobie dobre stosunki gospodarcze z Rosją. One to doskonale zrobią w swoim własnym interesie i wtedy nie będziemy zagrożeni, że jakieś polityczne napięcie przewróci nam gospodarkę.
Ryszard Gilecki z Agencji Rynku Energii w wypowiedzi dla serwisu Money.pl mówi: „Wystarczyłoby jedno połączenie w rejonie Szczecina i mielibyśmy dostęp do gazu niemieckiego i norweskiego. Właściwie to nielogiczne, że jeszcze nie ma tego połączenia”.
To nie jest nielogiczne, to skandal. Istniały dwa projekty połączenia z Niemcami – PGNiG i pana Gudzowatego i oba zostały uziemione przez polski rząd. Pamiętam wypowiedź ministra Steinhoffa, który stwierdził, że pomysł Gudzowatego jest nieodpowiedni, bo rząd, w którym był on wicepremierem miał lepszy projekt - połączenia z Danią i Norwegią. Mam pytanie – gdzie jest ten rurociąg? I dlaczego w imię swojego projektu rząd blokuje inicjatywy innych? Dla mnie jest nie do przyjęcia.
Ostatnio zrezygnowano z połączenia z systemem niemieckim projektowanego przez PGNiG, gdyż autorem był poprzedni zarząd, a we władzach były nieodpowiednie osoby. A przecież połączenie systemowe jest najszybszą i najtańszą, bo ekonomicznie opłacalną metodą poprawienia naszego bezpieczeństwa gazowego. I nie jest ważne, jak się nazywa właściciel – w chwili kryzysu ta infrastruktura tak czy inaczej pracuje dla Polski. W tej sferze nic się nie dzieje właściwie z czysto politycznych powodów.
A może warto by jednak mocniej promować wspólną politykę energetyczną UE?
Mam mieszane uczucia wobec pomysłów unijnych w dziedzinie energii. Z jednej strony Unia prowadzi trudną, ale przyszłościową polityką liberalizacji rynku energii elektrycznej i gazu - i z tego trzeba korzystać. Trzeba wpuścić na polski rynek dużych graczy i „napuścić ich na siebie” – niech walczą i konkurują. Konsumenci i kraj odniesie z tego pożytek. Rząd jednak ma inne podejście – najpierw dywersyfikacja, potem liberalizacja. Czyli właściwie odsuwamy uwolnienie rynku ad calendas Graecas, bo, jak już mówiłem, dywersyfikacja robiona wbrew ekonomii i takimi narzędziami jak państwowe monopole - jest w zasadzie niemożliwa.
Z drugiej strony UE kieruje się polityką promocji różnych alternatywnych pomysłów organizacji ekologicznych, w tym biopaliw. A to już jest ślepy zaułek, a na dodatek szalenie kosztowny. Na marginesie, uważam, że gdy w 2012 roku upłynie czas obowiązywania protokołu z Kyoto, należy go nie przedłużać. Takie państwa jak USA, Chiny czy Indie doskonale radzą sobie bez Kyoto i osiągają podobne sukcesy w ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych przez rozwój technologii. Jeśli chcemy budować dobrobyt, a nie realizować utopie – powinniśmy pójść ich śladem – zaufać ludzkiej wynalazczości i rozwojowi techniki a nie biurokratycznemu systemowi, który nie ma szans spełnić sowich celów.

Stefan Sękowski
- skomentujesz?
- czytano: 2059
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
7 komentarzyOczywista jest słabość natury ludzkiej, przejawiająca się brakiem przezorności, lekkomyślnością, zapominaniem o nieustannosci zagrożeń. Nie powinna jednak dotyczyc ludzi....majacych za zadanie dbać o nasze poczucie ...niezagrozenia, czyli bezpieczeństwo.
Niestety – Polacy wyróżniają się czesto właśnie brakiem przezorności i lekkomyślnością.
Clausewitz wskazał na tę naszą cechę w swoim dziele O wojnie: „ ich ( przywódców Polski) nikczemne obyczaje państwowe i niezmierzona lekkomyślność szły ręka w rękę, i w ten sposób pędzili w przepaść”
Zawsze z zalem sobie to przypominam slysząc nastepna mantre zamawiajacą tajemnicze bezpieczeństwo energetyczne dla Polski
K.
Panie Andrzeju,
Jeżeli dziwi Pana zarzucenie budowy łączników międzysystemowych to odsyłam Pana do moich tekstów w Polityce gdzie to wyjaśniałem. Przyczyna jest głębsza niż tylko brak zaufania do projektów pochodzących z minionej epoki czyli III RP. Tu chodzi o obecnie obowiązującą doktrynę dwóch wrogów w której musimy budować nasze bezpieczeństwo przed zagrożeniem tak ze wschodu jak i zachodu. Po drugie, doktryna ta, której autorem jest minister Piotr Naimski, zakłada, że tworzone łączniki mogą zostać wykorzystane przez firmy teoretycznie unijne a w rzeczywistości rosyjskie. Takie jak np. Emfesz. Wykorzystując unjne reguły wolnego handlu wejdą na nasz rynek i pdokopią pozycję monopolisty czyli PGNiG. A tak - nie ma rur, nie ma problemu. Prawda, jakie to proste?
Pozdrawiam
Adam Grzeszak
Panie Adamie
Nie mogę znaleźć tego artykułu u Was na stronie - jak wrzucam "Adam Grzeszak Naimski" to mi wyskakuje kilkaset artykułów, w tym "Jak Wielgus z Urbanem?" czy "Papież z Bawarii". Więc nie odpowiem
Natomiast mnie się wydaje, że dotychczas pod hasłem "bezpieczeństwa energetycznego" uprawiano raczej politykę chronienia monopolu PGNiG. Byłem tego świadkiem podczas dyskusji w Sejmie, gdzie minister atakował wprost firmę Emfesz. A ustawa, która ograniczała przechowywane rezerwy gazu do terenu Polski - pogarszała nasze bezpieczeństwo, a poza tym utrwalała monopol i uniemozliwiała wejście na rynek. Także hasła z realizacją się rozjeżdżają.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju,
Pan i goście Pańskiego bloga popełniacie fundamentalny błąd i przez to nigdy nie dojdziecie do prawdy, a ta w każdej sprawie jest tylko jedna.
Gaz należy do grupy nieodtwarzalnych surowców energetycznych i dlatego wszelkie rozważania na temat "gaz, a Sprawa Polska" są tyle samo warte co próba zrobienia z g...a marcepanów.
Już dawno powinno się zabronić używania gazu, ropy naftowej i węgla jak surowców energetycznych, a jeśli do tego nie doszło, to powinien być wprowadzony światowy podatek na każdą kilowatogodzinę i kilokalorię energii w yprodukowanej z tych surowców.
Dodatkowo, wsyzscy którzy czerpią zyski z wydobycia i handlu tymi surowcami powinni płacić specjalny podatek od uzyskanych z tej działalności zysków.
Prawdziwe bezpieczeństwo energetyczne można osiągnąć tylko wtedy gdy do produkcji energii wykorzysta się jądrowe reakcje chemiczne (transmutacja pierwiastków) i nietradycyjne źródła energii (radiant energy, testatica, autotermia, energia kwantowej próżni).
To, z której strony i od kogo przyjdą do Polski nieodtwarzalne surowce energetyczne martwi tylko polityczno-energetyczną mafię. Jeśli nie ma Pan zamiaru być członkiem tej mafii to zajmijmy się poważnymi problemami, gdyż oni tego za nas nie zrobią.
Wiele razy widziałem na różnych forumach termin "polska, lekka energetyka jądrowa". Czy Pan lub Pańscy goście wiedzą "czym się to je?". Może ktoś mógłby przesłać mi materiały na ten temat?
Panie Waldku
Całkowicie się z Panem nie zgadzam :-) - ale to całkowicie
Życie też należy do nieodtwarzalnych zasobów, a jednak żyjemy... Podwyższanie podatków - to zabieranie pieniędzy z naszych kieszeni i oddawanie ich politykom, biurokratom i ich kolegom - jestem przeciw.
Proponowane przez Pana: "jądrowe reakcje chemiczne (transmutacja pierwiastków) i nietradycyjne źródła energii (radiant energy, testatica, autotermia, energia kwantowej próżni)" - to chyba jeszcze czysta fantazja, więc proponuje Pan, żeby świat pozostał bez energii?
Czyli co - jest Pan przeciw dobrobytowi (http://szczesniak.pl/node/439)? Raczej za nędzą (http://szczesniak.pl/node/454)? Bo takie są realne wybory.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Waldku,
też całkowicie się nie zgadzam ;). Właściwie nawet zastanawiam się, czy nie pisze Pan do nas z jakiegoś innego, odległego wymiaru. Nie wiem jak u Pana, ale w Naszym Świecie wszelkie dobra są ograniczone (prócz ludzkiej głupoty i miłosierdzia Bożego). Chyba nie zabroni nam Pan korzystać np. z wody? Albo powietrza?
Nie wiem też, dlaczego należałoby "zabronić" używania gazu, ropy i węgla. Jeśli boi się Pan, że szybko się wyczerpią, to pana uspokoję - gdy nastąpi takie zagrożenie, ceny surowców skoczą radykalnie w górę, co spowolni ich zużycie, a także przyspieszy badania nad alternatywnymi źródłami energii. Z resztą, nie zanosi się na to w najbliższej przyszłości.
Pytano mnie o to, gdzie miała miejsce wypowiedź p. ministra Naimskiego na temat firmy Emfesz. Znalazłem więc zapis z sejmowej Komisji Gospodarki W uzupełnieniu więc ostatniej wypowiedzi:
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak